gotta01
19.05.07, 13:41
Dzień dobry. Na wstępie chciałbym powiedzieć, że jestem czytelnikiem waszych
spraw. Chciałbym podzieli się także moją historia oraz poczytać wasze opinie
na temat tego. Proszę o obiektywna ocenę sytuacji, która przedstawia się
następująco:
Poznaliśmy się w lipcu 2006 roku, na wyjeździe. Spędziliśmy tam bardzo
fantastycznie czas i to co najważniejsze zaczęło iskrzyć coś miedzy nami. Od
samego początku mieliśmy się ku sobie. Po przyjeździe wszystko układało się
wszystko dość dobrze. Mankamentem wszystkiego stało się to, że Ona jest
zaręczona z innym mężczyzną , którego Kocha a on przebywa za granicą.Gdy się
dowiedział, że pojawił się inny mężczyzna, regularnie dzwonił do Niej a gdy
przyjeżdżał jego zainteresowanie wzrosło do maximum. Wtedy odczuwam, że ,moja
osoba jest w jakiś sposób oddalana i mniej ważna. Jednakże powiedziała, że
chciała by spędzić resztę życia przy moim boku. Uważa mnie za faceta bardzo
wyjątkowego i niesamowitego pod wieloma względami. Nasze spotkania sprowadzają
się do wypadów do barów oraz krótkich spotkań w tygodniu po pracy. Ich
częstotliwość jest bardzo mała, która ma wymiar minimum jeden raz na tydzień,
w większości przypadków do czasu 3 tygodni.Te dłuższe wypadają na czas, gdy
jej narzeczony przyjeżdża do polski. Byłem raz u Niej w domku, i przy okazji
poznałem jej rodziców, czego się strasznie bałem. Moich rodziców nie było dane
jej poznać oczywiście z braku jej inicjatywy do tej sytuacji. Była także u
mnie w domku gdzie mamy razem prześliczne zdięcia.Pragne by przychodziła
częściej do mnie i także poznała moich rodziców. W moim przypadku odwiedzać
mnie może kiedy tylko zechce i jest osobą mile widziana. Pomimo,że moi rodzice
jej nie znaja czują do niej sympatie bo wiedzą jak zmieniła ona moje życie na
lepsze. Ja do niej do domku można by powiedzieć, hmm przed domem jakby stał
znak zakaz. W czasie sylwestra była mowa, że nie spędzi go ani ze mną ani z
narzeczonym. Przed samym sylwestrem dowiedziałem się, że jednak jedzie z nim
na sylwestra na kilka dni. Po przyjeździe z mojej strony zostało wybaczone i
zrobiłem tak by nie było odczucia żalu czy gniewu z mojej strony. Pomyślałem,
że tak musiało być i już, bo mnie nie znała tak dobrze. Choć wypowiedzi, że
wiem mogę Cię stracić na zawsze, ale pomimo tego wyjeżdżam były dla mnie
absurdalne.Narzyczony kupił wcześniej bilety na wyjazd i po prostu nie chciała
by był stratny, taka była ot co wypowiedź na temat wyjazdu. W trakcie upływu
czasu nic się nie zmienia, a mamy maj 2007 roku. Bardzo dużo rozmawiamy na
temat wszystkich sytuacji na gg, są to bardzo długie rozmowy o czasie kilku
godzin nawet.. Są to rozmowy codzienne w pełnej atmosferze miłości i bardzo
zróżnicowane. W przypadku rozmowy na temat spotkania się zawsze coś wypada, z
inicjatywy Jej. Moje telefony hmmm czasami chciałbym zadzwonić i porozmawiać
jednak nie są odbierane. Telefony od byłego są odbierane zawsze i rozmawiają
razem. On ma telefon ja mam gg.W przypadku przychodzenia do domu narzeczony
przychodzi kiedy ma na to ochotę. Hmm nie wiem co mam myśleć o całej sytuacji,
choć własny pogląd mam , wiec chciałem by się wypowiedzieli tez inni ludzie na
ten temat.
Teraz chciałbym wyjaśnić sytuacje Jej strony. Rodzice obu stron się poznali
jak to po zaręczynach. Myśla w jakiś sposób, że oni spędzą ze sobą wieczny
czas. Ona jednak uważa, że woli być ze mną i spędzić resztę życia przy moim
boku. Jak mówi nie umie się rozstać ze swoim byłym, co rozumiem. Twierdzi, że
boi się zacząć coś nowego ze względu na to, gdyż była z kimś bardzo długo(
czas ok. 7 lat, nadmienić chciałem ze także miałem partnerkę, z która byłem
wcześniej 5 lat), i wyrządziła krzywdę swojemu byłemu partnerowi przez co nie
może być ze mną tak normalnie.Mowi, że nie chce być z nim ponieważ ma dużo
żalu i innych sytuacji przez, które nie chce z nim dzielić życia dalszego. On
chce z moich uzyskanych wiadomości ślub wziąść na co się Ona nie zgodziła. On
przyjeżdża do niej do domu tak normalnie by pogadać czego ja nie mogę, i jest
to według Niej normalne, nie wymagające większych rozważań czy dyskusji. Ona
uważa, że jest to bardzo trudna sytuacja i jak twierdzi „ nie wiem co musiało
by się stać, żebym mogła być z Tobą” (chodzi tu o moja osobę), jest to
wypowiedź która ma głębsze podłoże, którego nie znam. Napisałem jedynie fakt
takich słów jakie padły, czytelniczki są także kobietami wiec na pewno wezmą
różne aspekty rozwiązania tej wypowiedzi. Chęć poznania moich rodziców stanowi
bardzo duży problem, gdyż uważa co też ma racje będzie to wiązało się z jakaś
perspektywą wiązania przyszłości ze mną i pewnych zobowiązań, ( każdy
potrzebuje czasami choć trochę pewności co do związku)Wypowiedzi na temat
mojej osoby są bardzo wspaniałe i pozytywne - choć wiadomo posiadam wady,
które ona zna i jedne są duże inne małe - choć kończą się wypowiedzią „nie
zasłużyłam na Ciebie”.
Kobieta ta daje mi mnóstwo radości zainteresowania oraz martwi się o mnie.
/jest ona bardzo porządną oraz bardzo mądrą kobieta. Jak dla mnie jest
wyjątkową i czarującą osobą, o której myślę bardzo poważnie.
Ogólnie sytuacja nie jest idealna, i jej rozwiązanie nie jest proste, gdyż
stanowi wielokryterialny problem decyzyjny wymagający interdyscyplinarnych
rozważań rodzinnych, przyszłościowych oraz chęci zaryzykowania. Uważam, że
czas jaki spędziliśmy ze sobą, jest wystarczający do podjęcia pewnych decyzji
z jej strony oraz pewnego określenia się. Nadmienić chciałbym, że Nasz wiek
jest bliższy 30. /jest to wersja bardzo skrócona i w razie potrzeby proszę
pisać o szczegóły w celu oceny sytuacji a postaram się je podać. Text ten
został zredagowany przez Nas oboje w celu oddania pełnej adekwatnej oceny
sytuacji. Proszę o wypowiedzi przemyślane, które mogą Nam pomoc w kwestii
rozwiązania problemu, ponieważ będą to wypowiedzi bezstronne. Zapodałem ten
sam watek na forum Kobiet, ale też niech sie wypowiedza meżczyźni jak moga;):)