Dodaj do ulubionych

Instynkt macierzyński

01.12.09, 15:23
W weekend zastanawiałam się, czy nie jestem w ciąży. Nie jestem.
Hmmm...Odkryłam, że ja po prostu chciałabym być w ciąży. Jak się
okazało, że to jednak tylko kac - poczułam się rozczarowana.
Niby nic prostszego - odstawiamy używki i zajmujemy miłością. Ale -
czy takie ulegnięcie instynktowi jest sensowne?
Mam pytanie do tych z was, które odczuły na którymś etapie taką chęć
posiadania dziecka. Poszłyście za instynktem? Żałujecie? A może
przeczekałyście i wam przeszło?
I jedno pytanie techniczne - do tych z tendencją do rozstępów w
ciąży. Mam kilka zabliźnionych rozstępów z poprzedniej ciąży - czy
one odnowią się w kolejnej i czy pojawią się nowe?
Obserwuj wątek
    • haylee Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:31
      a ja teraz właśnie myślę czy nie jestem :)
      to raczej niemożliwe,ale...
      co do rozstępów to nic o nich nie wiem(póki co)
      zamierzam niedługo pójść za instynktem,ale najpierw muszę odłożyć
      trochę kasy(tzn. MUSIMY)
      • nanai11 Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:42
        Posiadanie dziecka to najpiękniejsze co mi sie przytrafiło w życiu.Zaznaczam ze
        zwiedziłam pół swiata, tańczyłam na scenie o czym marzy wiele kobiet, mam sporo
        medali mistrzowskich. Jednak mój syn to coś cudnego. Wychowuję Go sama. Nie
        żałuje że poszłam za potrzeba serca i zaszłam. Przerwałam wystepy i zostałam
        mamą. Teraz występuje mój syn, bo jest 12 latkiem. Rozstępów nie posiadam.
        • lisbeth25 Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:51
          > że poszłam za potrzeba serca

          Dobre. To nie potrzeba serca, a macicy.
          • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 16:00
            Nie ma czegos takiego jak potrzeba macicy. Macica nie jest
            niezaleznym organem, który może mieć autonomiczną wolę.
            Chęć posiadania dziecka odczuwam jako bardzo fizyczną, ale jestem w
            stanie ja opanować. Po drugie - jest to równiez potrzeba o
            charakterze emocjonalnym, psychicznym.
            Żródło takiej chcęci posiadania dziecka tkwi w psychice. Kocham
            mojego partnera i czuję się bezpiecznie w związku.
            To co okresla sie potrzebmi macicy to zazwyczaj rojenia kobiet które
            chca na siłę łapac mężą bo juz czas i później będzie za późno - z
            rzeczywistym instynktem nie ma to za wiele wspólnego. albo chca miec
            dzidziusia bo koleżanki maja, albo zeby ładne ubranka kupować, albo
            zeby coś się działo bo im się nudzi.
          • skarpetka_szara Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 17:14
            "zajsc w ciaze" to tak brzydko brzmi.
            • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 11:42
              skarpetka_szara napisała:

              > "zajsc w ciaze" to tak brzydko brzmi.

              To ciekawa refleksja. Przemyslałam - i faktycznie ma to jakieś takie
              nieładne konotacje. Ogólnie zrobilam krótki przegląd języka
              polskiego pod kątem rodzicielstwa, ciąży - i z przykroscia odkrylam,
              że niewiele jest słów oddających istotę zjawiska, kojarzących się
              pozytywnie. Smutne.

        • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:54
          Też uważam bycie mamą za jedno z najbardziej wartosciowych przezyć i
          nieustajace źródło mojego rozwoju osobistego, zyciowy napęd. Choć
          tak fizycznego pragnienia posiadania dziecka nie odczuwałam
          poprzednim razem. Dlatego się zastanawiam - w takim stanie nie
          jestem zdolna do analizy. Tylko własnie - czy ta analiza jest tak
          naprawdę potrzebna?
          Rozstępy mam po poprzedniej ciązy - więc zastanawiam się czy i w tej
          się pojawią...I co ze starymi, które się zabliźniły? Ale to kwestia
          marginalna.
      • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:43
        haylee napisała:

        > a ja teraz właśnie myślę czy nie jestem :)
        > to raczej niemożliwe,ale...
        > co do rozstępów to nic o nich nie wiem(póki co)
        > zamierzam niedługo pójść za instynktem,ale najpierw muszę odłożyć
        > trochę kasy(tzn. MUSIMY)

        Z ta kasą - to z mojego doswiadczenia wynika, ze pod tym katem
        zawsze jest nieodpowiedni moment. Jak bylam w pierwszej ciązy to
        słyszałam jak ty sobie poradzisz, ani mieszkania, młoda, bez
        studiów, ani kasy. Poradziałm sobie, nie narzekam, osiagnęłam co
        chcialam. dziecko to motor napędowy.
        Oczywiscie lęk czy sobie poradzimy jest - i jest naturalny - bo
        nagle jest się odpowiedzialnym za kogos innego.
        z tego co piszesz to z przyczyn racjonalnych starasz się na jakiś
        czas wstrzymać to co mówi ci instynkt. Ja się właśnie zastanawiam -
        czy jest sens z takim wstrzymywaniem.
        Kasa rzecz nabyta, raz jest raz jej nie ma. Z drugiej strony gdy
        oleję instynkt - to nie minie ot tak, bo podejmę inną decyzję - więc
        będę odczuwać ewidentny brak. Hm...No nie wiem.
        • haylee Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 23:45
          ale to nie jest na zasadzie "najpierw musimy kupić samochód"
          tylko "najpierw musimy odlożyć na wózek i pieluszki" ;)

          oczywiście,teraz "jakoś" też byśmy dali radę, ale ja nie
          chcę "jakoś", nie chcę szukać w markecie najtańszego dżemu i
          wybierać ze skarbonki kasy na chleb przed wypłatą
          jestem na etapie,że rozsądniej jest się jeszcze wstrzymać, co nie
          zmienia faktu,że byłabym szczęśliwa gdybym już miała dzidziusia ;)
        • real_mayer Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 08:52

          twojabogini napisała: Z drugiej strony gdy
          oleję instynkt - to nie minie ot tak, bo podejmę inną decyzję - więc
          będę odczuwać ewidentny brak. Hm...No nie wiem.

          Ja olałam instynkt macierzyński. Pojawił się w wieku 22 lat i trwał dwa lata.
          Nie żałuję, że nie urodziłam wtedy, bo nie ma czego żałować. Teraz mam etap w
          którym absolutnie nie chcę dziecka. Pewnie za rok mi się zmieni i wtedy już się
          zdecyduję.
    • tow.ortalion Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:39
      Mój kumpel miał już cztery razy takie napady instynktu i teraz nie może wydolić na alimenta.
      • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:45
        Pomylił się biedaczkowi instynkt zostania rodzicem z chęcią
        rozładowania napięcia seksualnego. W tym drugim przypadku należy
        używac prezerwatyw. Moze mu to powiedz zanim po raz piaty dostanie
        przypływu pożądania?
        Alimenty-przyjemnośc taty spłacana na raty.
    • lisbeth25 Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:40
      Na szczęście ten zwierzęcy instynkt mnie nigdy nie dopadł.
      • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 15:50
        lisbeth25 napisała:

        > Na szczęście ten zwierzęcy instynkt mnie nigdy nie dopadł.

        To nie jest instynkt zwierzęcy, tylko ludzki, zwierzęta maja ruję -
        działa u nich silny instynkt seksualny, a nie pragnienie dziecka,
        wychowania go, kontaktu z nim, wspólnej opieki nad nim z partnerem
        itp. Zwierzeta nie sa zdolne do takiej analizy. Nie sa też w stanie
        nad tym instynktem panować.
        Poza tym to bardzo miłe. Odczuwam to bardzo fizycznie i jest to
        zmysłowe przyjemne uczucie. zwiększa też pożądanie odczuwane w
        stosunku do partnera i jest ono takie troche transowe. Takie
        pragnienie jest też źródłem energii, chcęci dokonania zmian, które
        umożliwią wychowanie dziecka, stworzenie dla niego dogodnych
        warunków. Mi się podoba :)
        • athandavan Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 16:02
          mialam.

          studia - skonczone
          doktorat - zlozony (pewnie beda poprawki, ok 5 miesiecy przewiduje)
          maz - dostal b. fajna prace
          przyjaciele - z dziecmi, ktore nas uwielbiaja i chca zostawac u nas na noc
          rodzice - bardziej lub mniej dosadne prosby o wnukow

          niby czas? nawet zaczelam lykac kwas foliowy.

          ale mi przeszlo. w zeszlym miesiacu. na uczelni, niby te same zadania, ale
          pojawili sie inni ludzie. wiele z nich duzo starszych ode mnie, ale zyja... no
          wlasnie jakos tak lekko, z pasjami, podrozuja.

          wiem po naszych (dzieciatych) przyjaciolach, ze tak czy inaczej musialabym z
          tego zrezygnowac. a jeszcze nie jestem gotowa - bo nawet polowy z tych rzeczy
          nie doswiadczylam (moje studia, nauka, praca - zawsze w 100% intensywne).

          wiec poczekamy.

          ale czytam ten watek, bo jestem strasznie ciekawa opinii innych w tym temacie.
        • haylee Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 23:54
          twijabogini napisała :
          <Poza tym to bardzo miłe. Odczuwam to bardzo fizycznie i jest to
          zmysłowe przyjemne uczucie. zwiększa też pożądanie odczuwane w
          stosunku do partnera i jest ono takie troche transowe. Takie
          pragnienie jest też źródłem energii, chcęci dokonania zmian, które
          umożliwią wychowanie dziecka, stworzenie dla niego dogodnych
          warunków. Mi się podoba :)>
          też tak to odczuwam :)
    • disa Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 17:03
      ja niby chce dziecko, ale jak parę miesięcy temu myślałam, że jestem w ciąży to
      dostałam depresji
      ale pewnie dlatego, że partner był nieodpowiedni

      teraz jeszcze u nas jest za wcześnie na jakiekolwiek plany związane z dzieckiem
      instynkt jest, ale wydaje mi się, że jestem za biedna
      tzn jak na warunki PL nie jestem, ale chyba jestem jeszcze zbyt egoistyczna...
      sama nie wiem gubię się w rozmyśleniach
      chociaż z 2 strony zamiast fajnego zabytkowego samochodu z lat 70 ... szukam suv'a
      więc może nie jestem aż taka egoistyczna

      na rozstępach się nie znam, ale też się ich boję
      i boje się, że nie będę miała czasu dla siebie mimo iż mam świetnego partnera na
      którego mogę liczyć, a na dzieciach zna się lepiej niż ja

      miotam się... niby chce, ale ... boje się
    • poprostu_basia Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 17:30
      Nie mam ani dziecka ani instynktu ani nawet rozstępów (przynajmniej tych
      ciążowych) ale i tak wtrącę swoje trzy grosze:
      Nie tak dawno założyłaś tu wątek opisując pewne problemy z którymi się zmagasz w
      związku-radziłabym wykorzystać energię płynącą z instynktu na rozwiązanie ich (o
      ile jeszcze istnieją) oraz może na dokonanie pewnych zmian w życiu o których tam
      gdzieś napomknęłaś wcześniej. A później nie pozostaje Ci już nic innego jak
      przestudiować tabelkę Andreasa i-do dzieła:) Po co rezygnować skoro masz chęć,
      możliwość i odpowiedniego kandydata na tatusia:)
      • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 12:08
        poprostu_basia napisała:


        > Nie tak dawno założyłaś tu wątek opisując pewne problemy z którymi
        się zmagasz w związku-radziłabym wykorzystać energię płynącą z
        instynktu na rozwiązanie ich

        Nie problemy w związku - a problemy z moimi reakcjami na wspólne
        zamieszkanie. Jak się okazało wcale nie takie dziwne, raczej
        mieszczące się w standarcie. Gdybym miała problemy w związku -
        wogóle nie rozważałbym decyzji o dziecku - chyba, że miałabym ochotę
        na samodzielne macierzyństwo. Mój instynkt bierze się po części
        właśnie z tego, że w związku czuję się bezpiecznie i dobrze.
        Problemy które pojawiają się na codzień, emocje, a nawet konflikty -
        to normalny element życia. Nie oczekuję od związku, ze będzie jakąś
        sielanką w zwiazku z którą będę przezywac jedynie pozytywne emocje.
        Tym bardziej, ze pojawienie sie dziecka w związku rodzi całą masę
        uczuć destrukcyjnych i destabilizuje związek. Gdybym chciala
        sielanki - to nawiązałabym romans, a nie zakladała rodzinę ;)

        > o ile jeszcze istnieją) oraz może na dokonanie pewnych zmian w
        >życiu o których tam gdzieś napomknęłaś wcześniej.

        Hm...szczerze mówiąc rozważałam ukieronkowanie energii płynącej z
        instynktu gdzie indziej, ale to nie tak. Podobnie jak przy moim
        pierwszym dziecku, źródłem mojej sily była energia plynąca z bycia
        matką. Teraz instynkt moze byc źródłem sily do przemodelowania
        zycia, tak aby macierzyństwo było jak najbardziej komfortowe. jesli
        nie zdecyduję się na macierzyństwo - to takie dzialania nie mialyby
        sensu.

        > A później nie pozostaje Ci już nic innego jak
        > przestudiować tabelkę Andreasa i-do dzieła:) Po co rezygnować
        >skoro masz chęć, możliwość i odpowiedniego kandydata na tatusia:)

        Po co rezygnować? Kwestia kosztów alternatywnych - poruszonych
        powyżej. Decyzja o (niepatologicznym) macierzyńtwie oznacza wiele
        ograniczeń - rezygnację z wielu rozrywek, podróży, snu, początkowo
        rownież z samorealizacji, zwłaszcza zawodowej. Oznacza też nowe
        wyzwania dla związku.
        Z kolei kosztem decyzji o zignorowania instynktu jest brak
        macierzyństwa. Ale równiez mozliwośc że w moim zyciu pojawi się
        dziecko nie wtedy gdy będę miała siłę płynącą z instynktu,ale w
        momencie, gdy będę zaangażowana w całkiem inne rzeczy.
        Stąd moje pytanie o losy instynktu o kobiet, które coś z nim musialy
        zrobić: wykorzystać/olać.
    • skarpetka_szara Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 17:33
      Nie wiem czym jest instynkt macierzynski - nigdy przez to nie
      przechodzilam. Nie wiem tez dlaczego ludzie chca posiadac dzieci -
      na poczatku rodzice sa niewyspani i drazliwi bo trzeba co 3 godziny
      zmieniac pieluche, karmic, itd... Potem w wieku 4 do 10 lat dziecko
      jest nawet fajne, mozna duzo w nie wpoic. Potem niestety dziecko
      osiaga wiek nastolatka i na nowo staje sie potworem. Potem wchodzi
      w doroslosc i jest nikim specjalnym.

      Jak rodzic ma szczescie to jeszcze jego dziecko wyrosnie i
      zdobedzie prace i jako-tako sobie poradzi, bedzie jako-tako
      szczesliwy. Ale nie oszukujmy sie - bardzo malo ludzi jest
      szczesliwych. Tez jest bardzo mala szansa ze dziecko bedzie
      geniuszem, ze sie zasluzy dla ludzkosci. Najczesciej takie
      dzieciaki okazuja sie zwyklymi przecietniakami na tym swiecie,
      naprawde nic specjalnego: ot, zwykle laski z kompleksami ktore
      szukaja misiow, lub wlasnie takie zwykle misie. blleeee

      Jak rodzic ma pecha to dziecko okarze sie gwalcicielem, rabusiem,
      pijuskiem, lobuzem, szalikowcem, itd. Wtedy to juz w ogole nie wiem
      jak rodzic moze patrzec sobie w oczy - ze ON-rodzic wydal na swiat
      takie cos. Nic tylko pluc sobie w twarz ze sie sluchalo tego
      instynktu.

      A w dodatku, matki maja obsesjie aby zyc zyciem dzieci, i sie
      martwia cale zycie. Jak sobie o tym pomysle to sie drapie po
      glowie - dlaczego ktokolwiek by odczuwal pragnienie posiadania
      dziecka. To musi byc wlasnie instynkt reprodukcyjny.
      • haylee Re: Instynkt macierzyński 01.12.09, 23:58
        skarpetko,żartujesz, pawda...?
        a słyszałaś kiedyś o tupocie małych stópek ;) ?

        sześciolatek do 4-latki podczas jedzenia jeszcze cieplego, domowego
        ciasta: "Ola, zamknij oczy i ćlamkaj, wtedy najlepiej smakuje!"
        z dzieciakami jest tyle frajdy :)
        • skarpetka_szara Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 15:23
          Haylee, no wlasnie nie zartuje. Zreszta pisalam ze od 4 do 10 roku
          zycia dzieci sa w miare fajne. Ale jezeli spojrzysz na swoje
          dziecko i pomyslisz o przyszlosci, to nie wiem jak mozna byc
          pozytywnym biorac pod uwage jak wiele idiotow chodzi po ziemi.

          Nigdy nie slyszalam o tupocie malych stopek.
      • biala.chmurka Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 13:36
        Skarpetko, w kontekście tego co napisałaś chciałam Ci zadać pytanie:
        Do której kategorii Ty sama się zaliczasz? Przeciętniak, geniusz, rabuś? :-) Jesteś szczęśliwa? Masz kompleks braku przyczynienia się dla ludzkości? ;)
        i najważniejsze - jeśli posiadasz jeszcze mamę, jak Ona to widzi? Ma podobne rozterki, co Ty?

        widzisz, pytam bo bardzo ciekawie napisałaś, sama miewam tendencję żeby podobnie rozumować. Do czasu, kiedy zdam sobie sprawę, że to... czysto teoretyczne rozważania, i rzadko mają odzwierciedlenie w realnym odczuwaniu macierzynstwa.
        • skarpetka_szara Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 15:48
          Bialo chmurko, dla mnie macierzynstwo musi byc czysto teoretyczne -
          bo nigdy tego nie przezylam. I tak jak tygrysica dba o swoje
          potomstwo - ludzie dbaja o swoje - rozumiem to - silna wiez,
          instynkt. Natura wyposarzyla nas w to uczucie poniewaz tak zmusza
          nas do kontynulowania rozwoju gatunku.

          A sama jestem swiadoma swojej nic-nie-znacznosci. Jestem taka
          mroweczka w mrowisku (przemrowionym). Czy jest mi z tym zle? nie.
          Ale samo zycie jest trudne. Czy chcem splodzic kogos aby
          przechodzil przez to rowniez? raczej nie, aczkolwiek nie kopnelo
          mnie jeszcze tak jak TwojaBoginie. Juz wole zaadoptowac i dac
          opieke komus kto nie prosil sie na ten swiat a zafundowano mu
          pieklo przez glupia babe.

          Co do mamy.... Mysle ze moja mama splodzila kilkoro dzieci poniewaz
          taka byla kolej ze po slubie trzeba miec dzieci. Mysle ze nigdy nie
          analizowala tego doglebnie czy aby to naprawde chce - mysle ze bylo
          to dla niej oczywiste ze dzieci nalerzy posiadac.
          Wiec nie! moja mama podobnych rozterek nie ma.
    • hotally Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 01:29
      Nie lubię małych dzieci i nie mam instynktu ;)
      Mogę się z nimi pobawić kilka godzin, ale spędzenie z nimi więcej czasu działa
      na Mnie jak płachta na byka.
    • varia1 Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 09:33
      instynkt macierzyński IMO to nie jest chęć:
      BYCIA W CIĄŻY
      lub POSIADANIA DZIECKA

      to jest moment kiedy się chce BYĆ MAMĄ


      jeśli chodzi o kwestię techniczną z rozstępami - raczej tak



      • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 12:17
        varia1 napisała:

        > instynkt macierzyński IMO to nie jest chęć:
        > BYCIA W CIĄŻY
        > lub POSIADANIA DZIECKA
        >
        > to jest moment kiedy się chce BYĆ MAMĄ

        Znów wypływa kwestia językowa. Chęć bycia w ciąży jest ewidentnie
        składową tego co odczuwam, podobnie jak chcęć zajścia w ciążę - to
        instynkt fizyczny i seksualny. Pominięcie tego i sprowadzenie
        do "bycia mamą" bardzo okroiłoby opis tego co czuję.
        Co do zwrotu posiadanie - też ma w naszym języku negatywne konotacje
        w odniesieniu do dziecka. A jednak - pomijając kontekst
        wszechwładzy - moim zdanie to słowo dobrze opisuje więź matki z
        niemowlęciem.
        >
        >
        > jeśli chodzi o kwestię techniczną z rozstępami - raczej tak

        tak myslalam ;) cóż...
        • skarpetka_szara Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 15:55
          Mozna posiadac przedmiot, ale czlowieka? Kiedys ludzie posiadali
          niewolnikow: mogli ich sprzedawac, zabijac nawet bo taki niewolnik
          nie mial zadnych praw. Dzisiaj mamy prawa dziecka, i prawa
          czlowieka.

          Ale jak to zastapic? wychowuje dziecko? nawet "moje dziecko" mnie
          drazni, bo niby jest kogos, czyli z matki i z ojca powstale, ale
          troche tak dziwnie brzmi - wlasnosciowo.

          Bo to tak troche jest ze jak myslimy ze cos jest nasze, to myslimy
          ze mozemy robic co chcemy.
          • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 16:15
            skarpetka_szara napisała:

            > Mozna posiadac przedmiot, ale czlowieka?

            Bo teraz mamy poprawność polityczną, która wylansowała hasła, ze
            dziecko/mąż/pies - nie własność. Dziecko to tylko taki gość w domu,
            przelotem i my nie za bardzo mamy do niego prawa. No i jest cała
            masa dzieci niczyich - których nikt nie posiada, daje się im zreć i
            tyle. Potrzeba przynalezności jest bardzo istotna dla człowieka -
            jak równiez potrzeba posiadania.
            Ładne konteksty "posiadania kogoś" - posiąść czyjeś serce/duszę
            (miłość/głebokie zrozumienia), posiąść kogoś, posiąść dogłebnie,
            całkowicie (namiętność).

            Kiedys ludzie posiadali
            > niewolnikow: mogli ich sprzedawac, zabijac nawet bo taki niewolnik
            > nie mial zadnych praw. Dzisiaj mamy prawa dziecka, i prawa
            > czlowieka.

            I prawa te w niczym nie zmieniają sytuacji - wiele dzieci pracuje na
            świecie inne sa zabijane. Prawa człowieka drugiej i trzeciej
            generacji to listek figowy dla naszych sumień. Wiele matek nie powie
            posiadam swoje dziecko - bo to nieładnie - pare innych wyrzuci w tym
            czasie swoje niemowlaki przez okno - wogole nie widzac w nich istot
            ludzkich.

            > Ale jak to zastapic? wychowuje dziecko? nawet "moje dziecko" mnie
            > drazni, bo niby jest kogos, czyli z matki i z ojca powstale, ale
            > troche tak dziwnie brzmi - wlasnosciowo.

            Ale dzieci chcą byc "posiadane", podobnie jak przyjaciele,
            małżonkowie: mam męża, posiadam trzech przyjaciół, mam dużo
            znajomych, mam siostrę, mamę, tate i rybki. Ta krytykowana
            przynależnośc - to wyraz zaspokojenia jednej z podstawowych potrzeb
            psychicznych - przynaleznosci.

            > Bo to tak troche jest ze jak myslimy ze cos jest nasze, to myslimy
            > ze mozemy robic co chcemy.

            To juz własnie efekt propogandzi...
            Jako przykład dobry gospodarz - ma to dba: o swoje obejscie, kozy,
            swinie itp. Jak zrobiono PGR-y gdzie nikt nic nie miał - to nikt nie
            dbał. Stąd jak sadzę tyle dzieci zaniedbanych duchowo, pogubionych -
            bo choc jest niby pelna rodzina - to te dzieci do nikogo nie należą,
            nikt ich nie ma, w domu sa przelotem optymalnie - na kilkanaście lat.
            To jakim językiem mówimy, jak odczuwamy pewne pojęcie, jakie wiążemy
            z nimi emocje - ma wpływ na to jak widzimy swiat. dzieci powinniśmy
            mieć.
            Lepszym hasłem prorodzinnym byłoby - dbaj o swoja rodzinę, dbaj o
            dzieci które MASZ - niz pranie mózgu, ze masz dzieci, ale ich nie
            masz.
            Posiadam jedno dziecko i chcę posiadać drugie :)
            Mąz starczy póki co jeden na stanie ;)
            • skarpetka_szara Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 16:24
              no-no, przekonalas mnie co do posiadania. Sama lubie mowic: moj
              maz, ale dziwne to uczucie.
          • malwan Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 22:41
            Ale jak to zastapic? wychowuje dziecko?

            jestem mamą -zrozumiałe i proste.
    • alexa0000 Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 13:11
      Przy pierwszym dziecku-zero instynktu. Teraz, po dwóch latach,
      zaczyna coś się kluć. W związku czuje sie bezpiecznie, chociaż nie
      ukrywam,że mój mąż duzo pracuje i w domu jest tylko wieczorem.Jestem
      czesto zmeczona opieką nad synem, a jednak chce miec drugie dziecko.
      Małe, leżące ze mna w łózku i tulące sie do mojego ciała. A przecież
      pamietam nieprzespane noce i ciągłe zmęczenie- mimo to chcę i zrobię
      to.To bardzo przyjemne uczucie, mam nadzieję,ze nie zamieni sie w
      rozpacz w przypadku ewentualnej niemożności zajscia w ciążę.
      Co do rozstępów-porobiło mi sie mnóstwo w okresie dojrzewania. W
      trakcie ciąży(wiek-30 lat), zrobiły mi sie dwa. Byc moze to kwestia
      mniejszego napięcia starczej:) skóry.W kazdym razie byłam
      przygotowana na brzuchowy armagiedon, a tu miła niespodzianka.Za to
      cellulit nie zawiódł mnie;)
      • rachela25 Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 14:42
        Tak, też miałam coś takiego,chodziłam sobie po sklepach dziecięcych
        i oglądałam ciuszki,planując co kupie,nie będąc jeszcze w ciązy.
        Kiedy mały sie urodził była lipa straszna.Teraz po 2,5 roku ciesze
        się że go mam ale nadal nie czuje hmmm jakby takiej prawdziwej
        miłości rodzicielskiej. Nie zwariowałam ze szczęścia że mam
        dziecko . Jednak nie wyobrażam sobie żebym nie miała dziecka w
        ogóle. Natura to natura, musimy sie rozmnażać i tyle
        • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 15:01
          rachela25,

          nie obraź się - ale własnie takiego rodzaju macierzyństwa jak
          opisujesz obawiam się najbardziej. I martwię się, że jeśli nie
          skorzystam z instynktu, który mowi "teraz", który daje mi napęd i
          radość - to kiedy dziecko się "zdarzy" (co w małżeństwie nie jest
          niczym nieprawdopodobnym ;) to będę taka mama na pół-gwizdka.
          Mam juz sporego syna - i uwielbiam byc jego mamą, dzięki instynktowi
          przetrwalam nawet te najtrudniejsze chwile, i ciagle mam dzięki nemu
          napęd do zmian, pracy nd sobą.
          Czy nie masz poczucia, że czegoś swoje dziecko pozbawiasz? A może
          odcinasz się od takich silnych macierzyńskich emocji i nie pozwalasz
          sobie ich przezywać? Sporo kobiet pisze, że na szczęście nie
          czuje "zwierzęcego instynktu", że nie chce "być w ciązy", "posiadać".
          Nie zrozum mnie źle - nie oceniam cię, tylko staram się zrozumieć.
          W sytuacji gdybym zaszła w ciąże nie czując wczesniej instynktu -
          urodziłabym dziecko - bo współzyjac licze się, że taka moze byc
          konsekwencja. Ale sadzę, ze o ile nie pojawiłby się instynkt w
          trakcie ciązy lub po urodzeniu dziecka - takie macierzyństwo byłoby
          o wiele trudniejsze.
          • rachela25 Re: Instynkt macierzyński 03.12.09, 14:18
            Jestem po środku . Kocham dziecko ale nie dostałam odmóżdżenia i nie
            zachwycam się nim w każdej sekundzie mojego życia. Podobno są dwa
            typy matek, jedne uwielbiają opieke nad niemowlęciem ,drugie wolą
            starsze dzieci. Podejrzewam że jestem tym drugim typem.
    • bracialwieserce Re: Instynkt macierzyński 02.12.09, 18:35
      Jest udowodnione naukowo, że jak kobieta będąc w pierwszej ciąży miała rozstępy
      {ma tendencje} to w następnych sytuacja powtarza się - i żadne kremy nie
      pomagają bo rozstępy to uszkodzenie włókien kolagenowych {to się dzieje wewnątrz
      skóry} -tak głęboko krem nie sięga.
      Co do ciąży jeśli czuje pani taka potrzebę i ma partnera na którego może liczyć
      - i "wie" już jak to jest a mimo tego nie zniechęca to Pani to myślę, że liczy
      się również rozmowa z potencjalnym ojcem! Zawsze będzie dużo minusów i plusów
      jednak pani dziecko chce a to już zupełnie coś innego niż wpadka {nie mówię, że
      nie można pokochać i to złe}. Nie każdy musi/chce/ niektórzy nie cierpią. Sprawa
      u pani wygląda inaczej. Trzeba to przemyśleć pani poniesie konsekwencje nie
      forumowicze.
      • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 03.12.09, 12:46
        bracialwieserce napisała:

        > Jest udowodnione naukowo, że jak kobieta będąc w pierwszej ciąży
        >miała rozstępy {ma tendencje} to w następnych sytuacja powtarza
        >się - i żadne kremy nie pomagają bo rozstępy to uszkodzenie włókien
        >kolagenowych {to się dzieje wewnątrz skóry} -tak głęboko krem nie
        >sięga.

        Nauka nauką. Jeśli dostanę parę rozstępów - przeżyję, są gorsze
        tragedie. Przed poprzednią ciążą byłam bardzo chuda i myślę, że to
        było przyczyną rozstępów, no ale zobaczymy. Jakiekolwiek kremy
        uważam za truciznę i nie zamierzam ich stosować, tym bardziej w
        okresie przed i w trakcie ciąży. Za to spróbuję masaży i
        natłuszczania skóry :)
        > Co do ciąży jeśli czuje pani taka potrzebę i ma partnera na
        >którego może liczyć - i "wie" już jak to jest a mimo tego nie
        >zniechęca to Pani to myślę, że liczy się również rozmowa z
        >potencjalnym ojcem!

        No pewnie ze się liczy :) Rozmawiałam, chętnie zostanie tatą.

        Zawsze będzie dużo minusów i plusów jednak pani dziecko chce a to
        już zupełnie coś innego niż wpadka {nie mówię, że nie można pokochać
        i to złe}. Nie każdy musi/chce/ niektórzy nie cierpią.

        No my chcemy - tylko te koszty alternatywne, no icalkowicie
        emocjonalne chcenie u mnie - instynkt, nie rozum.

        > Sprawa u pani wygląda inaczej.

        E tam, dokładnie tak samo jak u innyh pań ;)

        >Trzeba to przemyśleć pani poniesie konsekwencje nie
        > forumowicze.

        Juz ja zadbam i o to aby i forumowiczom nie było lekko. A na e-
        krowach to mnie będa mieć dość na pewno :)
    • takajatysia Re: Instynkt macierzyński 03.12.09, 10:00
      No właśnie mi się też ostatnio włączyła chęć posiadania potomstwa. twojabogini
      bardzo ładnie opsiujesz (i trafnie) to uczucie. Na razie czekam aż mi przejdzie,
      bo ze zdrowo-rozsądkowego punktu widzenia dziecko w moim życiu teraz to by była
      katastrofa. Zdziwiło mnie, że pojawiła się u mnie potrzeba urodzenia i
      wychowywania drugiego dziecka. Pierwszego nie miałam w planie i ciężko (na samym
      początku) było mi zaakceptować sam fakt, że będę mamą. Do tego, jakby nie
      patrzeć, to bardzo wymagające zajęcie. Bardzo mnie dziwi to co teraz poczułam,
      ale to w sumie pozytywne doznanie i pomaga mi być lepszą mamą dla córeczki,
      którą już mam :D
      • twojabogini Re: Instynkt macierzyński 03.12.09, 12:34
        takajatysia napisała:

        > Bardzo mnie dziwi to co teraz poczułam,
        > ale to w sumie pozytywne doznanie i pomaga mi być lepszą mamą dla
        >córeczki, którą już mam :D

        No własnie - zdziwienie. W sumie tez to odczuwam, bo w
        tych "racjonalnych" planach w najblizszym czasie nie było miejsca na
        kolejne dziecko. Na szczęscie dziecko nie będzie katastrofą, ale za
        to plany musiałyby ulec radyklanym przemianm a z częsci musiałbym po
        prostu zrezygnować...
        Synka chciałam urodzić - ale na zasadzie rozumowej (albo
        bezrozumowej - byłam mloda i nie miałam stabilnej sytuacji :),
        instynkt włączył mi się w ciązy, a paełni rozwinął się w trakcie
        porodu i w pierwszych godzinach.
        Podobnie jak u ciebie instynkt wpływa na moje relacje z synem - z
        tym, że u mnie jest to trochę kłopotliwe. Syn to juz prawie
        początkujący nastolatek i raczej powinnam zacząć dawać mu spokój, a
        nie epatowac go macierzyńskimi uczuciami. Zawsze bylam opiekuńcza,
        więc teraz instynkt wcale nie ułatwia mi usamodzielniania dziecka.
        Każdy jego samodzielny krok wymaga ode mnie bardzo dużo
        samodyscypliny - aby nie wtrącac się, nie pomagac, nie nadzorowac,
        zaufać, wytrzymać, pozwolic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka