Gość: Jan
IP: *.adsl.inetia.pl
23.12.10, 08:16
z życzeniami : Wesołych Świąt.
W najbliższych latach sytuacja finansowo-ekonomiczna Polski, ze względu na lawinowo narastający dług publiczny, ulegnie gwałtownemu pogorszeniu. Nie jest wykluczone, że państwo będzie musiało ogłosić swoje bankructwo. Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna może skutkować nie kontrolowanymi ruchami społecznymi - w najgorszym razie - wybuchem wojny domowej. Wyjścia z sytuacji są dwa. Pierwsze - tzw. rządy silnej ręki przy daleko ograniczonej demokracji, ale z poparciem lub przynajmniej akceptacją dużej części społeczeństwa. Wyjście drugie, przeciwne do poprzedniego, rozszerzenie PR-owskiej demokracji do demokracji sensu-stricte z większą ilością instytucji demokracji bezpośredniej. W obydwu scenariuszach podstawowym problemem będzie sytuacja ekonomiczna - konieczność redukcji "kosztów' państwa o jedną trzecią oznaczać będzie 50% redukcję wynagrodzeń WSZYSTKICH wysoko opłacanych funkcjonariuszy państwa: Prezydenta i jego kancelarii, Premiera i ministrów, Posłów i Senatorów, Sędziów wszelakich trybunałów, Prokuratora generalnego itp itd. To wszystko już w ciągu najbliższych pięciu lat. Okres wychodzenia z długu publicznego może trwać, oczywiście tylko przy zachowaniu pokoju społecznego i determinacji całego społeczeństwa, 150 lat tzn. półtora wieku - jest to więc zadanie nie na dwa czy trzy pokolenia. Niszczyć jest łatwiej niż odbudowywać - te słowa dedykuję całej klasie politycznej ( czytaj : próżniaczej ).