kai_30
20.04.06, 19:38
Witam,
Przymierzamy się powoli, powoli do kupna działki i budowy domu. Ponieważ
inwestycję trzeba będzie kredytować w znacznej części (tzn budowa praktycznie
w całości, kupno działki, uzbrojenie, projekt itp - za gotówkę) chciałabym
zapytać, na co zwracać uwagę przy projekcie, i czego ewentualnie domagać się
od architekta, by budowa i późniejsza eksploatacja domu nas nie dorżnęła
finansowo. Poza tym nie mam doświadczenia, jak patrzę na rzuty projektów
typowych, to w porównaniu z obecnymi warunkami mieszkaniowymi wszystkie wydają
mi sie super-hiper wypasione i tyyyle miejsca ( z zewnątrz gorzej) :) A nie
chciałabym się władować na wiele lat w jakiś koszmarek (typu salon ze
schodami, do których przechodzi się po plecach osób siedzących na kanapie,
albo korytarzyk, przez który dwie osoby się nie przecisną i w którym trzeba
najpierw zamknąć jedne drzwi, żeby otworzyć drugie ;)).
Nie mam szczególnie rozwiniętej wyobraźni przestrzennej, nie wiem, czy będę
potrafiła sprecyzować architektowi, o co mi chodzi. Nie wiem też, jaka
powierzchnia zaspokoiłaby nasze wymagania, przy jednoczesnych ograniczeniach
finansowych. Tzn inaczej - wiem, że na tak duży dom, jak bym chciała, to nas
nie stać :) Może jakieś podpowiedzi na jakiej powierzchni dałoby się żyć? Jest
nas czworo, ale w porywach do sześciorga - moich dwóch synów w wieku
wczesnoszkolnym i dwoje "dochodzących" nastolatków mojego niemęża. Ja sporo
pracuję w domu, niemąż maniacko gra w gry komputerowe, zatem poza trzema
sypialniami przydałby się jeszcze choćby malutki pokój gościnny i gabinet.
Teraz wszyscy siedzimy sobie na głowie w dwóch pokojach, a ja w weekendy
wynoszę się z laptopem do łazienki, bo to jedyne spokojne miejsce :) Czy jest
szansa, że zmieścimy się na jakichś 120 m2? Czy raczej realnie należy liczyć
mniej więcej 150 albo i więcej? Zaznaczam - nie potrzebuję salonów, jak w
Luwrze, chcę tylko w miarę wygodnie mieszkać.
Co do kosztów budowy - na co tutaj zwracać uwagę? Wiem już, że bardzo drogo
wychodzą "fikuśne" dachy, i w sumie dobrze, nie podobają mi się takie.
Chciałabym dom jak naprostszy, przypominający stare, proste domki wiejskie z
dwuspadowym dachem. Żadnych balkonów, kolumienek itp pierdółek. Co wychodzi
taniej - dom z użytkowym poddaszem czy parterowy? Bardziej podobają mi się te
z poddaszem, no i dają chyba jednak większą szansę odseparowania się od
rozbrykanych dzieci - ale może przeciwnie? Jak rozwiązać komunikację, żeby
tupotu dziecięcych nóg na schodach nie było słychać w całym domu?
I wreszcie - lepszy garaż "doklejony" do domu, czy oddzielny? (Tutaj
hipotetyzuję, bo nie wiem jeszcze, jak dużą działkę uda nam sie kupić, ale
ceny ziemi w naszej okolicy sa niskie (podmiejska wiocha, fala osadników z
miasta jeszcze tu nie dotarła ;)), więc mam nadzieję, że miejsca będzie
sporo.) I który wychodzi taniej?
Czego jeszcze unikać? Jak znaleźć kompromis między potrzebą posiadania sporej
liczby pomieszczeń, a ograniczonymi możliwościami finansowymi? Czy można
oszczędzać na materiałach (np blachodachówka zamiast dachówki ceramicznej), a
na jakich oszczędzać absolutnie nie należy, bo to się później zemści?
I jeszcze, co do projektu - jaka będzie różnica finansowa pomiędzy projektem
indywidualnym (małe miasto, ceny chyba też nie podniebne), a dostosowaniem
projektu gotowego do indywidualnych potrzeb? Wyjdzie na jedno?
No i ostatnie, baaardzo głupie pytanie ;) W jakiej kwocie mogę się zmieścić,
przy założeniu taniej ekipy budowlańców (mam taką) i sporym udziale pracy własnej?
Bardzo przepraszam za ten felieton, zrozumiem, jesli nikomu nie będzie się
chciało odpowiadać (aczkolwiek będzie mi przykro ;))