Dodaj do ulubionych

mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania

18.02.16, 13:09
Ciotka mojej partnerki na wieść o naszym ślubie zaproponowała jej, zeby zamieniły się mieszkaniami - mieszkanie ciotki jest 2 razy większe, niż mojej narzeczonej. Ciotka chce załatwić sprawę u notariusza przed ślubem żeby mieszkanie było zapisane tylko na nią i nie weszło do wspólnego majątku.
Jestem dosyć zaskoczony i zniesmaczony sytuacją. Podobnie moi rodzice uważają, ze ciotka powinna darować mieszkanie nam jako małżeństwu, a nie wprowadzać jakieś podziały. Jak miałbym tam za coś płacić, czy inwestować w remonty skoro mieszkanie nie należy do mnie? Narzeczona mówi, ze rozumie moje podejście i zapewnia, ze za utrzymanie mieszkania oraz remonty zapłaci ona sama. ALE jako to sama? skoro mamy mieć wspólnotę majątkową to zapłaci ze wspólnej kasy. Nie prawdaż?
Moja mama powiedziała dziewczynie, ze powinna zapisać część mieszkania na mnie, w innym wypadku nie przyjdzie na nasz ślub. Na to moja partnerka bezczelnie odparowała moim rodzicom, że skoro ona ma zapisać część mieszkania (po jej dziadkach) na mnie to niech oni zapiszą część naszego domu na nią. Mama wpadła w furię i nazwała narzeczoną podłą, chciwą suką. Na tym zakończył się niedzielny obiad.
Mamy ustaloną datę ślubu, salę wynajętą, zaproszenia wysłane.
Tłumaczę mamie, ze jest w gorącej wodzie kąpana, że urobię żonkę aby rozszerzyła wspólnotę majątkową i z czasem ulegnie. Mama trzyma się jednak swoich warunków - dziewczyna ma ją przeprosić i umieścić mnie w akcie notarialnym. Dziewczyna tak samo obstaje przy swoim - przepraszać nie będzie i mieszkania mi nie zapisze.
Nie chcę by na ślubie zabrakło mojej mamy. Z drugiej strony jak ślub odwołam to dziewczyna pewnie mnie zostawi, a tego też nie chcę.
Obserwuj wątek
    • six_a Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 18.02.16, 13:46
      >Podobnie moi rodzice uważają, ze ciotka powinna
      to może niech twoi rodzice albo podarują tobie i twojej przyszłej żonie mieszkanie, jak tacy mądrzy są, że zabrali się do dzielenia czyjejś własności.

      >Jak miałbym tam za coś płacić,
      normalnie. mieszkasz to płacisz. zdziwiony? witamy w życiu.
      • the_man Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 18.02.16, 14:15
        Miało być tak, że sprzedajemy małe mieszkanie i za te pieniądze + nieduży kredyt kupujemy większe. Była też opcja większego bez kredytu w gorszej lokalizacji za miastem. Wtedy ja też miałbym mieszkanie, mógłbym myśleć o inwestowaniu w nie, opłatach, itd. Jak mam być tylko lokatorem to oczywiste jest, że złotówki na to mieszkanie nie wydam, bo niby z jakiej racji? Lepiej mi mieszkać u rodziców i oszczędzać na coś swojego.
        • six_a Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 18.02.16, 15:10
          jesteś pazerny jak cała twoja rodzina. mam nadzieję, że dziewczyna ma trochę oleju w głowie i nie uda ci się jej "urobić". jej pieniądze ze sprzedaży JEJ mieszkania nadal będą JEJ. więc jak kupicie większe z kredytem, to twoja będzie tylko ta część mieszkania, która odpowiada połowie kredytu.
        • gotlama Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 11:36
          Zaproponowałeś jej, że w akcie notarialnym będzie ujęte w jakiej części owo większe zakupione po ślubie zostało sfinansowane z jej majątku osobistego pochodzącego ze sprzedaży jej obecnego małego mieszkania, a w jakiej z kredytu, który wspólnie zaciągniecie?
        • vivi86 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 25.02.16, 10:42
          Ale nawet jak sprzedacie jej mniejsze mieszkanie to kasa ze sprzedaży i rzeczy za nią kupione NADAL będą JEJ majątkiem odrębnym.
          • tapatik Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 05.04.16, 20:41
            Niezupełnie.
            Jeśli dziewczyna sprzeda chatę i po ślubie kupią za to drugą, to ta druga chata jest już wspólna.
            Tym bardziej, że część kasy będzie pochodziła ze WSPÓLNEGO kredytu.
            • allegropajew Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 16.05.16, 20:57
              Nie, wszystko zależy od takiego zdania w akcie notarialnym.

              taka a taka oświadcza, że kwota tyle a tyle pochodzi z jej majątku odrębnego, co potwierdza obecny tu ten a ten.

              Gościula
              • tapatik Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 16.05.16, 22:11
                A tego nie wiedziałem. Dzięki za podpowiedź. Może kiedyś się przyda.
            • vivi86 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 17.05.16, 07:01
              Wspólna będzie część nabyta z majątku wspólnego. A część nabyta za kasę ze sprzedaży jej mieszkania będzie jej.
        • nabbuko Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 17.05.16, 10:02
          po pierwsze, to zmień nicka bo żaden z ciebie man tylko cienki lamer. chłopie, gdzie ty masz jaja?! chociaż czytając o wyczynach twojej mamusi to chyba wiem gdzie. Nie marnuj życia tej dziewczynie, może trafić lepiej niż na pazernych maliniaków.
    • mariuszg2 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 18.02.16, 15:56
      nie żeń stary. to najgorsze co może się przytrafić facetowi.
      A gdzie jest ojciec w tym wątku? Zszedłbył czy wytresowany, że siedzi cicho? Zresztą co za różnica...
      • ania-pat1 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 16:41
        Na miejscu dziewczyny nie żeniłabym się z Tobą. Sorry, a jak żenisz się z kimś kto już ma mieszkanie to co - każesz przepisać na ciebie? Czy co - każesz sprzedać?
    • konikmorski1976 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 18.02.16, 19:06
      aha, czyli jak ona chce to jest chciwą suką, ale jak ty chcesz to to jest ok?
    • taki-sobie-nick Ale o co chodzi? 18.02.16, 20:18
      Na to moja partnerka bezczelnie odparowała moim rodzicom, że skoro ona ma zapisać część mieszkania (po jej dziadkach) na mnie to niech oni zapiszą część naszego domu na nią.

      Bardzo słusznie. Ona zapisuje TOBIE nieruchomość, która jest JEJ, więc TWOJA RODZINA też powinna coś jej coś ZAPISAĆ.

      A to mieszkanie, co ma być tylko ciotki, to to mniejsze (obecnie narzeczonej) czy to większe (obecnie ciotki)?

      Co do ciotki twojej narzeczonej, nie ma ona obowiązku darować czegokolwiek twojej rodzinie, bo wy tak chcecie.

      Może narzeczona ma jeszcze inne ciotki/wujów/krewnych, od których też żądacie zapisania ich nieruchomości waszej rodzinie?

      Dlaczego masz remontować mieszkanie, które nie jest twoje?

      Szantażowanie nieprzyjściem na ślub i wyzywanie od podłych, chciwych suk jest w porządku, jak rozumiem? Urobię żonkę, jakież to aroganckie.

      • taki-sobie-nick poprawka 18.02.16, 20:23

        >
        > Dlaczego masz remontować mieszkanie, które nie jest twoje?

        Bo miliony osób tak robią, mieszkając w mieszkaniach komunalnych.
        • basiastel Re: poprawka 19.02.16, 11:44
          Dziewczyna powinna Ciebie pogonić, boś strasznie interesowny. Nie masz mieszkania, to się powinieneś cieszyć, że nie płacisz za wynajem. Takie bezczelne wyciąganie łap po cudze jest żenujące.
          • the_man Re: poprawka 19.02.16, 12:20
            Nie obrażaj mnie, tym bardziej że nic o mnie nie wiesz. Jesteś jedną z tych co dostały od rodziny 4 kąty w jakimś blokowisku i już im się wydaje, że są nie wiadomo kim? Najwyraźniej tak.

            Póki co za nic nie płacę, mieszkam u rodziców i pomieszkuję u narzeczonej. Wychodzi na to, że po ślubie musiałbym zacząć łożyć na cudze mieszkanie i to mi się nie podoba, co powinno być chyba dla każdego zrozumiałe.
            Moglibyśmy z żoną zamieszkać u moich rodziców w domu z ogrodem i za nic nie płacić. Ale ona się uparła, że nie chce. Zmiana miejsca zamieszkania z komfortowego domu z ogrodem na śmierdzące blokowisko to i tak wielkie ustępstwo z mojej strony na jej rzecz. Moglibyśmy mieszkać wygodnie u moich rodziców, za darmo, mieszkanie wynająć i składać na wspólny dom z ogrodem. Biorąc pod uwagę wartosć rynkową nawet tego jej małego mieszkania nie czekali byśmy długo. Siostra z mężem mieszkają z moimi rodzicami i są szczęsliwi. Dla nas też miejsce by się znalazło. Ale ona chce być U SIEBIE i nie rozumie - podobnie jak coponiektórzy z tego forum - że ja też chcę byc u siebie.
            Dotarło?
            • basiastel Re: poprawka 19.02.16, 12:53
              To sytuacja patowa, bo oczekujesz, że to narzeczona się podporządkuje, a niby z jakiej racji?
              Nigdy w życiu nie zamieszkałabym z teściami, a tam już mieszka 2 rodziny. I tu chodzi o bycie u siebie, nie o bycie w mieszkaniu o określonej własności.
              Co Wy, jako rodzina macie dziewczynie do zaoferowania? Matka ja obraziła, a oczekujecie jeszcze przeprosin, co świadczy, że nie macie do niej za grosz szacunku, Ty także, niestety. Dysklasyfikuje Ciebie to jako człowieka i przyszłego męża. naprawdę to do Ciebie nie dociera?
              • basiastel Re: poprawka 19.02.16, 13:03
                Poza tym, uświadom mamusi, że ona tu nie stawia żadnych warunków. Małżeństwo jest sprawą dwojga dorosłych osób, nie mamusi. Wcinająca się we wszystko teściowa, to najgorsze co może się młodym trafić i najczęstsza przyczyna rozwodów.
            • atenette Re: poprawka 19.02.16, 13:01
              Dziewczyna ma swoje mieszkanie, na które ciężko pewnie zapracowała, ciocia chce jej to mieszkanie wymienić na większe, a Ty masz o to pretensje. Oczekujesz, że nagle to mieszkanie, obojętne czy to jej małe w blokowisku jak to określasz, czy po cioci, która też na nie ciężko zarobiła (w przeciwieństwie do Ciebie) nagle stanie się Twoje. Z jakiej racji? A co Ty masz do zaoferowania? Dorosły facet żyje z mamusią, która pewnie mu pierze, gotuje i prasuje gacie i jeszcze ma pretensje, że inna rodzina nie odstąpi mu swojego mieszkania za friko.
              Co do mieszkania z teściami - nigdy w życiu na coś takiego bym się nie zdecydowała. Co więcej - w sytuacji, w której teściowa wtrąca się w majątek dziewczyny i jej rodziny i nazywa ją suką, za to że tym majątkiem nie chce się dzielić, w ogóle zastanawiałabym się nad utrzymywaniem z taką rodziną kontaktu, a co dopiero mieszkaniem z nią. Twoja dziewczyna wnosi do Waszego życia mieszkanie, w którym będziesz mieszkał ZA DARMO, a co Ty wnosisz do Waszego życia?
            • basiastel Re: poprawka 19.02.16, 13:40
              Za to Ty wiesz o mnie wszystko, choć o opinie nie prosiłam i nic na swój temat nie pisałam, a więc nie wiesz nic. No, nie świadczy to o Tobie dobrze.
              • stopp5 Re: poprawka 22.02.16, 09:42
                O co ci chodzi? Wnosisz jakiś majątek osobisty w gotówce, który by miał być inwestowany w remont? Wtedy twe obiekcje mogą być uzasadnione, ale jeśli wchodzisz bez majątku osobistego i remont robicie z majątku wspólnego, to tylko pilnujesz by nakłady na remont były dokumentowane rachunkami także i na ciebie. Zamierzasz wykonać jakiś remont o wartości większej niż 1/10 wartości mieszkania, że twoja mama takie szopki odstawia broniąc synka?
                Trzymaj ją z daleka od narzeczonej, bo ci rozwali małżeństwo jeszcze przed jego rozpoczęciem.
                • stopp5 Re: poprawka 22.02.16, 10:00
                  Miało iść do the_man
            • komorka25 Re: poprawka 21.02.16, 21:18
              To nie pomieszkuj u narzeczonej. Siedź u mamusi pod spódnicą i nie marnuj dziewczynie życia. Składać na "wspólny dom z ogrodem" chcesz pieniądze z wynajęcia JEJ mieszkania. Sam niczego nie wnosisz. U siebie, pazerny prymitywie, będziesz jak na swoje zarobisz.
            • maadzik3 Re: poprawka 21.02.16, 22:01
              cudze? swojej żony chyba. jak ma olej w głowie to ona odwoła ślub.
            • agatazieba Re: poprawka 22.02.16, 09:32
              Jeśli toja mama tak ją traktuje, jak to opisałeś, to nie miej pretensji do narzeczonej, że nie ma ochoty z nimi mieszkać.
            • gotlama Re: poprawka 22.02.16, 11:26
              Boli cię chyba, że po ślubie w ogóle byś musiał zacząć płacić za mieszkanie. Jeszcze jedno pytanie - kto miałby dbać o ogród? Plewić, kosić, wertykulować, nawozić, przycinać gałęzie? Ty to robisz obecnie w ogrodzie rodziców?
              • basiastel Re: poprawka 22.02.16, 11:37
                Jasno to napisał, nie jego i nie zamierza płacić nawet bieżących kosztów utrzymania. Zresztą, generalnie nie jest chętny do finansowania czegokolwiek. Założył przecież niedawno wątek, w którym biedaczek się użala, że kobiety to oszustki, bo musiał sobie sam sfinansować wódeczkę na urodziny, a dziewczyna zaproponowała sfinansowanie urodzin w knajpie, więc za wódeczkę winna zapłacić. Taka z niego przyszła "głowa rodziny".
            • nabbuko Re: poprawka 17.05.16, 10:04
              Chcesz być u siebie? To kup za swoje. Nie potrafisz zapewnić rodzinie mieszkania/domu własnymi rękami to się nie bierz za jaj zakładanie. A teraz zawołaj narzeczoną do komputera, niech przeczyta: DZIEWCZYNO, UCIEKAJ OD NIEGO!!!
            • guarana83 Re: poprawka 27.05.16, 15:00
              Matko boska, w życiu nie zgodziłabym się na mieszkanie z teściami
              A po drugie, w zyciu bym nie wyszła za faceta, który nigdy nie był sam odpowiedzialny za płacenie rachunków i prowadzenie domu.
              Zrób swojej narzeczonej przysługę i odwołaj ślub.
              Ona naprawdę zasługuje na kogoś lepszego.
      • the_man Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 08:31
        A to mieszkanie, co ma być tylko ciotki, to to mniejsze (obecnie narzeczonej) czy to większe (obecnie ciotki)?

        Ciotka zamienia się z narzeczono mieszkaniami, a także aktami własności. Ciotka ma mieszkanie w kamienicy ponad 80 m kw, w którym wcześniej mieszkała z rodzicami (dziadkami narzeczonej). Dziadkowie zapisali jej mieszkanie, zamianę traktuje jako oddanie części spadku po rodzicach swojej siostrze - matce mojej narzeczonej. Właścicielką większego mieszkania będzie narzeczona, a mniejszego jej ciotka. To mieszkanie od pokoleń było w ich rodzinie i raczej narzeczona nie będzie chciała go niestety sprzedać :(
        Rozmawiałem z narzeczoną aby przekonać ciotkę do spłaty części spadku, zamiast się zamieniać, ona jednak twierdzi że ciotka nie musi nic spłacać, bo rodzice zapisali na nią mieszkanie jako darowiznę, czy cośtam. W każdym razie jest to tylko ciotki dobra wola, że chce się zamienić na mniejsze mieszanie jako że jej samej 80 m kw nie jest potrzebne.
        Sytuacja jest więc z mojego punktu widzenia patowa.
        Z jednej strony to duże mieszkanie jest fajne, z drugiej strony nie jest moje, więc nie opłaca mi się w nie inwestować.

        Poza tym ty chyba nie rozumiesz sytuacji.
        Nie mi zapisać, tylko NAM jako małżeństwu. Skoro mamy żyć razem i mieć wspólną kasę to dlaczego mieszkanie ma należeć tylko do jednej strony? Są kraje, w których po zawarciu małżeństwa wszystko staje się wspólne - także darowizny, spadki i dorobek przedmałżeński - i to jest normalne i w porządku rozwiązanie, a nie takie podziały.

        >Szantażowanie nieprzyjściem na ślub i wyzywanie od podłych, chciwych suk jest w porządku, jak rozumiem? Urobię żonkę, jakież to aroganckie.

        Napisałem, że mama jest trochę w gorącej wodzie kąpana. Co do zasady ma jednak racje - boi się że dziewczyna mnie wykorzysta finansowo i puści z torbami. Poza tym ja się o jej rodziców dom nie upominam, tylko ona o nasz. Naprawdę nie widzisz różnicy? Dziwne. Mama jest starszą osobą i należy jej się szacunek, a dziewczyna zachowała się chamsko i powinna przeprosić. Bez dwóch zdań.

        Dlaczego zawsze tak jest, że jak ktoś pokaże jakiś tam majątek to mu od razu wszystko wolno, a jak ktoś chce tylko zadbać o swoje bezpieczeństwo to jest potępiany?
        Nie jest tak, że gdyby mnie kochała to sama chciałaby dla nas wspólnego domu? Trzeba odwołać ten ślub :/
        • atenette Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 08:58
          Dziewczyna wykorzysta Cię finansowo? A Ty w ogóle coś posiadasz czy tylko chcesz zagarnąć wszystko co ma Twoja dziewczyna? Poza tym przeraża mnie Twoje podejście do waszego związku.
          • taki-sobie-nick Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 22:52
            atenette napisała:

            > Dziewczyna wykorzysta Cię finansowo? A Ty w ogóle coś posiadasz czy tylko chces
            > z zagarnąć wszystko co ma Twoja dziewczyna?

            Z tego, co napisał, mieszka przy rodzicach i bardzo jest obrażony na ludzi, którym rodzina "zapisała 4 kąty gdzieś w blokowisku".


            Poza tym przeraża mnie Twoje podejś
            > cie do waszego związku.

            Aha, popieram. Zaraz autor się zacznie robić za biednego misia broniącego swoich interesów.
            • taki-sobie-nick Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 22:52
              Zaraz autor się zacznie robić NA biednego misia broniącego swoic
              > h interesów.
        • basiastel Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 11:17
          Jak najbardziej upominasz się o majątek rodzinny narzeczonej i dziewczyna ma rację, że się nie zgadza. Zamierzasz ja wykorzystać finansowo i słusznie się obawia, że w wypadku rozstania będzie musiała tym majątkiem się z Tobą podzielić. Chce zadbać o swoje bezpieczeństwo, dokładnie to co Ty chcesz zrobić, tylko, że nie wyciąga łap po cudze.
          A ludziom należy się szacunek niezależnie od wieku i twoja matka dziewczynę obraziła i powinna przeprosić. Dziwię się, że narzeczona po czymś takim jeszcze chce z Wami rozmawiać.
        • basiastel Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 11:27
          Głupoty wypisujesz z tymi krajami, gdzie po ślubie wszystko staje się wspólne. To może je wymień, bo w cywilizowanym świecie prawa majątkowe małżeństw są restrykcyjnie określone i to co przed małżeństwem do wspólnoty małżeńskiej nie wchodzi.
          Jak żeś taki przezorny, to przynajmniej namów rodziców, by swój majątek zapisali testamentem na małżeństwo, bo jak na razie ryzykuje wyłącznie narzeczona.
          • taki-sobie-nick Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 22:54
            basiastel napisała:

            > Głupoty wypisujesz z tymi krajami, gdzie po ślubie wszystko staje się wspólne.
            > To może je wymień

            Pewnie muzułmańskie, tylko tam wspólnota majątkowa działa tylko w jedną stronę. Akurat na rzecz mężczyzny, więc naszemu autorowi pewnie się podoba.



            > Jak żeś taki przezorny, to przynajmniej namów rodziców, by swój majątek zapisal
            > i testamentem na małżeństwo, bo jak na razie ryzykuje wyłącznie narzeczona.

            On nie ryzykuje, bo nie ma.
          • stopp5 Re: Ale o co chodzi? 22.02.16, 09:48
            Niemal wszędzie majątek odrębny jest majątkiem odrębnym. Im więcej twych wypowiedzi czytam tym bardziej mi się przypomina góralskie powiedzenie:
            "Co jo mam, to zjim som, a co ty mos, to zjidzmy wroz".
            Już widzę, jak dziedzicząc spadek lub dostając darowiznę, gnasz do notariusza by tym podzielić się z żoną ;)
            • stopp5 Re: Ale o co chodzi? 22.02.16, 10:02
              Znów wysłałam do ciebie zamiast do cwanego absztyfikanta. Przepraszam.
        • basiastel Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 17:10

          > Nie mi zapisać, tylko NAM jako małżeństwu. Skoro mamy żyć razem i mieć wspólną
          > kasę to dlaczego mieszkanie ma należeć tylko do jednej strony? Są kraje, w któr
          > ych po zawarciu małżeństwa wszystko staje się wspólne - także darowizny, spadki
          > i dorobek przedmałżeński - i to jest normalne i w porządku rozwiązanie, a nie
          > takie podziały.
          -------------
          Ciotka może darować mieszkanie komu chce. Mieszkanie ma należeć tylko do jednej strony, bo takie jest prawo. Nie byłbyś taki zrywny do dzielenia się wszystkim, gdybyś sam coś miał, zwłaszcza, że małżeństwo to najczęściej instytucja przejściowa.
          >
          > >Szantażowanie nieprzyjściem na ślub i wyzywanie od podłych, chciwych suk j
          > est w porządku, jak rozumiem? Urobię żonkę, jakież to aroganckie.
          >
          Co do zasady ma jednak
          > racje - boi się że dziewczyna mnie wykorzysta finansowo i puści z torbami. Poza
          > tym ja się o jej rodziców dom nie upominam, tylko ona o nasz. Naprawdę nie wid
          > zisz różnicy? Dziwne. Mama jest starszą osobą i należy jej się szacunek, a dzie
          > wczyna zachowała się chamsko i powinna przeprosić. Bez dwóch zdań.
          > Dlaczego zawsze tak jest, że jak ktoś pokaże jakiś tam majątek to mu od razu ws
          > zystko wolno, a jak ktoś chce tylko zadbać o swoje bezpieczeństwo to jest potęp
          > iany?
          > Nie jest tak, że gdyby mnie kochała to sama chciałaby dla nas wspólnego domu? T
          > rzeba odwołać ten ślub :/
          ------------
          Gdybyś kochał dziewczynę, to nie wyciągałbyś łap po jej majątek i nie stawiał majątkowych warunków ślubu.
          Tak się składa, że właściciel może swobodnie dysponować swoja własnością i to jest wg. Ciebie samowola. Ty masz prawo zadbać o swoje bezpieczeństwo, sięgając po cudze, ale potępiasz dziewczynę, która w trosce o swoje bezpieczeństwo nie chce uczynić Ciebie współwłaścicielem swojego mieszkania. Wszystko to dość paradne.
          A mamusia, to powinna od dziewczyny dostać po pysku, a oczekujecie przeprosin.
          • taki-sobie-nick Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 22:59

            >
            > spadki

            Ale się rozmarzył. Uważaj chłopcze, czasem spadek to same długi. :-PPP

            > Ciotka może darować mieszkanie komu chce.

            Z Towarzystwem Miłośników Chomików Syryjskich włącznie.



            > , gdybyś sam coś miał, zwłaszcza, że małżeństwo to najczęściej instytucja przej
            > ściowa.

            A szkoda.

            > >

            >
            > A mamusia, to powinna od dziewczyny dostać po pysku

            Stanowczo protestuję przeciwko takiemu załatwianiu sprawy - w stylu klasycznej patologii. Narzeczona powinna zażądać od mamusi przeprosin, może być za pośrednictwem syncia, i dać na to czas. Po upływie tego czasu zwracamy pierścionek i zrywamy kontakt.



        • taki-sobie-nick Re: Ale o co chodzi? 19.02.16, 22:50

          > W każdym razie jest to ty
          > lko ciotki dobra wola, że chce się zamienić na mniejsze mieszanie jako że jej s
          > amej 80 m kw nie jest potrzebne.

          No właśnie, gratis dostajecie od owej ciotki mieszkanie 80 zł, a tobie jeszcze źle.

          Z opisu wynika, że własnego mieszkania faktycznie NIE MASZ, więc nie było się co czepiać forumowiczki basiastel.



          > Sytuacja jest więc z mojego punktu widzenia patowa.
          > Z jednej strony to duże mieszkanie jest fajne, z drugiej strony nie jest moje,
          > więc nie opłaca mi się w nie inwestować.
          >
          > Poza tym ty chyba nie rozumiesz sytuacji.
          > Nie mi zapisać, tylko NAM jako małżeństwu. Skoro mamy żyć razem i mieć wspólną
          > kasę to dlaczego mieszkanie ma należeć tylko do jednej strony?

          Chodzi o to, że do twojej narzeczonej? Bo gdyby należało tylko do ciebie, to może byś wolał rozdzielność majątkową?


          Są kraje, w któr
          > ych po zawarciu małżeństwa wszystko staje się wspólne - także darowizny, spadki
          > i dorobek przedmałżeński - i to jest normalne i w porządku rozwiązanie

          Bo akurat odpowiada twoim oczekiwaniom? "To, czego ja chcę, jest normalne".

          , a nie
          > takie podziały.

          Ciekawe, czy tak samo byś myślał, gdybyś to ty miał nieruchomości, a narzeczona ani kąta.

          >
          > >Szantażowanie nieprzyjściem na ślub i wyzywanie od podłych, chciwych suk j
          > est w porządku, jak rozumiem? Urobię żonkę, jakież to aroganckie.
          >
          > Napisałem, że mama jest trochę w gorącej wodzie kąpana.

          Wiesz co, takimi bredniami wkurzasz nawet mnie.


          Matka otwarcie i przy ludziach obrzuca twoją narzeczoną obelgami, a ty tłumaczysz "mama jest w gorącej wodzie kąpana".

          Matka przeprosiła?




          Co do zasady ma jednak
          > racje - boi się że dziewczyna mnie wykorzysta finansowo i puści z torbami.

          I to ją uprawnia do tego typu wypowiedzi?

          Poza
          > tym ja się o jej rodziców dom nie upominam, tylko ona o nasz. Naprawdę nie wid
          > zisz różnicy?

          Nie zauważyłam, żeby ona się upominała o wasz dom, tylko o jego część.


          I zdaje się, że nie wpadła na to sama, tylko jako pierwsza po cudze ręce wyciągnęła twoja matka.



          Mama jest starszą osobą i należy jej się szacunek, a dzie
          > wczyna zachowała się chamsko i powinna przeprosić. Bez dwóch zdań.

          Aha, dziewczyna zaproponowała WYMIANĘ nieruchomości (mieszkanie za część domu) i to jest CIĘŻKA OBRAZA, a mama nazwała ją PODŁĄ, CHCIWĄ SUKĄ, ale mama jest "W GORĄCEJ WODZIE KĄPANA".

          Ciekawe, ciekawe.


          >
          > Dlaczego zawsze tak jest, że jak ktoś pokaże jakiś tam majątek to mu od razu ws
          > zystko wolno, a jak ktoś chce tylko zadbać o swoje bezpieczeństwo to jest potęp
          > iany?

          Wcale tak nie jest. Uogólniasz, wcale nie chcecie "tylko zadbać o swoje bezpieczeństwo", ty oczekujesz znacznie więcej (w tym, że żona całkowicie ci się podporządkuje) i robisz się na biednego, potępianego misia, ofiarę materialistycznego społeczeństwa.

          Weź nie p...ol.



          > Nie jest tak, że gdyby mnie kochała to sama chciałaby dla nas wspólnego domu?

          Nie, nie jest. Tak jest w twoich wyobrażeniach. Bo to jej mieszkanie, a nie twoje.


          T
          > rzeba odwołać ten ślub :/

          Ciekawe, które z was zrobi to pierwsze.
        • komorka25 Re: Ale o co chodzi? 21.02.16, 21:26
          Dlaczego ciotka twojej narzeczonej (współczuję dziewczynie) ma zapisać cokolwiek TOBIE? Ty jesteś dla niej obca osobą.
          Twoja narzeczona (wspólczuję dziewczynie) ma świętą rację oczekując wzajemności - skoro połowa JEJ mieszkania ma należeć do ciebie, to ma prawo oczekiwać wzajemności. No, ale skoro ty niczego nie masz, to nic dziwnego, że chce, żeby zastąpili cię w tym rodzice. Skoro dziewczyna chce zadbać o swoje bezpieczeństwo, to dlaczego ja potępiasz?
          Twoja matka jest pazerną chamką i tak samo wychowała ciebie. Rzeczywiście lepiej odwołać ten ślub, niż marnować dziewczynie życie.
        • gotlama Re: Ale o co chodzi? 22.02.16, 11:57
          Dlatego, że to dobra wola JEJ ciotki i może zapisać zamienić się mieszkaniem/zapisać z kim zechce.
          Jeśli się obawiasz, że w razie niepowodzenia związku nie odzyskasz nakładów poniesionych ze swojego majątku osobistego jeśli zainwestujesz go w owo mieszkanie w postaci remontu, to od tego jest umowa notarialna, że na remont przeznaczyłeś swój majątek osobisty w takiej a takiej kwocie. Od ustalenia wkładu z majątku wspólnego są rachunki brane na obydwoje małżonków.
        • zajety-olek Re: Ale o co chodzi? 22.02.16, 13:27
          Niby jak Cię wykorzysta, skoro to Ty będziesz mieszkał u niej?
        • aksonometria Re: Ale o co chodzi? 22.02.16, 22:15
          Jak to wygląda w normalnym życiu, jak jedna strona wnosi majątek do małżeństwa. Bo ty żyjesz jak pączek w maśle u mamusi i się nie znasz na życiu. A twoja przyszła narzeczona to mądra kobieta, więc albo chcesz żyć z nią i się dorabiać albo z mamusią. W życiu też bym nie poszła mieszkać z teściową. Wolałabym 16 m2 wynajmowanego mieszania i ciułanie na własne niż teściową w JEJ domu, na JEJ warunkach.

          U mnie do małżeństwa mąż wniósł mieszkanie w którym mieszkamy (darowizna od mamy). Od początku jak tu mieszkam dzielimy się kosztami utrzymania po połowie, bo tak jest uczciwie i normalni ludzie tak robią.
          Mieszkanie jak braliśmy ślub było norą, nieremontowaną od 30 lat. Część pieniędzy na remont mieliśmy z prezentów ślubnych. Resztę, czyli 3/4 sfinansowali moi rodzice. I nigdy do głowy mi nie przyszło by naciskać na narzeczonego by zapisał mi połowę jego mieszkania. Także nie bierzemy pod uwagę sprzedaży mieszkania by sfinansować zakup większego. Wynajem nam się znacznie bardziej opłaci, bo pokryje utrzymanie mieszkania + jakoś część raty za kredyt.
          Za większość mebli i jakieś drobnieje wykończenia płacimy ze wspólnych pieniędzy. Wszystko mamy udokumentowane w excelu, na wypadek ewentualnego rozwodu. Jeżeli by do niego doszło mój mąż musi mi zwrócić pokryte przeze mnie i moją rodzinę koszta.

          Mamy wspólnotę majątkową ale nasze pensje wpływają na nasze prywatne konta. Mamy konto wspólne na które wpłacamy pieniądze na rachunki (po połowie) i % od naszych dochodów na utrzymanie, jedzenie, wakacje etc. Reszta zostaje do naszej dyspozycji. Na razie nie mamy potrzeby zmiany, która pewnie nastąpi jak pojawi się dziecko w naszym życiu.
        • tapatik Re: Ale o co chodzi? 05.04.16, 21:33
          "Nie mi zapisać, tylko NAM jako małżeństwu. Skoro mamy żyć razem i mieć wspólną kasę to dlaczego mieszkanie ma należeć tylko do jednej strony?"

          Ponieważ to mieszkanie zostało kupione przed małżeństwem.
          Człowiek, nawet w małżeństwie, chce mieć coś swojego.
          Poza ty, w razie rozwodu, to będzie nadal Jej mieszkanie, a nie wspólne.

          Co do zasady ma jednak racje - boi się że dziewczyna mnie wykorzysta finansowo i puści z torbami.
          Co do zasady to nie ma racji - na razie to Twoja matka chce wykorzystać finansowo Twoją narzeczoną.

          Poza tym ja się o jej rodziców dom nie upominam, tylko ona o nasz.
          Ale jak najbardziej upominasz się o Jej dom. Ponieważ Ty sam nie masz domu, więc upomina się o dom Twoich rodziców, który zapewne kiedyś w przysałości odziedziczysz.

          Mama jest starszą osobą i należy jej się szacunek
          Młodszym osobom szacunek się nie należy?

          dziewczyna zachowała się chamsko i powinna przeprosić
          Nie dziewczyna tylko Twoja matka zachowała się chamsko.
        • guarana83 Re: Ale o co chodzi? 27.05.16, 15:02
          Musisz zrozumieć, że biorąc sobie kobietę za żonę, to ona będzie na pierwszym miejscu i to z nią będziesz musiał rozwiązywać dole i niedole życia codziennego.
          Twoja mamusia nie będzie juz miała nic do powiedzenia.
    • atenette Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 19.02.16, 08:53
      Bardzo dobrze ciotka robi, też bym tak zrobiła. W dobie dużej ilości rozwodów ciotka zabezpiecza Twoją żonę, która jest członkiem jej rodziny i którą kocha. Pazerność Twoja i Twojej rodziny przeraża. Mam nadzieję, że Twoja narzeczona przejrzy szybko na oczy. Skoro tak bardzo chcesz mieć własność wspólną to zaproponuj pokrycie różnicy pomiędzy mieszkaniem dziewczyny i mieszkaniem ciotki, albo zapisz dziewczynie swoje mieszkanie... zaraz, przecież Ty nie masz swojego mieszkania, nie dorobiłeś się niestety... 8-/ A co do inwestowania w mieszkanie - przecież będziesz tam mieszkał prawda?? Nawet w wynajmowane mieszkanie się inwestuje. Zachowania Twoich rodziców nawet nie skomentuje.
    • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 19.02.16, 13:20
      Swoją drogą, Twoja matuś jest wyjątkowo bezczelna i jeśli tego nie widzisz, to ten związek nie ma szans przetrwania.
      • mania805 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 19.02.16, 14:03
        Dla mnie jesteś prostakiem. To że pomieszkujesz a potem będziesz mieszkał u swojej dziewczyny -żony zobowiązuje Cię do dokładania się do remontu, utrzymania mieszkania. Mieszkasz - zużywasz, niszczysz. Proste.
        Na miejscu dziewczyny wiałabym gdzie pieprz rośnie. Twoja rodzina i Ty już pokazaliście na co Was stać.
    • taki-sobie-nick Widziałam kiedyś ogłoszenie 19.02.16, 23:02
      "Kawaler poślubi pannę, wiek obojętny, która spłaci długi firmy - sto tysięcy dolarów".

      Proponuję, żeby autor też dał ogłoszenie. "Kawaler poślubi pannę z mieszkaniem o wartości minimum...., gotową do zapisania mieszkania rodzinie kawalera bez rekompensaty. Potulną, grzeczną i uległą..." eee, przepraszam, zapewne autor widzi to jako "kobiecą, słodką i kochającą. Gotową bez szemrania podporządkować się teściowej".
    • zgred.polarny Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 20.02.16, 07:18
      Rozważ poprawność poniższego rozumowania.

      Ciotka kocha was oboje ale siostrzenicę jakby bardziej (więzy krwi ...)
      Małżeństwa mają tę właściwość, że czasem się rozpadają.
      Jeśli się nie rozpadną, to obojętnym jest, kto jest prawnym właścicielem mieszkania!
      Zgredowska rada: kochasz narzeczoną, to się żeń. Jeżeli masz jaja, to każ się postronnym (łącznie z rodzicami) odp...olić od waszego związku.
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 20.02.16, 07:41
        Jaja? mamusia zażądała przepisania majątku na synusia, obraziła niedoszłą ( mam nadzieję ) synową, nazywając ją chciwą suką, a ten oczekuje dla mamusi przeprosin i sugerujesz jaja?
        Tak by wyglądało życie tej dziewczyny w tej rodzinie, dobrze ze sprawa wyszła przed ślubem, to chciwą i chamską rodzinkę pogoni.
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 20.02.16, 08:36
        zgred.polarny napisał:


        > Jeśli się nie rozpadną, to obojętnym jest, kto jest prawnym właścicielem mieszk
        > ania!
        -------------
        Dla autora obojętnym zdecydowanie nie jest. Nie włożyłby złotówki w "cudze", z którego by zresztą korzystał, ale po cudze łapki wyciąga. Taki z niego lisek chytrusek. Ewidentnie rozpad związku przewiduje.
        • zgred.polarny Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 20.02.16, 08:48
          No to ciotka ma rację. Olać palanta, który nie ma własnego zdania (czyli bezjajowca):?
    • miau.weglowy Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 20.02.16, 13:20
      nie twoja ciotka i nie twoje mieszkanie - co ci do tego, kto co komu daje? natomiast twoja rodzina, wlacznie z toba, to interesowna i chamska zgraja.
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 07:11
        Facet domaga się cudzego majątku, a w najgorszej sytuacji, że zamieszka na koszt żony w jej mieszkaniu i nie widzi, że jest pasożyt. Co niepokojące, dziewczyna się z tym opłacaniem jego mieszkania godzi.
        I jeszcze jaki bojący, że go dziewczyna chce wykorzystać, choć jest odwrotnie i jaki "zakochany", skoro bez przepisania majątku chce ślub odwoływać!
        I nie dociera, że mamusia ma do majątku dziewczyny tyle, co dziewczyna do jej majątku i jest bezczelnością się czegoś dopominać. To mogłaby być wyłącznie decyzja dziewczyny, nie tej chciwej i chamskiej zgrai.
    • renata1152 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 15:55
      Mam nadzieję ,że do tego ślubu nie dojdzie dla dobra twojej dziewczyny.
      Jeśli chcesz być współwłaścicielem dopłać równowartość do tego
      co otrzyma dziewczyna . Dopominanie się zapisu również na ciebie
      (a w imię czego?) jest dla mnie po prostu szczytem (pazerności,tupetu,chamstwa,cwaniactwa).
      Gdyby doszło(nie daj Boże) do ślubu,a po jakimś czasie do rozwodu,
      (jeśli dobrze myślę) dzielicie się po połowie.I tego chce uniknąć dziewczyna.
      Identyczny przypadek opowiadała mi córka . Zapisany został majątek jednej
      ze stron wspólnie na małżeństwo. Po jakimś czasie pan postanowił się rozwieść.
      Pani musiała z majątku swojej rodziny spłacić pana.

      ''Jak miałbym tam za coś płacić,czy inwestować w remonty skoro
      mieszkanie nie należy do mnie?''. I to jest dopiero dobre
      ''Narzeczona mówi,że rozumie moje podejście i zapewnia,że za remonty i za
      utrzymanie mieszkania zapłaci ona sama.Ale jak to sama?.
      SKORO MAMY MIEĆ WSPÓLNOTĘ MAJĄTKOWĄ TO ZAPŁACI ZE WSPÓLNEJ KASY''
      Po prostu ręce opadają. Tak właśnie podchodzi do tematu sporo ludzi .
      Mieszkam ,ale nie będę się do niczego dokładał, nawet szpadla w działkę
      razu nie wbiję bo to nie jest moje. Można to i w ten sposób takie myślenie tłumaczyć.
      Ale gdy płodzi się dzieci to automatycznie dzieci takich osobników do
      majątku należą.W dzisiejszych czasach ,gdy jest tyle rozwodów mam nadzieję ,że
      dziewczynie głos rozsądku dobrze podpowiada i nie postąpi tak jak rodzina
      przyszłego męża od niej wymaga.
      Podłą ,chciwą suką jest niestety przyszła teściowa dziewczyny,a ty
      jesteś niestety maminsynkiem. Twoja mamusia zawsze byłaby na pierwszym
      miejscu dla ciebie,a zdanie twoje żony by się nie liczyło.
      ''UROBIĘ ŻONKĘ,ABY ROZSZERZYŁA WSPÓLNOTĘ MAJĄTKOWĄ I Z CZASEM ULEGNIE.

      Jeśli coś czujesz pozytywnego do swoje dziewczyny, to dla jej dobra
      nie żeń się z nią ,bo z tobą i twoją rodziną nic dobrego jej nie czeka.
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 16:43
        Facet wnosi do
        małżeństwa: status, pieniądze, prestiż, pozycję społeczną, zapewnia rodzinie
        przetrwanie i decyduje o poziomie zycia,
        -------------
        To są słowa the_man sprzed 14 lat. ( akurat mam sporo czasu, nudzę się i znalazłam ).
        To stary dziad, nieudacznik wyciągający łapy po cudze, bo sam do niczego nie doszedł.
        • komorka25 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 21:43
          Basiu, podziwiam Twoją pracowitość i cieszę się, że znalazłaś te elukubracje.
          The_man rzeczywiście ma status - syneczka mamusi, prestiż - niewydarzonego syneczka pazernej mamusi, pozycję społeczną - roszczeniowego synka pazernej, chamskiej mamusi, zapewnia rodzinie przetrwanie - chyba niekoniecznie, bo kto chciałby się z nim rozmnożyć? i decyduje o poziomie życia - zależy ile mamusia da.

          • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 08:26
            Jak wspomniałam, nudzę się, bo jestem uziemniona w domu na prawie 2 miesiące.
            Zresztą, z wpisów the_man-a wynika też, że jest zwykłym męskim szowinistą, wyznaczającym kobietom poślednią rolę w związku i społeczeństwie, nie liczącym się z kobietą nawet w seksie.
            Jakim cudem jakaś go w ogóle chciała poślubić? Ponieważ wątek ukazuje się w gazecie.pl na stronie głównej, jest szansa, że dziewczyna go znajdzie i przejrzy na oczy.
            • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 08:40
              Przepraszam za błąd w "uziemiona".
        • obrotowy Nie pomylilas Europy z Saudi Arabia ? 21.02.16, 23:01
          basiastel napisała:
          > Facet wnosi do
          > małżeństwa: status, pieniądze, prestiż, pozycję społeczną, zapewnia rodzinie
          > przetrwanie i decyduje o poziomie zycia,


          Nie pomylilas Europy z Saudi Arabia ?
          - tam tak rzeczywiscie jest i dlatego mozna sobie legalnie kupic nawet CZTERY.
          • basiastel Re: Nie pomylilas Europy z Saudi Arabia ? 22.02.16, 08:45
            Ja nie, wiem w jakich realiach żyję, ale the_man to i owszem.
        • jolunia01 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 11:56
          Basiu, w tym samym wątku palant pisał: 'Tak już jest ten świat poukładany, że życie
          polega na wzajemnej wymianie, kto ma więcej do zaoferowania może sobie pozwolić
          na więcej..."
          On nie ma do zaofiarowania NIC. Dziwię się, że w ogóle znalazł dziewczynę.

          i dalej "dobro jakim dysponuje mężczyzna (intelekt i zdolności)z czasem rozkwita..."
          U niego nie miało co rozkwitnąć. Intelektu i zdolności - ZERO. Widocznie nie pisał o sobie.
          • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 12:08
            Tak, czytałam, to cham, arogant i męski szowinista. A teraz skowycze, że jak ktoś coś ma, to mu się wydaje, że może z tym robić co chce i płacze. Śmiać się chce.
    • 65anka Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 20:26
      Czy mógłbyś poprosić swoją narzeczoną, by tu zajrzała i sobie poczytała? Jeżeli nie, to proszę przekaż Jej moją radę: nie układaj się Dziewczyno, nie negocjuj z tym amatorem cudzej własności,"spiep..aj" Dziewczyno od tego dupka, nawet się nie oglądaj, bo Twoje małżeństwo z nim będzie masakrą.
    • babjaga Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 20:49
      O jeżu !!!
      Dziewczyno, uciekaj, masz jeszcze czas.
    • amanej Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 21:07
      Zaskakujący palant rzec można .Jak ty w ogóle sie oświadczać jak nic nie masz ?
    • sebciu_3 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 21:15
      a gdzie tu miejse na miłość?
    • kami_hope Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 21.02.16, 22:03
      Nie do wiary ze taka rozczeniowosc ma miejce w cywilizowanym kraju XXI wieku. "Mezczyzna" z mamusinym wsparciem domaga sie wspolwlasnosci panienskiego majatku narzeczonej - po prostu szokujace!! A wiesz co? To bardzo dobrze ze ten szajs wyszedl przed slubem, dziewczyna ma szanse sie wycofac i znalezc sobie porzadnego mezczyzne a nie jakiegos dupka bez honoru pod pantoflem mamusi. fuj... starym kawalerem zostaniesz fujaro! Miales chamie zloty rog... :P
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 08:44
        On już jest starym kawalerem, bo skoro 14 lat temu wypisywał, że jest managerem (?), to musi mieć co najmniej 40 lat i ciągle u mamusi, poluje na idiotkę.
    • alexmichaels Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 03:23
      Mam nadzieje, ze dziewczyna szybko sie zorientuje, ze ma do czynienia z chciwym manipulantem z rodziny z marginesu spolecznego (tylko w takiej przyszla tesiowa by w ten sposob traktowala przyszla synowa i tylk o w takiej przyszly maz by mowi, ze "urobi zonke"). Mam nadzieje, ze twoja dziewczyna ze w pore sie ocknie, odwola slub i sie uratuje. Kobieto!!! Ratuj sie!!!
    • mentice Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 09:10
      Ciotka ma racje, pod warunkiem ze to male mieszkanie pozostanie wlasnoscia twojej partnerki.
      Poza tym ty nie wkupiasz sie w mieszkanie poprzez malzenstwo. Chyba ze partnerka wyciagnie nogi. W razie rozwodu mieszkanie, ani pol mieszkania, nie bedzie twoje.
    • boczek150 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 09:26
      Chwała bogu na szczęście wszystko w rękach mądrej ciotki. Bo o ile mi wiadomo nawet jak dokona darowizny po waszym ślubie to będzie ona stanowiła majątek odrębny obdarowanego i mieszkanie nie wejdzie do majątku wspólnego. Podobnie wygląda to przy zamianie. Tak czy inaczej obejdziesz się smakiem....
    • pajratus Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 09:29
      Ulala .
      Widzisz jak małżeństwo będzie zgodne to obojętne na kogo jest mieszkanie i tego Wam życzę. Za co byś chciał otrzymać kilkaset tysięcy jeżeli rozstaniecie się np. po roku?
      Tak powinieneś robić remonty nie swojego mieszkania bo widzisz wynajem czy kredyt na swoje kosztował by Cie dużo więcej (przy kredycie inwestujesz w mieszkanie banku nie w swoje).
      Podziękuj Ciotce że che Wam pomóc z lepszym startem w dorosłe życie bo nawet nie wiesz ile wyrzeczeń i nerwów kosztuje mieszkanie z kredytem na 30 lat.
      Zachowania twojej matki ciężko skomentować (no sorry ale powiedz że to z nią zerwiesz kontakt jeżeli nie przyjdzie na twój ślub a nie z żoną) , twoja przyszła żona ma głowę na karku (leć do niej z wielkim bukietem kwiatów może Cie przyjmie jeszcze z powrotem) to Wam pomoże w przyszłości bo ty jesteś debilem

    • lewania Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 09:56
      "Tłumaczę mamie, ze jest w gorącej wodzie kąpana, że urobię żonkę aby rozszerzyła wspólnotę majątkową i z czasem ulegnie." - ale sie ubawilam. Urobie zonke hahahaha

      Skoro juz jest problem z mieszkaniem, to znaczy, ze panna nie uwaza Waszego malzenstwa do grobowej deski. Tak jak moja znajoma, ktora nie brala slubu konkordatowego, bo podobno sie trudniej rozwiezc...

      Przyznam tez, ze mama Twoja nie powinna stawiac warunkow i sie w to mieszkac. To jest Twoje zycie, Twoje malzenstwo... Choc przyznam, ze po przeczytaniu wpisu nie wiem czy chcialabym byc z ta dziewczyna...
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 10:18
        To sobie poczytaj inne wątki the_man-a - zaczniesz się zastanawiać, czy chciałabyś być z takim facetem.
      • tapatik Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 05.04.16, 21:40
        Skoro juz jest problem z mieszkaniem, to znaczy, ze panna nie uwaza Waszego malzenstwa do grobowej deski.

        Chciałaś napisać jest problem z prezentem wartości kilkudziesięciu lub nawet kilkuset tysięcy złotych, bo o to się sprawa rozchodzi.

        Tak jak moja znajoma, ktora nie brala slubu konkordatowego, bo podobno sie trudniej rozwiezc...
        Nie do końca trafna analogia.
        Dziewczyna nie zakłada, że dojdzie do rozwodu, tylko chce na wszelki wypadek być zabezpieczona, gdyby jednak do niego doszło.
    • budhalinka Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 10:08
      Po pierwsze, to mieszkanie i tak przy rozwodzie byłoby nie twoje, bo mieszkanie jest dziewczyny, a majątek sprzed ślubu nie podlega podzialowi po rozwodzie, należy do tej osoby, która je wniosła A ciotka głupia. Powinna podarować to mieszkanie darowizną twojej dziewczynie przed ślubem, a dziewczyna swoje- ciotce. I sprawa załatwiona. Mieszkanie dalej byłoby dziewczyny wniesione do małżeńśtwa, czyli niepodlegające podzialowi przy rozwodzie. Cwaniak. nic nie wnosi do małżeństwa, włazi do gotowego i jeszcze ma pretensje.
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 10:15
        Ależ, takie są plany, a cwaniaczek chce bezskutecznie być ujęty w akcie notarialnym, jako współwłaściciel. Bo jak nie, to się stary koń odgraża, że zostanie u mamusi i będzie zbierał na własne, bo chce być na swoim, hehe. Że też nie przyszło mu to wcześniej do głowy. Nie stać go nawet na wódeczkę urodzinową i wyciąga łapy do dziewczyny.
    • budhalinka Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 10:17
      Patrzcie jaka cwana gapa. Wpie..olił się dziewczynie na gotowe. Sam golas, nic nie wnosi do małżeńśtwa,a domaga się wspolwlasności. Nigdy tego nie rób-dziewczyno! W razie zdrady, czy skapstwa, przemocy w pozniejszych latach małżenstwa będziesz mogla po prostu wystawić mu walizki za drzwi. Mieszkanie jest twoje i basta. I niezależnie od tego, czy zamienisz je z ciotką, czy nie. To ty je wnosisz do małżenstwa i po rozwodzie, czy nawet bez będziesz mogla tego dooopka wystawić w każdej chwili za drzwi.
    • profes79 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 10:19
      Genialne. Dziewczyna ma mieszkanie. Swoje. Bierzesz ślub z nią, czy jej mieszkaniem? Postawa taka, ze na miejscu dziewczyny ze trzy razy zastanowiłbym się czy warto do takiej rodziny wchodzić bo najwyraźniej bardziej zależy Ci na mieszkaniu niż na niej.
      • basiastel Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 10:35
        No, przecież jak kocha, to powinna się podzielić - klasyczna śpiewka naciągacza. Niech idzie do mamusi, mamusia kocha i się podzieli.
    • arcanuss86 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 22.02.16, 11:04
      Boże, uciekaj dziewczyno od tego buraka i jego rodzinki, bo źle skończysz.
      Okej, rozumiem początkowy punkt widzenia chłopaka - chciałbym żebyśmy mieszkali w mieszkaniu wspólnym, o które będziemy razem dbać. Rozumiem. Tylko jeżeli chcesz realizować taką wizję to proszę złożyć się z małżonką na wspólne mieszkanie po połowie. Wtedy będzie wspólne. A tak? Co to w ogóle za tekst, że ciocia ma darować połowę mieszkania nie tylko swojej krewnej, ale i tobie? Bo co? Bo stałeś się jej mężem? To teraz jej majątek ma być w połowie twój? Dziewczyna dobrze powiedziała, że tak samo twoi rodzice mogliby połowę majątku odstąpić. Ma świętą rację. A reakcja twojej matki świadczy tylko o tym, jak bardzo niezrównoważona jest to osoba. Sorry... Jesteś mamisynkiem i nie nadajesz się do małżeństwa.
      • makarena00 Re: mieszkanie i ślub - na krawędzi rozstania 23.05.16, 11:07
        Brawooooo :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka