dinowar 10.05.07, 09:07 Młoda sarenka potrącona w centrum Ostrowca i nie miał się kto nią zająć. Zwierzę konało na oczach przechodniów i nikt nie chciał (nie mógł?) coś z nią zrobić, bo ... w Ostrowcu nie ma odpowiednich służb!!!!!! Skandal!!!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
buksy Re: janek by pewnie osobiście przyszedł i pomógł. 10.05.07, 09:52 p.Jan to strzela do sarenek a nie ich ratuje (jest myśliwym) Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: janek by pewnie osobiście przyszedł i pomógł. 10.05.07, 09:58 Jak to sie mówi o myśliwych: działają w organizacjach ochrony zwierząt, dokarmiają je, dbają i na samym końcu dopiero strzelają. Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: pomógł by jej przestać cierpieć, to myślałem. 10.05.07, 10:08 No i na grilla by miał mięsko. Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: pomógł by jej przestać cierpieć, to myślałem. 10.05.07, 10:09 A tak nawiasem to co sarenka robiła w centrum? Może do Tesco szła kupić szynkę z dzika? Odpowiedz Link Zgłoś
dizzy81 Re: pomógł by jej przestać cierpieć, to myślałem. 10.05.07, 10:11 Chłopa szukała, teraz w lesie cięzko o dobrego samca Odpowiedz Link Zgłoś
monika.dk Re: pomógł by jej przestać cierpieć, to myślałem. 10.05.07, 10:15 a w mieście lekko?:) Odpowiedz Link Zgłoś
dizzy81 Re: pomógł by jej przestać cierpieć, to myślałem. 10.05.07, 10:15 Może ta sarenka szła na PKS-em do Włoch? Odpowiedz Link Zgłoś
lotus41 Re: To straszne ... 10.05.07, 10:22 Szanowny Dinowarze.Powszechnie wiadomo , że w centrum Ostrowca stale mozna spotkać spacerujące sarny.Problem zdaje się być niewidoczny dla włodarzy ostrowieckich.Reczywiście brak jest odpowiednich służb miejskich , które by ten problem stale monitorowały.Podzielam Twoje oburzenie i myślę , ze będąc na miejscu, w Ostrowcu wystosujesz do Pana Prezydenta Wilczyńskiego stosowne pytanie, jak zamierza ten nabrzmiały problem rozwiązać.Liczę na Twoją szczególną aktywność w tej sprawie, jawisz mi się jako osoba o wyjatkowej wrażliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
ania7718 Re: To straszne ... 10.05.07, 10:25 Akurat to nie jest taki lekki temat żeby sobie żartować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ornot Re: To straszne ... IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 10.05.07, 10:32 No pewnie; pan Jan by ją dobił... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d81 Re: To straszne ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 10:33 Łoooo,ale czad! Witamy po przerwie:D Odpowiedz Link Zgłoś
aisablri Re: To straszne ... 10.05.07, 11:34 a co z kretynem, który potrącił zwierzę? Odpowiedz Link Zgłoś
dinowar No właśnie, ludzie Janka by sobie poradzili, a 10.05.07, 11:36 Jarka nawet w takiej sprawie są beznadziejni. Różnica. Wcale nie taka drobna. Odpowiedz Link Zgłoś
skladak1968 Re: No właśnie, ludzie Janka by sobie poradzili, 10.05.07, 11:42 A nie zauważasz Pan, że to ciągle ci sami ludzie? Odpowiedz Link Zgłoś
ewam_1977 A Skąd wiadomo że to napewno 10.05.07, 12:21 sarenka była ?????? Hmmmmmmm Odpowiedz Link Zgłoś
dizzy81 Artykuł z Echa Dnia 10.05.07, 12:52 Konała w centrum miasta Potrącona przez samochód sarenka przez dwie godziny dogorywała w męczarniach. Na jej cierpienia obojętni pozostali weterynarze, leśnicy i myśliwi. Młoda sarna potrącona przez samochód przez dwie godziny dogorywała na oczach przechodniów. (A. Wykrota-Przysiwek) Blisko dwie godziny trwała agonia młodej sarny, która wpadła pod samochód w centrum Ostrowca. Rannego zwierzęcia pilnowali strażnicy miejscy, bo alarm w instytucjach mających pomagać zwierzętom nie przyniósł żadnego skutku. Było kilka minut przed godziną 8, kiedy przed wjeżdżający pod górę przy ulicy Okólnej samochód osobowy wypadła znienacka sarna. Kierowca nie zdążył zahamować, zwierzę zostało poważnie zranione. - To była młodziutka sarenka. Kiedy na miejsce przyjechali wezwani przez mieszkańców funkcjonariusze Straży Miejskiej, w okolicach błąkała się cały czas matka zwierzęcia, widać szukała małego - opowiada Andrzej Kaniewski, komendant ostrowieckich strażaków miejskich. ŻAL SERCE ŚCISKAŁ Ranna sarenka upadła obok chodnika przy skrzyżowaniu ulicy Okólnej z Denkowską - tuż przy drodze prowadzącej na położone poniżej Targowisko Miejskie. Przechodnie nie kryli żalu na widok krwawiącego zwierzęcia. Rodzice zasłaniali oczy dzieciom, żeby nie patrzyły na dogorywające zwierzę. - Mówię swojej córce, że zwierzęta trzeba kochać, a teraz mam jej pozwalać patrzeć, jak na ulicy w środku miasta kona sarna? - mówi Ewa Kochańska, mama czteroletniej Natalki. reklama NIE MIAŁ KTO POMÓC Agonia sarny trwała dwie godziny. Bo mimo że pilnujący zwierzęcia strażnicy miejscy zaalarmowali różne instytucje, które mają pomagać zwierzętom, to przedstawiciele żadnej z nich nie pokwapili się, by ulżyć cierpiącej sarnie. - O sprawie został powiadomiony powiatowy lekarz weterynarii, nadleśnictwo, dwa koła łowieckie. Zgodnie z przepisami dzikie zwierzęta żyjące w lasach są własnością skarbu państwa - wyjaśnia Andrzej Kaniewski, komendant Straży Miejskiej w Ostrowcu Świętokrzyskim. - Wykluczam, by starosta lub jego wydziały zajmowały się przypadkami takimi jak ten, o którym zresztą pierwszy raz słyszę. Nie mam służb, które takimi przypadkami mogły się zająć, chociaż jeśli takie sytuacje się zdarzają, to staram się ustalić, kto powinien reagować - odpowiada nadzorujący tereny skarbu państwa starosta ostrowiecki Waldemar Marek Paluch. KTO ZA TO ODPOWIADA? - Dzikie zwierzęta w mieście to kłopotliwa i skomplikowana sytuacja, także pod kątem odpowiedzialności za nie. Są własnością skarbu państwa, ale kiedy dochodzi do wypadku na drodze, to właściwie kompetentnym jest zarządca drogi. Ale my jako leśniczy za to nie odpowiadamy - wyjaśnia jeden z leśniczych z Nadleśnictwa Ostrowiec Świętokrzyski. Prosi o anonimowość, podobnie jak prezes jednego z kół łowieckich, który kwituje sprawę krótko: - Myśliwi nie mają nic do tego. W przypadku kolizji drogowej, uprzątnięcie zwierzęcia to zadanie gminy, w tym przypadku gminy Ostrowiec. - Nie mamy możliwości, by wkraczać w takie sytuacje, nawet zastrzyków do uśpienia nie mamy. Zdecydowaliśmy, że to zwierzę zostanie uśpione przez weterynarza w lecznicy w Szewnej. Zabrał je Zakład Usług Miejskich - dodaje Jan Karp, powiatowy lekarz weterynarii w Ostrowcu Świętokrzyskim. Kiedy po dwóch godzinach agonii zwierzę zostało zabrane, interwencja weterynarza nie była potrzebna - sarenka już nie żyła. Jan Karp wydał decyzję, by martwą sarnę zutylizować, zaś łeb zbadać na ewentualność wścieklizny. Odpowiedz Link Zgłoś
ewam_1977 Re: Artykuł z Echa Dnia 10.05.07, 12:55 Dizzy dziękuję :) bo już sobie coś imputowałam :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d81 Re: Artykuł z Echa Dnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 12:57 Następnym razem nie inputuj a outputuj, lepiej się poczujeszL:D Odpowiedz Link Zgłoś
aisablri Re: Artykuł z Echa Dnia 10.05.07, 12:57 a do cholery, czemu się nie mówi o tych, co potrącają zwierzęta i są sprawcami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d81 Re: Artykuł z Echa Dnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 13:02 A w jakim sensie mamy o sprawcy mówić? Bo nie rozumiem, czy mamy mu współczuc uszkodzenia wozu, czy przezyc psychicznych? Odpowiedz Link Zgłoś
ania7718 Re: Artykuł z Echa Dnia 10.05.07, 15:03 Współczuć to można tylko zwierzęciu. Odpowiedz Link Zgłoś
buksy Re: Artykuł z Echa Dnia 10.05.07, 15:19 tak, leśniczy, mysliwi umywaja rączki, bo nagle sarenka do ludzi wyszła , a jak człowiek do lasu pójdzie obejrzeć sarenke to rwetest, mandaty i wogóle nieodpowiedzialność Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: Artykuł z Echa Dnia 10.05.07, 17:16 Bo przy okazji lustracji sarenki ów ssak człowiekiem zwany brudzi, spożywa napoje alkoholowe, po których hukliwy jest i rweteśny, je i śmieci, pije obficie i sika na runo leśne nieskalane, straszy zwierzynę, orydynarnie zachowuje sie względem roślinności (grzyby), a także dewastuje narybie, kradnie zioła i zbieractwem trudni się. Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: Artykuł z Echa Dnia 10.05.07, 17:21 W sytuacji odwrotnej (sarenka) ów ssak odwiedził nasze piękne centrum zachowując się kulturalnie, alkoholu nie pijąc co stwierdzono w wydychanym powietrzu, nie będąc pod wpływem narkotyków i nie zaczepiając obywateli bogobojnych chcąc przejąć od nich 20 groszy. Kulturalnie wpadła pod samochów jeno. Więc..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ostrowiak Re: Artykuł z Echa Dnia IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.07, 13:37 Co do tego dlaczego nie mówi się o sprawcy? Za co on miałby odpowiadać? Przecież samochodu w miejscu nie zatrzyma, a zwierze przecież nie wie że przed ulicą trzeba się zatrzymać i rozejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ostrowiak Re: To straszne ... IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.07, 18:04 Kolejna sarna zdechła bo nie wiadomo kto jest odpowiedzialny za ratowanie dzikiej zwierzyny. echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070517/POWIAT0107/70516078 Odpowiedz Link Zgłoś