abidja
13.06.25, 12:50
Zwane Natasza, kotem kanapowym, leniwcem dobowym wczoraj na tarasie dopuscila sie zbrodni schwytania gołebia. Golebica uratowana,bo samczyk uderzal kotke skrzydlami i ja moim krzykiem rozproszylam kotke.
Nie spodziewalam sie. Kotka jak dupcia jej sie zsunie z kocyka rozpacza, skok na sofe to 3 przymiarki i nie zawsze udane a tu!
Jestem zla na siebie. Taras zawsze byl otwarty i kotka wychodzila pod moim nadzorem.
Poidla i karma dla ptakow stoja wyzej, w miejscu otwartym gdzie ptaki moga widziec wszystko.
Nie dac sie zaskoczyc.
Ptaki szczegolnie wroble nie reaguja juz na mnie. Moge robic na tarasie co chce a one jedza.
Kotke zawsze pilnuje i nie dopilnowalam.
No nic, taras teraz zamkniety, wraca dzwoneczek na szyie.
Czyli wyzdrowiala,leki super dobrane skoro syta kotka ma powrot instynktu łownego.
A tu zdjecia kotki ktorą wyrzuty sumienia przygniotły ciezarem i swiadomoscia zbrodni popelnionej ....jak widac cierpi...🤬😈