skad_jestem
23.05.09, 08:17
W wieku 28 lat związałam się z pewnym mężczyzną, do dziś dnia nie wiem czym mi
zaimponował...po kilku miesiącach rozstaliśmy się ponieważ stwierdził, że mu
nie odpowiadam. Po kilku dniach wrócił i przeprosił mnie za swoje zachowanie,
że nie wie co się z nim stało i chce do mnie wrócić. Zgodziłam się. Minęło
kilka miesięcy zamieszkaliśmy razem. Co jakiś czas wyprowadzał się ode mnie
pod pretekstem, że to chyba nie jest to, że nie tak sobie wyobraża życie we
dwoje. Wracał zawsze po kilku dniach...i znów rozstawaliśmy się na jakiś czas.
Od czterech lat praktycznie rozstajemy sie i wracamy do siebie. Czasmi wraca
do mnie po miesiącu, czasami po pół rocznej przerwie i tak w kółko. po roku
czy dwóch ciągłej niepewności zaczęłam szukać kogoś innego, pomyślałam, że ten
związek jest po prostu toksyczny, wieczne kłótnie, rozstania, robienie sobie
na złość. Szukałam faceta który byłby jego przeciwieństwem, jednak nie udawało
mi się i za każdym razem wracałam/wracam do niego. Czuję się wypalona
emocjonalnie, uważam, że zniszczył i w dalszym ciągu niszczy moje życie, ale
trzymam się go bo nie chcę mieć opinii kogoś kto bawi się czyimiś uczuciami.
Jako, że próbowałam szczęścia gdzie indziej, może mi zostać przyszyta
etykietka kobiety która nie wie czego chce i wykorzystuje facetów. A ja wiem
czego chcę wiem też juz czego nie chcę tylko nie potrafię tego znaleźć więc
tkwię w tym związku od czterech lat.....