Dodaj do ulubionych

Czy można tak przejść przez życie?

11.12.09, 09:50
Czy można przeżyć życie w samotności, bez partnera, dziecka,
przyjaciół, znajomych?
Moje życie to praca, a po pracy telewizor, komputer.
Próbowałam to zmienić, ale nie wyszło.
Nie mam okazji do poznawania nowych ludzi, powodzenia nigdy nie
miałam.
Zaakceptowałam taki stan rzeczy, wyciszyłam w sobie wszelkie emocje,
pragnienia, potrzeby.
Oczywiście nie jestem szczęśliwa, ale żyje sobie spokojnie.
Czasem tylko zadaje sobie pytanie czy tak się da, czy tak można
przeżyć całe życie?
Obserwuj wątek
    • lolcia-olcia Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 09:55
      O ile nie będziesz się nad sobą użalała, to masz szanse na poznanie
      kogoś ciekawego. Nie ma nic gorszego jak ciapa płacząca o tak mi
      źle..nik mnie nie kocha...pójdę do ogródka najeść się
      robaków...wszystkim na złość...
      Ciesz się życie, a będzie fajnie:)
    • stinefraexeter Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 09:58
      Można, tylko czy warto?

      Dlaczego masz trudności z nawiazywaniem znajomości?
      • mimi-4 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:16
        Byłam zakompleksiona, nieśmiała.
        Udało mi się to zmienić, ale teraz nie mam okazji do poznawania
        ludzi.
        Dawni znajomi mają rodziny, swoje życie, nie mam z kim wychodzić.
        Zresztą nie wiem, czy po tylu latach samotności będę potrafiła z
        kimś być?
      • grassant Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:26
        stinefraexeter napisała:

        > Można, tylko czy warto?
        >
        tak, czy siak umrzesz
        • mruff Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 10:53
          Można przejść przez życie o chlebie z cukrem i z wodą
          w trampkach za 10 zł

          Pytanie czy chcesz żeby tak wyglądało Twoje życie?

          Niemniej nie każdej osobie stąpającej po ziemi dane jest mieć
          przyjaciół
          wspaniałego partnera itp.

          Wkurzają mnie takie teksty "na pewno poznasz kogoś wartościowego o
          ile nie jesteś zmorą i nudziarą"

          Otóż z moich obserwacji wynika,że nie jest to prawdą.
          • ani-a-35 Re: Czy można tak przejść przez życie? 15.12.09, 12:17
            Zgadzam się w zupełności.
            Znam okropne babska, które u swego boku mają fajnych facetów i
            świetne babki, które są samotne.
            • agatlaska Re: Czy można tak przejść przez życie? 15.12.09, 13:55
              > Znam okropne babska, które u swego boku mają fajnych facetów i
              > świetne babki, które są samotne.
              ta bo te "okropne babska" uwijaja sie jak robale , zeby kogos dorwac , im
              szybciej tym lepiej, bo wiedza ze grozilo by im staropanienstwo, wiec staja na
              glowie zeby dorwac jakiegos faceta.

    • megi1973 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:08
      oczywiście że można!!! szczęściara z ciebie!!! marudzący mąż i
      hałaśliwe dzieciaki są w życiu zbędne!!!
      • szara1982 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:11
        megi1973 napisała:

        > oczywiście że można!!! szczęściara z ciebie!!! marudzący mąż i
        > hałaśliwe dzieciaki są w życiu zbędne!!!

        Lepiej mieć puszystego kota:)
    • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:15
      Można...tylko po co?
      Człowiek znacznie lepiej i szczęśliwiej funkcjonuje jako istota
      społeczna. Odłącz się od telewizora i komputera - nie korzystaj z
      nich przez dwa tygodnie. To zastępcze bodźce, które zabijają twoją
      inicjatywę, dają pozór obecności innych ludzi w twoim życiu. Przez
      to twoje potrzeby społeczne są na tyle zaspokojone, że nie odczuwasz
      ich głodu - i nie robisz zatem nic aby żyć w realu.
      Oczywiście możesz zrobić sobie też psychoanalizę i obarczyć winą
      rodziców za stan w jakim się znajdujesz - tylko po co? Lepiej
      wykonać pracę na sobą, przełamać swoje zahamowania, niż spędzać
      godziny na zastanawianiu się skąd się one wzięły.
      • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:22
        > Można...tylko po co?

        a w przypadku odwrotnym po co ? ten sam dylemat

        > Człowiek znacznie lepiej i szczęśliwiej funkcjonuje jako istota
        > społeczna.

        ciekawa hipoteza, tu użyta jako dogmat

        > Przez to twoje potrzeby społeczne są na tyle zaspokojone, że nie odczuwasz ich głodu <

        jak rozumiem "potrzeby społeczne" są obowiązkowe narzucone ustawowo, czy jak ?

        > Oczywiście możesz zrobić sobie też psychoanalizę i obarczyć winą
        > rodziców za stan w jakim się znajdujesz - tylko po co?

        z powodu ogólnie panującej na to mody. Przydatne przy kreowaniu wizerunku

        Lepiej
        > wykonać pracę na sobą, przełamać swoje zahamowania, niż spędzać
        > godziny na zastanawianiu się skąd się one wzięły.

        tylko najpierw ją trzeba przekonać, że jest jej źle tylko sobie nie zdaje z tego sprawy :-)
        • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:53
          tytus_flawiusz napisał:

          > a w przypadku odwrotnym po co ? ten sam dylemat

          Kwestia wyznawanej filozofii, można zyć programem minimum, praca, tv
          komp - do usranej smierci. Można nawet żyć programem minimum plus -
          pracować, związać się, spłodzić i wychowac dzieci, zestarzeć bawiąc
          wnuki i umrzec. Tylko po co? Myślę, że warto zyć tak, zeby umierając
          z radością pomysleć - warto było. Oczywiście od razu ludzie myślą
          orgie pijaństwa itp. - ale nie to tez program minimum z bonusem
          seksualo-imprezowym.

          To, że człowiek lepiej funkcjonuje w ramach społeczności to nie
          hipoteza, tylko logiczny wniosek. Zwiększa się szansa na
          zaspokojenie potrzeb, w tym tych, które wymagają obecności drugiego
          człowieka - zarówno fizycznych jak i psychicznych.
          >
          > jak rozumiem "potrzeby społeczne" są obowiązkowe narzucone
          ustawowo, czy jak ?

          Nie, są elementem człowieka, podobnie dwie rączki, dwie nóżki,
          wątroba itp. Sa ludzie którzy maja większe potrzeby interakcji lub
          miejsze. Tacy całkiem bez również występują - odpowiadają im ludzie
          po amputacji kończyn - zazwyczaj nei z własnej winy zostaja
          pozbawieni czegoś ważńego.

          > tylko najpierw ją trzeba przekonać, że jest jej źle tylko
          sobie nie zdaje z tego sprawy :-)

          Autorka postu sama ma poczucie, że jest jej źle, próbowała jak pisze
          zmiany nie wyszło, zredukowała swoje potrzeby, bo nie mogła ich
          zaspokoic, nie odczuwa szczęścia.
          • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:07
            > > Kwestia wyznawanej filozofii,

            czyli odwieczne, walące patosem pytanie o sens życia, ze wskazaniem na moją wersję - zgoda. Pod warunkiem, że pozostaje moją.

            > To, że człowiek lepiej funkcjonuje w ramach społeczności to nie
            > hipoteza, tylko logiczny wniosek. Zwiększa się szansa na
            > zaspokojenie potrzeb, w tym tych, które wymagają obecności drugiego
            > człowieka - zarówno fizycznych jak i psychicznych.

            trochę zubożona ta logika. Trochę na zasadzie. Łowienie ryb to przyjemniejsze hobby od szachów, bo pozwala zaspokoić potrzebę zjedzenia ryby. Pytanie czy szachista ma takie potrzeby.

            > Nie, są elementem człowieka, podobnie dwie rączki, dwie nóżki,
            > wątroba itp. Sa ludzie którzy maja większe potrzeby interakcji lub
            > miejsze. Tacy całkiem bez również występują - odpowiadają im ludzie
            > po amputacji kończyn - zazwyczaj nei z własnej winy zostaja
            > pozbawieni czegoś ważńego.

            aluzju poniał, niekoniecznie się z tym porównaniem zgadzam.
            Ale ogólnie wpisuje się to wszystko w schemat "unifikacji potrzeb społeczeństwa". I tchnie trochę trupem człowieka radzieckiego

            > Autorka postu sama ma poczucie, że jest jej źle, próbowała jak pisze
            > zmiany nie wyszło, zredukowała swoje potrzeby, bo nie mogła ich
            > zaspokoic, nie odczuwa szczęścia.

            autorka się waha, autorka dywaguje co lepsze wyciszenie potrzeb, czy ich rozdęcia i niezaspokojenie.
            Ty (do czego masz prawo) zajęłaś stanowisko, że z tymi wygaszonymi potrzebami, nad którymi udaje się jej panować (szacunek, rzadka umiejętność) jest jej źle. Proponujesz alternatywę, nie do końca zgadzam się, że ta alternatywa ją uszczęśliwi.
            • potworski Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:22
              Obawiam się, że to porównanie nie jest trafione w kontekście tego o czym pisała
              autorka wątku.
              Sądzę, że chodziło o to:
              Łowienie ryb jest bardziej potrzebne niż gra w szachy bo z punktu widzenia
              teorii potrzeb - potrzeba fizjologiczna jaką jest jedzenie stoi dużo niżej (w
              sensie jest ważniejsza) od potrzeby samorealizacji. I nie jest to kwestia
              czyjegoś widzimisię tylko cecha w sposób naturalny przynależna rodzajowi ludzkiemu.

              > trochę zubożona ta logika. Trochę na zasadzie. Łowienie ryb to przyjemniejsze h
              > obby od szachów, bo pozwala zaspokoić potrzebę zjedzenia ryby. Pytanie czy szac
              > hista ma takie potrzeby.
              • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:42
                poniekąd zgoda.
                Z tym, że wędkarstwo przedstawiłem jako hobby, nie kwestię zabezpieczenia bytu.
                W tym przypadku sposobu na zaspokojenie głodu.
                Raczej coś w stylu - "lubię zjeść złowioną własnoręcznie rybkę, ale gdy nie uda
                mi się jej złowić to mam pełną lodówkę danio i actimela".
                • potworski Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:54
                  Z tego punktu widzenia ryba byłaby życiem w społeczeństwie a Actimel i Danio -
                  środkami niejako "zastępczymi" - czyli telewizorem i komputerem.
                  Poza tym należałoby jeszcze rozpatrzyć w jakim zakresie te społeczne potrzeby są
                  człowiekowi potrzebne i dlaczego taki komputer miałby być jedynie ich marnym
                  substytutem? Bo np jeśli do potrzeb społecznych zaliczamy potrzebę pogadania z
                  drugim człowiekiem, to teoretycznie nie trzeba wychodzić z domu i można
                  spokojnie zrobić to przy pomocy laptopa - są fora, czaty, skajpy, gadulce i inne
                  chu#je-muje, których kiedyś nie było. Dla wielu ludzi taki sposób komunikacji
                  jest dużo prostszy i wygodniejszy, bo można sobie np w międzyczasie wpier#dolić
                  śledzia albo bułkę z paprykarzem a rozmówca się nie czepia, że mu coś nie pasuje.

                  tytus_flawiusz napisał:

                  > poniekąd zgoda.
                  > Z tym, że wędkarstwo przedstawiłem jako hobby, nie kwestię zabezpieczenia bytu.
                  > W tym przypadku sposobu na zaspokojenie głodu.
                  > Raczej coś w stylu - "lubię zjeść złowioną własnoręcznie rybkę, ale gdy nie uda
                  > mi się jej złowić to mam pełną lodówkę danio i actimela".
                  • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:03
                    > Z tego punktu widzenia ryba byłaby życiem w społeczeństwie a Actimel i Danio -
                    > środkami niejako "zastępczymi" - czyli telewizorem i komputerem.

                    pod warunkiem, że decydują walory smakowe, a nie fakt "złowienia"
                    W sytuacji gdy obiektowi ze względów smakowych wsio ryba i ryba i actimel nie
                    mamy tego dylematu... natomiast konieczne jest przywrócenie do rozważań szachisty.
                    • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:19
                      Ależ tytusie_flawiuszu!

                      Zarówno statystyczny szachista jak i wędkarz to postacie tragiczne,
                      które hobby uprawiają jedynie po to, aby wyrawac się z domu i
                      całkiem im obojetne rybka czy pip.. I szachiscie i wędkarzowi chodzi
                      o interakcję z innymi - taki wędkarz nic nie złowi moze, ale co z
                      kolegami się napije, co im poopowiada o swoich
                      sukcesach "łowieckich". A szachista jak szachista - pojedzie sobie
                      na turniej, zaliczy jakąś zakompleksioną intelektualistkę, albo
                      blondi, która mysli, ze sobie iloraz inteligencji w ten sposob
                      podniesie, pobędzie wśród ludzi, którzy będą pieprzyć o głupotach, ą
                      i ę, udawać ze pamiętaja wszystkie ruchy w mistrzowskich partiach
                      arcymistrzów, a jakby ze soba byli szczerzy to pytaliby się nawzajem-
                      też się cieszysz ze zwiałeś z chałupy? Na rybach bardziej swojskie
                      towarzycho - można walic wprost.
                      • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:37
                        w odróżnieniu od każdej biegającej na fitnesy, pilatesy, jogę i tajechi i tym
                        podobne wynalazki, która to biegająca jest postacią pozytywną albowiem nie
                        "wyrywa się z domu" tylko samorealizuje i zaspokaja swoje potrzeby społeczne
                        poprzez rozwój osobowości i kontakty z innymi równie rozwiniętymi osobniczkami,
                        oczywiście wolałaby siedzieć w domu z nosem przyklejonym do szyby ale nie
                        zapewni jej to tej całej gamy odczuć jakich może w takim domu doznać
                        statystyczny wędkarz.
                        • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 13:03
                          tytus_flawiusz napisał:

                          > w odróżnieniu od każdej biegającej na fitnesy, pilatesy, jogę i
                          tajechi i tym podobne wynalazki, która to biegająca jest postacią
                          pozytywną albowiem nie "wyrywa się z domu" tylko samorealizuje

                          No proszę...meżczyzna ma hobby, kobieta samorealizację i kazdemu
                          udaje sie wyrwac z nudnego domu i jakoś przezyć. Nie byłoby takich
                          kretyńskich wynalazków i tłumaczeń jakby w domu było nieco ciekawiej
                          a indywidualne zajecia partnera nie były traktowane jako zdrada
                          emocjonalna i potencjalna okazja do fizycznej.

                          Wspólczuję zarówno kobietom jak i mężczynom udupionym w domu w imię
                          bycia dorosłymi i odpowiedzialnymi rodzicami/małzonkami.
                          jakby zaczęła tłumaczyć w domu ze potrzebuję hobby albo
                          samorealizacji to bym sie ze wstydu spaliła. Jak chciałam wyjść to
                          mówiłam - chcę wyjść. nie tłumaczyłam się nikomu z tego dlaczego mam
                          takie chcęci, podobnie jak nie tłumaczę się dlaczego chcę zjeść
                          marchewkę, iść do toalety, przeczytac książkę, pupić się itp. mam
                          potrzeby i mam prawo je realizować...
                          • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 13:12
                            > Jak chciałam wyjść to mówiłam - chcę wyjść.

                            dlatego z kolei ja wolę swój sposób na życie ponad iluzje związku, w którym
                            każda ze stron jakikolwiek gest lojalności wobec drugiej strony, traktuje jako
                            zamach na swoją godność, wolność i niezależność.
                            Dom do którego każdy przychodzi, jak do chlewa czy hotelu, kiedy chce i kiedy
                            chce wychodzi, niekoniecznie jest dla mnie atrakcyjną alternatywą, dla takiego
                            statusu jak mój czy autorki
                            • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 13:46
                              tytus_flawiusz napisał:

                              > dlatego z kolei ja wolę swój sposób na życie ponad iluzje związku,
                              >w którym każda ze stron jakikolwiek gest lojalności wobec drugiej
                              >strony, traktuje jako zamach na swoją godność, wolność i
                              >niezależność.

                              Demonizujesz.

                              > Dom do którego każdy przychodzi, jak do chlewa czy hotelu, kiedy
                              >chce i kiedy chce wychodzi, niekoniecznie jest dla mnie atrakcyjną
                              >alternatywą, dla takiego statusu jak mój czy autorki

                              Ale to są dwa skrajne bieguny - w tym jest jeszcze srodek - bywa i
                              złoty. Dom który jest wpólnotą, czymś więcej niż miejsce
                              zamieszkania, gdzie równiez i w domu dzieją się ciekawe rzeczy,
                              zachodzą interakcje pomiędzy ludźmi, gdzie bywają znajomi i
                              przyjaciele i zarazem dom który nie wymaga bezwzględnej lojalności,
                              nie podejmowania działań na zewnątrz. Taki w którym jesli ktoś mówi:
                              chce pobyć sam/iść do zdzicha/zapisać się na koło nurkow podwodnych
                              to jest to zaproszenie do rozmowy o tym jak pogodzic jego nowe
                              potrzeby z tym co dzieje się w domu.
                              Kiedy mówię chce wyjść - to nie wychodzę od razu, tylko uzgadniam to
                              z domownikami, a jesli coś z tego powodu miałabym zawalić z tego co
                              mam do zrobienie w domu - to też to uzgadniam. I takie samo mają
                              prawo inni domownicy. Lubimy byc rzem, ale nie panikujemy jesli ktoś
                              czerpie radośc z bycia poza domem.
                              • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 14:09
                                > Demonizujesz.

                                nie, opisuję jak rozumiem Twoju buńczuczne "wymachiwanie sztandarem wolności" w poprzednim wpisie

                                > Ale to są dwa skrajne bieguny -...

                                zgoda, opisałem jeden, jaki mi się z automatyzmu nasunął na skutek stanowczości Twej poprzedniej wypowiedzi.

                                Co do reszty się zgadzam, niekoniecznie uznając to za stan osobiście mi w tej chwili odpowiadający.
                                • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 14:17
                                  tytus_flawiusz napisał:

                                  > > Demonizujesz.

                                  > nie, opisuję jak rozumiem Twoju buńczuczne "wymachiwanie
                                  sztandarem wolności" w poprzednim wpisie

                                  Hmm... cięzko będzie cię przerobić na feministę, skoro
                                  powiedzenie "chcę wyjść z domu" przez kobietę odbierasz niemal jako
                                  wolnosciowy manifest :)

                                  > zgoda, opisałem jeden, jaki mi się z automatyzmu nasunął na skutek
                                  >stanowczości Twej poprzedniej wypowiedzi.

                                  Hihi, "chcę wyjść z domu - to o tym mówię" to az taka stanowczość?
                                  Dla mnie stanowcza to bym była w sytuacji: "chcę wyjśc-wychodzę".
                                  Choć de facto uwazam takie zachowanie za gó...arstwo - co ciekawe w
                                  większości to "męska startegia".

                                  • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 14:26
                                    > Hmm... cięzko będzie cię przerobić na feministę, skoro
                                    > powiedzenie "chcę wyjść z domu" przez kobietę odbierasz niemal jako
                                    > wolnosciowy manifest :)

                                    1. byłbym wdzięczny za wskazanie gdzie napisałem, że tylko w przypadku kobiety
                                    tak to widzę ?
                                    2. w oryginale wypowiedź nie kończy się na "chcę wyjść" tylko jest nie co
                                    dłuższa, a to zmienia kontekst i przede wszystkim "siłę" roszczenia
                                    3. za chwilę sama stwierdzasz, że takie hasło to "gó...arstwo"
                                    • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 15:51
                                      tytus_flawiusz napisał:

                                      > 1. byłbym wdzięczny za wskazanie gdzie napisałem, że tylko w
                                      przypadku kobiety tak to widzę ?

                                      To i męzczyna co z chalupy się chce wydostac to buntownik?

                                      > 2. w oryginale wypowiedź nie kończy się na "chcę wyjść" tylko jest
                                      nie co dłuższa, a to zmienia kontekst i przede wszystkim "siłę"
                                      roszczenia

                                      Jak chciałam wyjść to mówiłam - chcę wyjść. nie tłumaczyłam się
                                      nikomu z tego dlaczego mam takie chcęci, podobnie jak nie tłumaczę
                                      się dlaczego chcę zjeść marchewkę, iść do toalety, przeczytac
                                      książkę, upić się itp. mam potrzeby i mam prawo je realizować...


                                      Ja nie widze nic radykalnego w zgłoszeniu potrzeby działalnosci poza
                                      domem - chcę wyjść do kolezanki, zacząc chodzić na zajęcia, podjąć
                                      doktorat, iść na solarkę, czy co tam jeszcze...anie nie widzę powodu
                                      z takiej chęci się tłumaczyć...

                                      > 3. za chwilę sama stwierdzasz, że takie hasło to "gó...arstwo"

                                      Gówniarstwo to wyjść bez uzgodnienia, zwłaszcza jak sa dzieci. Albo
                                      udawać że się siedzi dłuzej w robocie.
                      • obrotowy przejsc nie, ale przeplynac sie da :) 11.12.09, 13:38
                        niemojabogini napisała:
                        też się cieszysz ze zwiałeś z chałupy?

                        - kazdy by sie cieszyl :)

                        Na rybach bardziej swojskie
                        > towarzycho - można walic wprost.

                        ja tam lowie solo, a za towarzystwo mam szesciopak piwa uwieszony
                        do kajaka i chlodzacy sie w wodzie :)
                        • twojabogini Re: przejsc nie, ale przeplynac sie da :) 11.12.09, 13:55
                          obrotowy napisał:

                          > ja tam lowie solo, a za towarzystwo mam szesciopak piwa uwieszony
                          > do kajaka i chlodzacy sie w wodzie :)

                          No to jestes klasycznym przykladem osoby o mniejszych potrzebach
                          społecznych, która jest szczęsliwa sama ze sobą :) szesciopak piwa
                          solidnie namoczony w jeziorze to jest coś, zwłaszcza jak nikt głowy
                          nie zawraca. Tylko ja nie czuję przy tym potrzeby trzymania w ręku
                          wędki, ale to pewnie róznica płci i to ze mnie nie dotyczy
                          podswiadoma chcęć przedłużenia sobie tego i owego :)
                          • obrotowy chyba zartujesz? :) 11.12.09, 14:16
                            niemojabogini napisała:

                            Tylko ja nie czuję przy tym potrzeby trzymania w ręku wędki

                            chyba zartujesz? - wedke trzymaja w reku tylko napaleni na ryby.
                            moja jest przymocowana do kajaka i co (sama) zlowi
                            - to jej zasluga :)

                            tak wiec obie raczki mam wolne w celu wyciagania piwa z wody
                            i podkladania ich pod gowe, aby moc delektowac sie widokiem okolicznych gorek
                            (bo to taki gorski zalew):
            • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:35
              Co do filozofii zycia itp. - oczywiscie, że proponuję swoją wersję,
              mam promować poglądy JP II albo CH. Mansona? Wolę swoje.

              Co do logiki szachisty i wędkarza - brak analogii. Człowiek ze
              swojej istoty posiada potrzeby - wiedza o tym wiejskie babki, chłopy
              na swój chlopski rozum i naukowcy po latach dociekliwych badań.
              Potrzeby dzielimy na wynikające z fizjologii - niezbędne do
              utrzymania organizmu przy zyciu oraz instynktu - niezbędne do
              utrzymania gatunku przy życiu. Nad jednymi i drugimi w
              większym/mniejszym stopniu ludzie potrafią panować. Potem są
              potrzeby psychiczne warunkujace rozwój - w tym interakcji z innymi
              ludźmi. dziecki ozbawione kontaktów fizycznych rozwijają sie gorzej
              równiez fizycznie, ich układ nerwowy jest mniej dojrzały. To nie
              nipoteza o obiektywna obserwacja, dokonana przez wiejskie baby,
              zweryfikowana naukowo.

              Potem zaś jest cała paleta potrzeb społecznych, kategoryzowanych na
              różne sposoby, które onegdaj krótko podsumowałaby pierwsza lepsza
              baba przed chałupą - idź do ludzi.

              Co do unifikacji potrzeb - to własnie ludzie zredukowani, praca, tv,
              komputer sa zunifikowani, zredukowani. Wyciszyli w sobie potrzebę
              bliskości - nie zarażą się choroba, która będa potem leczyc na koszt
              państwa, nikogo nie zamordują w afekcie, nie rozbiją żadnego
              małżeństwa, nie mają potrzeb orgiastycznej zabawy - nie zarzygaja
              nad ranem przystanku, nie maja potrzeby zmieniania rzeczywistosci -
              nie będą przeszkadzac władzy.
              Nie chodzi o unifikację potzreb. W ramach kontaktów z innymi jeden
              chce wladzy, inny seksualnej władzy nad kobietami/mężczyznami inny
              pomagania ludziom, a inny jeszcze ich wykorzystywania. Tu nigdy nie
              będzie jednolitosci. Chyba, że ludzie wyciszą swoje potrzeby stłumia
              emocje. Wtedy staniemy się robotami przed TV, dla których nawet
              rodzicielstwo sprowadzi się do zakupu paczki pampersów i
              reklamowanego kremu do tyłka.
              • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:46
                > Potem zaś jest cała paleta potrzeb społecznych, kategoryzowanych na
                > różne sposoby, które onegdaj krótko podsumowałaby pierwsza lepsza
                > baba przed chałupą - idź do ludzi.

                No właśnie, że niekoniecznie. Są introwertycy i ekstrawertycy, są osobniki stadne i samotnicy.
                Trywializując. Ludzie są różni i nie ma uniwersalnego przepisu na szczęście - "idź do ludzi" też takim nie jest
                • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:57
                  > No właśnie, że niekoniecznie. Są introwertycy i ekstrawertycy, są
                  osobniki stadne i samotnicy.
                  > Trywializując. Ludzie są różni i nie ma uniwersalnego przepisu na
                  szczęście - "idź do ludzi" też takim nie jest

                  introwertyk i ekstrawertyk to pojęcia które nie odnoszą się do
                  potrzeb kontaktów społecznych, tylko sposobu wyrazania emocji.
                  Ekstrawertykom łatwiej nawiazywac kontakty spoleczne, ponieważ są
                  postrzegani jako osoby otwarte. Ekstrawertykowi moze to zwisac
                  kalafiorem, podczas gdy introwertyk z ogromnym społecznym
                  zapotrzebowaniem moze cierpiec w samotności.
                  Ludzie sa rózni, ale jesli kobieta się zastanawia czy da rady
                  przezyc bez ludzi i twierdzi ze nie jest szczęsliwa, to mozna jej
                  powiedzieć - spróbuj pozyc wśród ludzi, albo - tłum dalej swoje
                  potrzeby i emocje i zyj tak dalej, szczęsliwa nie będziesz, ale nic
                  cię tez nie zaboli (to dopiero jest maszynizacja). jakby ktos pytał
                  czy da rady przezyć bez ludzi bo ma ich dość - to bylaby "insza
                  inszość" :)
                  • fuks0 Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 03:27
                    > introwertyk i ekstrawertyk to pojęcia które nie odnoszą się do
                    > potrzeb kontaktów społecznych, tylko sposobu wyrazania emocji.
                    > Ekstrawertykom łatwiej nawiazywac kontakty spoleczne, ponieważ są
                    > postrzegani jako osoby otwarte. Ekstrawertykowi moze to zwisac
                    > kalafiorem, podczas gdy introwertyk z ogromnym społecznym
                    > zapotrzebowaniem moze cierpiec w samotności.

                    Właśnie, że odnoszą się do ilości potrzeb kontaktów społecznych, sposobu
                    wyrażania - (i niewyrażania) emocji zresztą również.

                    Kilka linków:

                    pl.wikipedia.org/wiki/Introwersja
                    edukacja.gazeta.pl/edukacja/1,101856,6180471,Ekstrawertyk_i_introwertyk___slabe_i_mocne_strony.html
                    rodzaje-osobowosci.choroby-ukladu.com/introwertyk.html
                    www.psychika.eu/introwertycy-5-mitow/
            • obrotowy mam dla niej pomysla, titi :) 11.12.09, 13:43
              Titi_Flavi napisal :)
              autorka się waha, autorka dywaguje co lepsze wyciszenie potrzeb, czy ich
              rozdęcia i niezaspokojenie.

              Jasne, ze to drugie:
              Nadymam potrzeby niczym balon do oporu, a w koncu one
              (jako ten balon) unosza mnie wysoko w przestworza, po czym dla zartu, tenze
              balon przekuwam - spadajac jak kot na cztery lapy
              i budzac sie z pieknego snu zdrowy i radosny :)
              • tytus_flawiusz nie wypali, 11.12.09, 14:30
                u kobiety raz rozdęte potrzeby są nie do wyciszenia, co najwyżej ryczą
                niezaspokojone.
                Nic nie ta kłucie tych nadętych balonów roszczeń, możesz sobie nawet z armaty
                strzelać.

                tak, tak może być tylko w snach :-)
                • obrotowy ano dobrzi 11.12.09, 15:25
                  tytus_flawiusz napisał(?):

                  > tak, tak może być tylko w snach :-)


                  a niech Ci bendzie.

                  ...I had a beautiful dream...
          • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:19
            twojabogini napisała:

            > ...to tez program minimum z bonusem seksualo-imprezowym.
            >
            > Zwiększa się szansa na zaspokojenie potrzeb, w tym tych, które wymagają obecności drugiego człowieka - zarówno fizycznych ....


            -------------------------

            O to, to. O to loto.
            Ja bym tam nie mógł tak żyć bez seksu.
        • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:13
          tytus_flawiusz napisał:

          > jak rozumiem "potrzeby społeczne" są obowiązkowe narzucone ustawowo, czy jak ?
          >

          -----------------
          A nie ??? To powinny być !!!
          Ktoś przecież musi robić na moją przyszłą emę !!!
          • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:15
            > Ktoś przecież musi robić na moją przyszłą emę

            pisze się EMO (czytaj imoł)

            ps. moja rada, z taką dupą raczej się nie wiąż w przyszłości, to już lepszy KOT
    • sweet_pink Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:35
      Bez partnera czy dziecka można.
      Bez przyjaciół sobie nie wyobrażam.

      W dobie internetu wymówka że się nie ma okazji jest łagodnie mówiąc słabą
      wymówką. Wystarczy sie poszwendać po forach związanych z nasza pasją, a
      znajomości sypia się jak z rękawa.
      • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:21
        sweet_pink napisała:

        > Bez przyjaciół sobie nie wyobrażam.
        >
        ------------------

        No i bez seksu!
        • lolcia-olcia Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:27
          Przyjaciele jak przyjaciele, ale seks musi być:D
    • rubi-an Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:42
      Można przejść przez życie bez partnera i dzieci, ale chyba nie da
      się go przejść bez przyjaciół.
      • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:21
        rubi-an napisała:

        > Można przejść przez życie bez partnera i dzieci, ale chyba nie da
        > się go przejść bez przyjaciół.

        -----------------------

        i bez seksu nie można.
        • ziereal Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:33
          bardzo podoba mi się, że w jednym wątku używasz różnorodnych argumentów.

          tak trzymaj!!
        • deodyma Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:13

          > i bez seksu nie można.


          co prawda, to prawda:D


          -
          mój suwaczek
    • tarantinka Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 10:56
      możesz być bardzo szczęsliwa tak żyjąc tylko jest jeden warunek to
      musi być z wyboru a nie z przypadku.
      • mimi-4 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 23:12
        U mnie to nie wybór lecz przypadek.
    • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:20
      "Błękitny zamek" L. M. Montgomery - przeczytaj.

      Wiem, od razu pomyslisz o Ani z Zielonego Wzgórza itp.

      Ta książka jest nieco inna. Nie ma górnolotnych frazesów,
      romantycznych opisów itp. Joanna, główna bohaterka, ma 29 lat i
      tkwi w takiej "wieży samotności", zyje w przekonaniu, ze już nic ja
      nie czeka, wegetuje. Redukuje swoje potrzeby do minimum. Ta książka
      to opis dojrzewania do bycia niezalezną i pewna siebie kobietą,
      przełamywania stereotypów, własnych zahamowań, dojrzewania równiez
      do partnerstwa i związku z mężczyzną. Przy tym ksiązka jest bardzo
      ciepła i zabawna, są też mistrzowskie karykatury mieszczańskich
      postaci :)
      Nie czytałam tej książki całe lata, ale od razu o niej pomyślałam
      czytając twój post.
      • ziereal Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:35
        ja też to polecam.

        babskie, ale fajne, ciepłe z pomysłem.

        poza tym, czy to nie jest tak, że do TV i komputera zawsze możemy wrócić?..
      • mimi-4 Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 00:09
        Nie czytałam, przeczytam.
        Opis bohaterki idealnie do mnie pasuje
      • nathasha Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 14:47
        Tez ja znam, i w chwilach kryzysu bardzo lubie powracac. swoja
        droga, chyba coraz mniej aktualne jest przyslowie - kazda potwora
        znajdzie swego amatora, teraz raczej popularne jest kazdy potwor
        znajdzie amatorke dla siebie...
    • izabellaz1 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:26
      mimi-4 napisała:

      > Czy można przeżyć życie bez partnera, dziecka,

      To potrafię sobie wyobrazić.

      > przyjaciół, znajomych?

      Tego zupełnie nie.

      > Nie mam okazji do poznawania nowych ludzi, powodzenia nigdy nie
      > miałam.

      Czy trzeba być szczególnie urodziwym, żeby mieć znajomych??
      Wyjdź z domu. Co to znaczy, że nie masz okazji poznawać nowych ludzi?
      • mimi-4 Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 22:37
        Nie mam z kim wychodzić.
        Zresztą nawet jak znajdę się w jakimś gronie ludzi to i tak nikt nie
        zwraca na mnie uwagi.
    • lily26 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:36
      Wystarczy prześledzic fora na których sa organizowane spotkania dla samotnych i
      ruszyc tyłek z domu.Nie gwarantuje to oczywiscie,ze z kims sie zaprzyjaznisz ale
      zwiekszysz swoje szanse i sie rozerwiesz.
    • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:38
      Zalecam kupno wykastrowanego kota.
      • ziereal Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:41
        tow.ortalion napisał:

        > Zalecam kupno wykastrowanego kota.
        >
        >

        z każego wątku sobie jaja robisz, a to poważna sprawa jest, ten kot to niby ma
        być jej zapewnić spełnienie wszystkich potrzeb wg piramidy masłowa?

        ;p
        • tytus_flawiusz Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:43
          > ten kot to niby ma
          > być jej zapewnić spełnienie wszystkich potrzeb wg piramidy masłowa?
          >

          no wykastrowany rzeczywiście może mieć z tym problem :-)
          • ziereal Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:49
            tytus_flawiusz napisał:

            > > ten kot to niby ma
            > > być jej zapewnić spełnienie wszystkich potrzeb wg piramidy masłowa?
            > >
            >
            > no wykastrowany rzeczywiście może mieć z tym problem :-)

            czyli kot i wibrator?
            no ale fajnie jest też czasami z ludźmi porozmawiać. Dodam, że z ludźmi, których
            się lubi. Wypić kawę, herbatę, wódkę...

            koty to rozumne stworzenia, ale obawiam się, że ten jeden może nie podołać
            takiemu wyzwaniu.
            • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 11:59
              ziereal napisała:

              >
              > czyli kot i wibrator?
              > no ale fajnie jest też czasami z ludźmi porozmawiać. Dodam, że z ludźmi, któryc
              > h
              > się lubi. Wypić kawę, herbatę, wódkę...
              >
              > koty to rozumne stworzenia, ale obawiam się, że ten jeden może nie podołać
              > takiemu wyzwaniu.
              >
              ----------------------------

              Rzeczywiście tego nie przewidziałem i zachowałem się głupio.
              Stanowczo odradzałbym pojenie kota wódką, zwłaszcza wykastrowanego.
              Organizacje przyjaciół zwierząt mogłyby ją oskarżyć o znęcanie się na wykastrowanym kotem.

              Wydaje mi się, że do oprócz kota i wibratora powinna sobie kupić jeszcze lustro i będzie git.

              Zresztą powiadają, że mądry raczej więcej słucha, niż mówi.
              A przecież sama napisała, że telewizor już ma.
              • ziereal Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:04
                tow.ortalion napisał:


                >
                > Zresztą powiadają, że mądry raczej więcej słucha, niż mówi.
                > A przecież sama napisała, że telewizor już ma.

                uhm, a z telewizorni nawija Krzysiu Ibisz, albo jakieś inne Tańce z Gwiazdami.

                to dopiero znęcanie się nad biednym kotem.

                ja bym radziła sposób na "Zagubioną turystkę" - w sąsiednim wątku wskazówki ;)p
                • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:33
                  ziereal napisała:

                  > ja bym radziła sposób na "Zagubioną turystkę" - w sąsiednim wątku wskazówki ;)p
                  >
                  >
                  -----------------

                  Też trafny wybór.
                  Ale zmodyfikowałbym tę wersję i zamiast mapy użyłbym GPS-a.
                  Kumasz, taka niby blondyna, która zagubiła się we własnym mieście i nie potrafi
                  tego gadżetu obsłużyć.
                  Każdy facet zainteresuje się taką zabawką i chętnie pobawi się systemem. Czy
                  również nią? Tego już zagwarantować nie można.
              • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:13
                tow.ortalion napisał:

                > Wydaje mi się, że do oprócz kota i wibratora powinna sobie kupić
                jeszcze lustro i będzie git.

                Nie no teraz to dopiero dałeś. Powszechnie wiadomo, ze kobiety
                zarabiaja mniej od mężczyn, a ty proponujesz jeszcze dodatkowe
                obciążenie finansowe! Pamiętaj, ze do kota dochodzą stałe wydatki w
                postaci zwirku, szczepień, karmy suchej i mokrej, oraz jednorazowe
                takie jak miska, kuweta, koszyczek, klatka, zeby paskuda móc zanieść
                do weterynarza, no i oczywiscie koszt kastracji.
                Wibrator wymaga wymiany baterii, a nie wynosi smieci i nie kosi
                trwanika (projektanci wibratorów to mężczyxni, którzy maja mętne
                pojęcie o rzeczywistych potrzebach kobiet). Uzaleznienie od alkoholu
                tez jest kosztowne.
                Taki dajmy na to mężczyzna sam przyniósłby zapewne buteleczkę wina,
                spełnił wszystkie funkcje wibratora bez zuzycia prądu oraz funkcje
                dodatkowe, których wibratory nie posiadają, a nawet jesli zrobi
                siusiu, nie oznacza to ze trzeba leciec do marketu po kolejna paczkę
                żwirku. Dodatkowo nieocenione korzysci odniosłoby środowisko - nie
                pracujacy komp i tv, przygaszone swiatła...jakaż to oszczędność
                energii :)

                • ziereal Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:33
                  twojabogini napisała:


                  > Taki dajmy na to mężczyzna sam przyniósłby zapewne buteleczkę wina,
                  > spełnił wszystkie funkcje wibratora bez zuzycia prądu oraz funkcje
                  > dodatkowe, których wibratory nie posiadają, a nawet jesli zrobi
                  > siusiu, nie oznacza to ze trzeba leciec do marketu po kolejna paczkę
                  > żwirku. Dodatkowo nieocenione korzysci odniosłoby środowisko - nie
                  > pracujacy komp i tv, przygaszone swiatła...jakaż to oszczędność
                  > energii :)
                  >

                  następnym razem, proszę Cię, zanim coś napiszesz, weź może najpierw przemyśl
                  ewentualne konsekwencje.
                  odarłaś mnie ze złudzeń, przez Ciebie muszę poważnie przemyśleć tego kota. Przez
                  Ciebie nie mogę już sobie dumać "nie mężczyzna, będzie kot, jeden kij".

                  A może jest jakaś szansa, żeby kota nauczyć samemu latać do marketu po żwirek,
                  no i może jakieś drobne prac domowe, hydraulika, itp?
                  • tarantinka Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:41
                    z tego co się zorientowałam czytając to forum to panowie sikają na
                    deskę ;)
                  • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 13:08
                    ziereal napisała:

                    >odarłaś mnie ze złudzeń, przez Ciebie muszę poważnie przemyśleć
                    tego kota. Przez Ciebie nie mogę już sobie dumać "nie mężczyzna,
                    będzie kot, jeden kij".

                    Wiesz na stałe zamieszkanie kot jest jednak lepszy - zajmuje mało
                    miejsca w łózku, zdecydowanie bardziej ekonomiczny jesli chodzi o
                    wielkość optymalnych porcji jedzenia, jak wracasz z domu podpita to
                    się do ciebie lasi, a nie pyta gdzie się włóczyłaś i wogóle ceni
                    twoją niezalezność. najlepsza opcja to mężczyzna na dochodne, kot na
                    stałe. albo mężczyna na stałe, ale taki o kociej naturze - co sam
                    się sobą zajmie i będzie się milo łasil i mruczał na twój widok :)
                    Uwaga: mężczyzny nie kastrujemy! Chyba, że sika po kątach ;)
                    • frozenman Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 13:15
                      twojabogini napisała:


                      > Uwaga: mężczyzny nie kastrujemy! Chyba, że sika po kątach ;)




                      Albo nie opuszcza deski w kiblu.
                • tow.ortalion Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:42
                  twojabogini napisała:

                  > Taki dajmy na to mężczyzna sam przyniósłby zapewne buteleczkę wina,
                  > spełnił wszystkie funkcje wibratora bez zuzycia prądu oraz funkcje
                  > dodatkowe, których wibratory nie posiadają, a nawet jesli zrobi
                  > siusiu, nie oznacza to ze trzeba leciec do marketu po kolejna paczkę
                  > żwirku. Dodatkowo nieocenione korzysci odniosłoby środowisko - nie
                  > pracujacy komp i tv, przygaszone swiatła...jakaż to oszczędność
                  > energii :)
                  >

                  ----------------

                  Ale kot przynajmniej deski w kiblu nie podnosi.

                  Co do oszczędności to się mogę zgodzić, bo jak obliczyli Włosi pary wydają na
                  jedzenie nawet 32% mniej, niż single.
                  Co do traktowania faceta - nigdy !!!
    • menk.a Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:24
      Da się. Tylko po co? Żeby oszczędzić sobie kolejnego rozczarowania? Mocny
      argument. Tylko w takim razie skoro spokojne życie jak piszesz nie daje Ci
      satysfakcji, to może lepiej mieć jakieś próby? Bez zakładania z góry porażki.
      jeśli zakładasz, że nic Ci się nie uda, coś jest skazane na niepowodzenie...
      siłą rzeczy nie będziesz się starać wkładać odpowiedniego wysiłku w działania,
      pracować na sukces i polegniesz na starcie.

      Bez nadziei bardzo trudno jest żyć.
    • stinefraexeter Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 12:33
      Tak sobie przypomniałam, że jak miałam 17 lat to o takim właśnie życiu marzyłam
      ;) Mieszkać samej, nie stykać się z rodziną i ich zatroskanymi spojrzeniami, ani
      z innymi ludźmi, z którymi nie mogłam się dogadać...
      W sumie dla niektórych ludzi takie życie nie jest złe, zwłaszcza jeśli pracują i
      tam stykają się przez te 8 godzin dziennie z pierwiastkiem ludzkim. Ale wydaje
      mi się, że najgorsze są wówczas weekendy. I wtedy nachodzą człowieka ponure
      myśli oraz poczucie osamotnienia. Jednak mogę się mylić. Ja aż takim
      pustelnikiem nigdy nie byłam.
      • twojabogini Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 13:16
        A ja sobie marzę o pół roku pustelnictwa - znaleźć się w mieście
        gdzie nie znam języka, wynająć małe przytulne mieszkanko, mieć sobie
        jakąś pracę (no chyba wszędzie są mn. koroporacje, gdzie pracuje się
        po angielsku?), albo nie mieć pracy, tylko sobie zyc z tego co
        odłoże wcześniej - i tak żyć samotniczo. Jeśli integracja z ludźmi -
        to przejsciowa, jakies piwko w pubie rozmowa.
        Mam wybrane miasto. Czekam aż moje zobowiązania rodzinne
        zelżeją...Nie za rok, nie za dwa...to moje ciche marzenie i kiedyś
        je zrealizuję. Nie odczuwam potrzeby zrobienia tego już, ale
        chciałabym takiego miejskiego pustelnictwa doswiadczyć.


      • mimi-4 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 23:16
        Masz racje, weekendy są straszne, czasem wydaje mi się, że zwariuje.
      • mruff Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 10:58
        stinefraexeter napisała:


        > wydaje mi się, że najgorsze są wówczas weekendy. I wtedy nachodzą
        człowieka ponure
        > myśli oraz poczucie osamotnienia.

        Myślę,że autorka wątku ma potrzebę stworzenia więzi z innymi ludźmi.
        I od tego są właśnie dobrzy znajomi, a szczęściarze mają przyjaciół.
        PP-przyjaciół prawdziwych a nie na 5 minut.
        Dlatego fajnie mieć znajomych z którymi czasem można wyskoczyć na
        piwo , do teatru i spędzić miło czas.

        Niemniej najwięcej czasu spędzamy z samymi sobą dlatego warto
        polubić siebie :) i własne towarzystwo :)

        Moi dobrzy znajomi zostali w górach ale żyję tym,że już niedługo
        będę ładowała przy nich akumulatory.
    • frozenman Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 16:05
      Też się nad tym zastanawiam i coraz bardziej się przekonuję, że chyba jednak można.
      Niewiarygodnie ponura prawda.
    • vuwu Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 17:51
      Można, wielu ludzi je pewnie tak przechodzi.
      Ale Ciebie nie satysfakcjonuje takie życie, więc?
      Im więcej wychodzisz z domu, tym częsciej masz szansę na poznanie
      nowych ludzi, na spojrzenie na innych, na inspirację.
      Nie muszą to być nawet odrazu przyjaciele, może Cię natchnąć
      sprzedawczyni z warzywniaka czy pan z kolektury.

      Jeśli codziennie będziesz robiła zakupy w danym małym sklepie,
      staniesz się "swojakiem", ludzi poznaje się wszędzie, w sieci też
      ale znajomości z sieci bywają nietrwałe, więc lepiej ruszaj
      gdziekolwiek i nie zniechęcaj się porażkami.
      Jeżeli zostaniesz w domu, to w tym domu kiedyś umrzesz.
    • drinkit Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 18:22
      > Czasem tylko zadaje sobie pytanie czy tak się da, czy tak można
      > przeżyć całe życie?

      Jeżeli dobrze się czujesz z tym, to jak najbardziej. Nie istnieje jeden model
      życia. Każdy robi to, co lubi.
    • wacikowa Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 18:24
      Wszystko zależy od tego czego pragniesz. :)
      • mimi-4 Re: Czy można tak przejść przez życie? 11.12.09, 23:18
        Pragnę mieć rodzinę, znajomych, przyjaciół tylko nie potrafię tego
        zdobyć.
    • fatamorgana0 Pewnie można tylko po co?? n/t 11.12.09, 23:32
      • mimi-4 Re: Pewnie można tylko po co?? n/t 11.12.09, 23:37
        Bo jeśli nie można czegoś zmienić to trzeba to zaakceptować.
        • tr12 Re: Pewnie można tylko po co?? n/t 12.12.09, 00:19
          To o czym piszesz można zmienić, ale innym sposobem.
          • fatamorgana0 Re: Pewnie można tylko po co?? n/t 13.12.09, 02:38
            Wszystko można zmienić, tylko trzeba chcieć.
    • kadfael Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 11:02
      Ja miałam taki etap zycia. Po prostu potrzebowałam takiego
      wyciszenia. Ale zawsze wiedziałam, że to tylko etap, że takie zycie
      byłoby po prostu nudne.
    • z-e-u-s Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 13:11
      Można przejść.
      Ale będzie to tylko przejście, a raczej przeczołganie się.
      Jak chyba każdy, chcesz przeżyć swoje życie maksymalnie szczęśliwie.
      A tego już w samotności nie osiągniesz.
      Można tak przeżyć kilka lat. Później zdziwaczejesz, zaczną działać przeróżne
      mechanizmy psychologiczne mające skompensować deficyty kontaktów.Z tymi
      mechanizmami nawet po podjęciu decyzji o wyjściu do ludzi nie będziesz już w
      stanie tego zrobić a otoczenie Cię odrzuci.
      Znowu zamkniesz się w sobie i swoim świecie.
      Hobby nie jest w stanie zrekompensować deficytów podstawowych potrzeb. Nawet
      szczelne zajęcie nimi całego wolnego czasu.
      Przed sobą sama nie uciekniesz. Samotnośc dopadnie Cie nawet w jednej jedynej
      wolnej minucie, np stojąc w korku na światłach.

      Jeżeli jeszcze możesz zrobić cokolwiek, by nie wpaść w permanentną samotność,
      zrób to teraz.
      • 83kimi Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 14:39
        Nie każdy ma/będzie miał męża/żonę i dzieci, ale ciekawe życie, przyjaciół każdy
        może mieć. Jak to nie masz okazji do poznawania nowych ludzi??? Wystarczy ruszyć
        tyłek z domu i okazja się znajdzie. Zapisz się na jakiś kurs językowy, wyjedź na
        wakacje dla singli albo po prostu wsadź plecak na plecy i pojedź gdzieś dalej,
        nie wiem, do Chin, Tajlandii czy gdziekolwiek, mogą być polskie góry. Jakbyś
        chciała, to na pewno być coś zmieniła. A jeśli siedzisz na dupie przed
        telewizorem, to znaczy, że takie życie Ci pasuje. Twój wybór.
    • hotally Re: Czy można tak przejść przez życie? 12.12.09, 14:41
      Zycie bez pasji musi byc smutne :(
    • 83kimi ile masz lat n/t 12.12.09, 14:43
      • mimi-4 Re: ile masz lat n/t 12.12.09, 15:06
        Jestem po 30.
        • 83kimi Re: ile masz lat n/t 12.12.09, 15:43
          To młoda jeszcze jesteś, całe życie przed Tobą. Jakbyś miała 85 lat, byłoby
          gorzej, bo rzeczywiście nic w Twoim życiu mogłoby się już nie zmienić, ale teraz
          jesteś w super wieku, także jeśli Ci nie odpowiada siedzenie na tyłku przed tv,
          rusz się z domu i zmień coś.
    • buzkashi Re: Czy można tak przejść przez życie? 13.12.09, 13:18
      mozna,ale zeby sie z tym pogodzic i docenic trzeba przezyc
      kilkadziesiat lat chaosu, jak ja. wlasnie mam zamiar tak spedzic
      reszte swego zycia. dziekuje temu, ktory wymyslil internet.
    • princess_yo_yo Re: Czy można tak przejść przez życie? 15.12.09, 12:38
      mozna, mozna tez pewnie byc szczesliwym zyjac w ten sposob ale
      wydaje sie ze sa to przypadki zadkie. spokojne zycie tez jest
      wartoscia sama w sobie, niekoniecznie gorsza niz ciekawe zycie,
      zwlaszcza ze oba pojecia sa wzgledne.

      na prawde az tak trudno z poznawaniem nowych ludzi? jak nie mialam z
      kim jechac na deske (malo popularny sport tu gdzie mieszkam)
      pojechalam na dlugi weekend organizowany dla solo travellers -
      bawilam sie swietnie i poznalam calkiem sporo interesujacych ludzi,
      moze cos takiego?(wrocilam w niedziele, po-wyjazdowe drinki sa
      planowane na styczen :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka