Dodaj do ulubionych

Moje ciele mele

13.06.25, 12:50
Zwane Natasza, kotem kanapowym, leniwcem dobowym wczoraj na tarasie dopuscila sie zbrodni schwytania gołebia. Golebica uratowana,bo samczyk uderzal kotke skrzydlami i ja moim krzykiem rozproszylam kotke.
Nie spodziewalam sie. Kotka jak dupcia jej sie zsunie z kocyka rozpacza, skok na sofe to 3 przymiarki i nie zawsze udane a tu!
Jestem zla na siebie. Taras zawsze byl otwarty i kotka wychodzila pod moim nadzorem.
Poidla i karma dla ptakow stoja wyzej, w miejscu otwartym gdzie ptaki moga widziec wszystko.
Nie dac sie zaskoczyc.
Ptaki szczegolnie wroble nie reaguja juz na mnie. Moge robic na tarasie co chce a one jedza.
Kotke zawsze pilnuje i nie dopilnowalam.
No nic, taras teraz zamkniety, wraca dzwoneczek na szyie.
Czyli wyzdrowiala,leki super dobrane skoro syta kotka ma powrot instynktu łownego.
A tu zdjecia kotki ktorą wyrzuty sumienia przygniotły ciezarem i swiadomoscia zbrodni popelnionej ....jak widac cierpi...🤬😈
Obserwuj wątek
    • grey_delphinum Re: Moje ciele mele 13.06.25, 13:01
      Dzwoneczek? Niee, proszę...
    • alpepe Re: Moje ciele mele 13.06.25, 13:01
      Czytałam, że ślina kocia zabija poranione ptaki.
      • gryzelda71 Re: Moje ciele mele 13.06.25, 14:47
        Ja po pogryzieniu przez warana?
        • alpepe Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:23
          Nie wiem, co z waranami, ale poczytaj w internecie.
      • abidja Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:25
        alpepe napisała:

        > Czytałam, że ślina kocia zabija poranione ptaki.
        >
        Oby nie. Dzis wrocily, zjadly, napily sie i polecialy.
      • palczak.madagaskarski Re: Moje ciele mele 13.06.25, 16:59
        alpepe napisała:

        > Czytałam, że ślina kocia zabija poranione ptaki.
        >
        Tak, to prawda, a rozwijająca się infekcja potrafi zabić ptaka bardzo szybko. Dlatego każdy ptak wyrwany "z kocich pazurów", choćby wyglądał dobrze i na zewnątrz nie było widać ran, powinien zostać dostarczony do weterynarza (takiego obsługującego ptaki, najlepiej w ośrodku rehabilitacji dzikich zwierząt, ale jak nie ma żadnego w pobliżu, to np tacy od zwierząt egzotycznych czasem potrafią zająć się dzikim ptakiem), celem profilaktycznego podania antybiotyku. Oczywiście trudno powiedzieć, jakie były losy tego konkretnego gołębia, czy został zadrapany, no i pewnie śmiertelność nie wynosi dokładnie 100%, więc może mu się udało. Ale nie jest to pewne.
    • piataziuta Re: Moje ciele mele 13.06.25, 13:18
      Gołębie to taka tępa zraza, że jak jadę ścieżką rowerową i gołąb kroczy metr ode mnie w odwrotnym kierunku, to jest na sto procent pewne, że w ostatniej chwili zawróci i rzuci mi się pod koła.
      Pociesz kotka i daj smaczka.
      • abidja Re: Moje ciele mele 13.06.25, 14:10
        Nie zgadzam sie.
        Przylatuje do mnie parka,ktora w okolicy ma gniaxdo i pewnie juz mlode. Pilnuja sie wzajemnie a samczyk odgania sroczke lub innego samca. Lubie na nie patrzec.
        A nawet gdybym ich nie lubila nie pozwole memu kotu ich zabic bo jest syta. Ma miske w domu, jedzenie na zadanie. I moze polowac na mnie jak ide do kuchni.
        • piataziuta Re: Moje ciele mele 13.06.25, 21:57
          "Nie zgadzam sie.
          Przylatuje do mnie parka,ktora w okolicy ma gniaxdo i pewnie juz mlode. Pilnuja sie wzajemnie a samczyk odgania sroczke lub innego samca."

          Jeżdżę na rowerze codziennie i codziennie ta zaraza rzuca mi się pod koła.
          Widocznie twoja dwójka to wyjątek od reguły (albo i nie, skoro pierdołowata kotka złapała).
          • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:20
            Moze maja sklonnosci samobojcze? Lub chca wyludzic odszkodowanie?

            I nie pierdolowata kotka...rozpieszczona, i tylko ja moge jej "ublizac".
      • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:08
        Nie lubię, nie cierpię .. poczekam aż wyfruną i zadzwonię do sąsiadki żeby ogarnęła ten chlew
    • aankaa Re: Moje ciele mele 13.06.25, 13:28
      taras teraz zamkniety, wraca dzwoneczek na szyie.

      sama sobie zawieś dzwoneczek i pójdź pobiegać, ciekawe jak szybko go zerwiesz...
      • abidja Re: Moje ciele mele 13.06.25, 14:08
        Moja kotka wychodzi tylko na taras. Nie pozwole by zabijala skoro jest syta. I bedzie na zewnatrz nosila dzwoneczek. Lub siedziala zamknieta w domu.
        • aankaa Re: Moje ciele mele 13.06.25, 14:43
          jeszcze tupnij nóżką
          • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 14:54
            I powyrywaj pazurki...
            • abidja Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:16
              sitniczek napisała:

              > I powyrywaj pazurki...
              >

              Sobie powyrywaj.
              • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:31
                Skoro chcesz z niej zrobić niewolnicę to możesz i okaleczyć fizycznie, a co tam.. ma się dopasować do twojej wizji kota
        • pitupitt Re: Moje ciele mele 13.06.25, 14:54
          Kobieto, genu nie wydłubiesz... Chcesz walczyć z naturą? Powodzenia życzę.
          • abidja Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:19
            pitupitt napisała:

            > Kobieto, genu nie wydłubiesz... Chcesz walczyć z naturą? Powodzenia życzę.
            >

            Jeszcze raz: kot jest syty. Polowanie nie jest zwiazane z przezyciem kota.
            Rozumiem,ze temat kota i domu wzbudz,a emocje ale kot jest oswojony, domowy, zadbany i do pelni szczescia NIE potrzebuje zabijac.
            Skoro jedyne rozwiazanie to dom to tak bedzie.
            W domu jest bezpieczna i kochana.
            Powstrzymaj swoje zapedy podpalania stosu pode mna bo nie pozwole by kotka polowala na dzikie ptaki. Bo jest syta.
            • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:32
              Instynkt. Mówi ci to cos? Po co ci ten kot? Do miąchania tylko?
              • 152kk Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:50
                Życie, zarówno człowiek, jak i kota, zawsze samo w sobie zawiera jakiś element dyskomfortu/cierpienia. Nie ma życia bez cierpienia. Kot na wolności odczuwa dyskomfort wynikający z głodu, strachu itd. Kot udomowione by odczuwa dyskomfort związany z ograniczeniami, jakie nakłada mu człowiek. Tak już jest i tego się nie zmieni, oczywiście niemoralne jest zadawanie bezsensownego / bezcelowego cierpienia. Ale dyskomfort kota abidji ma całkiem sensowne uzasadnienie - jest po to, żeby oszczędzić cierpienia i śmierci innym zwierzętom. Cierpienia i śmierci, które co prawda są zgodne z naturą kota, ale nie są mu niezbędne do przeżycia
                • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:10
                  Powiedz to kotu.
            • aankaa Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:16
              w pierwszym poście napisałaś:
              wyzdrowiala,leki super dobrane skoro syta kotka ma [b]powrot instynktu łownego[/b]

              a teraz takie coś:
              kot jest oswojony, domowy, zadbany i do pelni szczescia NIE potrzebuje zabijac...nie pozwole by kotka polowala na dzikie ptaki. Bo jest syta.


              poczytaj o kotach, to nie pluszaki kanapowe
            • bazia_morska Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:16
              Osiatkuj taras zamiast tego dzwoneczka.
              • bene_gesserit Re: Moje ciele mele 13.06.25, 18:12
                No otóż. Jeśli ktoś ma fantazje dożywiania ptaków późną wiosną, a do tego ma kota, powinien kontakt z ptakami zorganizować tak, żeby się ptakom nic nie stało. Co pewnie wiąże się z kosztami i niedogodnościami ale ptaki przeżyją, a kot nie będzie cierpiał z powodu zamknięcia albo dzwoneczka. Toż to czyste barbarzyństwo
        • inaccessible_rail Re: Moje ciele mele 13.06.25, 20:09
          Dziękuję Ci Abidja
    • pitupitt Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:00
      Kup sobie porcelanowego koteczka i ustaw na piedestale. Na ...uj ci kot, skoro go traktujesz w taki sposób? Najpierw go leczysz, cieszysz się z powrotu instynktu, po czym zamykasz w domu? Gdzie tu sens, gdzie logika. Oddaj go komuś, kto rozumie, że z instynktem się nie walczy, bo to forma znęcania.
      • abidja Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:23
        To kot domowy a nie tygrys.
        Kot jest szczesliwy w domu. Nie pozwole mu zabijac bo jest syta,najedzona i rozpieszczona.
        I nie wypuszcze jej na zewnatrz by atakowaly ha inne koty lub rozjechal samochod.
        Jesli to forma znecania sie to trudno. Bede dalej ja w ten spisob chronic i nie pozwalac zabijac ptakow ani zrobic krzywdy jej samej.
    • niezwykladziewczyna Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:12
      A może dałoby się jakoś osiatkowac taras, kotek zadowolony i gołąb cały.
      • abidja Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:16
        Nie ma mozliwosci osiatkowania bo taras jest ogromny i otacza dom od 3 stron plus schody na gorny taras.
        Zostaje zamkniecie drzwi ,ewentualnie chodzenie krok w krok za kotem. Przewaznie ona wygrzewa sie na deskach gdy ja pije kawe lub podlewam kwiaty.
        • jottka Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:25
          koci instynkt nie zależy od sytości - kot w naturze je niewiele w relatywnie krótkich odstępach, to znaczy ma wdrukowane, że w każdej chwili staramy się zdobyć żarcie, bo za moment będziemy głodni. to nie wielkie koty, które jak się nażrą, to trzy dni poleżą, a na czwarty przewrócą się na bok obgryźć truchło.

          gołębie nie są takie durne, jak np. sikorki (znaczy moja kocica umie je złapać przez siatkę, a do nich to od paru lat nie dociera i gnieżdżą się tuz obok...), jedna lekcja powinna starczyc, ja bym zaryzykowała puszczanie jej jak dotąd, może być pod twoim nadzorem. dzwoneczek może coś dać przez dzien, dwa, kot to pomysłowy drapieżnik - są takie, które umieją go łapką przytrzymaćsmile
          • jottka Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:26
            poza tym - że dopowiem - co ci da dzwoneczek, jak ona będzie spokojnie leżeć, dajmy na to, pod krzesłem na tarasie i zgodnie z kocią naturą czekać, aż zdobycz znajdzie się w odpowiedniej odległości? podczas skoku może sobie brzmieć jak dzwon Zygmunta, gołębia to nie uratuje.
        • alpepe Re: Moje ciele mele 13.06.25, 15:26
          A budowa katio?
          • aankaa Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:19
            przecież autorka nie będzie inwestować w budowle, które mają dać kotu komfort wychodzenia bez dzwonka/nadzoru skoro może go - sytego - zamknąć w domu big_grin
        • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 16:48
          Pozostaje sznurek... Krótki, dla pewności. Albo łańcuch, sama zdecyduj..
          • alpepe Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:23
            To do mnie?
            • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:25
              Do wątkodajki
              • alpepe Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:42
                ok, jakoś wcześniej mi inaczej pokazywało.
                • sitniczek Re: Moje ciele mele 13.06.25, 17:45
                  Ciężko jest. Od pewnego momentu wszystko wali w jednej linii i nie wiadomo kto co do kogo pisze.
                  Tak się nie da kłócić i sarkać!
    • balladyna Re: Moje ciele mele 13.06.25, 19:32
      Biedny kot, aż go od tych wyrzutów sumienia powyginało.

      A teraz mam pytanie. Możecie mi wytłumaczyć, jak to w innych wątkach jesteście przeciwko wypuszczaniu domowych kotów na zewnątrz, bo ptaki, bo wypadki - a tutaj nagle autorka wątku jest złą kobietą, bo kota wypuszczać nie chce? Nie mam kota, nie dotyczy mnie problem, z ciekawości pytam, bo mam dysonans poznawczy.
      • palczak.madagaskarski Re: Moje ciele mele 13.06.25, 20:02
        A to te same nicki te dwa różne poglądy prezentują? Jesli tak, to faktycznie ciekawe. Ja się tu w tym temacie nie wypowiadałam (tylko o bakteriach w kociej slinie), ale moje zdanie jest niezmienne - kot powinien być w domu dla dobra dzikich zwierząt, jak i własnego, a jeśli poza domem, to pod kontrolą. Trochę nie rozumiem, jak kot wychodzący pod nadzorem może złapać ptaka, ale może mamy różne definicje nadzoru albo te ptaki faktycznie takie oswojone, że pchają się do człowieka (i kota).

        Dzwoneczek moim zdaniem jest bez sensu, takie rozwiązanie ma złą opinię wśród kociarzy, poza tym nie jest całkowicie skuteczne (np podloty nawet jak usłyszą, to nie uciekną odpweidnio szybko, a też podobno koty uczą się tak podchodzić ptaka,żeby dzwonek nie zadzwonił).

        Warto też chyba wspomnieć, że o ile instynkt łowiecki to naturalny instynkt kota domowego i powinien być zaspokajany, to to zaspokajanie nie musi polegać na łapaniu żywych dzikich zwierząt.
        • balladyna Re: Moje ciele mele 13.06.25, 20:09
          Szczerzee mówiąc, nie wiem czy te same, ale fakt że przeciwniczki wypuszczania kotów z tego wątku raczej wymiotło.
          Chciałam też powiedzieć, że bardzo lubie Twoje wpisy: fachowe, rzeczowe, dobrze napisane.
          Przy okazji: sroki mi zabiają sójki w ogrodzie. Napadają we dwie i zadziobują. Mogę coś zrobić? I czy w ogóle powinnam?
          • balladyna Re: Moje ciele mele 13.06.25, 20:10
            *Zabijają
          • palczak.madagaskarski Re: Moje ciele mele 13.06.25, 21:08
            balladyna napisała:

            > Chciałam też powiedzieć, że bardzo lubie Twoje wpisy: fachowe, rzeczowe, dobrz
            > e napisane.

            Miło mi bardzo smile

            > Przy okazji: sroki mi zabiają sójki w ogrodzie. Napadają we dwie i zadziobują.
            > Mogę coś zrobić? I czy w ogóle powinnam?

            Ofiarami są dorosłe sójki czy podrostki? Jeśli dorosłe, to ciekawe, bo sójki - jako krukowate - to cwaniary i nie dadzą się tak łatwo zjeść. No ale sroki to też krukowate, więc trafił swój na swego.
            Nie ma potrzeby nic robić, oba te gatunki to nasze rodzime, dzikie ptaki i to, że zdarza im się polować, to naturalna kolej rzeczy. Jedyne, co moim zdaniem można i warto zrobić, to jeśli w Twoim ogrodzie brakuje kryjówek - gęstych krzaków, wysokiej trawy - gdzie ptaki, szczególnie młode, mogą się ukryć, to warto o takie miejsca zadbać. Wtedy szanse zjadających i zjadanych będą bardziej wyrównane. Natomiast żeby jeszcze uspokoić ewentualne obawy: krukowate ogólnie są znane z wybierania jaj innym ptakom albo porywania piskląt i podlotów, przez co nie są zbyt lubiane przez miłośników drobniejszych ptaszków, ale badania nie wskazują, żeby miało to negatywny wpływ na populacje ich ofiar. Więc można to zjawisko traktować po prostu jak naszą lokalną wersję safari, tylko zamiast lwów i antylop mamy różne gatunki skrzydlatych wink
            • balladyna Re: Moje ciele mele 13.06.25, 21:43
              Trudno mi powiedzieć, to na pewno nie były młode pisklaki, raczej rozmiary takich dorosłych sójek. Ale czy zupełnie dojrzałe, to nie wiem. Jedną znalazłam na trawniku, myślałam że kot. Aż dwa tygodnie później zobaczyłam, jak takie dwa ptasie zbiry atakowały kolejną sójkę. I tę udało mi się uratować. O wyjadaniu jajek, atakowaniu piskląt słyszałm, myślałam, że one może sójkę - matkę broniącą gniazda zaatakowały? W każdym razie to nie był fajny widok. Wiem, świat zwierząt, ale i tak...
              Dziiękuję za odpowiedźsmile
          • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:49
            O Bogini, sroki?
            Do mnie przylatuje matka z podrostkiem. Ona je a ono drze sie ...
            Owszem, zauwazylam ze sa zadziorne, ze wroble srok nie lubia, ze te golebie ( to chyba synagorlice ) co sie u mnie stoluja zawsze ostrozne, jedno je drugie obserwuje.
            Nie wiedzialam ze potrafia zabijac.
            • memphis90 Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:57
              Sojki też potrafią… W zeszłym roku zdaje się widziałam sójkę niosącą truchło chyba wrobla (?). I jeszcze jej z dzioba wyleciało na mój podjazd, więc kombinowała jak mnie ominąć i wrócić po zdobycz…. 🤔
          • elinborg Re: Moje ciele mele 14.06.25, 11:00
            Zgłaszam się jako przeciwniczka wypuszczania kotów. Poglądy mam zawsze takie same na sprawę. A wątek ma tytuł mylący ( no myslałam, że o jakimś nastolatki będzie).
            W sumie to dziwię się zawsze traktowaniu ematki jak jednego tworu, monolitu z jednym poglądem.
            • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 11:07
              Elinborg, w gazecie norweskiej pojawil sie artykul pewnego biologa z apelem o trzymanie kotow w domu. Z powodu strat jakie wywoluja polujac na ptaki i gryzonie.
              Zebral strasznie duzo hejtu. Odpalily sie tzw bojowki kocie, wojownicy o prawo do bycia kotow na zewnatrz bez kontroli co oznacza de fakto prawo do zabijania ptakow.
              Ten temat wyzwala ogromne emocje.
              Sama bylam pi stronie "wolnosci"ale po przemysleniu uwazam,ze miejsce kota jest w domu.
              Nie zlicze ile razy wracajac noca z pracy koty wybiegaly mi znienacka na droge. Domowe, z odblaskowymi obrozkami.
              Nie mam zadnego na sumieniu.
              Ale ogloszenia FB ze znaleziono potraconego i martwego kota to codziennosc w mojej okolicy.
              Nie, kot musi byc w domu.
        • klaramara33 Re: Moje ciele mele 13.06.25, 20:13
          palczak.madagaskarski napisała:

          > A to te same nicki te dwa różne poglądy prezentują? Jesli tak, to faktycznie ci
          > ekawe. Ja się tu w tym temacie nie wypowiadałam (tylko o bakteriach w kociej sl
          > inie), ale moje zdanie jest niezmienne - kot powinien być w domu dla dobra dzik
          > ich zwierząt, jak i własnego, a jeśli poza domem, to pod kontrolą. Trochę nie r
          > ozumiem, jak kot wychodzący pod nadzorem może złapać ptaka, ale może mamy różne
          > definicje nadzoru albo te ptaki faktycznie takie oswojone, że pchają się do cz
          > łowieka (i kota).
          >
          > Warto też chyba wspomnieć, że o ile instynkt łowiecki to naturalny instynkt kot
          > a domowego i powinien być zaspokajany, to to zaspokajanie nie musi polegać na ł
          > apaniu żywych dzikich zwierząt.
          Popieram. Ja swojemu psu nawet szczekać nie pozwalam na ptaki. Nie wyobrażam sobie tolerować zabijanie jak najedzony. To zwierzę domowe nie dzikie.
        • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:45
          Masz racje to bylo moje niedopatrzenie.
          Mialam slabszy dzien, mniejsza czujnosc, powinnam zamknac taras zamiast liczyc ze nic sie nie stanie kak zamkne oczy na 10 min.
          Musze byc ( ja ) uwazniejsza.
      • nenia1 Re: Moje ciele mele 13.06.25, 20:44
        balladyna napisała:

        > Możecie mi wytłumaczyć, jak to w innych wątkach jesteście
        > przeciwko wypuszczaniu domowych kotów na zewnątrz, bo ptaki, bo wypadki - a tut
        > aj nagle autorka wątku jest złą kobietą, bo kota wypuszczać nie chce? Nie mam k
        > ota, nie dotyczy mnie problem, z ciekawości pytam, bo mam dysonans poznawczy.

        oj tam, oj tam, zaraz dysonans poznawczy...grunt że zawsze przeciwko. Czyli konsekwencja jest.
        • balladyna Re: Moje ciele mele 13.06.25, 21:38
          No tak, nie spojrzałam na to z tej strony 😂
      • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:37
        Szczerze mowiac,i rozumiem i nie rozumiem tego ataku.
        Sama kiedys bylam team,ze koteczki musza byc wolne ale zmienilam zdanie. Kot domowy musi byc bezpieczny. To przede wszystkim.
        Wg osob twierdzacych,ze drecze kota i znecam sie nad nim nie dajac mu polowac bo to instynkt. To powinnam moze kota puscic do walki z innymi kotami bo instykt terytorialny musi byc zaspokojony.
        A kotow w okolicy jest sporo, sa mlodsze i silniejsze. To jak? Bezpieczenstwo czy zaspokajanie instyktow?
        Dziewczyny,kot musi byc w domu a jesli na zewnatrz to pod kontrola.
        W Norwegii koty domowe odpowiadaja za zabojstwa 2 milionow ptakow. Poluja bo moga, potrafia ale nie z glodu. Populacja ptakow tu spada okolo 30-40% rocznie.
        Jestem odpowiedzialna nie tylko za to co oswoilam sle takze za ptaki.
        Moja koteczka jest zadbana i domowa.
        Prosze byscie sie o nia nie martwily.
        I nie atakujcie mnie,to nie jest sposob na wymiane pogladow. Ja jestem prawdziwa i wazcie slowa zanim je wypowiecie bo wasza chwilowa "ulga" moze oznaczac dla mnie spory dyskomfort.
        Milego dnia wszstkim kociarom.
        • memphis90 Re: Moje ciele mele 14.06.25, 09:00
          No to ten wychodzi wyłącznie na taras… Jak gołąb był tak głupi, że sam mu do paszczy wleciał, to już wina gołębia 🤷‍♀️ Tak samo mój kot wyhaczyl mysz na strychu i złapał ją przez 5cm szczelinę w klapie na strych.
          • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 10:44
            Nie Memphis, to tylko i wylacznie moja odpowiedzialnosc.
            I to ja musze byc uwazniejsza i zmienic zasady.
    • turbinkamalinka Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:28
      Skąd masz "niemojego" włóczykija?
      • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:39
        To moja łajza, domyta bo je,spi i myje futerko.
        • turbinkamalinka Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:45
          abidja napisała:

          > To moja łajza, domyta bo je,spi i myje futerko.

          Sugerujesz że "niemój" łazęga jest niedomyty?🤣
          Czyściutki jest. Sam sobie myje futerko a potem pozwala mojemu psu poprawić "niedomytki"
          • abidja Re: Moje ciele mele 14.06.25, 08:51
            Przepraszam, nie chcialam obrazic koteczka!
            Oczywiscie, ze domyty!
            My w domu mowimy do Nataszy "ty łajzo niedomyta" a potem przepraszamy bo przeciez wciaz myje to futerko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka