arturpoziomka
29.10.06, 19:06
nie wiem co się ze mną dzieje mam 26 lat rozstania z kobietami ale teraz mi
kompletnie odbiło.Wydawało mi się że będzie smutno i tyle że taka kolej
rzeczy.Kobieta po roku czasu twierdziła jakiś czas temu że jest coś nie tak
dziwnie smutno jakby coś się skończyło ja też czułem że jakby brakuje
ognia.Ona nie była nigdy wylewna ale mimo wszytsko dało się to odczuć.Te
kilka dni temu słyszałem że nie jestem jej obojętny że napewno coś do mnie ma
ale nie wiem jak to nazwać.Było po tej rozmowie ok ale po jakiś 2 tygodniach
podczas zwykłego spotkania zaczałem ją całować niby było ok ale spytałem się
co jest nie tak ona mówi że idzie o tamtą rozmowę.Twierdzi że nie jest dobrze
że nie czuje tego co kiedys że nie wie dlaczego że nie ma przyczyny ze
docenia to jaki jestem i że niczego nie załuje i to co było między nami było
wyjątkowe ale coś się skończyło.Powiedziałem jej że ja odchodze jak tak jest
myślałem że mnie zatrzyma że coś powie że powalczymy o nas a ona tylko
ryczała i się wtulała we mnie.Po 2 dniach do mnie dotarło że jej nie ma dziś
byłem obok jej domku jednorodzinnego i mało sie nie poryczałem ja stary
chłop,czuję jakby coś ważnego się skończyło i nawet nie potrafię się wkurzać
na nią bo zawsze była ok kochana itd żadnych świństw zawsze szczera
rozmowa.Pokochałem ją za jej wnętrze.......teraz mamusia zobaczyła że coś nie
gra i mnie wierci kazałem jej się wynieść z mojego pokoju po jej stu
pytaniach co się stało.....mam dosyć