kszo.pany
29.07.06, 18:19
Zostawieni bez opieki
Likwidacja przychodni w ostrowieckim Denkowie. Trzy i pół tysiąca mieszkańców
czuje się oszukanych.
Fot. A. Wykrota-Przysiwek
- Zostaliśmy potraktowani jak zło konieczne, z dnia na dzień zabrali nam
przychodnię - mówią wzburzeni Izabela Toboła, Dorota Ziemniak i Zygmunt
Ziemniak z Samorządowej Rady Osiedla Denków.
Fot. A. Wykrota-Przysiwek
Mieszkańcy Denkowa ze zdumieniem patrzyli, jak z ich przychodni wywożą
sprzęt, aparaturę medyczną i meble.
Fot. A. Wykrota-Przysiwek
- Poza pustymi ścianami w przychodni zostały tylko pudła - wskazuje Zygmunt
Ziemniak
Fot. A. Wykrota-Przysiwek
Lekarze przyjmują w pustych gabinetach, w niektórych zostały tylko biurka i
krzesła.Z dnia na dzień bez podstawowej opieki zdrowotnej zostali mieszkańcy
dzielnicy Denków w Ostrowcu. Na oczach zaskoczonych mieszkańców zaczęto
wywozić aparaturę, sprzęt medyczny, meble. Wczoraj lekarz przyjmował ludzie w
opustoszałych ścianach.
- Zostaliśmy zaalarmowani przez mieszkańców osiedla, że z naszej
przychodni „Rodzina”, do której zapisanych było trzy i pół tysiąca osób,
wynoszone są meble, sprzęty, aparatura medyczna, wszystko pakowane jest w
wielkie pudła. Przeżyliśmy szok - mówi wyraźnie poruszona Dorota Pater,
członkini ostrowieckiej Samorządowej Rady Osiedla Denków.
Mieszkańcy są wzburzeni
- Od razu pojechaliśmy sprawdzić, co się dzieje. Okazało się, że lekarz,
podobnie jak pielęgniarki, zostały w pustych ścianach. I tak, bez wymaganego
sprzętu, mieli do poniedziałku przyjmować pacjentów. Na drzwiach pojawiła się
kartka z informacją, że przychodnia czynna jest do 31 lipca - wskazuje na
kartkę, która na drzwiach pojawiła się podobno dwa dni temu, Izabela Toboła,
przewodnicząca Samorządowej Rady Osiedla Denków.
- Nikt nas nie poinformował, że zostajemy bez pomocy lekarskiej, że pacjenci
nie mogą liczyć ani na pobranie krwi, ani na zmierzenie ciśnienia, a chorzy
na cukrzycę nie mogą liczyć nawet na podanie zastrzyku z insuliny - nie
ukrywa zdenerwowania Zygmunt Ziemniak, członek rady osiedlowej. - Przy mnie
jeden starszy mężczyzna z płaczem odszedł od drzwi przychodni, bo nic nie
dało, że na wszystko prosił, by mu zastrzyk zrobić insuliny - tłumaczy.
Po kontroli Sanepidu
Okazuje się tymczasem, że ostatnia kontrola Sanepidu wykazała, że budynek, w
której mieści się przychodnia „Rodziny”, nie spełnia wymogów technicznych.
Usterki nakazano usunąć do 31 lipca.
- Te usterki są tu od lat, przyzwyczailiśmy się właściwie, że na górnych
piętrach sypią się tynki, że niektóre pomieszczenia zalewa. W takich
warunkach pracowaliśmy przez lata - przyznają pracownicy wywożonej przychodni.
- Jeżeli Sanepid kwestionuje warunki pracy, że w tych pomieszczeniach możemy
udzielać opieki medycznej, to nie będziemy tego robić. Prezes spółki
podtrzymał decyzję, że kończymy działalność w Denkowie 31 lipca, tak jak jest
w protokole Sanepidu. Karty pacjentów zostały przeniesione do naszej
przychodni w osiedlu Ogrody - informuje zaskoczona gwałtowaną reakcją
mieszkańców Denkowa Anna Pawlicka, członkini zarządu Niepublicznego
Samodzielnego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Rodzina”, największego na terenie
Ostrowca Świętokrzyskiego.
Sześć kilometrów do lekarza
- Denków oddalony jest od Ogrodów o sześć kilometrów, nie wyobrażam sobie, by
przy tych upałach, rzadko kursujących autobusach kazać starszym, schorowanym
ludziom, a tym jest w dzielnicy większość, wyprawiać się na Ogrody, gdzie
trzeba czekać w długich kolejkach - ocenia przewodnicząca Izabela Toboła.
Zdaniem mieszkańców osiedla, o planowanym zamknięciu przychodni nie było też
żadnych informacji.
- Powiadomiliśmy o tym i fundusz, i mieszkańców, mamy taki obowiązek na
tydzień przed zamknięciem przychodni. Ogłoszenia pojawiły się przy
przychodni, przy rejestracji. Sprzęt został zabrany, bo musimy przygotować
obiekt do zdania - twierdzi Anna Pawlicka.
- Nie było żadnych ogłoszeń, to nieprawda. Pojawiły się dopiero wtedy, jak
zaczęto wywozić sprzęt, to skandal! Urywały się telefony, co się dzieje, nikt
nie potrafił nam tego wyjaśnić, zdezorientowani byli nawet pracownicy
przychodni - przyznają oburzeni członkowie rady osiedlowej, mieszkańcy
Denkowa. - Ze strony zarządu „Rodziny” nie ma żadnej dobrej woli. Z dnia na
dzień zostawili nas bez opieki medycznej. Bez sprzętu, na który składali się
mieszkańcy osiedla - dodają pełni wzburzenia denkowianie.
- Zgodnie z przepisami, w przypadku zaprzestania udzielania świadczeń
zdrowotnych, pacjenci powinni być o tym powiadomieni ze stosownym
wyprzedzeniem, poprzez informacje na drzwiach placówki, a także poprzez
powiadomienie w prasie - wyjaśnia Marta Piwońska, naczelnik Wydziału Spraw
Świadczeniobiorców Narodowego Funduszu Zdrowia, oddziału w Kielcach. -
Oddział NFZ powinien otrzymać taką informację co najmniej na 30 dni przed
zaprzestaniem udzielania świadczeń lekarskich - dodaje naczelnik Piwońska.
Starosta zdziwiony
W momencie, kiedy „wywożono przychodnię”, prezes spółki „Rodzina” spędzał
urlop za granicą, nieuchwytny był również jego zastępca. Zdziwiony całą
sytuacją pozostaje starosta powiatu ostrowieckiego Waldemar Paluch.
- Interweniowałem w tej sprawie u Anny Pawlickiej, członka zarządu „Rodziny”.
Zapewniono mnie, że do połowy sierpnia przychodnia pozostanie czynna. Uważam,
że rozmawiałem z poważną osobą, ale ja nie mam tu siły sprawczej, mogę
wnioskować, prosić. Trzeba jednak do sprawy podejść spokojnie, nie
uprzedzajmy faktów - uspokaja starosta Paluch.
- Będę interweniował w tej sprawie w Narodowym Funduszu Zdrowia, skieruję do
starosty pisma. Przecież to starostwo odpowiada za organizowanie opieki
zdrowotnej - wyjaśnia Jan Szostak, prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego, do
którego mieszkańcy Denkowa zwrócili się z prośbą o pomoc w tej sprawie.
- Otrzymaliśmy pismo ze spółki „Rodzina”, z którego wynika, że wspomniany
budynek został wypowiedziany przez starostę od 1 sierpnia. W piśmie znalazła
się również informacja o przekazaniu budynku przez starostwo innemu
podmiotowi, i że dojdzie do rozwiązania umowy najmu starostwa ze
spółką „Rodzina” - informuje Marta Piwońska, naczelnik Wydziału Spraw
Świadczeniobiorców Narodowego Funduszu Zdrowia, oddziału w Kielcach.
- To jakieś nieporozumienie. Pierwsze słyszę, żebyśmy przychodni ten lokal
wypowiadali, nie ma takiego pisma. Ten budynek ma być przekazany siostrom
zakonnym, ale umowa z „Rodziną” nie jest rozwiązana, nadal obowiązuje - mówi
wyraźnie zaskoczony starosta Waldemar Paluch.
- Zgodnie z umową Narodowego Funduszu Zdrowia ze spółką „Rodzina”, opieka
zdrowotna w Denkowie powinna być świadczona do 31 lipca, jeśli nie jest ona
przestrzegana, możemy zastosować sankcje karne, o ile będziemy mieć
zgłoszenia od pacjentów - podkreśla Marta Piwońska.
Zgodnie z zapowiedziami, w poniedziałek w przychodni przyjmować będzie
lekarz. Do pomocy ludziom zostanie mu puste biurko i krzesło.