Gość: marta
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.09.04, 13:24
Kiedy mój mąż był w wojsku 10 lat temu to słyszałam od niego jedną wielką
litanię jak bardzo jest tam do kitu i jak bardzo pragnie aby służba wreszcie
się skończyła, pamiętam te listy, odcinany centymetr po cetymetrze, opowieści
o głupich trepach i całym tym *syfie* jak to określał.Pamiętam jaki był
nieszczęśliwy kiedy z przepustki musiał wracać do jednostki. Teraz jakby
zachorował na amnezję, jak podczas imprezy on i jego koledzy popiją piwa - to
o niczym innym nie gadają tylko na temat jak fajnie było w wojsku, opowieści
nie mają końca z latami dochodzę do wniosku, że on i jego koledzy przeżyli
tam najcudowniejsze lata swojego życia.Przygodom jakie tam przeżyli można by
obdzielić chyba cały pułk. Może to jest objaw starzenia się u facetów.Może
nie należy wierzyć mężczyznom, którzy są w wojsku i tak narzekają. Nieraz to
myślę, że należałoby zafundować panom tak z pięć lat obowiązku wojskowego?