nangaparbat3
17.09.07, 23:24
Chodzi mi to po glowie od rana:
natknelam sie w supermarkecie na kolezankę, była ze swoim panem, z ktorym
mieszkaja od jakichs dwóch lat. Oboje koło 40.On pchał wozek z zakupami, on mu
pomagała (?) trzymając wozek z boku troszke, tak jak starsze a jeszcze małe
dzieci zwykly trzymac poręcz wozka młodszego rodzeństwa.
Ja - nie chcialabym byc ani na jego miejscu, ani na jej. Albo pcham, albo
zostawiam pchanie tej drugiej osobie.
Troche sie przestraszyłam, bo bardzo silne emocje (niechec) ta scena we mnie
wywolała.
Sama nienawidzę, jak ktos mi sie wozka czepia.
a czy Wy lubicie? Moze meżczyźni chcą tego trzymania sie z boczku, kiedy wozek
pchają? Może tak powinno być?
Jakos strasznie metaforyczne i wazne mi sie to wydaje.