Dodaj do ulubionych

mąż-kat psychiczny

11.10.04, 15:03
Jak sobie pomóc gdy mąż znęca się psychicznie? jesteśmy z mężem jakis czas ze
sobą.. ale zmienił się od paru miesięcy.
Znęca się nade mną psychcznie. Potrafi wykrzykiwac że mnie nienawidzi, śmieje
mi się w twarz i uderza w czułe punkty, w sprawy które kiedys mu powierzyłam
jako najbliższej osobie... Wykorzystuje to, co mu dałam i kiedykolwiek
powiedziałam przeciwko mnie. Mam już dość płakania przez niego. Ciągłego
bania się że cos znów robię nie tak jak by chciał, płaczu i jego
nienawistnych oczu.... Kiedy się kończy awantura przychodzi do mnie i
przeprasza, mówi że nie wie co w niego wstepuje itd... kocham go, nie chcę go
zostawiać ale już nie wiedzę wyjścia.... Pomóżcie... Pytałam kobiet czy mają
podobny problem, ale chciałabym wiedzieć co sądza o tym mężczyźni? Jak pomóc
sobie i mężowi????
Obserwuj wątek
    • racingismylife Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:18
      R O Z W O D !

      Musisz zerawac z nim kontakt !

    • Gość: terry Re: mąż-kat psychiczny IP: 193.59.91.* 11.10.04, 15:25
      Sprawa prosta, jakbym się tak do swojej żony odnosił tzn że by mnie nic nie
      obchodziła i nie mam do niej szacunku. Daj sobie luz bo jeszcze trochę i będzie
      Cię lał i potem oczywiście przepraszał.
    • Gość: Mx Re: mąż-kat psychiczny IP: *.mad.east.verizon.net 11.10.04, 15:25
      Jesli przeprasza to znaczy ze mu jeszcze zalezy. Porozmawiaj z nim o tym ale
      daj mu do zrozumienia za tak zyc nie mozesz. Powiedz mu ze jesli sie nie zmieni
      to z wami koniec. Nie bedziesz klamala bo watpie ze bez z miany z nim
      wytrzymasz. Jesli mu zalezy to sie postara zmienic, jesli nie to i tak sie
      wszystko rozpadnie.
      • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:31
        Tak, tylko że sprawa nie jest prosta - była masa rozmów, on obiecuje i obiecuje
        ale do następnego razu.... Jakby się zmieniał wtedy w innego człowieka. Ja
        staram się go zrozumieć...To jest facet który miał złe przezycia w dzieciństwie
        i do tej pory... Nigdy nie miał wzorca autorytetu w postaci mężczyzny....
        Problem w tym że ja wiem że mu jest ciężko samemu ze sobą... Chcę mu pomóc a
        nie od razu uciekać od niego przez rozwód...
        • Gość: Max Re: mąż-kat psychiczny IP: *.mad.east.verizon.net 11.10.04, 15:42
          W takim razie musi sie leczyc.
          Zaproponuj mu wspolne wizyty u psychologa. Obiecaj mu pomoc i wsparcie ale daj
          mu do zrozumienia ze tak zyc nie mozesz, bo nie mozesz.
          • bzz_bzz Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:50
            Moje zdanie jest dokładnie takie samo. Jeżeli "nie wie, co w niego wstępuje, to
            może oznaczać, że albo jest chory psychicznie, albo po prostu kłamie, bo się
            boi, że go zostawisz, i nie będzie miał mu kto gotować obiadków, prać,
            prasować, sprzątać i służyć za wycieraczkę. Albo psycholog, albo niech spada.
            Powodzenia.
            Pozdrawiam. :)
        • anastasia27 Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:48
          zlituj się nad sobą a nie nad nim...
          a poza tym, no cóż pewnie można spróbować profesjonalnej terapii
          jak to nie pomoże to się trzeba ewakuować widać, że facet ma już pewnien
          schemat zachowań
          taką osobowość nazywa sią "bierno-agresywną",
          pytanie czy nauczy się sobie z tą bierną agresją radzić na tyle, żeby to dla
          innych było do wytrzymania
          poczytaj sobie może coś na temat osobowości bierno-agresywnej w necie
          • bzz_bzz Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 15:52
            Coby to nie było, sam nie da sobie ze sobą rady.
        • pewien_student Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 23:09
          czy rozwazalas kwestie zaburzen psychicznych? bo takie zachowanie co najmniej
          to sugeruje... albo opetanie silami zlymi...
    • Gość: lady Re: mąż-kat psychiczny IP: 193.0.73.* 11.10.04, 15:54
      jeżeli nie zgodzi się na wizytę u psychologa natychmiast się wyprowadź!
      • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 16:04
        Myślicie że nie było takich próśb o wizyte u psychologa? Czasem nawet przytakn
        ął ale potem coś uleciało umkneło aż do następnego razu.... A wyprowadzac sie
        nie bede bo to moje mieszkanie... a wyrzucić go nie mam sumienia... Chciałabym
        uratowac małżeństwo....po 2 miesiącach małżeństwa sie rozwodzić? Rozpacz!!
        • Gość: Max Re: mąż-kat psychiczny IP: *.mad.east.verizon.net 11.10.04, 16:12
          Moze powinnas jakos innacze zareagowac na jego takie zachowanie.
          Nie poddawaj sie. Nie placz. Sama daj mu psychicznie w dupe. Moze po awanturze
          wyslac go na tydzien na kanape, nie gotowac, nie sprzatac mieszkania, nie
          odzywac sie itd.

          Musisz jakos, poza pustymi slowami, dac mu do zrozumienia ze tego nie mozesz i
          nie bedziesz tolerowac. Ty sama znajac go najlepiej musisz dojsc do tego jak.
          Slowa najwyrazniej nic nie znacza a wiec MUSISZ ZADZIALAC.

        • Gość: Anna Re: mąż-kat psychiczny IP: *.elisa-laajakaista.fi 11.10.04, 18:01
          Po dwuch miesiacach?! To co bedzie po roku?! Oddzial psychiatryczny z pokojem
          dla ciebie?
          Tu nie ma zmiluj sie- wystaw mu spakowana walizke za drzwi( wczesniej zmien
          zamek) i .. ultimatum : idzie sie leczyc, a wy zaczynacie od poczatku... po jego
          pierwszej wizycie u psychologa(a moze psychiatry?), od luznego spotykania.
          I uwazaj bys nie zaszla w ciaze!

        • amelia1 Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 18:04
          > uratowac małżeństwo....po 2 miesiącach małżeństwa sie rozwodzić? Rozpacz!!


          Dopiero dwa miesiace po slubie? To szybko przestal sie kamuflowac i kontrolowac
          swoje reakcje.. A dlugo sie znaliscie przed slubem? Wczesniej sie tak nie
          zachowywal?

          Ja chyba na twoim miejscu postawilabym ultimatum: albo podejmie jakas terapie
          albo niech spada. Szkoda zdrowia na takiego dupka.
          • Gość: baha Re: mąż-kat psychiczny IP: *.netron.pl / 213.17.241.* 11.10.04, 19:15
            Bardzo Ci współczuję i wiem, że jak sie kogoś bardzo kocha, mimo wszystko
            trudno jest tak po prostu zrezygnować z tej osoby. Dlatego jestem za tym abyś
            podjęła próbę ratowania swojego małżeństwa, swojego męża, a przede wszystkim
            siebie !!!!!!!
            Ale tu chyba pomogą tylko "drastyczne posunięcia", opisane w powyższych
            postach. Sama umów go na spotkanie z terapeutą, mężowi podaj godzinę i adres
            spotkania z terapeutą powiedz, że to jest jedyna szansa, by Wasze małżeństwo
            przetrwało. Może pójdziesz tam z nim. Musisz mu uświadomić, że moze Cię
            stracić. Tak żeby zrozumiał. Powodzenia !!!!
        • Gość: julka Re: mąż-kat psychiczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:57
          Skoro jest katem 2 już miesiące po ślubie, to później może być tylko gorzej.
          A może chce odejść i nie bardzo wie jak Ci to powiedzieć. Jest coś co wywołuje
          w nim agresje. Facet musi mieć problem, który go przerasta. Porozmawiaj z nim
          o tym.
    • zuzka111 Re: mąż-kat psychiczny 11.10.04, 19:45
      odejdz od niego. On Cie zapewne naprawde nienawidzi, a te momenty, w ktorych
      jest mily to te, w ktorych przypomina sobie że czegoś od Ciebie jszcze
      potrzebue, może, ze nie ma gdzie mieszkać?
      Przeprasam za bezpośredniość, ale nie masz czego ratować. To wstrętny drań.
    • Gość: ene due Re: mąż-kat psychiczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 00:02
      > Jak pomóc sobie i mężowi????
      ------------------------------------
      w poradni małżeńskiej :)
      • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 08:19
        ten post wyżej to mój :)
        • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 08:24
          no...chyba macie rację...powinnam go zostawić... ale ja naprawde nie potrafie
          uwierzyć że on mnie nie kocha...przeciez nic i nikt go nie zmuszał do
          ślubu...to była nasza decyzja... nie było dziecka czy innych spraw które go
          przyciskały, byliśmy wcześniej ponad rok razem, a ślub planowaliśmy kilka
          miesięcy więc był czas na zmiane planów...kocham go i nie umiem sobie wyobrazic
          zycia bez niego ale jak sobie przypominam te momenty kiedy jest taki wstretny,
          obrzydliwy to niedobrze mi sie robi...
          • dariiia Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 08:35
            Dałam tez ten temat na forum kobiecym..Babki mi podpowiedziały, ze on może miec
            kompleksy i je wyładowywac...Teraz tak mi sie nasuneło z tymi komplaksami...
            chyba w tym coś jest... on ma strasznego fioła na tym punkcie że ja jestem
            wykształcona że skończyłam studia a on...zawodówke, co prawda za moją usilna
            namową i z moją pomocą jest w tej chwili w II klasie liceum ale nadal ma swoje
            kompleksy... mysle tak bo czesto mi wykrzykuje, że mi sie wydaje że jestem
            bnajmądrzejsza że go poniżam że jest głąbem i tak dalej...nigdy nie było takiej
            sytuacji żebym go w taki sposób nazwała...baaa nawet przez głowe mi by nie
            przezsło...u mnie w domu zawsze szanowało sie ludzi którzy chcieli sie uczyć
            niezaleznie czego i w jakim wieku... dorosłam w szacunku do takich ludzi
            szczególnie pracujących, mój ojciec tez kończył szkoły kiedy ja już byłam na
            świecie...
            A teraz co mam? Wykrzykuje że jestem szlachcianką, że jesgo mam za tepaka...
            Fakt że znam np wiecej słów jak oglądamy jakis głupi teleturniej ale przeciez
            nie mówie tego przez złosliwość czy cheć popisania sie ...bardziej jest to
            odruch - nie mam sie do cholery czego wstydzić że coś wiem..poza tym mógłby
            przeciez sie troche ode mnie poduczyć...
            • anastasia27 Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 12:27
              Tyle tylko, że moim zdaniem nie powinnaś się koncentrować dlaczego on się tak
              zachowuje czy dlatego, że go "mamusia często nie przytulała", czy też dlatego,
              że jesteż od niego bardziej wykształcona, bogatsza czy co tam jeszcze. To nie
              istotne dlaczego. Samo zrozumienie przyczyny jeszcze nic nie zmienia. No
              najwyżej będziesz mu bardziej współczuć i będziesz bardziej wyrozumiała, co
              jest chyba najgorszym co można zrobić, bo jak to Ci kilka osób już napisało
              powinnaś wyraźnie postawić mu granice. Ważne jest to jak zmienić tego rodzaju
              zachowanie i dostałaś kilka rad jak to zrobić. Muszisz się ostro sprzeciwić i
              jak to nic nie da to go opuścić. Na początku zawsze jest ciężko bo nawet do
              najgorszego wroga jest człowiek się w stanie przyzwyczaić, ale z każdym dniem
              rozłąki siła przywiązania i przyzwyczajenia słabnie.
            • Gość: Asik Re: Może znaleźć i docenić co dobre w nim IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 12.10.04, 16:46
              Może powinnaś bardziej jego docenić, aby też dowartościował się w swoich oczach.
              Mężczyźni bardzo potrzebują, aby szczególnie ich kobieta doceniała ich starania
              i to jacy są fajni:-)Niektórzy sami żądają tego, aby ich docenić.
              Lubią mężczyźni wiedzieć, że ich kobieta wie, że oni są mądrzy.
              On wobec Ciebie czuje się gorszy. To Ty właśnie doceń to w nim. Powiedz jemu co
              lubisz w nim. I na co dzień więcej jego doceniaj, jak zrobi coś dla Ciebie.
              Słowo dziękuje bardzo dużo dla kogoś może znaczyć.
              • amelia1 Re: Może znaleźć i docenić co dobre w nim 12.10.04, 22:12
                O matko... Asik pomysl, zanim po raz kolejny napiszesz taki stek bzdur. Za co
                autorka ma go cenic i mu dziekowac? Moze za to, ze jeszcze jej nie tlucze?
                • dariiia Re: Może znaleźć i docenić co dobre w nim 13.10.04, 08:50
                  Dokładnie tak, poza tym uwierz mi że tak jak ja go doceniam to go nikt nigdy w
                  życiu...
                • Gość: Asik Re: Może znaleźć i docenić co dobre w nim IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 13.10.04, 08:57
                  amelia1 napisała:

                  > O matko... Asik pomysl, zanim po raz kolejny napiszesz taki stek bzdur. Za co
                  > autorka ma go cenic i mu dziekowac? Moze za to, ze jeszcze jej nie tlucze?

                  Amelio, dziecinko kochana. Pewnie łatwiej powiedzieć, że koniec z tym
                  małżeństwem niż spróbować coś zrobić.
                  Czasami jest jakaś przyczyna czegoś. Są dopiero dwa miesiące po ślubie, a
                  wcześniej było dobrze. A, kobiety często uważają, że im już coś należy się i
                  nie muszą za coś podziękować. Może on ma jakieś doświadczenia z dzieciństwa.
                  Coś może obudziło się w nim. Powtarza jakiś schemat. Trzeba spróbować jemu
                  pomóc, a jeśli nie to jest ostateczne wyjście. Każdemu trzeba dać szansę.
                  Widać, że ma kopleks niższości wobec jej i może wystarczy jego dowartościować.
                  Powinniśmy pomagać sobie nawzajem. Każdy potrzebuje miłości. A, szczególnie
                  komuś takiemu, jak on, jest ona potrzebna.

                  Może Ty sama masz jakieś złe doświadczenia. Skąd od razu to tłuczenie:-)
                  • dariiia Re: do Asika 13.10.04, 09:23
                    Moja droga Asik. Nie uważam wcale ani nie uważałam przed małżeństwem że mi sie
                    cokolwiek należy... wręcz przeciwnie. Sam fakt że napisałam na to formum z
                    prośbą o pomoc oznacza że nie chce ucinac małżeństwa jednym ruchem-wrecz
                    przeciwnie chce pomóc mężowi. Sprawa dowartościowania to zupełnie coś innego-on
                    ma kompleksy tak zakorzenione że nie jestem wstanie mu pokazać że on naprawde
                    jest niegłupim i zdolnym facetem. Brak mu tylko wykształecenia co bez żadnych
                    wiekszych problemó może nadrobic..
                    • Gość: Asik Re: do Asika IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 13.10.04, 10:06
                      Większe wykształcenie. Czy on tego chce, czy Ty?
                      Jeśli jemu wystarcza, to powinnaś to zaakceptować.
                      Problemem jest, że czasami wydaje się nam, że kogoś dostatecznie doceniamy i
                      akceptujemy. Ale, jeśli on wobec Ciebie ma takie lęki i mówi Ci to, to znaczy,
                      że może niedostatecznie jemu do objawiasz.
                      W byciu z kimś kogo kochamy ludzie stają się wrażliwsi. I wtedy więcej
                      potrzebują od osób kochanych. Przy innych on pewnie, aż tego tak bardzo nie
                      potrzebuje.
                      Nigdy nie jesteśmy i nie będziemy pewni, że coś dla kogoś bardzo bliskiego
                      dobrze robimy, czy dostatecznie. Już to, że mówisz, że nikt jego tak nie
                      docenia, jak Ty. A, to , że na forum o tym mówisz to nic nie znaczy. Jedynie,
                      że może chcesz potwierdzenia, że masz skończyć to małżeństwo.
                      Ja o poradę w takiej sprawie udałabym się jedynie do spesjalisty od tego. Do
                      jakiegoś psychoterapeuty:-)Co Ci tutaj mogą dobrze poradzić ludzie, którzy sami
                      nie dają sobie dostatecznie rady ze swoimi problemami?
    • jesster Re: mąż-kat psychiczny 12.10.04, 20:45
      Wiesz, to miło że nas pytasz o zdanie ale tak naprawdę to my się w takiej
      sytuacji nie znajdujemy, więc niewiele można powiedzieć. Może warto by poprosić
      o pomoc specjalistów? Może spojrzenie z boku, w dodatku fachowym okiem będzie
      lepsze niż bezskuteczne proby załatwienia sprawy we własnym gronie, tam gdzie
      emocje grają rolę chociaż byśmy nie wiem jak się starali.
    • macicaxxx aaa, moj facet!! 12.10.04, 23:13
      jak mnie nie bije tzn ze mnie juz nie kocha!
      • dariiia Re: aaa, moj facet!! 13.10.04, 08:43
        problem w tym że on mnie nie bije!! Jakby mnie uderzył miałabym już
        bezsprzeczny pretekst wyrzucenia go na zbity pysk... a tak... cały cza sgo w
        jakiś sposób usprawiedliwiam...
        właściciwe to macie racje-sama sobie jestem winna - jestem słaba, zawsze
        gardziłam takimi kobietami a teraz gardze sobą... zaczynam miec tego dość...
        • Gość: Asik Re: aaa, moj facet!! IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 13.10.04, 09:28
          dariiia napisała:

          Znęca się nade mną psychcznie. Potrafi wykrzykiwac że mnie nienawidzi, śmieje
          mi się w twarz i uderza w czułe punkty, w sprawy które kiedys mu powierzyłam
          jako najbliższej osobie... Wykorzystuje to, co mu dałam i kiedykolwiek
          powiedziałam przeciwko mnie


          Może on czegoś boi się. Czasami ludzie tak zachowują się ze strachu.
          Coś w nim budzi się, a później jak minie to przeprasza Cię. Sam tego żałuje.
          Jakieś sprzeczne uczucia w nim są. Ale, potrafi Cię przeprosić. Miłość
          powoduje, że budzą się w nas różne uczucia. Czasami nie umiemy sami dać sobie z
          nimi rady.
          Napisałaś wcześniej, że jeśli wiesz od niego więcej to może on od Ciebie czegoś
          nauczyć się. Czy może Ty w jakiś sposób nie okazujesz jemu swojej wyższości?
          Tego, że wiesz więcej od niego. Mężczyźni są czuli na tym punkcie.
          Ja dlatego nigdy nie chciałam być z kimś, kogo faktycznie nie uważałam za
          mądrego. Nie umiem udawać i nie chcę, a też nie chcę wywyższać się ponad kogoś.

          Krótko znaliście się przed ślubem i może to było zauroczenie, a teraz jak
          jesteście małżeństwem to lepiej poznajecie się. Staliście się prawdziwi dla
          siebie:-)
          Ty chcesz być silną kobietą. Silniejszą niż jesteś. Tutaj nie potrzeba siły
          Twojej, tylko zrozumienia i miłości.
          On może wydawał Ci się inny, a teraz ujawnił swoje słabości. Swoje poczucie
          niższości.
          Wcześniej jego może fascynowała Twoja wiedza i inne rzeczy, a teraz widzi, że
          na dłuższą metę nie lubi tego. Czuje się gorszy od Ciebie. Może właśnie Ty
          starając się być inną, wywyższasz się ponad niego i okazujesz jemu, że jesteś
          lepsza. Z tym uczeniem się od Ciebie coś jest:-)Dlaczego on ma uczyć się od
          Ciebie? To nie jest dobre podłoże związku. Ty powinnaś jemu tego nie okazywać
          za bardzo, a starać się jego bardziej docenić. Albo po prostu, jeśli nie
          umiecie dać sobie z tym radę to spróbujcie terapii małżeńskiej. Po niej
          będziecie pewni, czy chcecie i możecie być razem.

          -------------
          właściciwe to macie racje-sama sobie jestem winna - jestem słaba, zawsze
          > gardziłam takimi kobietami a teraz gardze sobą... zaczynam miec tego dość...
          ---------------
          Nie można gardzić słabymi kobietymi, bo one też mają swoją siłę. Może powinnaś
          w sobie pewne rzeczy zaakceptować, a nie walczyć z nimi, bo to Tobie jedynie
          szkodzi, jak widzisz.
          Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka