kladio
13.11.08, 10:35
Moja żonka należy do osób potocznie zwanych hipohondrykami. Ogólnie rzecz
biorąc próbuje na każdym kroku dbać o moje zdrowie. Odnosi się to zarówno do
jedzenia tylko wybranej żywności jak i nacisku na sport. Ostatnio jednak
wydaje mi się, że przekroczyła pewną granicę kiedy do obiadu podała mi jakieś
tabletki:/ Zapytałem ją na co to, a ona powiedziała, że nie chce, żebym w
wieku 40 lat miał nadciśnienie. No to chyba przesada, żeby się w wieku 25 lat,
prowadząc zdrowy tryb życia łykać jakieś tabletki:/ Co o tym sądzicie? Jak ją
przekonać, że człowiek poradzi sobie bez wspomagaczy?