jolka25
08.10.02, 08:28
------------------------------------------------------------------------------
--
w piatek na imprezie zachwoałam się jak idiotka skończona. Jedynym
wytłumaczeniem jest wypite przeze mnie piwo. Raczej kilka litrów piwa.
Wjechałam na dumę mojego faceta,zadawałam głupie pytania. Przeklinałam
bardzo. Wracaliśmy do domu i ja jeszcze dołożyłam , strasznie go przy tym
raniąc. Potem ja miałam focha i że jadę do siebie o 4 rano, on wkurzony mnie
nie zatrzymywał, to ja znowu focha. Mówiłam straszne rzeczy. I on powiedział,
zw przegięłam juz teraz, ze to konec. Zaprtzeczył jakoby kiedys mówił, ze
mnie kocha. Rano ,a raczej po 3 godzinach snu zaczęłam go przepraszać. Byłam
namolna i narzucałam sie bardzo. On chciał spac a ja mu nie dawałam. Prosił
bym jechała już do domu, ja nie jechałam. Traktował mnie okropnie a ja go
ciągle przepraszałam. Zaczął się śmiac ze mnie. Powiedział, ze to żenada.
Powiedział, ze nie tylko nie chce ze mna być, ale ma mnie juz dosc ()pierwszy
raz od roku,a nie rzuca słow na wiatr)Prosiłam go o spotkanie wieczorem, ale
sie nie zgodził, i troche z żartem powiedział, jak przyjedziesz to cie nie
wpuszcze, ( w domyśle - bo znowu nie będziesz chciała wyjsć) Po kilku
godzinach mojego natręctwa pojechałam do domu.
Pisałam smsy- on nieodpisywał, jak dzwoniłam, mówił krótko: przepraszam ale
to już koniec, mówiłem ci o tym, albo- nie, nie możemy rozmawiać, lub w ogóle
sie nie odzywał i odkładał słuchawkę. Napisałam dzisiaj maila, to mi nie
odpisał. Co robić? chcę go przeprosić wyjaśnić wszystko osobiscie. Ale jak?