Dodaj do ulubionych

zakochać się...

06.03.07, 22:49
czy w każdym wieku człowiek zakochuje się tak samo ?
czy podejście do tych emocji zmienia się z wiekiem czy zawsze
jest tak samo to znaczy, ten grom z jasnego nieba, który strzelił
w wieku 20 lat jest tak samo mocny gdy ma się 40 ?

ja myślę, że w miarę upływu lat i gromadzenia doświadczeń odczuwam
toz mniejszą euforią, spokojniej i trochę "rozsądniej" niż gdy byłam
nastolatką,a Wy ?
Obserwuj wątek
    • conqueror69 Re: zakochać się... 07.03.07, 01:14
      A my nie. A w kazdym badz razie ja nie.
      • tygrysek27 Re: zakochać się... 07.03.07, 03:07
        cos w tym jest ....
        jednak ja nie tłumacze tego "opadnięciem emocji" z powodu wieku ale przeżytymi
        doświadczeniami - jak człowiek dostał po d....e n-razy to woli dmuchac na zimne

        ja z wiekiem zaczęłam sobie cenić powolne rozkręcanie atmosfery
        w moim obecnym (i ostatnim jak mniemam) mężczyżnie zakochałam się jak małolata
        w miare upływu czasu, zacieśniania się naszych kontaktów i poznawania się

        po prostu wymiękłam i pomimo upływu czasu (i mego charakterku) uczucie się
        wzmacnia
        :)
        • ninka241 Re: zakochać się... 07.03.07, 13:00
          Zgadzam sie z tygrysekiem27!Mimo tego ze jestem jeszcze bardzo mloda, bardzo
          rozsadnie podchodze do kwestii nowych znajomosci i zakochiwania sie. Jestem
          osoba z przykrymi doswiadczeniami i jest mi bardzo trudno z kimkolwiek sie
          zwiazac.Winika to z obawy o popelnienie kolejnego bledu!
        • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:12
          > jednak ja nie tłumacze tego "opadnięciem emocji" z powodu wieku ale
          przeżytymi
          > doświadczeniami - jak człowiek dostał po d....e n-razy to woli dmuchac na
          zimne

          dokładnie tak, jak się kilka razy dostało po tyłku, to człowiek
          uczy się hamować, bo wie jak może skończyć się taka jazda bez trzymanki.
          gdzieś tam jakaś asekuracja zawsze zostaje.
      • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:09
        czemu mnie to nie dziwi ;)

        Ty jak kazdy prawdziwy czołg, tylko umiesz kręcić lufą i slizgac się
        na swojej gąsiennicy.
    • kici_kocio Re: zakochać się... 07.03.07, 03:55
      no tak tak. a szkoda....:(
    • eleni80 Re: zakochać się... 07.03.07, 08:54
      kookardka napisała:

      > ja myślę, że w miarę upływu lat i gromadzenia doświadczeń odczuwam
      > toz mniejszą euforią, spokojniej i trochę "rozsądniej" niż gdy byłam
      > nastolatką,a Wy ?

      Ja wręcz odwrotnie, ale ja jestem "inna" ;PPPPPPPPPPP
      • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:13
        kobieto, ja nie myślę o związku, który trwa i w ktorym uczucie się rozwija,
        ja mówię o początkach znajomości - uderza w Ciebie piorun ?
        • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 13:17
          hm... zaczęło mi zgrzytać w założeniach teorii... dostać po czterech i cierpieć
          można, jak wali się Związek, odchodzi Ktoś, kogo się KOCHA... nie Ktoś "z
          początku znajomości", kiedy się Człowiek ZAKOCHUJE, motyle Mu się lęgną pod
          dwunastnicą...;) Oczarowanie, to jeszcze nie Miłość... nie mylmy pojęć.
          • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:23
            nic nie rozumiem z tego co napisałas...
            napisz to jakoś w innej kolejności albo poukładaj ;)
            • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 13:27
              Podsumowałam wszystko, co piszesz, zamiast robić to na raty:)
              Pisałaś o tym,ze jesteś ostrożna z zakochiwaniem (śmieszne słówko:)), bo
              dostałaś perę razy po czterech:) Ale... co ma wspólnego cierpienie po odejściu
              Kogoś, kogo się kochało z początkiem znajomości? Zakochanie, czy fascynacja, to
              przedsionek, z którego daleka droga do salonów Miłości:)
              • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:30
                mieszasz kilka spraw....

                gdzie pisałam o cierpieniu po odejściu kogoś ?
                pytam o zakochiwanie się a nie o miłość, która trwa już jakiś czas.

                pytam o to, jak wygląda początek - jest piorun ?
                • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 13:33
                  dokładnie tak, jak się kilka razy dostało po tyłku, to człowiek
                  uczy się hamować, bo wie jak może skończyć się taka jazda bez trzymanki.
                  gdzieś tam jakaś asekuracja zawsze zostaje.

                  tu np.:)
                  • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:38
                    jak kilka razy strzelił piorun, a potem okazało się to klapą,
                    nawet po krótkiej znajomości, to uciekasz przed piorunami, czy nie ?
                    • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 13:42
                      No nie, bo... krótka znajomośc nie kończy się jakimś specjalnie pociętym
                      serduchem, a... pioruny lubię;))
                      • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 14:04
                        każdy odczuwa to inaczej...

                        znaczy twierdzisz, że bez względu na wiek, zawsze musi być piorun,
                        bo jak go nie ma to nie warto się zastanawiać nad dalszą znajomością ?
                        • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 14:08
                          Daleko poszłaś z interpretacją... Napisałam jedynie, ze lubię pioruny:)
                          Zdarzają mi się nawet, gdy jestem w stałym Związku - bo to tylko... pioruny:)
                          Małe fascynacje, które potrafią zdziałać więcej, niż najlepsze kosmetyki na
                          Świecie, nie przeradzając się nawet w romans:)
                          Życie jest za krótkie, by traktować je zbyt serio - ono nas tak nie traktuje
                          przecież:)
                          • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 14:13
                            już myślałam, że to ze mną coś nie tak ;)
                            • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 14:36
                              Nie jak?;)
          • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:28
            no dobra, 100 razy przeczytałam i rozumiem ;)

            właśnie o to chodzi, aby chwilowego zauroczenia nie pomylić
            z miłością, dlatego ta ostrożność i "rozsądek" ;)
            • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 13:36
              Tyle,ze wiesz... jak przegniesz w drugą stronę i zaczniesz do wszystkiego
              podchodzić ze strachem, to... dużo sobie odbierzesz:)
              Z ręką na sercu: nawet, jeśli coć pięknego skończyło się bólem, to... nie było
              piękne?:)
              • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:40
                nie wazne czy było piekne czy nie, zostaje w pamięci ból,
                którego potem starasz się uniknąć,
                każdy ma inaczej ;)
                • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 13:44
                  W pamięci zostaje to, co pamietać chcemy:) Wszystko zalezy od nastawienia:) Ja
                  wolę uśmiechać się do pięknych wspomnień, niż celebrować te paskudne:) Nawet
                  zmarszki mimiczne sąładniejsze, gdy rysują się z uśmiechu, nie ze smutku:))
                  Zamierzam być piękna staruszką hehe;))
                  • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 14:04
                    a ja wolę nie pamiętać nic, o !
                    • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 14:11
                      Biedulko... nie warto, wierz mi:)
                      Pomyśl...czy to, ze trafilaś kiedyś na robaczywe jabłko, przekreśla jabłka na
                      zawsze, bo przestajesz pamietać, jakie są soczyste, smaczne i pachnące?
                      • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 14:14
                        po co mam wspominać robaczywe jabłko jedząc nowe jabłko,
                        nawet jesli to robaczywe było częsciowo nierobaczywe ;)
                        • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 14:35
                          Poszukaj innego zastosowania przykładu...:)
                          • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 14:38
                            nie chce mi się, wiem co jest dla mnie dobre ;)
                            • zielonooka_bez_tyja Re: zakochać się... 07.03.07, 14:43
                              ...powiedział samobójca i wlazł pod pociąg:)))
                              • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 14:53
                                jego życie jego wola :)
        • eleni80 Re: zakochać się... 07.03.07, 17:11
          kookardka napisała:

          > kobieto, ja nie myślę o związku, który trwa i w ktorym uczucie się rozwija,
          > ja mówię o początkach znajomości - uderza w Ciebie piorun ?


          dobrze wiem co miałaś na myśli, ale u mnie z każdym rokiem czuję się głupsza od
          nastolatki ;PPPPP
          • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 20:19
            :))) i ta powinno być, bo ta prawdziwa miłość kwitnie i ewoluuje,
            a im dłużej trwa i im jest stabilniejsza tym bardziej można z nią poszaleć ;)
    • menk.a Re: zakochać się... 07.03.07, 08:55
      a ja nie. Coraz trudniej i ostrożniej z tym zakochiwaniem.
      Fascynacje najwyzej bywają ;)
      • kookardka Re: zakochać się... 07.03.07, 13:42
        > a ja nie. Coraz trudniej i ostrożniej z tym zakochiwaniem.

        ale co Ty nie, skoro potwierdzasz to co ja tak ;)
        • menk.a Re: zakochać się... 07.03.07, 13:51
          Euforia wielka, emocje, fascynacje itd,
          zakochiwanie nie;)
          • monhann2 Re: zakochać się... 08.03.07, 17:42
            Zauroczenie, motylki w zoladku, emocje jak u nastolatki - wszystko to jak
            najbardziej tak! Notamiast bardzo bronie sie przed zakochaniem, dmucham na
            zimne, moze nawet za bardzo odpycham ta swoja "trzezwoscia" partnera i nie
            pozwalam za bardzo zblizyc do siebie (np nie zapraszam absolutnie do domu)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka