Dodaj do ulubionych

rozstanie z kobieta-psychiczna masakra

29.10.06, 19:06
nie wiem co się ze mną dzieje mam 26 lat rozstania z kobietami ale teraz mi
kompletnie odbiło.Wydawało mi się że będzie smutno i tyle że taka kolej
rzeczy.Kobieta po roku czasu twierdziła jakiś czas temu że jest coś nie tak
dziwnie smutno jakby coś się skończyło ja też czułem że jakby brakuje
ognia.Ona nie była nigdy wylewna ale mimo wszytsko dało się to odczuć.Te
kilka dni temu słyszałem że nie jestem jej obojętny że napewno coś do mnie ma
ale nie wiem jak to nazwać.Było po tej rozmowie ok ale po jakiś 2 tygodniach
podczas zwykłego spotkania zaczałem ją całować niby było ok ale spytałem się
co jest nie tak ona mówi że idzie o tamtą rozmowę.Twierdzi że nie jest dobrze
że nie czuje tego co kiedys że nie wie dlaczego że nie ma przyczyny ze
docenia to jaki jestem i że niczego nie załuje i to co było między nami było
wyjątkowe ale coś się skończyło.Powiedziałem jej że ja odchodze jak tak jest
myślałem że mnie zatrzyma że coś powie że powalczymy o nas a ona tylko
ryczała i się wtulała we mnie.Po 2 dniach do mnie dotarło że jej nie ma dziś
byłem obok jej domku jednorodzinnego i mało sie nie poryczałem ja stary
chłop,czuję jakby coś ważnego się skończyło i nawet nie potrafię się wkurzać
na nią bo zawsze była ok kochana itd żadnych świństw zawsze szczera
rozmowa.Pokochałem ją za jej wnętrze.......teraz mamusia zobaczyła że coś nie
gra i mnie wierci kazałem jej się wynieść z mojego pokoju po jej stu
pytaniach co się stało.....mam dosyć
Obserwuj wątek
    • kobietka777 Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 29.10.06, 23:48
      hmmm ... jak na mój gust (ale ja się mogę nie znać ;P ) to Cię serio "wzięło"
      i może jednak powalcz o ten zwiazek, bo możesz tego kiedyś baaaardzo
      załować ... nio i powalcz o ten ogień !!!! myśle że warto ...
    • floriano Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 30.10.06, 07:45
      Po kilku dniach będzie łatwiej. To jest jak z nałogiem, jak go rzucisz to
      trudno sobie miejsce znależć, ale z czasem wszystko wraca do normy. Z dnia na
      dzień będzie ci lżej, nie żałuj nic...skoro teraz jest kiepsko między wami, to
      co będzie za 10 lat? Nie wmawiaj sobie, że to kobieta twojego życia. Masz
      dopiero 26 lat, czeka na ciebie tysiące kobiet twojego życia.

      Nie użalaj się nad sobą :)
      • arturpoziomka Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 30.10.06, 08:33
        nie użalam sie byłem w róznych związkach raz ktoś odchodził raz ja i byłem
        przekonany ze bedzie mi smutno ale to co sie stalo mna walnelo o ściane.to była
        jedyna normlana kobieta w moim zyciu,jedyna która miała prawdziwą wew. wartośc
        a nie tylko liczna buzie i cycki.Pokochałem ja za jej środek za jej
        wnętrze .Zrobiłem jeden duzy błąd bo za bardzo chciałem pokaac że jestem twardy
        itd że mam swoje zdanie i zaczelismy za bardzo sie spierac o bzdury i ona chyba
        doszła do wniosku że nie pasujemy do siebie,Zawsze na maxa gadalismy o
        wszystkim miało to uchronic nas od porażki,jak przebywalismy razem była wesoła
        zadowolona i nagle stwierdziła że jest inaczej że nie ma w niej tego czegos co
        było i że chyba nie będzie.Szczrze chce o nia walczyc ale to nie jest mała
        dziewcyznka które sie wyzna miłość takie rzeczy do niej nie docierają.Naprawde
        nie wiem co mam robić ale nie chcę sie poddac ale tez nie chce się poniżać
        • moniarb Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 30.10.06, 09:46
          Jeżeli chcesz bredzic cos o ponizaniu - to daj sobie spokój i cierp sobie
          spokojnie. Natomiast jak chcesz powalczyc, to wymysl coś oryginalnego i
          wzruszającego, co ją przekona,ze jesteś absolutnie wyjątkowy i to co was łaczy
          jest tez wyjątkowe. Byc moze jej tez jest cięzko i tez tęskni. Jak bedziecie
          teraz sie zapierac i czekac, kto kogo przetrzyma to moze sie wszystko rozwalic -
          ją pocieszy wkrótce jakis koles i juz bedziesz mogl sie przestać zastanawiac,
          co robic. W koncu wiesz o niej sporo - no to spotykaj ją przypadkiem, moze
          jakies kwiaty do domu przez posłańca, spotkanie u wspolnych znajomych -
          powinienes byc w poblizu i wyczuc jakie jest jej nastawienie do obecnej
          sytuacji.
        • czestmir012 SPOKOJ 30.10.06, 11:58
          He he, witaj w klubie:/
          Na powaznie piszac. Powalcz o nia. Wysylaj jednoznaczny bodziec ze ci zalezy.
          Spokojnie, milo, konsekwentnie. Przyjrzyj sie temu co wywolalo ta glupia
          sprzeczke. Przyjrzyj sie tej swojej twardosci. Faceci czesto maja na tym punkcie
          jobla mylac ja z wytrwaloscia i stanowczoscia. Jak sobie przemyslisz jaka jest
          roznica to moze potem nie powtorzysz takiego bledu. BTW - wiedziec kiedy
          odpuscic to tez sztuka.
          O tym ze w niej cos umarlo. No, nie wiem, roznie moze byc. Moze rzeczywiscie, a
          moze wahanie w ramach miesiecznego cyklu. Cwiczylem, wiem:/ Czasem jest tak, ze
          kobieta nawet sama przed soba boi sie przyznac co czuje, ze cos czuje. Wtedy to
          nie cykl a powazne watpliwosci. Wierze, ze mozna przez to przejsc. Pomoze ci
          spokoj, stanowczosc i nieugiete zaangazowanie. W kazdym razie jesli masz
          wrazenie ze to cos co cie nigdy nie spotkalo, ze to cos o najwiekszej wartosci -
          WALCZ!!! Bedzie bolalo, bedziesz sie szarpal, doznawal zwatpienia i zalu. I
          jesli ci prawdziwie zalezy to nie pi...ol tu o ponizaniu sie. To nie szef w
          pracy ani urzedniczka jakas, tylko byc moze kobieta twojego zycia! Cale to
          gadanie o ponizaniu sie to tylko jakies wyobrazenia w twojej glowie. Chyba, ze
          rzeczywiscie masz tendencje do padania na kolana - przestrzegam, kobiety takich
          nie lubia. Powtorze raz jeszcze: walcz o nia, jesli bedziesz to robil ze
          spokojem i pelnym przekonaniem ze chcesz, nie skamlal ale spokojnie (!!!) byl
          obok, udzielal wsparcia i sie deklarowal, to wtedy kto wie...:)
          Ostatnia rzecz - nie funduj jej wiecej takich przezyc gdzie nie ma sily sie
          odezwac tylko ryczy. Wysylasz wtedy sprzeczny sygnal - chce ale ranie. Szkodzisz
          sam sobie.
          Trzymam kciuki i napisz o postepach:)))
    • chat.noir Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 30.10.06, 09:50
      Wiesz tez mam 26lat, tez pare rzeczy przezylam, rozstania, zawody, piekna
      milosc. Z punktu widzenia kobiety, powiem Ci tak. Jesli Twoja dziewczyna
      zdecydowala sie Tobie powiedziec ze nie czuje juz tego samego-to wazna
      wskazowka.To znaczy ze naprawde w niej cos umarlo. Tez tak kiedys mezczyznie
      powiedzialam, byla wtedy we mnie juz pustka,nic nie moglo wskrzesic uczucia. Po
      prostu nie narodzilo sie zbyt intensywne uczucie. Wierz mi,jako kobieta nie
      powiedzialabym tego liczac ze chlopakk nadal bedzie o mnie zabiegal. Znasz ja,
      moze ona potrzebuje troszke samotnosci? Kazdy chyba ma taki etap w zyciu..Wiem
      ze teraz to nie pociecha, ale uwierz ze jest wiecej madrych kobiet,sa takie
      ktore jeszcze swoim wnetrzem Cie zaintryguja. Sam sie przekonasz..Decyzje czy
      masz o nia walczyc musisz podjac niestety sam, jesli sie zdecydujesz musisz byc
      bardzo delikatny..Glowa do gory.Pozdrawiam
    • tygrysek27 :-) 30.10.06, 11:52
      "mamusia".....?

      • arturpoziomka pogadałem z nią 30.10.06, 17:08
        wziałem tel i powiedziałem jej że załuje tego jak sie zachowałem, że zachowałem
        sie jak skończony kretyn że przespałem moment gdzie możliwe że mnie
        potrzebowała bardziej ale też to że nie rozumiem jak w ciągu 1 miesiąca coś się
        rozwaliło gdy widzialem że tryska humorek,bliskością itd i nagle stwierdziła że
        coś w niej zgasło.Mówiłem jej że w wielu sprawach żartowałem że nie jestem taki
        jak może myśleć że starsznie żałuje mojego zachowania w ostatnim miesiącu ,że
        jest wyjątkowa że jest kimś na kogo czekałem i nie chce jej stracić bo zmieniła
        mój pogląd na świat na związek na życie.Zaczeła płakać ja sie trzymałem ale też
        zacząłem.mówiłem że nie chce jej nic narzucać do niczego zmuszać ale że nie
        chcę byśmy stali sie obcymi ludzmi.Ona twierdzi że jej na mnie zalezy i jestem
        dla niej bardzo ważny....chce teraz odpocząc od wszystkiego
        pracy,studiów,mnie...Kwiaty nie pomogą napewno nie teraz, a mogą coś skopać.To
        nie kobieta która się znów zakocha pod wpływem misia czy kwiatów.Zaskoczyć ją
        chce tylko nie mam pomysłu:(....pytanie co teraz dalej
        • czestmir012 teraz to cierpliwosc 31.10.06, 10:04
          Dzwon co pare dni, dowiaduj sie zyczliwie co u niej. Daj sygnal ze jestes ale
          sie nie narzucaj, niech ma ten czas dla siebie. Nie kontroluj jej, niech
          odpocznie. Ty zas zajmij sie troche soba, porzadek zrob w swoim zyciu, wyluzuj
          troche. Przemysl wszystkie glupoty ktore zrobiles, powiedziales, wszystkie
          momenty kiedy (i dlaczego!) sprawiliscie sobie bol. Piszesz, ze w wielu sprawach
          zartowales. Jak rozumiem nie byly to udane zarty wiec nad tym tez pomysl, zebys
          znowu nie zalowal.
          Taki kryzys jesli tylko wyciagniecie z tego lekcje moze w dluzszej peryspektywie
          was bardzo zblizyc.
          Powodzenia i cierpliwosci.
          • moniarb Re: teraz to cierpliwosc 31.10.06, 10:09
            Nie ma kobiety, na którą kwiaty nie działają. Nie znaczy ze po otzymaniu
            bukietu rzuci Ci sie na szyję, ale cieplutko kolo serca jej sie zrobi. A kropla
            drąży skałę.
            • helikopter2 Re: teraz to cierpliwosc 31.10.06, 15:22
              Tez uwazam, ze kwiaty pomoga jestem kobieta i cos o tym wiem. Nie zmienia
              wszystkiego. Albo sie nei doczytalam albo nie napisales ile byliscie razem. Raz
              na jakis czas w zwiazku jest kryzys. Ona przyszla do Ciebie i Ty jej nie
              wsparles, straciles duzo szanse, bo wtedy powinienes jej udowodnic jak ja
              kochasz. Powodzenia
              • arturpoziomka Re: teraz to cierpliwosc 01.11.06, 08:33
                może to nie tak że nie wsparłem ale w różnych chwilach powinienem mocniej
                słuchać,mocniej skoncentrować się na niej i tego starsznie żałuje że nie dałem
                z siebie jeszcze więcej.wczoraj sama przyszła do mnie spytała się czy gdzieś
                wyjdziemy zgodziłem się.dużo rozmawialiśmy ona ma ogromny mętlik w głowie nie
                chce mi dawać nadzieji a z 2 strony mówi że spędza ze mną fantastyczne chwile
                że czuje się przy mnie bardzo dobrze.Ale uczucie jako do faceta jest średnie i
                nie wie co potem będzie.widać że jest kompletnie rozwalona
                • czestmir012 Re: teraz to cierpliwosc 02.11.06, 10:39
                  No i dobrze. Chce z toba gadac. Wiec badz obok, skup sie na niej bez narzucania
                  sie. Z czasem sie jej wyklaruje. Jak nie popelnisz zadnego glupiego bledu to
                  mina jej watpliwosci. Tylko nie czuj sie zbyt bezpiecznie. Ze jak ona zacznie
                  wysylac pozytywne sygnaly to nie pomysl, ze to juz. Jak chcesz z nia byc to caly
                  czas obowiazuje cie stan podwyzszonego pogotowia na jej potrzeby i nie licz na
                  predkie jego odwolanie. Ona cie bedzie obserwowac i to moze potrwac miesiace. A
                  tobie w tym czasie nie wolno popelnic bledu.
                  Pzdr.
                  • arturpoziomka Re: teraz to cierpliwosc 02.11.06, 16:02
                    pierwszym i ostatnim błędem byloby zwrócenie się w stronę innej kobiety,co do
                    narzucania to nie będe teraz często telefonował itd.Poprostu raz na 2-3 dni tel
                    jakiś sms.Czuje się jak na wojnie i wiem że jedne poważny błąd może wszystko
                    skopać.Wiem że sam z niczym nie wyskoczę.Wydaje mi się że narazie idzie mi ok
                    ale zobacze co dalej
    • muffin3 Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 01.11.06, 21:08
      Arturku na jakim jeszcze Forum utworzysz ten wątek? Aha, i co z mamusią, bo nie
      dokończyłeś?
    • arturpoziomka Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 02.11.06, 16:12
      jedno nie bardzo zdziwiło podczas rozmowy gadaliśmy że po naszym wyjezdzie w
      paryżu było super zresztą widziałem jak ona się zachowuje i mówiła że było
      cudownie i dziś zdałem sobie sprawę że od tamtego terminu do momentu gdy ona
      mówiła że coś w niej się zmieniło że nie czuje tego co wcześniej to tylko 2-3
      tygodnie.....nawet nie 1 miesiąc.przecież to starsznie krótko żeby coś się
      skończylo w 3 tygodnie......
      • czestmir012 Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 03.11.06, 12:03
        Roznie bywa. Najwyrazniej musiales przespac wazny moment, kiedy potrzebowala cie
        najbardziej. W trakcie 2-3 tygodni potrafi sie naprawde sporo wydarzyc:/ A jak
        czlowiek sie z czyms gryzie to czas dodatkowo plynie inaczej. To dosc czasu na
        zmiany na gorsze, naprawde. Ale nie dosc, by te dobre wspomnienia zatrzec:)
        Powodzonka i cierpliwosci.
    • hultajka76 Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 03.11.06, 12:06
      arturpoziomka napisała:

      > nie wiem co się ze mną dzieje mam 26 lat rozstania z kobietami ale teraz mi
      > kompletnie odbiło.Wydawało mi się że będzie smutno i tyle że taka kolej
      > rzeczy.Kobieta po roku czasu twierdziła jakiś czas temu że jest coś nie tak
      > dziwnie smutno jakby coś się skończyło ja też czułem że jakby brakuje
      > ognia.Ona nie była nigdy wylewna ale mimo wszytsko dało się to odczuć.Te
      > kilka dni temu słyszałem że nie jestem jej obojętny że napewno coś do mnie ma
      > ale nie wiem jak to nazwać.Było po tej rozmowie ok ale po jakiś 2 tygodniach
      > podczas zwykłego spotkania zaczałem ją całować niby było ok ale spytałem się
      > co jest nie tak ona mówi że idzie o tamtą rozmowę (...)

      Może zbyt dosadnie, ale...przeczytaj to co napisałeś i zobacz czy coś z tego
      rozumiesz? Ja nic. A takie miałam dobre checi, zeby pomóc. No i nie da się.
      • arturpoziomka Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 03.11.06, 14:49
        dobrze to kolego ujołeś że niby mało czasu ale można dużo zepsuć.i w tym małym
        fragmencie czasu było między nami oddalenie że tak nazwę emocjonalne ,złapał
        nas jakis dołek,znużenie. ja ją słuchałem ale za malo jeśli idzie o jej sprawy
        (doszła do wniosku że pewnie mnie nie interesują czyli ona nie jest dla mnie
        ważna).Był moment że zaczeliśmy chyba trochę rywalizować i sprzeczać się o
        głupoty niestotne dla nas samych.Myślę że to spowodowało że w ona zaczęła się
        wycofywać,bać się zranienia,myślęc że nie pasujemy do siebie.Rozmawialiśmy o
        tym 2 razy przeprosiłem ją za to że nie dałem jej o 100% więcej siebie,że
        mocniej jej nie słuchałem.Tylko że jeśli się jest kilkanaście miesięcy i
        wszytsko gra to cos jest nie tak w niej że 2-3 tygodnie zmieniają tak wiele.W
        związakch sa lepsze i gorsze dni gdyby pary przestawały do siebie coś czuć po 2-
        3 tygodniach to nie byłoby żadnych związków.Poza tym idzie się do swojego
        parntnera i mówi że boli mnie to czy tamto,albo okazuje a nie mówi nagle że coś
        zgasło.Szarpie się w sobie bo ją kocham na maxa i nie wiem co robić nie chce
        jej spłoszyć bo wtedy bedzie koniec definitywny wszystkiego.Nie wiem czy czekac
        na jej ruch czy zaznaczać swoją obecność co kilka dni
        • czestmir012 Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 03.11.06, 15:54
          Zaznaczaj. Daj znac, ze jestes, ze sie o nia troszczysz. Ze jak bedzie problem
          to moze na ciebie liczyc. Ale daj jej tez odpoczac od siebie, nabrac dystansu do
          jej emocji i pomyslec. Pomysl z kwitami jest ok, kobiety lubia niespodzienki.
          Czekaj pokojnie i zadnych naglych ruchow. Cokolwiek sie bedzie dzialo, pamietaj
          ze emocje sa zlym doradca.
    • jooza Wiem co ona czuje, mam to samo obecnie :( 03.11.06, 15:13
      Daj jej odpocząć. Traktuj jak kogoś bliskiego, ale nie narzucaj się. Kontaktuj
      się z nią co kilka dni, nic na siłę! Może to chwilowy kryzys. Jeśli nie, zostań
      jej przyjacielem.
      Dobrze, że razem nie mieszkacie. Ja nie mogę sobie obecnie z Naszą sytuacją
      poradzić (czytaj wątek).
      • arturpoziomka Re: Wiem co ona czuje, mam to samo obecnie :( 04.11.06, 07:53
        tydzień temu się rozstaliśmy i od tego czasu ona tylko raz wysłała sms i
        złapała mnie na gg.Napewno jest ciężko bo chyba nie tego się
        spodziewałem.Chcodza mi po głowie różne dziwne rzeczy,że się nie odzywa
        itd........zawsze było kilka smsów teraz 1 na tydzień.Chyba gadałem już z
        wszystkimi znajomymi w sensie odnowienia nawet starych kontaktów robie co moge
        by wypełnić czas po niej.I masz rację że musze kontaktowac się co kilka dni bo
        tak wyszło że ostatnie 2-3 dni dochodziło do rozmów nie mówie że nie
        przyjemnych wręcz przeciwnie,żarty,fajna atmosfera ciągły temat.Ale to jest złe
        widzę że ona omija niewygodne tematy,nie ma w niej iniciatwy w sensie
        smsów .Jak gadałem z nia to ona w dużej mierze wmówiła sobie że chyba dając mi
        różne sygnały itd da mi nadzieje i będzie mnie mocniej ranić i chyba stąd ta
        postawa,jak ja to nazywam wykasowywanie mnie z dysku,czasem tez myśle że ona
        boji się tego że jakbyśmy zaczeli się częściej znów widzieć to między nami
        wszytsko zaczęłoby znów iskrzyć i byłby kompletny mętlik.Gdy zaproponowalem
        jej na luzie 2 imprezy na ktore mam wejścia była bardzo zadowolona,nawet sama
        mówila że pójdziemy tu czy tam ale to bylo jak ja to mówie bezterminowe.CHyba
        naprawdę będe musiał się ukrywać na gg i odpuścić na kilka dni i zobaczę co się
        dzieje jak ona zareaguje
        • czestmir012 Re: Wiem co ona czuje, mam to samo obecnie :( 04.11.06, 11:37
          Tylko nie przeginaj z tym dystansem. Bo jeszcze pomysli ze odpuszczasz, ze ci
          przestaje zalezec. A skoro macie kontakt to moze warto ja przydybac i
          sprowokowac rozmowe od serca, wlasnie na te niewygodne tematy? Najgorsza prawda
          jest lepsza od najfajniejszej iluzji. Ja rozumiem, ze byc moze ona omija pewne
          kwestie, bo ma metlik. Ale moze byc tak, ze np. chce ci cos wygarnac ale jeszcze
          nie wie jak i obawia sie ze cie zrani.
          Z taka postawa ucieczkowa kobiety juz sie spotkalem. To troche chore ale z
          drugie strony daje nadzieje, bo to jak widzisz kwestia prowadzonej polityki a
          nie uczuc, ktore sa wypierane, zapominane i chowane najglebiej jak sie da.
          Wyluzuj, uspokoj sie i podtrzymuj z nia tak bliski kontakt jak mozesz. W koncu
          moze uda ci sie doprowadzic do tego, ze bedzie watpic w watpliwosci a serce
          dojdzie do glosu. A fakt, ze ona nie chce cie ranic tylko potwierdza, ze wciaz
          jej na tobie zalezy.
          pzdr.

          ps. I please - uzywaj staraniej interpunkcji w swoich postach bo naprawde -
          czasem ciezko sie je czyta:)))
          • arturpoziomka Re: Wiem co ona czuje, mam to samo obecnie :( 04.11.06, 14:47
            wiesz prowadziliśmy 2 rozmowy na ten temat nawet 3 i każda kończyła się jej
            tekstem że sama wolałby wiedzieć co się z nią stało.Bo spytałem ją czy jest
            inny facet,czy nie podoba się jej mój charakter itp. i ona odpowiedziała mi z
            płaczem że wolałaby żeby była jakaś konkretna przyczyna żeby to było prostsze a
            takiej nie ma.Przy trzeciej rozmowie mówiła coś o niezgodności charakterów ,że
            jak ostatnio gadaliśmy to się niezgadzaliśmy(więc zostaje kwestia tego że ona
            mogła odczuć że nie pasujemy do siebie) tyle że pogadałem z nia na ten temat,
            na temat pewnych spraw o których się niezgadzaliśmy wymieniłem jej ważne
            kwestie i powiedziałem że przecież zawsze mówiliśmy o nich jednym głosem,tak
            samo tak że mogliby nas podlączyc razem pod mikrofon.Ona omija temat spotkań w
            najbliższym czasie mimo iż wczoraj sama proponowała mi że zrobimy to razem czy
            tamto ale omijając kwestie kiedy miałoby to nastąpić.A ja będe robił wszytsko
            by ją wyciągnąć tu czy tam pod różnymi pretekstami i jak nrazie ona nie mówi
            nie.Ale na nic się nie napalam.Jedne co mnie cieszy to fakt że chcemy ze soba
            rozmawiać i fakt że ona jst do mnie nastawiona bardzo ciepło nie daje mi do
            zrozumienia żebym dał jej spokój, a wręcz przeciwnie
            • czestmir012 Re: Wiem co ona czuje, mam to samo obecnie :( 04.11.06, 18:30
              No. To tak trzymaj. Wyciagaj, interesuj sie. A temat tego co jest nie w porzadku
              was nie ominie. Ona ma metlik i tak sie czasem zdarza. Czasem prowadzi to do
              rozejscia a czasem nie. Mozesz DELIKATNIE zaproponowac jej pomoc w
              uporzadkowaniu tego balaganu ale to wymaga spotkania i dluzszej rozmowy - nie na
              telefon takie rzeczy, bo w tym przypadku on dzieli a nie laczy. no i tu
              absolutnie nie mozesz dac sie poniesc jakims negatywnym emocjom. W sile spokoj
              tutaj. Nie wymysle nic ponad to co juz napisalem. Wyluzuj i cierpliwie czekaj
              obok. Czujny badz i na zawolanie ale nie naciskaj. Czas pokaze. powodzonka
              • arturpoziomka Re: Wiem co ona czuje, mam to samo obecnie :( 04.11.06, 19:41
                po tych kilku dni mam jasny obraz bardzo jasny
                -jeśli idzie o rozmowy to jeśli juz dojdzie do rozmowy głownie na gg to jest
                bardzo fajnie i tak jakby wszystko gralo
                -ona się odzywa raz na 3 dni
                -gdy rozmawiamy jest fajnie do momentu gdy nie dojdzie do tematyki spotkań czy
                tego że w najbliższym czasie mamy gdzieś iść wtedy ona omija ten temat tak
                jakby go nie było kompletna ignorancja
                -gdy zapytałem się o sylwka czy inne wyjście na imprezy za jakiś czas była na
                tak....
                Jej zachowanie zaczyna mnie coraz bardziej irytować bo z jednej strony mnie do
                siebie dopuszcza a z drugiej zamyka mi ostro drogę.Wiem że napewno robi to też
                dlatego by niby mnie nie ranić i nie dawać nadzieji gdy ona sama nie wie o co
                jej biega
                To że mieliśmy mały dołek i 2-3 razy się nie spotkaliśmy(według niej mniejsza
                chęć spotkań),że się troche posprzeczaliśmy (wedlug niej niezgodność
                charakterów) czy nie skakałem z radości z powodu tego że ktoś mi mówi mase
                rzeczy (moja wina że nie mam aż takiej podzielności uwagi i nie drąże każdego
                tematu z każdej strony)-według niej jej sprawy czyli jej osoba mnie nie
                interesuje -te powody trwające 3 tygodnie nie są dla mnie powodem by mówic
                komuś że coś gaśnie w sercu.
                Mam bliskie mi osoby i one twierdzą że moja była dziewczyna ma problem z samą
                sobą z czymś wewnątrz i czy ja będe skakał z tysiącem róż ze spadchronem czy
                nie wiem co będe robił to i tak nie rozwiąże spraw które dotyczą wibitnie jej i
                tego co w niej siedzi.Jedni mi radzą nie odzywaj sie w ogóle i czekaj na jej
                iniciatywę,inni żebym czuwał i odzywał się raz na 3-4 dni ,a jeszcze inni żebym
                trzymał krótki kontakt prawie codzień i szukal swojej szansy.
                Tyle że ja już czekam na jej sms,na jej kontakt to zaczyna byc chorę bo
                szybciej czy póżniej się wykończę nerwowo chodzeniem do komputera czy komórki
                patrząc czy coś od niej jest i myśleniem jaki wykonać ruch....chyba jedyna
                dobra metoda to życie swoim życiem i kontakt raz na kilka dni
                • czestmir012 Re: Wiem co ona czuje, mam to samo obecnie :( 05.11.06, 11:31
                  W chwili dobrego samopoczucia (jej) mozesz sprobowac zrobic "crash gate". Po
                  prostu stajesz u drzwi kiedy wiesz ze ona jest w domu, ze nie spalawi cie
                  uczeniem do sesji czy co tam jeszcze. I zaczynasz mila rozmowe. Spokojna. Z
                  troska i zaangazowaniem. A potem przechodzisz do konkretow. Przemysl sobie co
                  chcesz jej powiedziec. O czym chcesz porozmawiac i jak chcesz do tego nawiazac.
                  Powiedz jej co czujesz, czego sie obawiasz i czego sie spodziewasz.
                  Jesli rzeczywiscie wylezie szydlo z worka i okaze sie, ze ona ma jakis glebszy
                  problem, a to co jest miedzy wami teraz to tylko odbicie tego problemu to mozesz
                  przynajmniej sprobowac wysluchac ja ze zrozumieniem. Moja sugestia - nic jej w
                  takim wypadku nie doradzaj. 1 - poznaj problem najpierw, 2 - ona moze wcale nie
                  oczekiwac pomocy w rozwiazaniu, tylko sie chciec wygadac. Kobiety tak czesto maja.
                  Wiecej luzu i radosci w twoim zyciu na pewno ci pomoze. Mazgajow sie nie lubi,
                  szczesliwi przyciagaja uwage.
                  Taak. Po namysle stwierdzam ze probny "wkrocz" i potem rozmowa moglyby byc
                  niezle. Moze to bedzie impuls ktory ja jakos przelamie? Pomysl sam, ty znasz ja
                  lepiej.
                  Dzis niedziela, moze dzis twoj szczesliwy dzien? Szkoda czasu na bebnienie w
                  klawisze, zycie ucieka:)
    • arturpoziomka Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 06.11.06, 20:41
      Zebrałem się na 2 rozmowę na żywo dla mnie ostatnią powiedziałem jej ,że ciągle
      ucieka przed problemami,że rezygnuje nie walczy oddaje walkowerem ,że ludzie
      robia sobie świństwa ,że robią błędy a ona nie dała sobie ani nam nawet
      szansy.Mówiła o tym jak jestem ważny jak chce utrzymywać kontakt ,a zachowuje
      się jakbym nagle przestał istnieć,że zamyka drzwi.Powiedziałem jej ,że coś ją
      przestraszyło,że nie da się czegoś rozwalić w 3 tygodnie....na drugi dzień
      stwierdziłą ,że mam racje w tym co jej powiedziałem ,że sama ucieka przed
      czymś ,że się boji ale że jest nienormlana ,głupia itd i nigdy nie da się jej
      zmienić.....te słowa to jedna wielka upartość jak dla mnie i wołanie o pomoc
      zarazem.....powiedziałem jej jak gadaliśmy ,że ja się odzywać nie będe bo nie
      chce się jej narzucać,że musi sama zdecydować czy mnie chce w życiu czy
      nie....teraz mogę tylko czekać
      • kwiatosfera Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 13.11.06, 22:39
        Mam nadzieje, ze wszystko dobrze się w Twoim życiu układa.
        -"Nadzieja jest kotwicą świata":)
        Nie czekaj zbyt długo na jej decyzje, gdyz czas nie jest przyjaciekem.
        Najtrudniejsze są pierwsze dni po rozstaniu, jeśli przezyła je Ona
        bez odezwu do Ciebie, przezyje i całe życie.
        - Zycie potrafi być brutalne:(
        Przestan juz rozmyślać, zacznij układac sobie życie od nowa,a mozesz się
        pozytywnie zaskoczyć:)
        A moze wszystko się juz dobrze ułożyło??
        Ciekawa jestem co u Cienie...:)
        uszy do góry :)Pozdrawiam
        • raggiodelsole Re: rozstanie z kobieta-psychiczna masakra 14.11.06, 22:25
          g.... prawda z tym przypominaniem sie. ja sie co jakis czas (wcale nie czesto!)
          przypominalam bylemu facetowi przez rok. milo pytalam co u niego.i co?
          znienawidzil mnie jeszcze bardziej:P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka