Dodaj do ulubionych

nabroilam ...

09.10.06, 15:25
Bylam w zwiazku (wzloty,upadki)-okolo 6lat. On(!, nie ja) planowal malzenstwo, wspolne mieszkanie, zycie, bla bla.. Ja mialam jeszcze po drodze wizje mego rozwoju (intelektualnego) w innym miescie,w ktorym planuje zostac.
On wyjechal do innego (to bylo te 5 lat temu, bo bylo mu tam o wiele latwiej niz w moim miescie).
Byly podczas 6lat 2 rozstania (zatem i dwa powroty). Ja podczas tych przerw mialam kogos (probowalam zyc dalej). Jednak zawsze wiedzialam, ze to nie to, ze tesknie i kocham tamtego. On tez w miedzyczasie kogos mial/miewal. Tylko z taka roznica, ze ja o jego eks itp nie wiem nic.
Niedawno zrobilam (nie wiem jak mam to nazwac) kawal.
Pisalam jako inna laska (blizej nieokreslona) do niego smsy o tresci (w skrocie) - ze mi sie podoba i mam na niego chec. Zaproponowalam spotkanie -kolacje ze sniadaniem included. Czyli wydzwiek byl alkohol,imprezka we dwoje, sex.. Mialam byc tajemnicza znajoma - osoba z jego otoczenia. On na to przystal- bardzo chetnie, flirtujac w smsach.
W miedzyczasie normalnie z nim utrzymywalam kontakty - jakby nigdy nic. Gdy nadszedl dzien owej randki, wyczulam juz w jego glosie, ze powoli szykuje mnie na to, ze nie bedzie ze mna tego dnia w kontakcie. Tu slaba bateria, tu musi juz konczyc, bo musi wziac prysznic. Potem powiedzial,ze idzie z kolegami z pracy (nowa praca,nie zna ich na tyle by na piwo z nimi lazic) na piwo.. Ze nie bedzie juz dzis dzwonil,bo nazajutrz musi wczesnie wstac. Okazalo sie ze naprawde poszedl na te sex-randke.. Z jednej strony mialam satysfakcje ze go zdemaskowalam, z drugiej strony gorycz porazki ( wygrana i kleska w jednym - dobre okreslenie). Juz wie ze to ja. Przyznalam sie po fakcie, jak wrocil bardzo wczesnie z owego piwa z kumplami i mi powiedzial ze spotkanie bylo ok.
On milczy,nawet mnie nie chce przeprosic. Ale to normalne. Przeciez nie tylko on sklamal, ja tym tez mu swinie zrobilam. Tylko ok miesiac temu dostalam od niego drogi prezent. Mysle ze to bylo w akcie "pokuty" za to co zrobil podczas wakacji, gdy jego przyjaciolka go odwiedzila.
I jak sie poskladac, mam to na wlasne zyczenie. Nie chce faceta co mi rogi przyprawia... No swinia, burak (pastewny, nie cukrowy). Inne okreslenia pozostawie na monolog poza forum.. A moja rodzina tak go kocha, to ja zawsze czarna owca bylam.. On byl idealem,a ja taka zla.. Wyszlo szydlo z worka. Dziewczyny wystrzegajcie sie "swietoszkowatych facetow"!!!
Obserwuj wątek
    • lambert77 Re: nabroilam ... 09.10.06, 15:30
      No i?? Co w związku tym osiągnełaś?? Podłożyłaś swojemu facetowi świnię. I co z
      tego że łyknął przynęte jak młody pelikan. Sama sobie jesteś winna.
      Prawdopodobnie nigdy by nie pomyślał o zdradzie.
    • hultaj78 Re: nabroilam ... 09.10.06, 15:36
      Niby okazja czyni złodzieja. Niby on cham, ze poleciał na tę "nieznajomą". Ale
      z drugiej strony - na kogo poleciał? Na Ciebie poleciał. Na TWOJE smsy, na
      TWOJE flirtowanie.

      Mało jest facetów którzy nie sa w stanie zdradzić. Są tez tacy, którzy z
      jakiegoś powodu zdradzą, ale nigdy więcej nie powtórza tego błędu. Może on z
      takich własnie? Ty go znasz, odpowiedz sobie.
    • eleni80 Re: nabroilam ... 09.10.06, 16:23
      Właściwie masz dowód, że chciał Cię zdradzić... ale z Tobą! ;) widocznie
      naprawdę mu się podobał Twój styl flirtowania.... Co innego, gdybyś np namówiła
      koleżankę, aby pisała do niego... może wtedy nie byłby taki chętny....
    • gacusia1 Re: nabroilam ... 09.10.06, 17:00
      To tak,jak w historii o kobitce,co aby sprawdzic mezusia-podstawila
      przyjaciolke.Final byl taki,ze mezus zonke zostawil i z przyjacilka w sina dal
      odszedl...a zonka w brode sobie plula.Z dwojga zlego chyba wolalabym zrobic
      tak,jak Ty i "zonka",i kopnac faceta w d..e niz zyc oklamywana z poteznym
      porozem.
    • koszmarekopalek Re: nabroilam ... 09.10.06, 17:06
      nie rozumiem co poniektórych wypowiedzi, że zdradził cię... z tobą. facet miał
      w głowie romans i za to powinnaś go odstawić. przecież nie wiedział, że to ty.
      gdyby wiedział, to by przed wyjściem powiedział: słuchaj, to gdzie idziemy? nic
      takiego nie padło. a więc szykował się na skok. że ty skłamałaś? - nie
      skłamałaś. dlaczego skłamałaś? wystawiłaś go na próbę. a że chwycił, to znaczy,
      że szukał. a jak szukał, to niech szuka dalej. bez ciebie. kopa w tyłek i
      żegnaj.
      • cleer13 Re: nabroilam ... 10.10.06, 12:31
        Gdyby w podobny sposób podrywala go jakakolwiek inna kobieta też poszedłby na
        te sexrandkę. I to jest pewne - wmawianie sobie,ze po sposobie smsowania
        poznal ze to Ty to bzdura.
        Z drugiej strony on nie tylko zawiódł Cie,zdradziłby gdyby tylko mógł, ale
        przede wszystkim wyszedł na dupka, ktorego mozna poderwać w taki sposób, który
        poleci na babe nawet nie wiedząc jak ona wygląda, w jakim jest wieku itd , nie
        ważne mądra czy głupia - ważne ze chciala mu sie podłożyc. No cóz meżczyźni
        tez powinni umiec sie szanowac. I to dla mnie byłby problem. Jak powaznie
        traktowac takiego faceta?
      • asskela Re: nabroilam ... 10.10.06, 12:43
        czytałam kilka twoich wypowiedzi i zaskakujesz mnie (na tle innych mężczyzn)
        innymi słowy chyba zacznę cię lubić
      • facettt Gdyby wszystkie kobiety wystawialy tak na probe 10.10.06, 12:48
        swoich wybranych, to 90 % malzenstw by sie rozpadlo,
        dzieci by nie bylo i ludzkosc by wyginela.

        Uczuc nie wystawia sie na durne proby, niedojdo.
        • koszmarekopalek Re: Gdyby wszystkie kobiety wystawialy tak na pro 10.10.06, 13:13
          nie qumam do kogo to "niedojdo". słuchaj, nie przeczę, że rządzi nami chemia. i
          ludzie tej chemii ulegają. wcale tego nie moge w jakiś sposób potępiać na
          zasadzie - te samce, bo sam też jestem samcem. nie neguję też, że ludzie
          szukają ideałów - wolno im, dlaczego nie? dążą do jakiegoś wzorca... marzą.
          nie neguję faceta, bo w każdym samcu jest chęć przygody. w każdym. kobieta też
          lubi być adorowana. większość 9ale one nie muszą mysleć o bzykaniu - inna
          mentalność).
          facet nawet jak ma super kobietę przy swoim boku, MOŻE szukać innej. jak to się
          mówi: dla sportu, dla emocji, instynktu zdobywcy, dla wizerunku maczo - dla
          próżniactwa, buractwa też. bzyknąć i dalej.
          pewnie, też lubię, jak dobrze mi się gada z kobietą. też jestem próżny. ale też
          są ludzie, którym się lampka zapala - ok, spędzę z nią chwilkę, ale czy po tej
          chwilce będę mógł z nią bez żadnych zahamowań pójść na zakupy, spotkać się jak
          gdyby nigdy nic; po seksie będę mógł się do niej przytulić..?
          może jestem naiwny - na pewno. ale tak chcę myśleć. nie chcę mieć potem kaca.
          i ROZUMIEM, że jeżeli ten facet tak postąpił, to po prostu chciał skoczyć. a to
          nie było fair w stosunku do niej.
          można by było gdybać, na ile to jego spotkanie będzie się trzymać w ogólnie
          pojętych normach. ale od razu dawał gościu znaki, że go to kręci (koledzy,
          komórka...). jest nabuzowany, chemia gra. jak mu nie gra z nią, to - żegnaj.
          proste.
          inna sprawa, że mogła sie z nim spotkać. to by dopiero było. wtedy tez po jego
          reakcji można by było jeszcze pewnie rozczytać - rozczarowany, czy
          wniebowzięty? zupełnie jak z "samotnych" - obejrzyjcie sobie.
          • facettt czerwone wytrawne - jesli juz :))) 10.10.06, 13:18
            Lubie (jedynie) wytrawne wina i slodkie kobiety :)))

            (Oscar Wilde - zdaje sie :)))

            Znosze smedzenie na forum zdradzonych kobiet...

            Ale nie mezczyzn :)))

            Dla mezczyzny "skok w bok" - to nie zdrada, lecz przygoda...
            I w niczym nie narusza to wiernosci.

            Wiernosc - to ODPOWIEDZIALNOSC.
            • koszmarekopalek Re: czerwone wytrawne - jesli juz :))) 10.10.06, 14:00
              no, ja na razie musze zadowolić się półwytrawnym i ptasim mleczkiem :)
            • tapatik Re: czerwone wytrawne - jesli juz :))) 11.10.06, 07:48
              facettt napisał:

              <ciach>

              > Dla mezczyzny "skok w bok" - to nie zdrada, lecz przygoda...
              > I w niczym nie narusza to wiernosci.
              >
              > Wiernosc - to ODPOWIEDZIALNOSC.

              Piszesz tak, ponieważ próbujesz usprawiedliwiać swoje zachowanie.
              Możesz zdradę nazywać przygodą, ale to nadal będzie zdrada.
    • facettt Nabroilas ... glupich nie sieja... 10.10.06, 12:41
      i mamy na to kolejny dowod :)))

      Nie ma mezczyzn (za kobiety nie zamierzam sie wypowiadac),
      ktorzy czasem nie zdradza...

      Ci , ktorzy tego nie czynia, sa "idealni" z racji braku odwagi, lub okazji...

      Zadbalas o jedno i drugie...
      A wiec teraz cierp, glupoto :)))
      • tapatik Re: Nabroilas ... glupich nie sieja... 10.10.06, 13:07
        facettt napisał:

        > i mamy na to kolejny dowod :)))
        >
        > Nie ma mezczyzn (za kobiety nie zamierzam sie wypowiadac),
        > ktorzy czasem nie zdradza...

        O przepraszam, ja się dalej uważam za mężczyznę.

        > Ci , ktorzy tego nie czynia, sa "idealni" z racji braku odwagi, lub okazji...

        ...albo z tego powodu, że zdradzanie jest dla nich niemoralne.
        • lambert77 Re: Nabroilas ... glupich nie sieja... 10.10.06, 13:09
          może nie niemoralne :) a nienormalne. Nie ma nic niemoralnego w szukaniu
          własnego szczęścia
          • tapatik Re: Nabroilas ... glupich nie sieja... 10.10.06, 13:44
            lambert77 napisał:

            > może nie niemoralne :) a nienormalne. Nie ma nic niemoralnego w szukaniu
            > własnego szczęścia

            Miałem na myśli zdradę.
            Chcesz powiedzieć, że zdradzanie ukochanej osoby jest moralne?
            • lambert77 Re: Nabroilas ... glupich nie sieja... 10.10.06, 13:47
              no właśnie :) zdradzanie ukochanej osoby - sam sobie odpowiedziałeś
              • lizou Re: Nabroilas ... glupich nie sieja... 10.10.06, 14:05
                ...widocznie mnie nie kochal, tylko ostoje sobie ze mnie uczynil, a siebie /samowyrzutnym bumerangiem/.
                Uwazam, ze dobrze zrobilam (mozliwe, ze zbyt perfidnie) i moze
                nie jestem taka niedojda za jaka ma mnie w swoich oczach facettt.

                A propos facettta -dziekuje ze sie martwisz,ale niepotrzebnie, poradze sobie jakos. Mimo, ze czulam sie przez jakis czas nikim, to dzis juz funkcjonuje bardzo dobrze.

                pozdrawiam mimo wszystko

                p.s. Pascal jak chcesz to kasuj ten topic, moze niektorych facetttow nie majacych w slowniku slowa /zdrada/ kluc w oczy.




                • facettt slepy strzal... zdrada istnieje... 10.10.06, 14:11
                  lizou napisała:
                  moze niektorych facetttow nie majacych w slowniku slowa /zdrada/ kluc w oczy.


                  zdrada istnieje.
                  jest nia porzucenie wlasnych zon i dzieci

                  nie sa zas nia drobne przygody z innmi kobietami :)))

                  • lizou Re: slepy strzal... zdrada istnieje... 10.10.06, 14:22
                    IMHO drobne przygody wzbogacone wysublimowanymi klamstewkami i powroty do osoby z ktora sie jest w zwiazku, to juz jest zdrada vel skok w bok.
                    A skok w bok to tylko synonim. Taki ladniejszy wymyslony na meska potrzebe ulaskawienia sie :)
                    To cos w stylu - by nie mowic sprzatacz/ka, tylko konserwator/ka powierzchni plaskich.

                    • facettt bzdury. klamstwa, to nie zdrada 10.10.06, 14:31
                      Szef czasem oklamuje Cibie..., Ty klamiesz (niekiedy) szefowi...
                      Oklamujesz (zapewne) czasem nawet wlasna matke, by jej nie denerwowac...
                      i byc moze Twoja matka bedzie oklamywac Ciebie (nie mowiac Ci np. o swoich
                      chorobach) by Cie nie denerwowac...

                      Podobnie skok w bok, to nie zdrada, jezeli sluzy tylko zabawie i przyjemnosciom
                      i nie ma co z tego robic tragedii.

                      Jezeli, ktos na 100 % chce byc z Toba, to i tak bedzie...
                      A jak jest kobieciarzem, to masz pecha...
                      ze lubie te zabawy, a nie np. gre w szachy z kolegami...

                      Chyba, ze ...
                      wcale nie bylas pewna, ze ten ktos na 100 % chce byc z Toba...
                      ale to juz innna para kaloszy...:)))

                      • lizou Re: bzdury. klamstwa, to nie zdrada 10.10.06, 14:55
                        > Podobnie skok w bok, to nie zdrada, jezeli sluzy tylko zabawie i przyjemnosciom
                        pytam, czyim przyjemnosciom??? Meskim???
                        To zakrawa (delikatnie ujme) o egoizm i egocentryzm.
                        Myslisz ze kobiety w zwiazku potrafia zaakceptowac kobieciarzy? Ze je to cieszy i bawi?
                        Nie chce tego napisac, ale Ty chyba nie jestes w stalym zwiazku skoro masz takie zdanie na ten temat (to nie atak na Twa osobe).

                        p.s. Co do niego, nas - teraz juz powiem- "chyba" bylismy pewni. Niedawno byla tez rozmowa na ten temat.. Ja juz bylam sklonna wiecej planowac.. A potem by bylo ze mnie zdradzil/skoczyl sobie na panienki (bynajmnej nie grzby) i uslyszalabym od Was - "widzialy galy co braly".
                        Wiedzial ze zdrady(skoku w bok) nie zaakceptuje. A tu podal sie sam na tacy...
                        • facettt Re: bzdury. klamstwa, to nie zdrada 10.10.06, 15:03
                          lizou napisała:
                          > To zakrawa (delikatnie ujme) o egoizm i egocentryzm.

                          - pytanie retoryczne, vel uwaga niedorzeczna...
                          Prawie kazdy jest egoista (oprocz Swietych).
                          Wiekszosc tylko ten fakt obludnie ukrywa.

                          > Myslisz ze kobiety w zwiazku potrafia zaakceptowac kobieciarzy?
                          Ze je to cieszy i bawi?

                          Dlaczego uwazasz, ze tak mysle?
                          Oczywiscie, ze to rani partnera...
                          Lubie mezczyzn-kobieciarzy (bo to zazwyczaj z natury przemili ludzie, gdyz nie
                          da sie byc kobieciarzem, nie bedac tkzw. milym czlowiekiem...) natomiast nie
                          znosze PARTACTWA, czyli braku umiejetnosci ukrywania wlasnych skokow w bok :)))

                          "Jak nie potrafisz, to nie pchaj sie na afisz" :)))
                  • tapatik Re: slepy strzal... zdrada istnieje... 11.10.06, 07:36
                    facettt napisał:

                    > zdrada istnieje.
                    > jest nia porzucenie wlasnych zon i dzieci
                    >
                    > nie sa zas nia drobne przygody z innmi kobietami :)))

                    Dla mnie "przygody" z innymi kobietami też są zdradą.
        • facettt Re: Nabroilas ... glupich nie sieja... 10.10.06, 13:11
          tapatik napisał:
          > O przepraszam, ja się dalej uważam za mężczyznę.

          Nie odejmuje Ci meskosci...
          napisalem przeciez wyraznie: DZIESIEC PROCENT mezczyzn

          majac obok siebie piekna i chetna kobiete, i warunki...

          i tak nie zdradzi...

          nie zajmuje sie psychologia ,lecz socjologia...

          powtarzam: - 90 % w tych warunkach zdradzi...
          (ja zreszta nie nazywam tego zdrada, lecz PRZYGODA :)))

          i
    • forumowicz_pospolity Re: nabroilam ... 10.10.06, 13:15
      hmm, jesteś kobitą deczko wredną i makiaweliczną, to pewne:)

      ale chyba
      taki test wiele ci nie da
      bo

      nie zdał - rzuciłaś go - znajdziesz nowego - poddasz go testowi-zda
      czy to bedzie oznaczało że cię w przyszłosci nie zdradzi?? może...

      załóżmy że ten nieborak by zdał i by się dowiedział o twoich "kawałach"
      mógłby rzucić cię w try miga i taki byłby przykry finał, ja bym go zrozumiał




      bez urazy
      • atena42 Re: nabroilam ... 10.10.06, 14:06
        to, ze dla mżczyzny zdrada to tylko przygoda mozna potwierdzić w momęcie gdy po zdradzie nadal jest w związku.Nie wiem moze sie myle...?ale fakt jest taki , że przez to krzywdzi swoją kobiete- to nie jest ani normalne ani moralne. I tego ni rozumiem ,ze swiadomie jedna osoba robi drugiej coś czego na 100% sama przeżyć by nie chciala.
        • cleer13 Re: nabroilam ... 10.10.06, 14:33
          Tak,... to typowo męskie. Facet uważa,ze nie krzywdzi kobiety, z ktora jest,
          jezeli wykona dyskretny "skok w bok". No bo coz w tym zlego. Kobieta krzywdzi
          sama siebie, kiedy zaczyna dociekac, sprawdzać, czy jak autorka wątku, robic
          rózne podchody. Przecież jezeli nic nie wie, to nie cierpi, i wszystko jest ok.
          a jak sie koniecznie chce dowiedzeec - no to ma za swoje.
          Chyba dlatego wiekszośc mężczyzn nie sprawdza, nie docieka - bo wola wrazie
          czego nie wiedzieć i życ sobie spokojnie.
          Tak, chyba uważają,ze zdrada to wtedy kiedy sie rzuca kobiete dla innej, a
          jesli sie grzecznie wraca na łono rodziny, czy do kobiety to o co chodzi?
          Tylko dlaczego tak trudno przyjąc nam taki sposób myslenia?
          • facettt no tak :))) 10.10.06, 14:53
            ladnie to opisalas... tak dokladnie jest...

            a dlaczego WAM (kobietom) tak trudno przyjac ten tok myslenia?

            odpowiadam powaznie i bez ironii...
            chyba dlatego, ze 10 % skokow w bok konczy sie jednak rozbiciem malzenstwa...
            wiec stad (zapewne) ten strach...
            i ja to rozumiem...
            dlatego klade nacisk na dyskrecje...
            (czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...)

            ale z tym strachem, tez nie przesadzajmy...
            codzienny dojazd samochodem do pracy, to tez ryzyko wypadku...
            czy z tego powodu kazesz mezowi jezdzic do pracy autobusem?
      • lizou Re: nabroilam ... 10.10.06, 14:09
        Ten test nie byl zrobiony bezpodstawnie - mialam podejrzenia.
        Przez tyle lat tego nie zrobilam, a przeciez moglam.
        Wiec az taka wredna nie jestem.
        • cleer13 Re: nabroilam ... 10.10.06, 14:46
          Bo to zwykle tak jest. Kobieta nie rodzi sie z genem sledczego, tylko wiele
          drobnych , niby nic nie znaczących faktów, przykrych doświadczeń i troche
          intuicji uruchamia to czerwone światelko, ktore ostrzega,ze cos sie dzieje
          niedobrego. Wtedy zaczyna szukac w kieszeniach, włamuje sie do komórki lub
          skrzynki pocztowej lub robi taką podpuche jak Ty. Pytanie tylko - na podstwaie
          wczesniejszych wypowiedzi panów, czy warto , skoro wymiana jednego faceta na
          innego niewiele pod tym względem da, bo prawie każdy wczesniej czy później
          zadradzi czy skoczy w bok - jak kto woli.
          • facettt otoz wlasnie... 10.10.06, 14:57
            cleer13 napisała:
            bo prawie każdy wczesniej czy później
            > zdradzi czy skoczy w bok - jak kto woli.

            wyjelas mi te mysl z ust, chociaz "rozprzestrzeniam" ja na tym forum od dobrych
            kilku lat...

            wymiana jednego na innego, to tylko wymiana rozczarowania na kolejna iluzje...
            Ale Coz... niektorzy lubia zyc iluzjami...


            • cleer13 Re: otoz wlasnie... 10.10.06, 15:07
              To strasznie smutne. Pewnie nie byłoby tak trudno sie z tym pogodzic, gdyby
              faceci nie gadali tych wszystkich dyrdymałów, kiedy wszystko sie zaczyna.Ale
              wtedy zależy im zeby zdobyc kobitkę,to mowia jej wszystko co ona chce usłyszeć.
              Ponadto karmi sie dziewczyny od najwczesniejszej młodości - chocby przez
              literaturę i filmy - ze miłość i wierność ida ze sobą w parze. A potem maja sie
              pogodzic, ze to zupełnie coś innego i głupotą jest przejmowanie sie takimi
              drobnostakmi ze mąz zamiast grac z kolegami w szachy bzyka sie z jakąs panienką
              od czasu do czasu. Najwazniejsze ze przynosi kase, wynosi smieci i odrabia z
              dzieckiem lekcje. Oj smutno mi...
              • facettt nie rozumiem... 10.10.06, 15:13
                cleer13 napisała:
                Oj smutno mi...

                czemu Ci smutno...???
                Kiedy on Ciebie i swoje z Toba dzieci naprawde kocha...
                i jestescie dla niego jego glowna trescia...

                a te skoki w bok, to tylko przyprawa i zabawa...
                gdyz kazdy lubi sie bawic...
                (tylko, ze niektorzy nieco "inaczej" :)))
                • cleer13 Re: nie rozumiem... 10.10.06, 15:21
                  Czy to znaczy,ze Twoja kobieta tez moze sobie tak skakac od czasu do czasu i
                  wcale Cie to nie rusza? Uważasz,ze ma do tego prawo? Starasz sie o tym nie
                  wiedzieć, bo bolałoby jednak? Gdybys sie o tym dowiedział, to co? Oczekiwałbys -
                  przepraszam, czy wściekłbyś sie?
                  • facettt rozumiem... 10.10.06, 15:27
                    Tylko jednego nie akceptuje: zdrady czynionej na widoku, na oczach...
                    Gdyz to poniza i rani partnera...
                    i wtedy koniec.

                    Jezeli partnerka zdradzalaby dyskretnie, i dowiedzialbym sie tego od kogos,
                    nie majac wszakze na to zadnych dowodow (np. wspolnych zdjec w niedwuznacznych
                    pozach...) udawalbym, ze o niczym nie wiem.

                    Jestem uczciwym czlowiekiem.
                    Skoro przyznaje sobie prawo do DYSKRETNYCH zdrad,
                    przyznaje je rowniez partnerce.
                    • cleer13 Re: rozumiem... 10.10.06, 15:35
                      Wybacz, ale chcialabym Ci zadać jedno jeszcze tylko pytanie. Czy Ty kochasz
                      swoja partnerkę, czy po prostu miło i wygodnie Ci sie z nia zyje?
                    • lizou a ja znow nie rozumiem Cie 10.10.06, 15:37
                      wtrace sie na chwilke-
                      czy ja dobrze widze, facettt? zdrada ??
                      nie skok w bok??
                      dyskretna zdrada??
                      • facettt przepraszam :))) 10.10.06, 15:48
                        zle widzisz.
                        Przyznaje, przejezyczylem sie - uzywajac terminu "dyskretna zdrada"...
                        ty uzywalas terminu zdrada, wiec niechcacy i ja go "podlapalem".

                        Powinno byc (poprawnie) : dyskretny skok w bok...

                        Zdrada (dla mnie) - jak juz napisalem - to zdrada wlasnych idealow,
                        czyli porzucenie zony i dzieci.
                        • itsnotme Re: przepraszam :))) 10.10.06, 15:56
                          Mam nadzieję, że zdajecie sobie wszyscy (zwłaszcza kobiety) sprawę, że 90% i 10%
                          jest umowne i wyssane z palca. A poszczególne odpowiedzi są subiektywnymi
                          opiniami użytkowników forum i zarówno redakcja jak i reszta męskiej populacji
                          nie ponosi za nie odpowiedzialności, a ponadto ich poglądy mogą się znacząco
                          różnić od tego co tu jest reprezentowane?:]
                          • suela1 Re: przepraszam :))) 10.10.06, 16:44
                            o jak dobrze ze jakiś rozsądny głos odezwał sie na koniec, bo już można było
                            się załać niektórymi wypowiedziami wynikającymi albo z wygodnictwa albo z
                            bliżej niepojętego masochizmu.Człowiek jest traktowany tak przez swojego
                            partnera jak sobie na to pozwoli...
                        • eleni80 Re: przepraszam :))) 10.10.06, 18:37
                          > Zdrada (dla mnie) - jak juz napisalem - to zdrada wlasnych idealow,
                          > czyli porzucenie zony i dzieci.

                          Każdy ma jednak inne własne ideały i dla każdego zdrada to coś innego...
    • rlena Ty nabroilas??! 10.10.06, 16:31
      Jestes sprytna i madra kobieta dbajaca o swoje interesy. Jaka bylaby
      alternatywa? Tkwic w swietej naiwnosci, i obudzic sie po slubie z reka...

      Z niczego sie nie usprawiedliwiaj. Rozstan sie z nim.
      Odwagi i powodzenia.
      • aroden Ty narobilas!!! 10.10.06, 16:36
        I uwazasz, ze kazdego nastepnego (dla pewnosci) tez powinna tak wyprobowac?
        • rlena Re: Ty narobilas!!! 10.10.06, 16:47
          Kto nie ma nic do ukrycia, nic nie ukrywa.
          W czasach internetu i telefonow komorkowych, gdy kazdy, kto chce moze
          prowadzic podwojne(potrojne itp.) zycie, potrzebne sa nowe metody obrony przed
          nieuczciwymi osobnikami. Kazdy kij ma dwa konce - to co umozliwia klamstwa i
          zrady, moze tez obrocic sie w swoje przeciwienstwo.
          Dziewczyna wyswiadczyla mu przysluge. Moze za pierwszym razem sie nie nauczy,
          ale, jesli wiecej bedzie kobiet nie obawiajacych sie sprawdzic swoja sytuacje w
          razie watpliwosci, zamiast tkwic w roli ofiary, tym lepiej dla wszystkich.

          • aroden Re: Ty narobilas!!! 10.10.06, 16:50
            To nic go nie nauczy.
            nastepnym razem bedzie uwazal i nie da sie juz na takie numery zlapac.
            bedzie wiec zdradzal nie ta, lecz nastepna.

            W skali MAKRO, co to w sumie zmieni?
            • rlena Re: Ty narobilas!!! 10.10.06, 16:52
              To znaczy,ze tymbardziej i jak najszybciej powinna sie z nim rozstac.
              • aroden Re: Ty narobilas!!! 10.10.06, 17:00
                ale jak ma sie rozstac z nim ta nastepna, ktora tez bedzie zdradzal, ale nie da
                sie na takie numery juz zlapac.

                czy moze zycie w iluzji, z ma sie ideal, to wystarczajacy warunek szczescia? :)
                • rlena Re: Ty narobilas!!! 10.10.06, 17:12
                  Mozna dac druga szanse komus, kto schwytany na takim postepku okaze skruche i
                  wole 100 % zerwania z takim zachowaniem. Po prostu osoba madra wyciaga wnioski
                  z popelniuonych bledow.
                  Jesli jego obrona bedzie wieksza czujnosc, to zmniejsza tylko jego szanse na
                  szczescie w zwiazku intymnym z druga osoba. Osoby zdradzajace czesto maja
                  problem z samokontrola, wiec nie trudno ich "strategie" odkryc. Tak dlugo dzban
                  wode nosi..
                  Zycie w iluzji nie jest prawdziwym zyciem. Osoby wybierajace taka opcje czesto
                  zycie dopada tak czy owak, ale wtedy okolicznosci moga byc beznadziejne ze
                  wzgledu na utracona zdolnosc do samoobrony..
                  • aroden stek bzdur 10.10.06, 21:45
                    rlena napisała:
                    > Jesli jego obrona bedzie wieksza czujnosc, to zmniejsza tylko jego szanse na
                    > szczescie w zwiazku intymnym z druga osoba. Osoby zdradzajace czesto maja
                    > problem z samokontrola, wiec nie trudno ich "strategie" odkryc. Tak dlugo
                    dzban wode nosi..

                    przeciwnie, zwieksza :)))
                    mam dobrych znajomych , ktorzy zdradzaja permanentnie od 20-tu lat
                    i doszli do takiej wprawy i wirtuozerii w tym fachu,
                    ze nikt juz ich na tym nie zlapie :)))
                    • rlena Re: stek bzdur 10.10.06, 22:05
                      Ktos, kto uprawia seks kompulsywnie, nie jest szczesliwy. Ktos,kto kogos
                      bliskiego (?) permanentnie oszukuje nie moze byc szczesliwy. Chyba,ze mamy do
                      czynienia z psychopata, pozbawionym jakichkolwiek skrupulow.

                      Twoi dobrzy znajomi, ktorzy zdradzaja permanentnie nie sa tacy sprytni, bo
                      skoro ty wiesz o wszystkim, to wszyscy moga tez o tym wiedziec...

                      I jeszcze jedno - sa kobiety, ktore maja wyjatkowa zdolnosc do zamykania oczu
                      na zdrady mezow, byleby tylko do nich wracali... w psychologii nazywa sie to
                      mechanizm zaprzeczania polaczony z masochizmem i autodestrukcja.

                      • aroden obracam sie w kregu sympatii i high society :))) 10.10.06, 22:17
                        i tam nikt nie traktuje seksu instrumentalnie...:)
                        seks + sympatia (chociaz nie milosc)
                        to szczyt sensu naszej ludzkiej obecnosci na tym Swiecie...
                        zycze Ci tego :)))

                        • rlena Re: obracam sie w kregu sympatii i high society : 10.10.06, 23:04
                          Ktos z taka postawa musi obawiac sie czegos bardziej goracego i namietnego, np.
                          milosci. Zaslugujesz na nia, nie sprzedawaj sie tak latwo..

                          Rozumiem,ze "high society" dotyczy szmalu. Mala sugestia: mysl krytycznie,
                          zycie jest za krotkie.
                        • zeberdee24 Re: obracam sie w kregu sympatii i high society : 10.10.06, 23:06
                          Twój byt tutaj nie bardzo ma sens.
                          • cleer13 Re: obracam sie w kregu sympatii i high society : 11.10.06, 08:50
                            Hej Facettt, nie odpowiedziałeś mi na najważniejsze pytanie. Czy Twoja teoria,
                            ze skok w bok to nic złego, dotyczy kobiety, z ktora żyjesz , masz dziecko,
                            czujesz sie za nich odpowiedzialny i jest Ci w tym ukladzie wygodnie, więc nie
                            chcesz go zmieniać, czy kobiety, która kochasz? Czy jeśli naprawdę kochasz, też
                            jest Ci wszystko jedno,czy ona robi sobie skoki, byle dyskretnie? Z tego co
                            piszesz wynika,ze ważna dla Ciebie jest tylko męska duma, nie możesz ani Ty ,
                            ani nikt inny wiedzeć,że masz rogi, natomiast czy je masz czy nie to Cie nie
                            obchodzi.
                            • facettt ja do Ciebie grzecznie, a Ty do mnie en face :))) 11.10.06, 13:40
                              cleer13 napisała:
                              ze ważna dla Ciebie jest tylko męska duma

                              - zartujesz? glupotami sie nie zajmuje :)))
                              mozesz tu mi nawrzucac - ile chcesz.
                              DUME wrzucam zawsze do kosza na smieci :)))


                              Wazna jest tylko szczera meska przyjemnosc:

                              czyli: seks + sympatia (nadmieniam, ze sympatia, to tez uczucie :)))

                              • ladyx Re: ja do Ciebie grzecznie, a Ty do mnie en face 11.10.06, 13:56
                                facettt napisał:

                                > DUME wrzucam zawsze do kosza na smieci :)))

                                .......a ja miałam takie dobre zdanie o Tobie ;)))
                                @
                                >
                                >
                                > Wazna jest tylko szczera meska przyjemnosc:

                                ........a co z kobiecą przyjemnością ? ;)
                                >
                              • cleer13 Re: ja do Ciebie grzecznie, a Ty do mnie en face 11.10.06, 14:00
                                Nie chcialam Ci nic nawrzucać. Tylko wydaje mi sie ze rozmawiamy o dwóch
                                róznych rzeczach - wierności i zdradzie w związkach ktore oparte są na sympatii
                                lub na miłości. To jednak zasadnicza róznica. Sympatia nie zobowiązuje do
                                wierności - i teraz rozumiem Twoje podejście do sprawy. A miłość jednak wymaga
                                wyłączności na sex, który wtedy nie jest jedynie przyjemnościa i zabawą, ale
                                forma bliskości, jedności i uczuć. I tyle.
                                A jesli nie męska duma i nie zazdrośc , to co powoduje ,ze ewntualne skoki w
                                bok twojej kobiety muszą byc dyskretne? Moze mogla by Ci o tym poopowiadac,
                                moze to byłoby nawet zabawne i pouczające?
                      • aroden nadal stek bzdur 11.10.06, 13:46
                        rlena napisała:

                        > Ktos, kto uprawia seks kompulsywnie, nie jest szczesliwy. Ktos,kto kogos
                        > bliskiego (?) permanentnie oszukuje nie moze byc szczesliwy. >

                        - nikt tu nie mowi o kompulsywnym uprawianiu seksu
                        a jedynie o seksie polaczonym z radoscia i przyjemnoscia :)))

                        > Twoi dobrzy znajomi, ktorzy zdradzaja permanentnie nie sa tacy sprytni, bo
                        > skoro ty wiesz o wszystkim, to wszyscy moga tez o tym wiedziec...

                        - nie moga. ja znam tych ludzi 30 lat...
                        nie ujawnia sie tajemnic komusz ulicy :)))
                        >
                        > I jeszcze jedno - sa kobiety, ktore maja wyjatkowa zdolnosc do zamykania oczu
                        > na zdrady mezow, byleby tylko do nich wracali... w psychologii nazywa sie to
                        > mechanizm zaprzeczania polaczony z masochizmem i autodestrukcja.

                        - kolejna totalna bzdura.
                        W psychologii ten mechanizm zwie sie krotko
                        i po prostu: ROZSADKIEM :)))
    • heart_of_ice Re: nabroilam ... 11.10.06, 10:49
      moim zdaniem - niezaleznie od swinstwa, jakie wykrecilas - facetowi nalezy sie
      kop w tylek
      jest tylko jedna rzecz, ktora moglaby go usprawiedliwic, ale chyba taka wersja
      od niego nie wyszla, wiec...
      gdybym ja dostawala takie smsy, to nawet bedac singielka bym nie poszla... ale
      wiadomo, ja jestem jakiejs innej plci;)
      natomiast on moze poszedl nie po to, zeby sie z nia faktycznie przespac, ale
      zeby zobaczyc, kto to taki! (co by moze nie wykluczalo potem przespania sie)

      ale na to sa chyba male szanse, co?

      Pauli
      --
      Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze... Snickersa;)
    • cioccolato_bianco Re: nabroilam ... 11.10.06, 19:46
      coz, faktycznie nabroilas... ale facet nie zdal egzaminu i tyle. nie powinnas
      sobie zaprzatac nim glowy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka