Gość: Obserwatorka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
10.07.03, 23:53
Witam!
Jestem całkiem normalną, dojrzałą, znaczy 37-letnią kobietą. Sporo więc dni
za mną, wiele obserwacji, myśli i przechodzonych kilometrów... Ale do rzeczy.
Chodzę ja więc po tym świecie i - co ludzkie jest - PATRZĘ. Głównie,
naturalnie, na Was, bo natura wyposażyła mnie w odpowiedni dla mojej płci
instynkt, zwany pociągiem ;) (ciągnie mnie do płci przeciwnej). Patrzę,
rozglądam się i... coraz smutniej mi. Bo na ulicach (mieszkam w Warszawie,
ale bywam w licznych mniejszych miastach) pełno Was, a jakby nikogo nie
było! Nie ma na kim oka zawiesić! Zauważyłam nawet, że z tej rozpaczy i
frustracji coraz częściej oglądam się za kobietami!
A dlaczego?
Bo w przeważającej większości przypadków:
1. Nie dbacie o siebie - mówię o regularnym myciu się, porządnym
antyperspirancie, codziennej zmianie bielizny (na czystą, żeby nie było
wątpliwości), codziennej zmianie koszuli, T-shirta czy co tam jeszcze
nosicie. Z uporem godnym lepszej sprawy hodujecie sobie włochy w nosach i
uszach, a te na głowach myjecie zbyt rzadko. Buuee! Skutek - swojski odorek,
smrodek, syfek.
2. Po drugiej stronie stoją ci spryskani wodą kolońską od stóp do głów -
Panowie, skoro już szarpnęliście się na Kenzo czy innego Givenchy, nie
musicie tego obwieszczać wszystkim w promieniu kilometra. Psik za uszkami,
psik na kark i... wystarczy! I nie przesadzajcie z żelem na włosach!!
3. Nie myślicie o... mimice i gestach! Nie kontrolujecie twarzy i rąk,
zapominacie, że wszyscy wokół mają oczy - skutek? Obwisłe szczęki, tępe
spojrzenie, palce wędrujące do nosa, między zęby po resztki śniadania,
dłonie w oklicach rozporka (Kolega dawno nie myty?), a wszystko to w
dziennym świetle, na przystanku, w kolejce w banku, w samochodzie (dłubanka
w nosie na czerwonym świetle to Wasza specjalność).
4. Nosicie się byle jak, Wasze ciuchy są wymięte, nawet pozornie wymuskanym
krawatowcom pod koniec dnia koszula wyłazi zza paska spodni, pod pachami
widnieją mokre plamy potu, spodnie wiszą na tyłku. Właśnie. Nawet Ci z
najbardziej udanymi dupkami skutecznie maskują je pod źle dobranymi portkami
(wiszącymi w kroku, na pupie, z wypchanymi kolanami).
Skutek? Obwieśniaki z Was!
5. Mało śpicie, ślęczycie przy komputerze ponad miarę (nie zawsze w imię
dobrobytu rodziny), mało się ruszacie, zbyt dużo pijecie piwska, zbyt często
sięgacie po papierosa, jecie gdzie popadnie i byle co. Skutek? Smrodek z
ust, szara cera, matowe (lub tłustawe) włosy, brzuchy i "boczki" już u
dwudziestokilkulatków, zgarbione plecy, zaczerwienionme oczy.
6. Wielu z Was przegina w drugą stronę - ci wyglądają jak marne podróbki
Arnolda: napakowane cielska zjarane w solarium, bicepsy prężone nawet w
kolejce po piwo na nadmorskim deptaku. Naprawdę myślicie, że babkom to się
podoba? A figa. To tylko śmieszy.
7... Oj, mogłabym długo jeszcze!
Kontynuacje listy Waszych grzeszków pozostawię więc swoim siostrom, a Wam
powiem na koniec, że najbardziej smętne jest to, że NIE POTRAFICIE
FLIRTOWAĆ. Marni z Was podrywacze, żałośnie mało wygadani, no żenada
totalna, słowo daję.
I, powiem Wam, że gdyby nie Mój Mąż (oraz jeszcze z kilka chlubnych
wyjątków), którego nauczyłam wszystkiego, co każdy facet wiedzieć powinien
(na WW temat) - Mąż czyściutki, pachnący oraz z natury uśmiechnięty, uważny,
dowcipny i inteligentny - całkiem zwątpiłabym w sens istnienia Waszej płci.
Ps. Ten post piszę po kilkugodzinnym sabacie czarownic. Tym razem (jak i
każdym innym) wraz z trzema przyjaciółkami wzięłyśmy na tapetę Was.
I, wierzcie, wnioski przekazałam w sposób maksymalnmie łagodny.
Bo - kiepściutko, Panowie, oj kiepściutko!