elife
25.12.08, 17:57
Podoba mi się facet. Od roku. Spotykamy się zawodowo i w okolicach wiosny a to
poszlismy do kina, a to na mecz, a to ugotował obiad... Zaczęłam mieć
nadzieję, więc postanowiłam go raz ja gdzieś wyciągnąć. Odmówił, wykręcił się
sianem, więc dałam sobie spokój. Niestety - nasze kontakty znowu zostały
wymuszone przez pracę. Jakiś miesiąc temu poprosił mnie o pomoc - prywatnie.
Pomogłam, co wymusiło dodatkowe spotkania. Za pomoc zaproponował zapłatę, na
co się nie zgodziłam, bo lubię go jako kumpla. W ramach podziękowania
zaproponował więc kolację, na której rozwiązały nam się języki i jakoś tak po
większej ilości alkoholu - doszliśmy do omówienia naszych relacji. Stwierdził,
że się ostatnio nie może zakochać (jest singlem, dwa lata temu skończył się
jego wieloletni związek), że ma na mnie ochotę, ale "tylko ochotę". Ja
oczywiście zapewniałam go, że też póki co tylko się bawię... no i ponieważ
wypiłam za dużo, ponieważ ja też mam na niego ochotę i ponieważ od roku
również rehabilituję się po długoletnim związku - poszliśmy do łóżka
następnego dnia. Rozumiecie??? Umówiliśmy się na pierwszy seks!!! Przyniósł
kwiaty, wino, spędził u mnie noc i był baaardzo czuły. A rano buzi w policzek
i "wesołych świąt". Grrrrrr, teraz pluję sobie w głowę, że się zgodziłam... że
to może zaprzepaściło moje szanse na "zdobycie go", choć wiem, że uważa mnie
za "interesującą kobietę". Na początku stycznia znowu się spotkamy - służbowo.
I co ja mam dalej zrobić? Nie mam mu nic do zarzucenia, był uczciwy, sęk w
tym, że ja go chcę nie tylko w łózku :(((