wiedz-ma
02.11.05, 20:58
czyli pożaliż się trochę chciałam
a było tak:
do przeprowadzenia pewnego przedsięwzięcia potrzebowałam pomocy, konkretnej
pomocy od konkretnego mężczyzny; dodam, że przedsięwzeiecie to jest dla niego
korzystne, moze nawet bardziej niz dla mnie, wymaga jedynie pewnego
zaangazowania czasu
no i od pół roku ów mężczyzna mnie zwodzi, wciąż odkładając termin
realizacji, glownie z braku czasu,
wreszcie jakies 3 tygodnie temu zaproponowal dzien dzisiejszy jako mozliwy do
przeprowadzenia przynajmniej czesci planu
przedwczoraj zadzwonilam jeszcze profilaktycznie, by potwierdzic, umowilismy
sie, ze jak pozalatwiam swoje sprawy to kolo poludnia zadzwonie i umowimy sie
co do szczegolow
zadzwonilam. po pierwsze, byl zdziwiony, w jakiej w ogole sprawie dzwonie, po
drugie, powiedzial, ze jeszcze nie wie, czy bedzie dzisiaj mogl, bo nie wie,
jakie ma plany, bedzie wiedzial za poł godziny to zzadzwoni
minelo 8 godzin i nie zadzwonil...
nie powiem, jestem wsciekla i czuje sie zlekcewazona
gdyby chodzilo o randke, to po prostu dalabym sobie z nim spokoj, rozumiejac,
ze pewnie mu na mnie nie zalezy
a ze chodzi o interesy, to ani dac sobie spokoju nie bardzo moge, ani przede
wszystkim NIE ROZUMIEM, o co chodzi