Dodaj do ulubionych

utrata cnoty..... ;)

07.07.06, 18:36
Chciałabym, żebyście mi szczerze i poważnie odpowiedzieli - czy dla mężczyzny
bycie "pierwszym" u kobiety ma istotne znaczenie? czy wiąże się z tym dla
niego jakieś dodatkowe przyjemne doznanie - cielesne, duchowe, psychiczne???
Czy mężczyzna czuje się przy tym wyjątkowo? biorę pod uwagę fakt, że każdy
przypadek jest wysoce indywidualny... ale jakieś wnioski ogólne...??
tell me, please... ;)
Obserwuj wątek
    • jaona27 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 18:44
      nie wiem,ale wiekszosc facetow rzadko sie przyznaje do uczuc...nie iwerze,ze
      nic nie czuja,mysle,ze czuja....tylko nie mowia,a kazdy seks powinien byc
      wyjatkowy,mysle,ze chociaz troche mam racje!
      • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 18:51
        hmm.... w sumie on nie musi mi sie przyznawać do tego co poczuł... ja tylko
        marzę o tym, by on faktycznie poczuł coś niezwykłego, coś co może ze mną poczuć
        tylko ten jeden jedyny raz, później będę starała się mu dać coś innego, ale
        zastanawiam się, czy dla niego może być to niesamowite uczucie, jeśli będzie
        miał świadomość, że to on zabiera mi jakby nie było niewinność, że nikogo tam
        przed nim nie było....
      • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 18:53
        No i baba sie odezwala :-)))
        • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 18:55
          ;) każda opinia jest brana pod uwagę jeśli sprawa jest wysokiej rangi ;)
          • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:02
            No ja Ci dam opinie wysokiej rangi :-)
            Jesli facet jest zaangazowany uczuciowo, to jest dla niego na pewno bardzo mile
            ze jest pierwszym. Mile jest to rowniez wtedy, gdy jest starym dziadem i mloda
            dziewczyna sie mu odda. Jest to tez mile dla faceta bez sentymentow, ktory lubi
            zaliczac.
            Ogolnie jest to mile dla faceta, to bycie pierwszym.

            No, chyba ze pozbycie sie dziewictwa okazuje sie byc bardziej problematyczne
            czysto technicznie. Wtedy moze byc to irytujace. Rowniez dla tego
            zaangazowanego.
            • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:10
              <hahaha> dziekuję za dobre podsumowanie :D
              myślę, czuję, podejrzewam i co tylko jeszcze, że jednak jest zaangażowany
              uczuciowo... tylko czego na tym ziemskim padole można być tak naprawdę
              pewnym..? ;) chociaż ja to się akurat czuję jak w niebie... no ale nie o tym
              pisać chciałam ;)
              fakt, samo zbliżenie jest wydarzeniem nader cudownym, każde zbliżenie... ale
              to, to jedno.... ????
              gdzie się podziali mężczyźni na tym forum, którzy mogliby mi użyczyć własnego
              doświadczenia?? rozumiem, że to mogło być bardzo osobiste doznanie... ale
              podzielcie się choć 1/415 częścią wrażnia.. noooo.... ;)
              • tofik991 Re: utrata cnoty..... ;) 06.08.06, 12:10
                Jeśli oboje są dla siebie "pierwszymi" i nie podjęli decyzji dla zabawy tylko
                odpowiedzialnie, wtedy jest duża szansa, że będzie to dla nich dodatkowym
                atutem przy budowaniu dojrzałego związku.
                Pozdrawiam!
    • rg83 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:14
      będzie zadowolony :)
    • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:32
      ogólnie to jeszcze chodzi mi też oto, czy to nie jest pod jakimś względem
      mankament, bo skoro jestem dziewicą to jestem... nooo... niedoświadczona... a
      on już swoje krwawe poświęcenie ma dawno za sobą... ale jeszcze nie wie, że ja
      nie... no i tak się gryzę trochę.. nie żeby to był jakiś problem, ale formu i
      tak nie jest do rozwiązywania poważnych problemów... dlatego ja proszę tylko o
      opinię ;)
    • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:42
      no jasne.

      bo samica trzeciego ktory przykleil do jej tylka moze zapomniec, ale pierwszego
      raczej nie. a zdecydowana wiekszosc facetow chce byc pamietana by zaspokoic
      swoja proznosc. swiadomosc ze ktos nas traktuje wyjatkowo i nam ufa dziala
      zdecydowanie nobilitujaco.
      • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:45
        trzeciego... trzeciego??!? jakiego trzeciego??
        do drugiego nie dojdzie, to już będzie ostatni... ;) naprawdę
        • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:50
          > do drugiego nie dojdzie, to już będzie ostatni... ;) naprawdę

          tak, tak... oczywiscie :)

          zamierzasz odgryzc mu glowe po...? bo chyba nie przed? ;)

          • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:56

            > zamierzasz odgryzc mu glowe po...? bo chyba nie przed? ;)

            nic nie zamierzam odgryzać, co najwyżej podgryzać... ;)
            czy my sie dobrze zrozumieliśmy? dojdzie do drugiego, trzeciego, czwartego itd.
            ale ciągle z tym samym.... mi przynajmniej o to chodziło ;)
            • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:01
              jak bedziesz napalala sie na podgryzanie marchewki to
              istnieje ryzyko ze nawet do tego pierwszego nie dojdzie ;)
              • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:18
                > jak bedziesz napalala sie na podgryzanie marchewki to
                > istnieje ryzyko ze nawet do tego pierwszego nie dojdzie ;)


                no niby dlaczego ;> a kto się o tym dowie ;P ???

                spokojnie, jeszcze w takim akcie desperacji nie jestem... chyba.. ;)
      • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:56
        Ja tam trzeciego pamietam. Najlepszy byl ;-) calkiem niedawno..... :-)))
        • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 19:59
          no dobra. musze wiec swoja wypowiedz uzupelnic o to ze kobiety oprocz
          pierwszego pamietaja rowniez tego ktory wykrecil z nimi najlepszy numerek
          i swojego ostatniego :)
          • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:13
            Dzieki :-))))
            • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:21
              ale pierwszy jest odnosnia do nastepnych.

              jesli utalentowany facet dal z siebie wszystko
              za pierwzsym razem to potem moze liczyc na to
              ze samica wspomni go parzac sie z nastepnymi

              a to daje satysfakcje z dobrze wykonanej roboty :)
              a jesli jeszcze napisze cos od czasu do czasu do niego
              to juz w ogole glowa sufit moze przebic :P
              • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:29
                No niestety, musze sie nie zgodzic... pierwszy byl niezly, ale juz go prawie
                nie pamietam. Choc sie przyjaznimy, wiec bez zadnych animozji.. ale do tego
                ostatniego sie nie umywa...

                Z tym, ze kobiety to zupelnie inna bajka pod wzgledem postrzegania tych spraw.
                Dlatego sie nie odzywam juz.
                • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:36
                  no wiec wlasnie pialem o tym ze gdyby ten pierwszy
                  naprawde zablysnal wtedy robilabys maslane oczy na
                  mysl o nim :)

                  a jak facet byl tylko niezly... to no coz.
                  • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 21:10
                    Oj, Cycek... no nie to chcialam napisac... :-) Facetowi bardzo trudno zablysnac
                    na poczatkowym etapie tej kobiecej drogi. Kobiety sie dlugo ucza tej
                    przyjemnosci... I to wcale nie od umiejetnosci mezczyzny zalezy.
                  • kitus_kotus Re: utrata cnoty..... ;) 06.08.06, 02:01
                    faceci chcieliby wierzyc, ze kobiety pamietaja tego pierwszego i ten pierwszy
                    raz. ale to bzdura - jezeli nie zdarzy sie nic strasznego (np. krwotok,
                    straszny bol itp) kobiety pamietaja pierwszego faceta i tzw. "pierwszy raz" tak
                    samo jak nastepnych/ne - tzn. ze byl i czy ogolnie bylo fajnie czy nie.
                    wyjatkiem sa "zelazne dziewice" - tzn. dziewczyny, ktore z powodow ideowych
                    mitologizuja pierwszy raz - ale ich pamiec o tym fakcie nie wynika z tego czy
                    bylo dobrze czy zle tylko z tego ze to rozpamietuja jako najwazniejsze
                    wydarzenie w zyciu.
                    ja osobiscie pamietam mojego "pierwszego m." ale za cholere nie
                    pamietam "pierwszego razu" - choc mysle ze nie bylo zle bo i zadnej traumy nie
                    pamietam. ale tak samo nie pamietam i dziesiatego i piecdziesiatego - tylko te,
                    ktore byly ostatnio. i nie edlatego ze mam jakas skleroze tylko dlatego, ze
                    pierwszy raz nie rozni sie niczym od kolejnych jezeli sie go nie mitologizuje
                    tylko podchodzi normalnie i naturalnie.
    • hultaj78 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:01
      Wiesz, to wygląda tak, że facet UWIELBIA być tym pierwszym, ale nie dla jakichś
      przeżyć fizycznych. Po prostu dziewica nie ma takiego facet z kim porównać więc
      nie będzie narzekać, a faceci bardzo słabo znoszą krytykę ;)))
      • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:03
        jak sie wyhowala na slizgaczach to zdecydowanie ma co i do kogo porownac ;)
        • zuzia_1987 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:10
          wiesz co ja jestem kobieta aczkolwiek zapamietuje sie chyba najbardziej faceta
          ktorego sie kocha przynajmniej tak mi sie wydaje . taki sex dla zabawy sie nie
          liczy poza tym wydaje mi sie ze facet wie kiedy jestes zaangazowana:)
          • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:21
            mam nadzieję, że z mężczyznami jest podobnie i też zapamiętują tę jedną
            prawdziwą miłość, z czym nota bene nie powinni mieć problemu, bo skoro jest na
            całe życie, to ma się ją już zawsze przy boku.... mmm mój ideał... ;)
            a wszystko co było przedtem niech pozostanie tylko odległym wspomnieniem, do
            którego można nieraz wrócić z sentymentem, ale który nie powinien rzutować na
            przyszłość.... mój kolejny ideał ;)))
            • malinowy.cycek Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:26
              nie radze latac tak wysoko bo glowa o fotryne mozna zahaczyc :)
              no ale jesli nie boisz sie potencjalnych bolesnych upadkow to
              nie masz sobie czym glowy poki co zawracac.
              • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:34
                potencjalnych bolesnych upadków nie biorę w ogóle pod uwagę !! liczy się teraz,
                teraz jest pięknie, więc dlaczego mam myśleć, że później będę chodzić z rozbitą
                głową, skoro wszystkie futryny są gumowe, a na podłogach leżą wykładziny??? (do
                perskich dywanów krok po kroku też mam nadzieję dojdziemy:)
                czy ja o czymś nie wiem ;> ??
            • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:43
              leoncia1 napisała:
              > a wszystko co było przedtem niech pozostanie tylko odległym wspomnieniem, do
              > którego można nieraz wrócić z sentymentem, ale który nie powinien rzutować na
              > przyszłość....

              No dokladnie :-))))
              • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:48
                ;)
      • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:08
        :D:D:D:D

        dobre i to ;) jeśli dzięki temu miałoby wzrosnąć jego poczucie własnej wartości
        to chętnie przyłożę do tego swoją rękę (tudzież coś innego;)
        ale druga strona medalu jest taka, że on ma mnie z kim porównać... faceci
        porównują?? albo inaczej - czy faceci bardzo porównują i wyciągają z tego
        wnioski?
        • hultaj78 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:19
          W sumie to porównują, trudno żeby nie, skoro myślimy o tym non-stop-kolor. Ale
          tylko niektórzy w ten sposób o którym myślisz. Bo ogromna większość porównuje
          w ten sposób:
          Aśka - 5 razy dziennie
          Baśka - dwa razy w tygodniu
          Zośka - raz, po pół roku "chodzenia" i to jeszcze nawet nie połkneła :(

          Więc się nie przejmuj i tak zawsze chodzi o ilość a nie o jakość ;))))

          Dobra, serio, koniec nabijki. Dziewice są super, poważnie. Nie trzeba im
          traum różnych usuwać, można ją poprowadzić tak jak się chce, jak się lubi.
          Zadbać o nią, pokazać jej wszystkie fajne rzeczy. Tylko żeby chętna do zabaw
          była i ciekawa świata seksu i erotyki. Bo co facetowi z najpiękniejszej nawet i
          najgorętszej dupci w mieście, jak ona tylko raz do roku chce?
          I tak zawsze wszystko rozbija się o to żeby było wesoło i przzyjemnie.
          Techniki, kamasutry i inne takie to są może i fajne, ale nawet nie w połowie
          tak, jak radość z zabaw łókowych. Taka trochę szczeniacka, trochę dzika,
          szalona, czasem leniwa - radosć i przyjemność.
          Czego Tobie i sobie życzę, ;)))
          • nata82 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:26
            będzie nie na temat - ale moje posty tutaj są jak statek widmo. POjawiam się i
            znikam. Więc juz chyba żadnego (postu) nie popełnię. Miło sie forumowało - aż 2
            dni ;).
            Pozdrawiam.
            Od dziś, tylko jako czytająca.
          • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 20:29
            o chęci to się akurat nie martwię... ;)
            bardziej o to, że nie sprostam wymaganiom, oczekiwaniom, fantazjom... jesteśmy
            w takiej sytuacji, że obecnie możemy sobie tylko o tym marzyć czekając na
            siebie... a co za tym idzie, wyobrażenia wtedy rosną, pikantnieją... i trochę
            się boję tego kontrastu, tego co mu chodzi po głowie z tym, co ja z siebie
            wykrzesam, jakkolwiek dam z siebie wszystko... ;)
            ... ale jeśli nie podołam... :( to będzie zawiedziony... a tego chciałabym
            uniknąć za wszelką cenę
            • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 21:07
              Nie przejmuj sie tym, co hultaj pisze... Faceci sa rownie uczuciowi jak
              kobiety. I z pewnoscia nie zapomnisz ani Ty, ani on...
              • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 21:24
                ja do tego tak podchodzę...;)
                ale jak się wczytać w to, co pisze "malinowy" to... ja już nie wiem, moja
                naiwność jest aż tak wielka, czy po prostu jego ironia, sarkazm i potrzeba
                ubawu...
                • ania.downar Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 21:28
                  E tam. Oni zazwyczaj probuja sie kreowac na twardzieli.. :-) Zreszta na tym
                  m.in. ich urok polega :-)
                  • leoncia1 Re: utrata cnoty..... ;) 07.07.06, 21:36
                    ;) no też prawda
                    • kiwigirl Re: utrata cnoty..... ;) 03.08.06, 10:40
                      hej leoncia i jak tam? już był ten pierwszy raz ?

                      :-)

                      tak sobie "wstecznie czytam posty" i powiem ci ze Mój jużMąż był moim pierwszym
                      baaaaaaaardzo dawno temu. potem było wielu innych teraz znów jest on. takie
                      zżądzenie losu. Ja oczywiscie go pamietam, ale jak ostatnio rozmawialiśmy to nam
                      zeszło na pierwsze i innne - dziwne - razy i M. sie przyznał ze owszem swoją
                      pierwszą (o nie byłam ja) pamięta ale "technicznie" - kto to był, gdzie w jakich
                      okolicznosciach, ze to było szybko, krótko i jakoś poza faktem ze sie odbyło nie
                      zapadło w pamięć. za to powiedział mi przy tej okazji ze chciałby gdyby mógł
                      zebym to ja była jego pierwszą. i wiesz, to mi sugeruje wniosek, ze jak facet
                      kocha to jest to dla niego ważne, specjalne itp, jak nie kocha to przeleci i
                      tyle, czy to jej pierwszy czy siedemdziesiąty pierwszy...
    • meehan Re: utrata cnoty..... ;) 04.08.06, 23:38
      Tak, ma, bo ja wyjdzie w łóżku jak ostatnia dupa, to przynajmniej ona o tym się
      nie dowie, a przynajmniej sobie pomyśli, że za pierwszym razem, to nie musi być
      szałowo.
    • malinoweciacho Re: utrata cnoty..... ;) 08.08.06, 22:14
      Wydaje mi się, że mój nic nadzwyczajnego w związku z moim pierwszym razem nie
      poczuł :) :-( Trochę mnie to bawi, trochę irytuje. Ale on w ogóle taki poprawny
      w kwestiach damsko-męskich, nigdy złego słowa nie powiedział o tzw. łatwych
      dziewczynach. Tak więc dla niego równie dobrze mogłabym chyba
      być 'przechodzona'. Odrobinkę przykre to, taki skarb straciłam, a jemu to
      rybka ;-).
    • sociopata Re: utrata cnoty..... ;) 09.08.06, 01:16

      jest to dla mnie zawsze wielkie przezycie i zawsze sie zastanawiam jak sie
      czuje ten ktory doprowadzil do defloracji mojego kwiatuszka, czy bylo mu tez
      tak dobrze jak mnie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka