rozkojarzonaaa
17.04.07, 08:03
Do niedawna, będąc w związku z jakimś facetem, potrafiłam utrzymywać zazdrość
na "zdrowym" poziomie... natomiast w sierpniu zeszłego roku zaczęlam być z
kimś. kto zrewolucjonizował nie tylko całe moje życie, ale także rozsądek -
jestem maniakalnie zazdrosna o każdy jego kontakt z kobietami. Koleżanki z
pracy, stare dobre znajome... Obojgu nam na sobie zależy, chcę mu ufac i do
tej pory nie zrobił nic, co mogłoby wzbudzic moją nieufnosć, wręcz
przeciwnie, powiedział mi wszystko o swojej przeszłości, wie również wszystko
o mnie. Gdy nie jesteśmy razem, zawsze informuje mnie, gdzie jest i co robi -
choć on również ma świadomość, ze moja zazdrosć jest przesadna, a nawet
toksyczna. Przyczyną tego moze byc moja znajomość jego przeszłosci - dawniej
często chodził do agencji towarzyskich, miał dużo kobiet w swoim życiu i
prowadził aktywne życie erotyczne... Tłumaczy to tym, ze do tej pory (do
momentu poznania mnie) w ten sposób zaspokajał swoją potrzebę byca z kobietą,
choćby w takiej formie jak wizyta u prostytutki... Nawet wtedy, kiedy był w
zwiazku z jakąś kobietą, to ją czasem zdradzał... Wyjaśnia to tym, ze ona
była"takasrakaowaka" i dlatego to robił... Fakt, ze z tego, co wiem, to jego
partnerki nie były do końca udane, ale mozliwe, ze on, opowiadajac mi o nich,
lekko przerysował ich wady... Oczywiście, ja nie jestem świetą dziewica i nie
chcę go oceniać po przeszłosci, bo sama mam nieciekawą.... Chcę wierzyc w
to,że człowiek pod wpływem uczucia moze się zmienić.... Stać się wiernym
drugiej osobie... Nie ulec pokusie zdrady... Musze jeszcze dodać, że poza
wybrykami erotycznymi w przeszłosci generalnie on jest człowiekiem szczerym,
prostolinijnym, uczciwym, po prostu DOBRYM... Bardzo mnie kocha i daje mi to
odczuć na każdym kroku, stara się rozumieć moje paranoje "zazdrosciowe", jest
czuły i kochany i czuję się szcześliwa z nim, a w zasadzie byłaby,m
szczęsliwa, gdyby nie ta zazdrosć :(
Uzupełnię, że jestem atrakcyjną kobietą, młodszą od niego o ponad 10 lat, on
ma świadomość, że dużo facetów chciałoby być na jego miejscu. Wiem, ze to
nieskromne, ale jestem też inteligentna i ogólnie, podobam się mężczyznom.
Mimo to brak mi pewności siebie w zwiazku z nim - boję się, że kiedyś mu
przestanę wystarczać :(
A, i nasze życie łózkowe również jest bardzo udane, urozmaicone, jesteśmy
otwarci na wszelkie swoje fantazje i kochamy się bardzo często i z wysokim
poziomem obopólnej satysfakcji.
I tu pytanie:
Czy facet o "grzesznej" przeszłosci, gdy pozna kobietę, którą pokocha jak
nigdy dotąd zadnej nie kochał, która, jak mówi, zaspokaja jego wszystkie
potrzeby emocjonalno - fizyczne, moze być jej wierny?? Czy już zawsze będzie
go ciagnęło do skoków w bok??