Dodaj do ulubionych

Testowanie Editions De Parfums :-)

20.07.04, 21:52
Dzięki Taje miałem okazję powąchać Frederic Malle :-) Więc na lewym
nadgarstku miałem En Passant, na prawym Vetiver Extraordinaire, a na lewym
przedramieniu Lys Mediterranee, na prawym Iris Poudre. Na koniec zostawiłem
Musc Ravageur:-) na lewej dłoni.

Kolejność nie jest przypadkowa, bo zapachy testowałem od najlżejszego do
najcięższego, hihi.

En Passant pachnie brzozą - przychodzą mi na myśl łagodnie dryfujące w
powietrzu malutkie białe meszki:-) Prześlicznie, sennie :-) i leniwie. Jest
troszkę gorzkiej zieleni, a słodycz jest taka mglista:-) i miękciutka.

Nuty głowy przypominają mi białe kwiatki w Wietnamie, które często
wkładaliśmy do zeszytów w szkole, żeby ładnie pachniały. Nuty głebi są
absolutnie przepiękne. Porównywałbym zapach do CdG Calamus, ale CdG jest
bardzo zielone, nie tak kwiatowe jak En Passant.


Lys pachnie ostro i agresywnie z kwaśna, "rozmazaną" nutą dojrzałych,
wielkich lilii. W tym zapachu występują chyba prawie wszystkie odmiany lilii:-
) Zapach zadziwiająco trwały, trwa juz 7 godzina :-) i bardzo łagodnieje z
czasem. Teraz pachnie jak konwalia, bardziej zielono, trochę kremowo i
słodko.


Iris natomiast wcale nie pachnie staromodnie i pudrowo. Trochę mnie
rozczarował :-) Zapach kwiatowo-aldehydowy, ambrowy, czysty i słodki. Czuć
np. goździki.


Wetiver Exraordinaire jest jak symfonia :-) Mocny, ciemno-zielony, b.
drzewny. Głowa pachnie jak świeża kora wyrwana z sosny:-) A głębia -
mchowo, "ciemno", bardzo sucho i dymnie. Nigdy nie myślałem że wetiver może
tak pachnieć. Po kilku godzinach jednak, kiedy dym i "ciemne" akcenty
znikają, pozostaje fajna baza zielono-piżmowa, trochę jak u wód wetiwerowych,
ale bez cytrusów i mchu, bardzo lekka i dystyngowana.

Vetiver jest najbardziej kompleksową wodą z wetiwerem jaką znam:-) Jest po
prostu "powerful" i extraordinaire :-) a nuty głębi bardzo lekkie i
komfortowe.


Taje przestrzegała mi, że Musc trzeba ewentualnie zmyć:-), to prawie "krowy"
zapach. A tu niespodzianka. Na mojej skórze rozwijał się łagodnie i bardzo
fajowo. Początek słodki, że aż aptecznie. Czuję także jakieś kwaśne nuty,
przyprawowe. A zapach po prostu masywny, zwarty, bardzo zmysłowy ale i
wyjątkowo łatwy do noszenia. Trochę chropowatości i gorzkości pojawia się
chwilę później. Ale te zwierzęce akordy, niczym "brudna, sucha skóra" siedzą
głęboko w skórze i dają znać z bardzo bliskiej odległości. A wanilia i fasola
tonka bean sprawiając, że zapach "mięknie". Moim zdaniem ta woda jest
niezwykle solidna i wyjątkowo dobrze zmieszana.

To była naprawdę uczta zmysłów:-) Podejrzewam, że gdyby nie ten okropnie
bolący ząb, polubiłbym nawet Irisa:-)
Obserwuj wątek
    • sorbet poprawka 21.07.04, 00:22
      > En Passant pachnie brzozą

      BZEM, nie brzozą:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka