joa1001
18.03.05, 22:16
Osłabia mnie pewien 28 latek. Znamy się tyle o ile, parę miesięcy temu
spotkaliśmy się kilka razy. Było miło, iskrzyło, doszło do tego ze poszliśmy
do łożka. Ale zaraz potem rozstał ze mną się "rozstał" bez słowa. Bywa.
Przyjęłam do wiadomości. Od pewnego czasu nagle przypomniał sobie o mnie, po
pół rok. Dzwoni, ja grzecznie rozmawiam, raz wypiłm z nim kawę, chyba liczył
nie tylko na kawę. Nieważne. Chodzi o to że mnie ten facet trakuje chyba jak
przygłupa.I nie wiem na jakiej podstawie. Któryś raz z kolei ( po miłych ,
nic nie znaczących słowach)mówi że zadzwoni np. jutro, po czym cisza ( nawet
2 tygodnie)i dzwoni kiedy sobie przypomni. Mi jego telefony koło d... latają,
bo nie jestem nim już zainteresowana; ale po co mówi że zadzwoni a potem
zlewa. Ani do niego nie dzwonię, ani nic. Głupio mi powiedzić:"spadaj", bo
nie mam prawa być niegrzeczna, zresztą po co ma myśleć że mi zależy albo mnie
to boli. Po prostu więcej nie odbiorę telefonu. Wysłuchiwać bzdur nie chce mi
się.