elisssa
17.12.05, 15:04
Jestem w poważnym i głębokim związku z moim mężczyzną. Jest to zwiazek na
odległość, mieszkamy w innych miastach. Doskonale się rozumiemy i dogadujemy,
nie mamy przed sobą zadnych tajemnic, nie ma żadnego wstydu, znamy się
doskonale od podszewki... jest nam ze sobą dobrze ale gdy jesteśmy razem we
dwoje. Gdy wychodzimy do ludzi to robi się gorzej, bo ja czuję się niepewna,
boje sie troche ludzi, mam pewne lęki, nie zawsze potrafię się bawić.
Czasami wiadomo, że zdarzają się kłotnie, fochy, jak w każdym związku. Ale
szybko dochodzimy do porozumienia po długich i głębokich rozmowach. Mój
mężczyzna jest osobą energiczną i lubi zabawę, częste picie i imprezy... (on-
sangwinik, ja-choleryk) ja też taka jestem, ale narazie studiuje i zwyczajnie
nie mam czasu zeby biegac z nim non stop na imprezy, bo muszę się uczyć, a
mam duże ambicje i dużo czasu poświęcam na naukę. On nie studiuje,pracuje.
Mam w sobie wiele blokad, zahamowań, które staramy sie oboje pokonywać, fakt,
ze jest nam cieżko, ale posuwamy się do przodu i zmierzamy ku lepszemu.
Trochę brakuje mi spontaniczności, ale jak najdzie mnie "faza" to potrafię
się wspaniale bawić i to się mojemu facetowi bardzo podoba. Ostatnio dalismy
sobie odpocząć od siebie i ja urwałam nasz związek, zeby sobie wszystko
przemyśleć. Po trzech dniach rozpaczy, mój chłopak pobiegł do koleżanki,
którą poznał 2 tygodnie wcześniej, pili winko, świetnie sie bawili, doskonale
sie rozumieli i w końcu wylądowali w łóżku u niej w domu (ona mieszkała z
rodzicami swojego chłopaka-chłopaka nie było wtedy). Z tego co wiem do sexu
nie doszło, ale były poważne pieszczoty, pocałunki, dotykanie miejsc
intymnych. Mojemu chłopakowi sie to nie spodobało, bo ta dziewczyna była
strasznie ostra i hardcorowa, a on lubi inny rodzaj sexu. Wiec nie poszedł z
nią na całość tylko przerwał zabawę. Powiedział że w innej sytuacji mógłby
uprawiać z nią sex. Po tym incydencie wróciliśmy do siebie i dalej jesteśmy w
zwiazku, wyjaśniliśmy sobie wiele rzeczy i jest ok.
Niedawno mój facet przyjechał w sprawach służbowych do mojego miasta, bo miał
zlecenie do nakręcenia teledysku na jednej z imprez. Przyjechał z 3 kolegami
i koleżanką (z innego miasta),ulokowali się w hotelu. Ta koleżankę poznał
dzień wcześniej i bawił się z nią wcześniej na innej imprezie i wpadli sobie
w oko. Poszliśmy razem na nastepną imprezę, ja nie miałam ochoty się bawić,
nie miałam humoru, kiepsko się czułam, nie umiałam tańczyc, on mnie na siłę
wyciagał do tańca, ja nie chciałam, strzeliłam mu focha i chciałam iśc do
domu. Była tam jego koleżanka, która poznał dzień wcześniej. Potańczył sobie
z nią chwilę... potem po zakończeniu imprezy cała ekipa (3 kolegów, koleżanka
i on) zebrała się do wyjazdu do hotelu. On nie chciał jechać ze mną do domu
tylko chciał nocować w hotelu. Potem sie okazało ze koledzy wyjechali w nocy
z hotelu a on został tam sam z koleżanka i oczywiscie wylądowali w łóżku.
Opowiadał mi ze się całowali, przytulali i głaskali sie... ale do niczego
więcej nie doszło. Nie mógl sobie odmówić bo dziewczyna go urzekła, świetnie
sie z nią bawił,i dostrzegł w niej wielki kontrast w porównaniu ze mną, oni
nadawali na tych samych falach - w zabawie. Widział w niej to czego we mnie
nie ma. O wszystkim mi opowiedział i nawet nie przeprosił, nie okazał
skruchy. Cieszył się ze tak sie stało.
Potem nastepnego dnia płakał mi w rękaw i mówił, że ja go nie napędzam, ze
traci przy mnie energię, że nie chce takiej dziewczyny jak ja, ze nie ma siły
żeby o mnie walczyć, zeby walczyć z moimi oporami i lękami, że jestem mało
rozrywkowa. Ze często mam do niego pretensje, robie fochy. Ze jesli nic się
nie zmieni ze mną to nasz związek nie ma sensu. Oboje płakaliśmy. On mówi że
mnie bardzo kocha i okazuje mi swoją miłość. Ale nie wiem, co z tymi innymi
dziewczynami... jak się ze mną pokłóci to leci do innej... do sexu wprawdzie
nie dochodzi, ale on sexu u innych nie szuka, bo jest nam super w łóżku...
ale szuka z innymi związku emocjonalnego, zabawy, porozumienia. I to mi sie
wydaje gorsze. Nie wściekam sie na te jego wybryki z innymi dziewczynami, ale
jest mi piekielnie przykro z tego powodu.
Co o tym myślicie?