ssam13
10.03.06, 21:53
Do rzeczy... Ponad rok temu poznałem dziewczynę. Z założenia miała to być
tylko przygoda. Zakochałem sie w niej. Następnie poważnie ją obraziłem.
Zerwała ze mną kontak. Ja jednak cierpliwością i uporem odzyskałem jej
zaufanie... Oboje nie byliśmy gotowi na spotkanie tak różnych osób jakimi
wtedy byliśmy. Ona szorstka, zadziorna, żeby nie powiedzieć "zła kobieta" a
ja byłem bardzo wrażliwy... Nigdy tak naprawde nie byliśmy razem. Od czasu
kiedy się poznaliśmy to się spotykamy to mamy przerwę... Wiem jedno kocham ją
nad życie nigdy nie kochałem żadnej kobiety tak jak jej. Potrafie znieść jej
niedojrzałość, brak empatii i wszelkie zł jakie niesie. Nauczyła się ode mnie
bardzo wiele tak jak i ja od niej... Ona mnie jednak nie kocha. Szaleje nie
mniej niż ja ale za swoim byłym i stara się go odzyskać.
Pytanie jest takie: czy kierować się mimo wszystko uczuciem czy rozumem?
Próbowałem być z kimś innym ale nie wychdzi mi. Nie pociągają mnie inne
kobiety nawet te "soczyste". Rozsądek i rozum mówi mi jednak, że nie będziesz
z nią szczęśliwy. Mógłbym pisać długo co dla niej zrobiłem i robie...
Jak żyć? Czy zgodnie z rozsądkiem? Czy moze wedle tego co się czuje?