john_malkovitch
12.06.05, 15:12
Tak ze zdroworozsądkowego, powtarzam, zdroworozsądkowego punktu widzenia,
na jaką cholerę, w tych wspaniałych wyemancypowanych czasach, facetowi
jest potrzebna coś takiego jak żona?
Wie ktoś?
Obchodzi mnie w tym wątku wyłącznie, co zyskuje mężczyzna,
nie chodzi o dobro wspólne, jak rozliczanie podtków, czy
możliwość adopcji..