pewna_kobieta
25.03.06, 00:36
Po pierwsze ten zwyczaj staje się coraz częściej spotykany, a po drugie
przeczytałam w podręczniku savoir-vivre, że tak właśnie powinno być, że to
jest jak najbardziej kulturalny sposób. Ale według mnie chybiony.
Otóż jeżeli facet spotyka jakąś kobietę i chce z nią utrzymać kontakt, to nie
powinien ją pytać wprost o numer telefonu (bo podobno kobiety niechętnie to
czynią bojąc się natrętnych telefonów) tylko ma jej podać swój numer (jeżeli
ktoś ma wizytówkę to ma dawać wizytówkę). Wtedy jeżeli kobieta jest
zainteresowana to ma do niego zadzwonić.
Według mnie - poroniony pomysł, że kobieta ma pierwsza dzwonić do faceta!
Rozumiem, że dla faceta to bardzo wygodne - bo nie musi się znaleźć w
ewentualnej kłopotliwej sytuacji, jak kobieta będzie odmawiała chęci
spotkania. Facet czeka za telefonem - i jeżeli kobieta zadzwoni - to krótko
mówiąc - w pewien sposób ma ją w garści. Wie, że jest nim zainteresowana.
Niedawno czytałam w internecie o takiej sytuacji - facet, z którym się
kobieta widywała codziennie w pracy, ale nie mieli ze sobą jakiegoś dużego
kontaktu, tylko sporadyczny - położył tej kobiecie na biurku wizytówkę z
zaproszeniem na kolację. Mógł ją zaprosić bezpośrednio z nią rozmawiając. I
wtedy kobieta ma za takim facetem chodzić i ustalać tą kolację. Bo przecież
nie położy mu w milczeniu na biurko kartki: "Odmawiam" A facet to mógł w
milczeniu położyć tą wizytówkę, jakby mu mowę odjęło.