zamroczony1
04.05.09, 21:33
Witajcie Panowie,
Prosze o rade, Waszym zdaniem...
Poznalem moja żona w UK /autochtonka/ 4 lata temu. Corka urodzila sie 1.5 roku
temu. Rachel zostala w domu, ja nie rzadko 6 dni w tygodniu w pracy.
I tu zaczyna sie ciekawe:
Rachel jakby stracila pamieć, nie panuje nad swoimi rachunkami, nie pilnuje
terminów skladania podań, wizyt u lekarza itp. Sporo o to kłótni.
Jest z córką w domu, razem siedzą całe dnie przed telewizonem, bajki
przeplatane z MTV i soap operami. Wszystko dla 1.5 rocznego dziecka. Jak
prosze żeby nie, to mi mówi żebym kupił córce oddzielny telewizor żeby mogły
razem oglądać w tym samym czasie.
Mamy oboje po 30 lat, mnie udalo sie skonczyc w Polsce studia, ale ona nie
skończyla podstawowki bo miala inne pasje, a rodzice nie mieli nic na
przeciwko bo bylo ich dziewiecioro. Brakuje mi tutaj mojej wlasnej rodziny, a
jesli juz jedziemy do jej to patrze jak oni wszyscy na zasilkach dla
bezrobotnych [bracia i rodzice i siostry] przed telewizorem z herbatka i
obstawiaja konie! Rece mi opadaja, zdalem sobie sprawe ze poslubilem osobe
ktora nie wychowa corki tak jak ja bym ro zrobil w atmosferze wiedzy i
zaciekawienia swiatem. Taka szarosc.
Jestem na etapie jakby cala magia prysnela i przyszedl czas zeby spojrzec na
chlodno i ani troche nie zdaje to egzaminu. Moja zona jest zyciowo nie poradna
:-( Musze jej przypominac o datach, szukac jej komorki, sprawdzac olej w
samochodzie. Nie jestem do tego przyzwyczajony...
Chce sie zwijac, chce odejsc, ale mam juz corke...
Moze ktos z Was byl w takiej sytuacji, moze juz jest albo przez to przeszedl.
Bede wdzieczny.