cherry_lady
24.05.05, 09:09
Panowie maja tenedencje do zupelnego zatracenia sie w sprawach, ktore ich
fascynuja, kreca...zapominaja wtedy o bozym swiecie, wszystko przestaje
istniec. Moga to byc karty, rybki i wedkowanie, gry strategiczne lub
paintball w weekendy, licencja na pilota. W najgorszym wypadku sa to kobiety
i picie z kolegami do rana. Najczestszym skutkiem tej milosci do wlasnego
hobby jest brak czasu dla swojego partnera.
I teraz pytanie. Dlaczego tak sie dzieje? Skad ten brak umiejetnosci
podzielenia czasu na wszystko. Ja nie mowie o rezygnacji z pasji (za te pasje
bardziej podziwiam i tez kocham), ale o pewnym jej ograniczeniu, tak by
otoczenie, a szczegolnie kochajaca takiego pana kobieta, nie cierpiala na tym
szczegolnie.
Ja przegrywam z rowerem. W ciagu tygodnia nie widzimy sie wcale, poniewaz
raczej jestesmy zajeci, choc moj Pan zawsze znajdzie czas na 2 godziny jazdy.
W weekendy dopiero zaczyna sie jazda... W piatek zawsze wypadaja jakies
sprawy do wykonczenia, wiec zostaje sobota. Impreza nie wchodzi w gre, bo moj
luby ma w niedziele zawody, wiec musi byc wypoczety. Niedziela-wiadomo. Nie
widzimy sie, bo caly dzien szaleje po lasach i wieczorem nie ma ochoty na
nic...
Ja juz nie mam sily na dalsza walke o kawalek miejsca dla siebie...przegrywam
z dwoma kolami...:(