przyczajonytygrys1
13.02.06, 09:54
Nie wiem czy pamiętacie mój poprzedni wątek z moim problemem... W weekend
chciałam odejść od mojego konkubenta. Ale on nie chicał mi oddać moich rzeczy
i dokumentów. Powiedział że odda przy okazji... A teraz mogę wy.... w czym
stoję. Ma wszystkie moje dokumenty, bieliznę, ubrania. Chciał mi też zabrać
klucze od domu, więc nie mogłabym już sama do tego domu wejść po rzeczy.
Zabrał więc mi znowu pół wypłaty, bo się wystraszyłąm że rzeczywiście wywali
mnie wnocy na zbity pysk bez dokumentów i rzeczy. Musiałam popłacić jego
rachunki za telefon. Ma cztery numery. Są to telefony służbowe, które zostały
z jego byłej firmy. Dalej je trzyma licząc że dobre czasy mu wrócą, a ja za
to płacę. Za chwilę przyjdzie do mnie do pracy po drugą częśc wypłaty.
Ostatnią. Powiedział że nie będę mu cykać po dwieście złotych i że chce
całość... Muszę mu je chyba dać. Bo w tej chwili już mi nie wystarczy na
wynajęcie mieszkania, a jak mu nie dam wszystkich pozostałych pieniędzy to
bedzie straszliwe piekło i wtedy wyrzuci mnie i moje (nasze) dziecko na ulicę.
Muszę więc czekać do następnej wypłaty. Ale jak zabrać rzeczy i dokumenty. On
całymi dniami siedzi w domu i wszystkiego pilnuje. Ma wszystkie moje
świadectwa pracy, pity itd... POza tym boję się, że jak odejdziemy w
przyszłym miesiącu, to będzie nas nękać. Straci w końcu żywiciela... Porwie
dziecko, a ja nic nie będę mogła zrobić, bo to jego tata...