izolatka
06.02.06, 19:49
Po rocznej przerwie odnowiliśmy kontakt. Potrafimy ze sobą normalnie
rozmawiać i ja go nawet lubię. Jestem w stanie się z nim
normalnie "kolegować" ( nie lubię tego słowa), wydawało się, że jemu też
przyjemnie jest zakopać wojenny topór. Po roku niewidzenia się nie mam do
niego nic, zero pociągu, przestał mi się podobać jako facet. On jest w
poważnym związku z małżeństwem w tle i małym dzieckiem. Tu i tam zapraszał,
na kolację i do domu. Oferował pomoc przy samochodzie. Nie skorzystałam. Ale
myslałam że naprawdę możemy zostać kumplami, bo świetnie nam się rozmawiało.
I skończyło się, smsowanie, telefony, rozmowy na gg, odwiedzanie mnie. Ja
wobec tego nie zaczepiam go. A on? Dalej loguje się na randkach w interii,
gdzie szuka luźnych znajomości i seksu. jak od dawna.
W sumie szkoda, myslałam,że normalne kumplowanie się jest możliwe, zwłaszcza
po tak długim czasie, gdzie emocje już opadły. W sumie naprawdę go lubiłam.l