whereflamingosfly
19.11.08, 18:58
Mam 22lata.
Studiuję dwa prestiżowe humanistyczne kierunki studiów. Uważam, że nie jestem
głupią kobietą. Jak wiecie nie ma kobiet brzydkich tylko kobiety zaniedbane.
Staram się więc jak mogę wyglądać przyzwoicie. „Przyzwoicie”, w moim
mniemaniu, oznacza z klasą.
Powodzenie w miarę mam, umawiam się na randki.
Problem polega na tym, że PIERWSZA randka w Waszym wydaniu wygląda
następująco: nie chcecie rozmawiać o muzyce, nie chcecie rozmawiać o sztuce,
nie chcecie rozmawiać o wydarzeniach bieżących. Przeprowadzacie jak ja to
nazywam „handel żywym towarem”, tzn prezentujecie swoją osobę zaznaczając ile
zarabiacie, co macie i co mieć będziecie. Szczyt wszystkiego przebił
mężczyzna, z którym umowiłam się wczoraj, który 15minutowy elaborat na temat
swoich włości skończył słowami: ,,Ale będę o ciebie dbał, ZOBACZYSZ”
Mam dopiero 22lata i szczerze, jeszcze, wierzę w to, że miłość to czuwanie nad
samotnością drugiego człowieka, a nie bieganie po mieście z jego kartą
kredytową w ręku
Moje pytanie brzmi dlaczego nie ma takiego mężczyzny, który
1)będzie mnie SZANOWAŁ
2)będzie mnie słuchał
3)będzie ze mna rozmawiał
4)i będzie uczciwym człowiekiem
Machnęłabym na to wszystko ręką, bo naprawdę jestem bardzo zapracowana i nie
do końca mam czas na mężczyznę w moim życiu. Ale coraz częściej kiedy wracam
do domu z uczelni w sobotni wieczór czuję się samotna: nie ma nikogo i ta
pustka powoli mnie przeraża.