lachien
09.08.07, 11:23
Wielbię kino miłością bezgraniczną, wręcz obsesyjną, czasami na granicy obłędu
i utraty przytomności. Oczywiście nie piszę tego, bowiem jestem uczuciowym
ekshibicjonistą, lecz dlatego, że zamierzam zabijać. Tak, będę mordował w imię
miłości, rąbał siekierą, jeśli będę musiał, zadawał rany kłute i szarpane,
wystrzelę cały magazynek, a na końcu powieszę. Moje zapasy cierpliwości
niestety wyczerpały się.
Będąc w niezbyt dobrym nastroju postanowiłem pójść po raz drugi na Broken
Flowers Jarmuscha, ponieważ mam słabość do filmów tego pana. Usiadłem wygodnie
w foteliku czekając aż stanie się ciemność, a ja będę mógł podziwiać grę
Murray’a. Zapadłem w błogi stan rozluźnienia, który po 15 minutach został
zrujnowany dzwoniącym telefonem komórkowym. Dobrze, zdarza się. Policzyłem do
dziesięciu i znów wróciłem do oglądania. Jednak typ, którego telefon wcześniej
zaczął wyć, nie znał widocznie opcji – WYŁĄCZ - i za 10 minut ponownie
usłyszałem polifoniczną wersję Indiana Jones. Lecz to nie koniec horroru. Typ
prezentujący styl – jestem jazzi, bo mam irokeza - telefon odebrał i szeptem
zaczął tłumaczyć, że nie może rozmawiać. Osoba, z którą dyskutował musiała być
nad wyraz mało pojętna, bowiem tłumaczenie zajęło irokezowi 10 minut !
Zastanawiam się czy nie mam ostrego narzędzia w plecaku. Niestety, tylko tępy
otwieracz do piwa. Mój system nerwowy został poważnie nadszarpnięty,
atawistyczna chęć zabijania została obudzona. Policzyłem do 100 i wróciłem do
oglądania. Trzask otwieranej paczki LAYS o smaku paprykowym dwa krzesła dalej
i głośne chrupanie sprowadziło mnie na ziemię. Sprawdzam ostrość kluczy.
Gdybym się postarał ten dłuższy wbić w oko to jest szansa….Policzyłem do 200 i
wróciłem do oglądania całkowicie roztrzęsiony. Atawistyczna chęć zabijania
wzmogła się. Czuję delikatne wibracje, jakby mała nóżka kopała mój fotel.
Boże, kto zabiera na taki film 10 letnie dziecko ! Naćpana matka ? OŁÓWEK !
Naostrzony, bez problemu przebije oko wbijając się w mózg….Policzyłem do 500.
Atawistyczna chęć zabijania osiągnęła swoje apogeum.
Nie, to niemożliwe. Takie sytuacje nie mają miejsca ! Jakieś dwie kretynki
zaczęły cichą dyskusję, który film Jarmuscha jest lepszy. Kawa i papierosy ?
Truposz? Inaczej niż w raju ?
Obudził się we mnie duch pradziadka troglodyty. W brutalny sposób określiłem,
co sądzę na temat dyskusji podczas seansu. Wydaje mi się, że obraziłem ich
babcie do szóstego pokolenia wstecz i wspomniałem coś o błędzie Boga podczas
aktu tworzenia i wyszedłem z kina.
W piątek idę na ‘’ Dziecko ‘’ braci Dardenne. Tym razem wezmę komplet noży
kuchennych.