Dodaj do ulubionych

wygodny sposób podrywania

25.03.06, 00:36
Po pierwsze ten zwyczaj staje się coraz częściej spotykany, a po drugie
przeczytałam w podręczniku savoir-vivre, że tak właśnie powinno być, że to
jest jak najbardziej kulturalny sposób. Ale według mnie chybiony.

Otóż jeżeli facet spotyka jakąś kobietę i chce z nią utrzymać kontakt, to nie
powinien ją pytać wprost o numer telefonu (bo podobno kobiety niechętnie to
czynią bojąc się natrętnych telefonów) tylko ma jej podać swój numer (jeżeli
ktoś ma wizytówkę to ma dawać wizytówkę). Wtedy jeżeli kobieta jest
zainteresowana to ma do niego zadzwonić.

Według mnie - poroniony pomysł, że kobieta ma pierwsza dzwonić do faceta!
Rozumiem, że dla faceta to bardzo wygodne - bo nie musi się znaleźć w
ewentualnej kłopotliwej sytuacji, jak kobieta będzie odmawiała chęci
spotkania. Facet czeka za telefonem - i jeżeli kobieta zadzwoni - to krótko
mówiąc - w pewien sposób ma ją w garści. Wie, że jest nim zainteresowana.

Niedawno czytałam w internecie o takiej sytuacji - facet, z którym się
kobieta widywała codziennie w pracy, ale nie mieli ze sobą jakiegoś dużego
kontaktu, tylko sporadyczny - położył tej kobiecie na biurku wizytówkę z
zaproszeniem na kolację. Mógł ją zaprosić bezpośrednio z nią rozmawiając. I
wtedy kobieta ma za takim facetem chodzić i ustalać tą kolację. Bo przecież
nie położy mu w milczeniu na biurko kartki: "Odmawiam" A facet to mógł w
milczeniu położyć tą wizytówkę, jakby mu mowę odjęło.
Obserwuj wątek
    • hansii Nie generalizuj i nie trywializuj. 25.03.06, 00:39
      Zyjemy w wolnym i demokratycznym spoleczenstwie.

      Kazda metoda jest dobra, gdy prowadzi do celu.
      I jedna i druga.
      • rolling_stone Re: Nie generalizuj i nie trywializuj. 25.03.06, 08:50
        uwazam, ze autorka watku nie ma racji. ile nieznajomych kobiet odpowie od razu
        pozytywnie na zaproszenie lub prosbe o numer telefonu?

        dajac wizytowke mozna wplesc jakas historyjke sluzbowa lub inna scieme z prosba
        o kontakt mailowy (nie o telefon). jak dziewczyna jest taka ksiezniczka, ze nie
        chce jej sie maila napisac, to farewell baby. w innym wypadku uznam, ze nie jest
        po prostu zainteresowana kontaktem i tyle.

        poza tym, co to za drobnomieszczanski poglad, ze dziewczyna nie powinna dzwonic
        do faceta?
        • modrooka Re: Nie generalizuj i nie trywializuj. 25.03.06, 09:08
          ile nieznajomych kobiet odpowie od razu
          > pozytywnie na zaproszenie lub prosbe o numer telefonu

          Te które są Tobą zainteresowane, podadzą Ci. A jak zadzwonisz to jeszcze
          zaplusujesz, że taki odważny z Ciebie chłop.
          • modrooka P.S. 25.03.06, 09:10
            Kobiety lubią czuć się wyjątkowo a jak do takiej zadzwonisz tak się poczuje, bo
            zdołała Cię do tego stopnia zainteresować
        • mamba8 Właśnie! 25.03.06, 13:39
          Czemu to akurat kobieta ma nie zadzwonić.........ja zzdecydowanie wolę dostać
          ten numer niż komuś go dać. Wtedy mam czas do namysłu i to ja decyduję.

          A te które chcą udawać niedostępne książniczkiza które facet musi chodzić i
          biegać a ona łaskawie moze z nim pogadać są żałosne. Co w tym złego że
          okazujesz zainteresowanie znajomością z facetem? To dla niego komplement,
          • modrooka Re: Właśnie! 25.03.06, 23:33
            Od razu księżniczki. I to kobieta mówi. A ty nie wolisz jak facet pokazuje
            swoje zainteresowanie?
            No tak niektóre wolą latać za facetami z wywieszonym językiem. Ale to ich
            sprawa.
            Każdy ma swój sposób na te sprawy.

            Co w tym złego że
            > okazujesz zainteresowanie znajomością z facetem? To dla niego komplement
            Komlenty dla faceta owszm ale później. Bo jeśli od początku to facet kobiety
            nie doceni ani nie będzie szanował.
            • mamba8 Re: Właśnie! 27.03.06, 00:24
              Wiesz to nie jest ważne bo popadasz tu w skrajności. Obie strony powinny się
              zdobywać na wzajem. Nie rozumiem kobiet, które modlą się nad telefonem żeby
              zadzwonił........mogą same zadzwonić i pogadać. Mam ochotę zawrzeć z kimś
              znajomość? Nie czekam tylko jakoś pomagam losowi.

              To chyba też zależy od typów facetów jacy cię pociągają....pozatym Ci nieliczni
              w moim typie akurat nie mają staromodnego podejścia do spraw.
              • modrooka Re: Właśnie! 28.03.06, 18:48
                Ja nie mówię że w późniejszych fazach kobieta musi czekać na telefon. Ale ja
                nigdy nie dzwonię pierwsza bo nawet jak bym to zrobiła i w ten sposób zdobyła
                faceta, nie szanowałabym go.
                • mamba8 Re: Właśnie! 28.03.06, 20:09

                  I oto przykład przeciwieństw....masz zanadto tradycyjne podejście jak dla
                  mnie. :)
    • qw994 Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 09:04
      Kiedyś byłam w następującej sytuacji. Jadłam sobie pierogi w jakiejś knajpie,
      przy barze stał jakiś facet popatrujący na mnie z rzadka. Po jakims czasie
      wyszedł. Podczas płacenia kelner wręczył mi jego wizytówkę, którą jaśnie pan
      zostawił dla mnie, żebym się odezwała. Oczywiście wizytówka w trybie
      natychmiastowym wylądowała w koszu.
    • modrooka Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 09:04
      Zgadzam się z Tobą w 100%

      Ja bym po podaniu mi telefonu przez faceta, nie zadzwoniła nawet jakby facet
      wzbudził moje zainteresowanie.Jak facet nie ma jaj żeby zapytać o telefon i
      zadzwonić to jest spalony, bo to jest działanie asekuracyjne. A takiej cechy
      nie szukam u mężczyzn.

      Kto słyszał przecież żeby pułapka uganiała się za myszą.
      • pewna_kobieta Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 13:49
        Mężczyźni stosując taki sposób podrywania (tzn. dając swoją wizytówkę) sami
        obniżają swoje szanse. Wiadomo, że kobieta częściej zgodzi się na spotkanie,
        jeżeli to on do niej osobiście zadzwoni niż da jej wizytówkę, co ma oznaczać -
        jeżeli zadzwonisz to dobrze, a jak nie to specjalnie mnie to nie zmartwi - w
        końcu wizytówki można rozdać bez problemu wielu ludziom.

        W tej sytuacji uważam, że gdy facet daje wizytówkę to najlepszym wyjściem jest
        równoczesne danie swojej. I wtedy to facet powinien pierwszy dzwonić.
        • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 14:20
          Może to kwestia wieku?
          Mam już 30 lat i wśród moich koleżanek chyba żadna nie zaakceptowałaby
          dzwonienia do mężczyzny.
          To tak jakby on mówił "jestem taki cudny, ciesz się, że zwróciłem na Ciebie
          uwagę i nie zmarnuj tej szansy - zadzwoń".
          Co do namolności - jak dziewczyna da telefon, to chyba chce, żeby mężczyzna
          zadzwonił, więc nie ma mowy o nękaniu telefonami? A jak nie będzie chciała to
          też sobie można z tym poradzić chyba.
          • pewna_kobieta Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 16:48
            Zgadzam się - tylko dlaczego mężczyźni są tacy beznadziejni i coraz częściej
            postępują właśnie w taki sposób.
      • vatazhka Re: wygodny sposób podrywania 28.03.06, 20:17
        > Kto słyszał przecież żeby pułapka uganiała się za myszą.

        To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie.
    • justysia34 Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 19:50
      Z podobną sytuacją spotkałam się 2 lata temu w Belgii. Ja oczywiście strasznie
      byłam zbulwersowana, tak samo jak osoby wypowiadające się w tym watku, ale
      zostało mi wytłumaczone przez znajomą, ze właśnie w ten sposób wyrażają kobiecie
      szacunek. Po pierwsze nie narzucają się dzwoniąc - a przecież na pwewno kobieta
      ma swoje prywatne życie i dzwoniąc można je "naruszyć", po drugie to oni,
      mężczyźni są dyspozycyjni - ona dzwoni, bo w tym momencie ma ochotę, facet się
      dostosowuje, a nie jak u nas - dzwonią jak im się akurat przypomni i kobitka na
      zasadzie "zadzieram kiecę i lecę", bo jak odmówi, to szanowny książe może nie
      zadzwonić więcej. Jeszcze inna sytuacja - tam o sposobie spędzenia randki
      decyduje tylko kobieta. Ale co kraj, to obyczaj.
      • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 20:56
        W sumie to brzmi jakoś tak rozsądnie, ale mimo to - czułabym się tak, jakbym
        się narzucała.
        Jak zadzwoni do mnie pierwszy to mogę mu powiedzieć, że w tej chwili nie mogę
        rozmawiać, ale oddzwonię (numer się wszak wyświetla i zapisuje). Ale jestem już
        pewna, że jego chęć spotkania się ze mną to nie był to chwilowy kaprys czy np
        upojenie alkoholowe na imprezie;-)
        • modrooka Re: wygodny sposób podrywania 25.03.06, 23:39
          Dokładnie, i że iteresuje go znajomość ze mną skoro odważył się zadzwonić.
          Potem to owszem, można już kontynuować obustronnie telefony ale uważam że
          pierwszy powinien być ze strony faceta.
          To nie jest postawa księżniczki tylko zwyczaje prezekazywane przez babki a one
          były wprawne w sztuce uwodzenia (nie podrywania).
    • davidstyle Re: wygodny sposób podrywania 26.03.06, 00:03
      "Mystery's Lounge mam nadzieje ze zalozymy profesjonalne forum podrywania na wzor tego za oceanu :) tylko osoby pelnoletnie:)
    • seth.destructor Re: wygodny sposób podrywania 26.03.06, 15:25
      Staroswieckie przesady. Mezczyzna ma podrywac, a kobiecie nie wolno pokazac, ze
      chce, nie wolno pierwszej zadzwonic, zagaic i w ogole najlepiej udawac mniszke.
      • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 26.03.06, 15:47
        Seth - za daleko idziesz. Ależ oczywiście, że kobiety wysyłają sygnały,
        zagajają, uśmiechy ślą i nie udają mniszek.
        Ostatnio na imprezie wyraźnie słałam uśmiechy do sympatycznego pana przy barze,
        a jak w końcu pokazałam mu ręką miejsce obok siebie, zapraszając, to pokiwał
        głową, że nie.
        :-)
        • asiulka81 Re: wygodny sposób podrywania 26.03.06, 15:52
          dwujka napisała:

          > Ostatnio na imprezie wyraźnie słałam uśmiechy do sympatycznego pana przy
          barze, a jak w końcu pokazałam mu ręką miejsce obok siebie, zapraszając, to
          pokiwał głową, że nie.
          > :-)


          i mam nadzieje ze nie uznalas tego za upokorzenie. normalna sytuacja. nie
          kazdemu sie podobamy i nie kazdy jest akurat wolny.
        • seth.destructor Re: wygodny sposób podrywania 28.03.06, 18:28
          A co ja odbiornik radiowy jestem, by lapac jakies "sygnaly"? Niejednemu sie
          zdawalo, ze cos zlapal, a potem siedzial "za gwalt".
          • vatazhka Re: wygodny sposób podrywania 28.03.06, 20:25
            A propos sygnałów - najłatwiej jest pokazywać wszystkim dookoła "faka" w bucie. :D
    • itsnotme Re: wygodny sposób podrywania 26.03.06, 21:20
      pewna_kobieta napisała:

      >
      > Według mnie - poroniony pomysł, że kobieta ma pierwsza dzwonić do faceta!
      >

      Przecież nie dzwoni pierwsza. Pierwszy krok zrobił on. Daje jej wyraźny sygnał i
      pozostawia przestrzeń do podjęcia decyzji. Wizytówki nie zostawia się każdemu, w
      kontaktach niebiznesowych dostają je osoby, na których kontakcie nam zależy, dla
      których chcemy być dostępni. Trzeba się zapomnieć, albo mieć gdzieś zasady
      wychowania, żeby od nieznajomej osoby na dzień dobry wyciągać numer telefonu,
      albo np. zapraszając na spotkanie narzucić miejsce, lub rodzaj tego co będziemy pić.
      No ale facet który zna ten zwyczaj zwykle wie, jakie w Polsce kobiety mają
      poglądy, więc wręcza wizytówkę osobiście i tłumaczy dziewczynie, że on nie jest
      narcyz, tylko nie śmiał beszczelnie jej prywatnego numeru wyciągać, ale jakby
      dała jakikolwiek znak na podany przez niego numer, to on będzie zaszczycony i
      oddzwoni. A jesli dziewczyna nie wykaże zainteresowania, to może sobie wyrzucić
      wizytówkę bez wymyslania dlaczego nie.

      Koleś daje swoje prywatne dane, daje czas do namysłu, nie narzuca się, daje
      wyraźny sygnał, że on chce nawiązać kontakt i że będzie czekał, a decyzja należy
      do kobiety, a Wy się obrażacie:)
      • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 26.03.06, 22:28
        asiulka - nie:-) miał prawo nie skorzystać:-)

        Itsnotme - żyjemy w pewnej kulturze, która jakoś nas wychowuje.
        Obyczaje dużo ostatnio zmieniają, ale jakiś tam przekaz zostaje nam zakodowany
        i jest to w naszej kulturze póki co:
        dla kobiety: on ma Cię zdobywac - choćby pozornie, nie Ty jego.
        To oczywiście duże uproszczenie, ale bardzo trudno jest zwalczyć w sobie taki
        silny imperatyw wtłoczony przez pokolenia, aby nie okazać się nachalną kobietą
    • latindancer Re: wygodny sposób podrywania 26.03.06, 22:38
      Podręcznik o savoir vivrze i podrywaniu to pamięta chyba czasy wikoriańcskie,
      kiedy faceci na konisiu pod okienko przyjeżdżali a panienka stała pod chałupą
      chichocząc i bawiąc się loczkami.
      Dzisiaj są inne czasy - babka może spokojnie próbować na takich samych zasadach
      jak facet.
      Mnie się zdarzyło np, że podeszła do mnie nieznajoma kobieta na ulicy z
      pytaniem, czy nie dałbym się zaprosić na kawę. Grzecznie odmówiłem, ale
      Dziewczyna mi zaimponowała i gdybym wtedy nie był w związku - na pewno bym się
      umówił.
    • modrooka Podsumowując 26.03.06, 23:12
      No i własnie tu panowie udowadniają, jak to zostali rozpieszczeni przez
      dzisiejsze czasy (btw czasy które wyprodukowału panów metroseksualnych)

      Teraz to oni nie muszą już ruszyć palcem żeby zwierzyna sama wpadała w rączki,
      a jak zwierzyna nie wpada to niech się buja.
      Ehhhh gdzie są prawdziwi faceci.
      • asiulka81 Re: Podsumowując 26.03.06, 23:14
        modrooka napisała:


        > Ehhhh gdzie są prawdziwi faceci.


        takich juz nie ma :P
      • aroden gdzie prawdziwi mezczyzni? 26.03.06, 23:25
        > a jak zwierzyna nie wpada to niech się buja.

        - nawet jak nie wpada, to dlugo sie nie pobuja.

        > Ehhhh gdzie są prawdziwi faceci.

        - POJECHALI ZABIJAC KIJAMI FOKI DO KANADY i NORWEGII
        jak wroca, to ktorys z nich napewno Cie znajdzie :)

        www.wewa.com/Bilder/DunkleWelt/Norwegen/Seehund.jpg
      • pewna_kobieta Re: Podsumowując 26.03.06, 23:27
        Ja uważam, że mniejszym wysiłkiem jest danie komuś wizytówki niż zadzwonienie.
        Dlaczego więc kobieta ma podejmować większy wysiłek niż mężczyzna, który
        przecież niby pierwszy wyszedł z inicjatywą.

        Myślę, że tacy mężczyźni rozdają wizytówki wielu kobietom, także tym, które im
        się średnio podobają. Co im szkodzi rozdać dużo wizytówek - wtedy większe
        prawdopodobieństwo, że któraś odpowie. Czyli rozdają wizytówki również
        tym "rezerwowym".

        Po drugie - jeżeli już np. kobieta zadzwoni to co ma powiedzieć? Że chce się z
        nim spotkać? Wtedy wyjdzie na to, że ona jest stroną zapraszającą. To przecież
        strona dzwoniąca jest "aktywna" i ma powiedzieć w jakiej sprawie dzwoni, a
        strona odbierająca telefon jest bierna i na początku mówi tylko słucham.

        Według mnie najlepsze wyjście dla kobiety - jeżeli wizytówkę daje facet, który
        jej się podoba to najlepiej równocześnie dać mu swoją. Wzajemność w dawaniu
        wizytówki jest jak najbardziej na miejscu. A wtedy to facet powinien zadzwonić.

        Chyba będę musiała sobie sporządzić kilka wizytówek tak na wszelki wypadek.
        • latindancer Re: Podsumowując 26.03.06, 23:46
          pewna kobieta:
          A po jaką cholerę rozpatrujesz to pod kątem "czy ja pierwsza czy on pierwszy".
          Co to za różnica? Chyba tylko taka, że bezpieczniej się czujesz, kiedy to facet
          wykonuje pierszy krok, bo ty nie narażasz się na odrzucenie.
          Dla mnie nie ma róznicy - jak mi się kobieta podoba - to jej to mówię, a jak ja
          jej się podobam - to ona mówi. Co za problem?
      • latindancer Re: Podsumowując 26.03.06, 23:40
        Modrooka kiepsko interpretujesz moje posty
        • modrooka Re: Podsumowując 27.03.06, 08:01
          Jakbyś niezauważył to mój post dotyczył wszystkich wypowiedzi panów nie tylko
          Twojego, patrz ->drzewko
          • rolling_stone W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 27.03.06, 18:30
            proszenie o telefon jest oklepane. ktos napisal w watku wyzej, jak taki gest
            jest interpretowany za granica- zupelnie zgadzam sie z tym tokiem rozumowania.
            malomiasteczkowe polskie dziewczeta (mam na mysli swiatopoglad) powinny sobie
            poczytac klasyke francuska (balzac, stendhal), gdzie mozna sie dowiedziec czemu
            sluzyly kiedys bilety wizytowe i jak sie z nich korzystalo.
            ale revonons a nos moutons. jak sie daje wizytowke, to wiadomo, z kim sie
            tanczy, poza tym na wizytowce jest mail. nie rozumiem, dlaczego to ma byc takie
            wielkie halo napisac na maila...

            • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 27.03.06, 19:34
              Nie rozumiem co to za wielkie halo poprosić o telefon i zadzwonić.
              Napisałam u góry o czym świadczy fakt kiedyfacet raczy ruszyć swoje cztery
              litery po telefon.
              To jak to jest zagranicą niewiele mnie obchodzi bo my mamy WŁASNĄ kulturę więc
              klasyką francuską mi tu nie machaj. (We Francji czy Niemczech jak się przyjmuje
              gości to pokazuje się im jedynie, gdzie jest lodówka -nie muszę mówić jak to
              się ma do naszej polskiej gościnności).

              Nadal twierdzę że panowie zatracają swoją męskość wraz z instynktami
              łowieckimi. Niedługo to kobietom wyrosną jaja i penis.
              • rolling_stone modrooka, 27.03.06, 20:49
                dasz w koncu ten numer telefonu?
                to w koncu nie takie wielkie halo poprosic o telefon i zadzwonic.
                :)


                modrooka napisała:

                > Nie rozumiem co to za wielkie halo poprosić o telefon i zadzwonić.
                > Napisałam u góry o czym świadczy fakt kiedyfacet raczy ruszyć swoje cztery
                > litery po telefon.
                > To jak to jest zagranicą niewiele mnie obchodzi bo my mamy WŁASNĄ kulturę więc
                > klasyką francuską mi tu nie machaj. (We Francji czy Niemczech jak się przyjmuje
                >
                > gości to pokazuje się im jedynie, gdzie jest lodówka -nie muszę mówić jak to
                > się ma do naszej polskiej gościnności).
                >
                > Nadal twierdzę że panowie zatracają swoją męskość wraz z instynktami
                > łowieckimi. Niedługo to kobietom wyrosną jaja i penis.
                • modrooka Re: modrooka, 27.03.06, 20:53
                  Jak mnie facet zainteresuje to daję. Kto nie ryzykuje ten nie ma :)

                  A feministką nie jestem żeby zabierać wszystko co należy do facetów
              • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 18:42
                Znaczy kobiety stają się mniej kobiece, ajt?
                • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 18:45
                  A mężczyźni mniej męscy
                  • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 18:50
                    No, to już napisałaś.
                    • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 18:52
                      Wiem ale powtarzam i może dlatego żeby mi ktoś udowodnił że się mylę.
                      • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 18:59
                        Ciężko być łowcą gdy zwierzyny mało... Ta co została albo chora, albo zaszczuta
                        - a większość garnie się do paśnika.
                        • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 19:08
                          Ahaaa i to jest powód że teraz wolicią tą chorą zwierzynę byleby sama w sieć
                          się złapała?
                          • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 19:56
                            Chorą zwierzynę trzeba odstrzelić i zakopać. Każdy myśliwy to potwierdzi.
                            • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 20:39
                              no więc własnie
                              Polować jednak na zdrową zwierzynę się nie chce ani nawet potropić troszkę.
                              • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 20:53
                                Co więc właśnie?

                                Odstrzał chorej zwierzyny to nie polowanie. Zdrowej zwierzyny ani widu ani słychu.
                                • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 20:55
                                  A od czego taka przydatna umiejętność tropienia? :)

                                  Problem polega na tym że panowie wykazali w tym wątku że wolą zwierzynę która
                                  sama wpada w sidła ew. podkłada się podd linię strzału.
                                  • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 21:01
                                    > Problem polega na tym że panowie wykazali w tym wątku że wolą zwierzynę która
                                    > sama wpada w sidła ew. podkłada się podd linię strzału.

                                    Bo to nie ludzie, to wilki.
                                    • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 21:07
                                      Znaczy się należy się ich bać :)))
                                      • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 21:36
                                        Z drugiej strony, są pod ochroną. Nie mają czego jeść i wyżerają owce.
                                        • modrooka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 22:47
                                          Ale za to nie zabierają się za zwierzyny łowne. Te zostają dla prawdziwych
                                          myśliwych
                                          • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 29.03.06, 21:07
                                            Taaa, dewizowych. ;)
                        • dwujka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 19:09
                          eee - a ten paśnik to co niby?

                          dwujka_ani_zaszczuta_ani_chora_ani_paśnikowa:-)
                          • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 28.03.06, 20:26
                            www.lowiecki.pl/polowania/01.php?p=7&z=03
                            • dwujka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 29.03.06, 08:10
                              Wiem, co to paśnik realny, ale w tej przenośni co miał oznaczać?
                              • vatazhka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 29.03.06, 21:08
                                To samo co w rzeczywistości. Pełna micha bez potrzeby siedzenia w wolierze.
                                • dwujka Re: W ogole nie rozumiem niektorych wypowiedzi 29.03.06, 21:24
                                  jeszcze słowo "wolier" poproszę;-)
                                  choć ogólny sens już mam:-)
    • slightly_mad Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 10:07
      Chcialy kobiety rownouprawnienia, to niech dzwonia teraz.. Sredniowiecze minelo,
      rycerze graja na komputerach zamiast zajmowac sie niewiastami w wiezach,
      wszystko porabane...
      • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 10:27
        Równouprawnienie jest ogólnie bardzo dobre, ale nie dotyczy wszystkich sfer
        życia i wszystkich zachowań, bo po prostu kobieta i mężczyzna różnią się:
        menatlnością, podejściem do pewnych spraw, że o oczywistościach płciowych nie
        wspomnę;-)
        I różnorodność nasza jest fajna. I dlatego jednym kobietom będzie pasowało
        zdobywanie mężczyzny, a inne wolą być zdobywane i adorowane (choć trochę, na
        początku;-); jedni mężczyźni będą chcieli być zdobywacami-inicjatorami
        kontaktu, inni nie - i może niech tak zostanie?
        Jakiś taki za duży skrót myślowy od dążeń XIX wiecznych emancypantek do
        dzwonienia do mężczyzny:-)
    • john_malkovitch Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 13:04
      To trochę zabawne, jak niektóre panie nagle wracaja do
      korzeni kulturowych, gdy chodzi o pokrycie kompleksów,
      idiotycznej żeńskiej dumy, czy w końcu wygodnictwa, o którym mowa
      w temacie..
      Wszystkie zarzuty kierowane tu pod adresem "wręczających wizytówki"
      kieruję pod adresem panien "oczekujących na odważne gesta" tych, którym
      "naprawdę zależy"..
      • modrooka Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 13:32
        Proponuję buyś wyjaśnił swoje zarzuty, bo chyba jakaś nie kumata jestem.
        A może po prostu poczułeś się urażony i dlatego ten atak :) To chyba świadczy o
        jakimś kompleksie.

        Na pokrycie moich negatywnych opini może jednak opowiem jak to moja koleżanka
        została uraczona wizytówką przez jednego z panów. Odezwała się. Nastąpiło
        spotkanie. Pan okazał się zdesperowanym "podrywaczem" w dodatku nieodpowiednio
        nachalnym. Po jakimś czasie koleżanka zgadała się z jakąś znajomą i okazało się
        że znajoma również natknęla się na tego samego gościa. Wpomnienia miały podobne.
        • john_malkovitch Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 14:16
          > Proponuję buyś wyjaśnił swoje zarzuty, bo chyba jakaś nie kumata jestem.

          Nie moje, tylko wasze.. Czyżbyś ich nie rozumiała?
          Są wszystkie powyżej..

          Oczywiście, że kobiety chcą zachowania (he he) porządku zgodnie
          z "naszą kulturą", bo na cholerę im równośc płaci tam, gdzie
          prowadzi to do zrezygnowania z etosu i odmitologizowania kobiecości..

          Poza tym z tego, co tu przeczytałem wynika tylko tyle, ze w sumie
          nie liczą sie intencje tego, kto daje wizytówkę, bierze nr, tylko, że
          fajniej dać d..y temu, który przynajmniej sie wysili i zadzwoni..

          Proponuję zrezygnowac ze stereotypu faceta, notorycznego ruchatza, i
          niewinnej kobietki o północy w knajpie.. W dzisiejszych czasach kobiety
          są nie mniej wyrachowane niż mężczyźnie, jeżeli chodzi o sex.
          Nie rozumiem więc poglądu, ze to lepiej jak facet zadzwoni i będzie
          się męczył dla laski, która się z nim prześpi, a potem pozna jego
          najlepszego kumpla itd. (znam wiele takich przypadków)..
          Zaraz pewnie przeczytam, że po pierwsze piszę niestworzone bzdury, że
          to wszystko nie prawda, więc pytam z góry: co prawda w takim razie?
          Po drugie, że jak panienka przespi się z facetem i go oleje, to nic, bo
          z męskiej psychiki wynika, ze to dobrze..
          Otóż zapewniam, że nie wszystkie artysty, to prostytutki..

          Pzdr.
          • itsnotme Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 14:42
            john_malkovitch napisał:

            >
            > Oczywiście, że kobiety chcą zachowania (he he) porządku zgodnie
            > z "naszą kulturą", bo na cholerę im równośc płaci tam, gdzie
            > prowadzi to do zrezygnowania z etosu i odmitologizowania kobiecości..
            >
            > Poza tym z tego, co tu przeczytałem wynika tylko tyle, ze w sumie
            > nie liczą sie intencje tego, kto daje wizytówkę, bierze nr, tylko, że
            > fajniej dać d..y temu, który przynajmniej sie wysili i zadzwoni..
            >

            generalnie można by to wszystko ująć w stwierdzeniu, że faceci wiele się nie
            zmienili, ale feminizacja podaje im teraz wszystko na tacy, więc po co mają się
            wysilać, zawsze byli leniwi.
            lewactwo feministek które równają tam, gdzie im pasuje, ma swoje efekty
            wszędzie, nie zawsze takie jakich by oczekiwały.
            • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 15:16
              "lewactwo feministek które równają tam, gdzie im pasuje, ma swoje efekty
              > wszędzie, nie zawsze takie jakich by oczekiwały"

              Pisałam o emancypacji, nie o feminiźmie.
              Nie utożsamiałabym feminizmu z lewackością (pejoratywny wydźwięk).
              Człowiek inteligentny powinien starać się szukać wiedzy na dany temat, żeby
              właśnie nie posługiwac się stereotypami. One są wygodne, ale nie wnoszą niczego
              do dyskusji. Są zasłoną dymną za którą fajnie się schować, no bo
              przecież "feministki są beznadziejne i same tego chciały,a teraz marudzą i
              dobrze im tak".
              Feminizm w ogólnym zarysie mówi że "kobieta też człowiek":-)
              • itsnotme Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 15:25
                dwujka napisała:

                >
                > Pisałam o emancypacji, nie o feminiźmie.
                a ja nie pisałem pod Twoim postem...

                > Nie utożsamiałabym feminizmu z lewackością (pejoratywny wydźwięk).
                >
                ale pomysły z parytetem 50% procent obecności kobiet w sejmie z ustawy, marsze
                równości w których tematy "równania" są wybierane i nie dopuszczane jest
                głoszenie liberalnych haseł innych niż sobie zośka czy inna ogranizacja wymysli,
                walka o ustawowe przywileje dla kobiet a przemilczanie nierówności w wieku
                emerytalnym... i tak dalej... to są skrajnie lewackie pomysły i poglądy.
                • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 16:02
                  itsnotme napisał:

                  a ja nie pisałem pod Twoim postem...

                  a to przepraszam:-)
                  >
                  > ale pomysły z parytetem 50% procent obecności kobiet w sejmie z ustawy, marsze
                  > równości w których tematy "równania" są wybierane i nie dopuszczane jest
                  > głoszenie liberalnych haseł innych niż sobie zośka czy inna ogranizacja
                  wymysli
                  > ,
                  > walka o ustawowe przywileje dla kobiet a przemilczanie nierówności w wieku
                  > emerytalnym... i tak dalej... to są skrajnie lewackie pomysły i poglądy.

                  Ale są i inne:-)
                  Oki - przepraszam, nie chcę tu zapędzić się, bo po pierwsz lepsza jestem w
                  mówieniu niż pisaniu, po drugie pisanie o feminiźmie na forum "mężczyzna"..:-)
          • dwujka Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 14:46
            To trochę zabawne, jak niektórzy panowie nagle wracaja do
            pełnego równouprawnienia i wyzwolenia, gdy chodzi o pokrycie kompleksów,
            idiotycznej męskiej dumy, czy w końcu wygodnictwa, o którym mowa
            w temacie..

            "Proponuję zrezygnowac ze stereotypu faceta, notorycznego ruchatza, i
            niewinnej kobietki o północy w knajpie.."

            Proponuje zrezygnować także z innych stereotypów m.in. tych, że
            równouprawnienie w kwestii praw wyborczych, podejmowania pracy, wykształcenia,
            pełnienia funkcji publicznych, wolności słowa itepe równa się równouprawnieniu
            w sprawie flirtu damsko - męskiego. To wg mnie jednak pojęcia nie z tej samej
            kategorii wagowej.

            I jak ktoś chce stawrzać swój obraz takiego tolerancyjnego i otwartego, to
            lepiej wyszłoby trochę lżejszym tonem;-)
            • modrooka Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 16:00
              Dokładnie to samo miałam napisać.
              To ciekawe że własnie panowie zawsze odwołują się do feminizmu choć uważają
              feministki za babochłopy.
          • modrooka Re: wygodny sposób podrywania 29.03.06, 16:12
            > Oczywiście, że kobiety chcą zachowania (he he) porządku zgodnie
            > z "naszą kulturą", bo na cholerę im równośc płaci tam, gdzie
            > prowadzi to do zrezygnowania z etosu i odmitologizowania kobiecości..

            A chciałyś żeby kobiecość została odmitologizowana? Czy to jest według ciebie
            świat idealny? No bo co pozostanie -brak magii.

            Ponadto mylisz pojęcia: "równość" płci i "równouprawnienie:. Płcie nigdy nie
            będą równe ale za to mogą być równouprawnione.

            > Proponuję zrezygnowac ze stereotypu faceta, notorycznego ruchatza, i
            > niewinnej kobietki o północy w knajpie.. W dzisiejszych czasach kobiety
            > są nie mniej wyrachowane niż mężczyźnie, jeżeli chodzi o sex.


            Nie wiem gdzie ty wyczytałeś o stereotypie faceta ruchacza. Może w innym wątku.

            > Nie rozumiem więc poglądu, ze to lepiej jak facet zadzwoni i będzie
            > się męczył dla laski, która się z nim prześpi, a potem pozna jego
            > najlepszego kumpla itd. (znam wiele takich przypadków)..
            > Zaraz pewnie przeczytam, że po pierwsze piszę niestworzone bzdury, że
            > to wszystko nie prawda, więc pytam z góry: co prawda w takim razie?
            > Po drugie, że jak panienka przespi się z facetem i go oleje, to nic, bo
            > z męskiej psychiki wynika, ze to dobrze..

            Ktoś tu chyba ma złe przeżycia.
            Ogólnie to właśnie Ty generalizujesz i używasz stereotypów.
    • dave518709 Re: wygodny sposób podrywania 14.03.19, 14:43
      Poroniony pomysł powiadasz...
      A co powiedziałabys,jeśli poznałem w pracy kobietę,na punkcie której oszalałem...Na dzień Kobiet,wszystkim Paniom podarowałem po tulipanów,ja jedyna dyskretnie wyróżniłem róża...kiedy w końcu załapaliśmy pierwszy kontakt,dowiedziałem się od niej,ze pojutrze odchodzi na inny oddzial(pracuje w szpitalu,jestem pielęgniarzem,a ona Panią doktor)nazywaj to jak chcesz,ale w ten czas,to była dla mnie jedyna i ostatnia możliwość,żeby moc jeszcze pozostać z nią w kontakcie.Podarowalem jej wiec kwiatka w doniczce ,tłumacząc to tym,ze chce by z nią i przynieś się rozwijał i rósł,czekoladki i kartkę na której napisałem”Telefon alarmowy w razie kiepskiego nastroju,szczęścia,radości,depresji czy po prostu kompan do wypicia kawy bądź piwa”i podałem swój numer telefonu.i nie kierowałem się brakiem jej jak to nazywacie czy nieśmiałością,a raczej tym,ze chciałem jej dać prawo wyboru... i decyzji... nie chciałem naciskać i naskakiwać na nią...Wolałabyś tak?zebys nie mogła się opędzić od jakiegoś gościa?czy raczej żeby pozostawił Ci prawo wyboru?zebys sama mogła poczuć się odpowiedzialna za to co się wydarzy,bądź tez nie..(nie wiem czy jest mną zainteresowana czy tez nie?)wiec proszę,zanim ocienisz kogoś,sugerując się czarnobialym schematem,zastanów się najpierw i pomysł,ze pod takim działaniem kryje się tez „cos”pomiędzy wierszami,czasem zwyczajnie sytuacja skłania do tego....Moja kobieta marzeń do dziś,4 dzień się nie odzywa,wiec prawdopodobnie nie jest mną zainteresowana,ale ja w każdym razie nie żałuje podjętych kroków,zrobiłem co mogłem,wyróżniłem ja,pokazałem ze mi zależy... w innym wypadku zirytowalbym ja swoją nachalnością,a jeśli nie zrobiłbym nic,to o niczym nawet by nie wiedziała...teraz wie i niech zrobi z tym faktem co zechce,a ja to uszanuje.
      Pozdrawiam David
    • dave518709 Re: wygodny sposób podrywania 14.03.19, 14:56
      Poroniony pomysł powiadasz...
      A co powiedziałabys jeśli poznałem kobietę,na punkcie której oszalałem?Ktora śni mi się po nocach....wiec na dzień Kobiet podarowałem wszystkim Paniom (pracuje w szpitalu jako pielęgniarz,ona jest Panią doktor)po tulipanów,a ja jedyna subtelnie wyróżniłem róża...kiedy wreszcie załapaliśmy kontakt,po dwóch miesiącach,dowiedziałem się od niej ze za dwa dni przechodzi na inny oddział...wiec jedyna szansa która widziałem,żeby jeszcze moc załapać z nią kontakt i spróbować nie dać jej zginąć z pola widzenia było to o czym mowa w temacie.
      Wiec kupiłem jej kwiatka w doniczce,tłumacząc to tym,ze chce aby rozwijał się z nią i przy niej tak jak ona,czekoladki i kartkę na której napisałem”Telefon alarmowy w razie złego samopoczucia,depresji,radości,szczęścia lub po prostu kompan do wypicia kawy lub piwa”z moim numerem telefonu.
      Nazywaj to jak chcesz,ale nie było innego wyjścia,i nie chciałem na nią naskakiwać i być nachalny.
      Dałem jej prawo wyboru...i nie żałuje... spróbowałem...wyróżniłem ja,zrobiłem pierwsze trzy kroki...gdybym nie zrobił nic,nie wiedziałaby o niczym,gdybym był nachalny również nic by z tego nie wyszlo... co prawda moja Pani nie odzywa się 4 dzień i pewnie już się nie odezwie,ale ja zrobiłem wszystko co mogłem...najwyraźniej nie była i nie jest mną zainteresowana. Wiec nie oceniaj proszę połowicznie czarnobialego szablonu...a pomysł co kryje się pomiędzy wierszami i dlaczego niektórych mężczyzn sytuacja skłania do takiego postępowania.
      Pozdrawiam David
      • tapatik Re: wygodny sposób podrywania 15.03.19, 18:19
        A mogłeś wprost zaproponować randkę.
        • adria231 Re: wygodny sposób podrywania 15.03.19, 20:51
          Myślę, że najwygodniejszy sposób podrywania, to internet. Siedzisz sobie wygodnie przed komputerem, w dresie, z filiżanką kawy, bez skrępowania. Omówicie wszystko, co was interesuje w czasie długich, wielomiesięcznych rozmów.
          Spotkanie w realu - to finał tego podrywania.
          O jakiej etykiecie w podrywaniu tu było? tej międzywojennej, czy jeszcze wcześniejszej?
          Wtedy nie było komórek, SMS-ów. Nie było więc dylematów, kto pierwszy zadzwoni. Podoba mi się to,co napisała Justysia34. Mądre i nie pozbawione szacunku podejście do tematu.
          • tapatik Re: wygodny sposób podrywania 16.03.19, 07:27
            To post z 2006 roku. Wtedy Internet nie był jeszcze tak rozpowszechniony i nie każdy miał komórkę.

            Zgadzam się, że podrywanie przez Internet ma swoje zalety, jeśli nikogo nie znamy.
            Nie mniej jest to zła metoda, jeśli znam już jakąś kobietę czy to z pracy czy na przykład spotykam ją codziennie w autobusie.
    • luckylukash Re: wygodny sposób podrywania 18.03.19, 15:40
      Bardzo sposob wybrałes Dave, widać że masz doświadczenie w tym co robić. Od siebie moge jeszcze polecic podrywanie przez internet. Na stronce ★BZYKANIE24 PL★ masz profesjonalne podejscie do podrywanie w necie, polecam zajrzec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka