banan9991
28.07.06, 15:50
PO chce ulg, aby zatrzymać zarobkową emigrację
Jan Rokita i Zbigniew Chlebowski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Leszek Kostrzewski, Piotr Skwirowski, PAP 28-07-2006 , ostatnia aktualizacja
28-07-2006 08:55
PO chce ograniczyć zarobkową emigrację. Ustawa "Pakiet startowy" ma ułatwić
młodym znalezienie pracy lub rozkręcenie firmy w kraju. PiS nie mówi "nie"
- Uciekają najlepsi fachowcy, w kraju brakuje informatyków, inżynierów,
budowlańców. Grozi katastrofa na rynku pracy - tłumaczy poseł Zbigniew
Chlebowski, minister gospodarki w "gabinecie cieni" PO. - W wielu liceach
całe klasy planują już, gdzie wyjadą, a rząd przez dziewięć miesięcy nic nie
zrobił.
PO złoży w sierpniu w Sejmie ustawę, która ma ograniczyć wyjazdy, a tych,
którzy już wyjechali, skłonić do powrotu. Z ustawy skorzystałby każdy, kto do
tej pory nie pracował w Polsce.
Jeśli zdecydowałby się otworzyć firmę, mógłby liczyć na:
- nisko oprocentowany kredyt inwestycyjny z Banku Gospodarstwa Krajowego do
100 tys. zł;
- dwuletnie zwolnienie ze składek ZUS (płaciłby tylko składkę chorobową);
- dwuletnie zwolnienie z podatku dochodowego;
- zwolnienie z podatku od nieruchomości (jeśli zgodzi się samorząd lokalny).
Państwo wspierałoby też debiutujących pracowników. Oni i ich pracodawcy
zwolnieni byliby ze składek rentowych. Pracownik miałby wyższą pensję, a
pracodawca mniejsze koszty.
PO wyliczyła, że ustawa kosztowałyby budżet 6 mld zł. Skąd je wziąć? PO
proponuje: zlikwidować wreszcie fundusze i agencje rządowe, zreformować KRUS,
sprzedać 11 państwowych ośrodków wypoczynkowych.
Tadeusz Cymański, poseł PIS: - Kierunek słuszny. Policzymy, ile by budżet
dopłacił, i zdecydujemy, co dalej.
- Wszyscy nie wrócą, ale część tak, a wielu nie wyjedzie wcale - mówi Andrzej
Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.
Marcin, 27 lat, kelner w londyńskiej restauracji, marzy o własnej restauracji
w Krakowie: - Gdybym naprawdę dostał 100 tys. kredytu i te wszystkie ulgi,
wracam.
Ale koledzy się raczej nie skuszą. - Zapuścili korzenie. Studiują, bawią się,
myślą już o kupnie mieszkania. Wróci garstka tych, którzy pojechali zarobić
na własny biznes. Jak ja.
32-letni Juliusz, w Dublinie od pięciu lat, menedżer w dużym koncernie: - 100
tys. zł kredytu? Ja tu zarabiam w przeliczeniu prawie 20 tys. miesięcznie.
Tusk: Nie stać nas na utratę młodych ludzi
"Najcenniejszym zasobem są ludzie, szczególnie młodzi ludzie w Polsce. Musimy
podjąć nadzwyczajne kroki, w tym także nadzwyczajne finansowanie projektu
+młodzi Polacy pracują w Polsce+, bo na utratę młodych ludzi nas nie stać" -
powiedział Tusk w piątek w radiowych "Sygnałach Dnia". Dodał, że Polska
inwestuje miliardy złotych w wykształcenie i "później okazuje się, że to, co
zainwestowaliśmy jako naród w młode pokolenia, marnotrawimy".
Tusk dodał, że pomogą w tym konkretne decyzje, które dadzą młodemu
człowiekowi szanse na pieniądze i pracę.