brzeczyszczykiewiczowna4
16.09.05, 09:53
Zapytałam wczoraj mojego faceta - jak to jest, że jak jest ze mną to jest ok,
gadamy tak w miarę, ale jak pojawia się jego kumpel 1 , 2 lub 3 to on od razu
jest pełen entuzjazmu, opowiada, jest wesoły, zadowolony i...dowiedziałam
się, że jego kumpel nie ma do niego ciągle pretensji i nie narzeka na niego:(
I teraz nie rozumiem:((
Bo zawsze kiedy robi dla mnie coś dobrego, kiedy stara się dla innych mówię
mu otwarcie, że to doceniam. Potrafię prawić mu komplementy, zapewniać, jaki
jest dla mnie ważny i jeżeli ktoś bardziej stara się urozmaicać emocjonalnie
nasz związek to jestem to ja.
Natomiast - jesteśmy razem ponad 2,5 roku. Mój luby ( a gotować potrafi ) nie
przygotuje dla mnie romantycznej kolacji, nie zabierze na spacer, nie da
kwiatka, nawet wakacje można powiedzieć, że spędziłam z moim synem, bo jego
ojciec siedział w morzu i pił piwo.
Więc wytłumaczcie mi - mam prawo mówić otwarcie czego pragnę, a jak mija
drugi rok - mieć po prostu pretensje, że to na niego nie działa??
I co będzie za 10, 20 lat, kiedy jemu teraz nie chce się sprawiać mi drobnych
przyjemności?
Próbuję go zrozumieć, rozmawiać z nim - poznać jego, męski punkt widzenia
tego problemu - ale nie da się!!!!!!!!!!!:((((((((((
Dlatego piszę do Was:(
Czy mam prawo do bycia kochaną w taki sposób w jaki ja chcę - czy to
egoistyczne????