Dodaj do ulubionych

zdradzam BO......

IP: *.toya.net.pl 10.02.04, 17:31
Dlaczego zdradzam?? (on ma żone i dziecko, ja też jestem w związku).
Bo darzę go jakimś uczuciem, bo przychyla mi świat, BO NIE UFAJĄC NIKOMU/
MOJEMU JESTEM PEWNA, że jak mnie kiedyś ktoś zdradzi (a nie zdradził jeszcze,
przynajmniej nie wiem) to będzie mi to łatwiej zaakceptować. Bo jak jestem
czasem zazdrosna o mojego chłopca, to mówię sobie- ty moja droga też bez winy
nie jesteś, a jemu ni e pozwalasz tylko sobie pogadać czy coś w tym rodzaju,
i jest mi łatwiej żyć.
Wniosek - mnie jest łatwiej zdradzając. Pod wieloma względami. Co o tym
sądzicie?
Obserwuj wątek
    • reniatoja Re: zdradzam BO...... 10.02.04, 17:37
      Sądze, ze na kazde wyrzadzane komus swinstwo znajdziesz sobie sliczne
      usprawiedliwienie. Jak sie chce to znalezienie usprawiedliwienia dla kazdej
      podlosci, ktora czynimy, niejest wcale trudne. Tylko po co oszukiwac samego
      siebie?
    • Gość: ukar_ka Re: zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 17:41
      zdradzasz bo...nie kochasz.
    • uri_ja Re: zdradzam BO...... 10.02.04, 18:13
      No nie, czy to ty? po coś ty tu?
      • Gość: ukar_ka Re: zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 18:15
        czy to do mnie? Skąd ta niechęć?
        pozdr,
        • uri_ja Re: zdradzam BO...... 10.02.04, 18:17
          Nie, to do Miriam! Jeśli to ta, o której myślę niech wraca... a jeśli nie, to
          przepraszam!
          • Gość: Miriam_ona Re: zdradzam BO...... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 11.02.04, 11:28
            Nie rozumiem pytania. Jak to po co ja tu?
            Piszę bo myślę, że może niektórzy podobnie myślą. Czy ktoś jeszcze uważa że to
            ma sens?
            Lampion dziękuję ci, bo jako jedna/jeden napisałaś że to prawda. Tak moje
            uczucia są prawdziwe, a na pewno się nie tłumaczę.
    • Gość: lampion3 RePrawda IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 11.02.04, 10:39
      To co napisałaś jest dla mnie prawdą. W sumie to jest bardzo zapobiegawcze
      działanie choć niemoralne. Ale czasem prawda jest ciężka do przełknięcia
    • Gość: never Re: zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 10:46
      być może nie będzie ci tak łatwo kiedy cie zdradzi chyba że takie macie reguły
      w waszym związku tj, zostawiacie sobie dość dużo wolności rozumianej jako
      możliwość posiadania innych partnerów
      • Gość: Miriam_ona Re: zdradzam BO...... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 11.02.04, 11:54
        Nie mamy takich reguł. Już ja bym mu dała mieć inną! :)
    • gostek.gostek Nic nie sądzę - 11.02.04, 11:36
      od sądzenia są sądy ;)

      a powaznie to Cie rozumiem. Od paru miesięcy żyję w układzie typu 2x2, tzn. ja
      mam żonę (+dziecko), moja żona ma kochanka (fakty, nie podejrzenia) i ona wie,
      że ja wiem o nim, żona kochanka mojej żony nie wie co robi jej mąż z moją żoną
      (ona jest jedyną niepoinformowaną), a ja mam przyjaciółkę (żona nie wie o
      niej), z którą żyję i kocham ją (uczucie do żony określam teraz jako szacunek
      do matki naszego dziecka (o które dbam, spotykam się jak najczęśćiej bo je
      kocham i nie dam zrobić mu krzywdy), ona w związku z facetem, który nie chce
      dać jej rozwodu, on też nie wie, że jego żona jest ze mną, też mają dziecko, a
      najważniejsze: jesteśmy ze sobą szczęsliwi.

      I co, czy są sytuacje jednoznaczne czarnobiałe???
      Jak nazwiesz taki układ?

      gostek
      • Gość: Miriam_ona Re: Nic nie sądzę - IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 11.02.04, 11:52
        Rozumiem tylko twoja sytuacja jest taka, że gdyby nie było dziecka to wasze
        związki byłyby inne. A mnie bardziej chodzi o to, że nie ważne z kim ja będę ,
        i jaki kochany będzie ten mój a ja i tak będę miała kogoś (chyba że już nikt
        mnie nie zechce :)
        PO prostu lepiej się czuję, wiedząc że jestem niegrzeczną dziewczynką, jestem
        też mniej doszukliwa jeśli chodzi o mojego, czyli związek jest bardziej udany,
        jak jestem zła na niego to nie obrażam się , nie rujnuje związku choćby z
        nudów, bo mam inne atrakcje.... mogłabym wymieniać wiele
      • mickey.mouse Re: Nic nie sądzę - 13.02.04, 07:58
        gostek.gostek napisał:


        > Jak nazwiesz taki układ?
        >


        Horrendalny
    • pajdeczka Re: zdradzam BO...... 11.02.04, 11:46
      ...GDANA? A kto to taki?
    • fitit Re: zdradzam BO...... 11.02.04, 11:55
      Bardzo przepraszam, ale nie rozumiem Twojego bełkotu.
      • Gość: mgregor Re: zdradzam BO...... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 11.02.04, 20:45
        Nie martw sie...ja tez nie...Chyba chodzi jej o to ze "im gorzej tym lepiej"...
    • Gość: pp Re: zdradzałam BO...... IP: *.chello.pl 11.02.04, 12:00
      zdradzałam kiedy się psuło i chyliło ku upadkowi, zdradzałam kiedy już nic nie
      zostało oprócz przywiązania, zdradzałam kiedy nie kochałam. teraz .... nie
      zdradzam, kocham, jestem szczęśliwa i nawet nie myślę o zdradzie, stało się to
      nie dopomyślenia. napawa mnie wsrętem.
      czy zdradzę? ...nie wiem co przyniesie czas. narazie rozkoszuję się chwilą.
    • Gość: mła Re: zdradzam BO...... IP: *.pm.com.pl 11.02.04, 16:43
      A ja zdradzam, bo chce poczuc sie ladniejsza, bardziej pozadana. Jak sie nad
      tym zastanawiam, to to jest jednak chore.... Nienawidze kłamstwa, a klamię,
      nienawidze zdrady, a zdradzam...
      Ale z drugiej strony jest tylu przystojnych facetów ;) Tyle serc do zdobycia ;)
      Czy to nie jest grzech ograniczac sie tylko do jednego egzemplarza??? ;)
    • Gość: Facet Facet po przejściach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 20:39
      Niestety to jest zwykły egoizm - tym sie kierujecie zdradzając. To wam ma byc
      dobrze i macie czuć sie "szczęśliwi" a co z partnerem, skoro nie dopuszczacie
      myśli o jego zdradzie?
      Prędzej czy pózniej to wróci do was a wtedy... bedzie za pózno i bardzo bardzo
      żle.
      Jezeli jest się z kimś to po to aby ufać i mieć wsparcie ,tylko wtedy ma to
      sens i jest... wartościowe.
    • silentt Re: zdradzam BO...... 11.02.04, 20:44
      A ja sukcesywnie przestaję wierzyć w kobiety. Przykre to.
    • makowa.panienka Re: Jestem w szoku 12.02.04, 07:52
      Idąc tym tropem, może powinnaś zacząć kraść, bedzie Ci łatwiej jak Ciebie
      okradną. No i możesz też kogoś zabić... Wypadki chodzą po ludziach, czasami po
      najbliższych.
    • Gość: D Re: zdradzam BO...... IP: *.elk.edu / *.elk.sdi.tpnet.pl 12.02.04, 09:10

      Rozumowanie na poziomie pantofelka lub eugleny! Moralność marcowej kotki.Za
      10,15 lat zamiast satysfakcjonującego związku będziesz miała wspomnienia o
      byłych facetach i zmarszczki na twarzy.Zdradzasz, bo nie kochasz.
      • Gość: ola Re: zdradzam BO...... IP: *.icpnet.pl 12.02.04, 11:46
        NIE ZDRADZAM!!!!! bo kocham
    • niemonogamiczny Re: zdradzam BO...... 12.02.04, 12:06
      zdrada jest naturalna, zgodna z popędami. Wierność jest narzucana przez
      kulturę. I kobiety i faceci pragną świeżego mięsa. Są ludzi zdolni do wierności
      i niezdolni. Zdolna jest mniejszość, ale stała się ona większością opinii. Czy
      ja zdradzam? Nie, ale nie zamierzam kochać się tylko z jedną kobietą do końca
      świata bo lubię mieć różne i chcę mieć różne.
      pozdrawiam wszystkich
    • monarch Re: zdradzam BO...... 12.02.04, 13:53
      Ci co zdradzaja są po prostu kompletnie niedojrzali do prawdziwego i mądrego
      związku. Ludzie, jakie świeże mięso, co za bzdury. Gdyby ludzie w związkach nie
      siadali na laurach tylko wciąż sie rozwijali, przede wszystkim emocjonalnie,
      zadziwiali by sie siebie przez lata, a nie szukali gdzies swiezej krwi.
    • Gość: jontek Re: zdradzam BO...... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.02.04, 14:21
      nie zdradzam i nie mam zamiaru. prawdziwa miłość wyklucza zdradę
      • Gość: zeze Re: nie zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 14:35
        nie zdradzam, bo:
        1. kocham
        2. dalam slowo honoru, a honor to rzecz swieta
        3. on tez mnie nie zdradza
        4. jak bym zdradzila, to bym sobie tego nie darowala i na koncu strzelila sobie
        w leb, a mam ochote jeszcze troche pozyc
        5. wzielam na siebie odpowiedzialnosc za jego uczucia i nie mam prawa go
        zawiesc i skrzywdzic
        6. on nie zasluguje, zeby byc zdradzony
        7. nie jestem az taką szują
        8. mam silną wole
        9. chwila przyjemnosci nie jest warta ciaglych wyrzutow sumienia
        10. ukrycie zdrady wymaga duzo wysilku, takze emocjonalnego - jak dla mnie zbyt
        duzo
        11. po przekalkulowaniu zyskow i strat zdrada sie nie oplaca

        dziekuje za uwage, pozdrawiam
        • Gość: jontek Re: nie zdradzam BO...... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.02.04, 14:37
          sam punkt 1 wystarczy
          • Gość: wesoła Re: nie zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 15:17
            Wszystko racja,jesli sie kocha swojego partnera/ke to nie ma zdrady i tak
            powinno byc,ludzi laczy milosc, wiernosc i uczciwosc wobec siebie.Szczescie
            jest najwazniejsze bo na nim budujemy nasze wspolne zycie.
            Ale co gdy uczucie mija i w zyciu robie sie pustka? gdy stwierdzamy ze nie
            jestesmy szczesliwi? gdy takie zycie nas meczy,ogranicza? robimy wiele rzeczy z
            przyzwyczajenia, wpadamy w rutyne,jestesmy zmeczeni, niezadowoleni,wkrada sie w
            zycie ponura szarzyzna.Partner nas nie pociaga, czasami denerwuje.Zaczynamy
            nieswiadomie szukac , rozgladac sie wokol siebie, pragniemy poczuc sie chociaz
            przez chwilke szczesliwi.A moze wlasnie przyszedl ten moment zeby cos zaczac od
            poczatku.Wszak jestesmy juz dorosli, dojrzali, inaczej patrzymy na
            zycie,nauczylismy sie czegos przez lata i chcemy nasze doswiadczenie
            wykorzystac.Zdarzaja sie wypadki gdy zakochujemy sie po 30,40,a nawet 60.Czy
            musimy sie bronic przed uczuciem? uwazam ze nie, skoro cos przychodzi to nie
            mozna tego od razu skreslac.
            Ja zdradzilam bo poprostu pokochalam,znalazlam milosc dojrzalsza, powazniejsza,
            oparta na zaufaniu,szczerosci, jest serdeczna, ciepla i taka nasza wspolna.seks
            nie ma nic do rzeczy, jest on malutkiem dopelnieniem do jednosci dwojga dusz.
            Wiele lat temu tez mowilam ze nigdy nie zdradze,ze brzydzilabym sie siebie za
            taki czyn,gardzilam osobami ktore to robily, a sama znalazlam sie w takiej
            sytuacji.Moze mialam wyjscie zeby nie probowac, ale jak mozna samemu sobie
            odbierac odrobine szczescia,a naprawde jestem szczesliwa osoba bo kocham i
            jestem kochana i trwa to juz bardzo dlugo i mam nadzieje, ze szybko sie nie
            skonczy.Pozdrawiam wszystkich szczesliwych i zakochanych.
            • viper39 Re: nie zdradzam BO...... 12.02.04, 15:28
              mysle ze powoli zaczyna zmieniac sie to w sad nad dziewczyna ktora sie
              zakochala....
              a tak naprawde to nikt z nas nie wie jak w danym momencie by sie zachowal... bo
              mowienie sobie eee... mnie sie cos takiego nie nie moze przytrafic to znaczy
              nie spotkalo sie tego kogos gdzie serca walilo mocniej niz zwykle...
              ktos kiedys za nas ustalil normy moralne i w nich dzis zyjemy, to jest dobre
              tamto zle... a srodkiem wisla plynie.... i nikt tak dokladnie nie wie jak jest
              dobrze i jak jest zle...
              bo to wlasnie te normy moralne trzymaja nas w czasami kiepskich zwiazkach...
              ale to tylko moje skromne zdanie
              • Gość: zeze Re: nie zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 16:37
                zgadzam sie generalnie. oczywiscie moje punktowe dywagacje dotyczyly udanego
                zwiazku, kiedy nagle ktos spotyka inną osobę, ktora go zauroczy. nie wypowiadam
                sie w sprawach związków, ktore sie sypią, bo wtedy sytuacja wygląda zupelnie
                inaczej.
                uwazam, ze jesli jest sie w udanym zwiazku, to nie dopuszcza sie do siebie
                innych osob az tak blisko, zeby doszlo do zdrady. owszem, moze sie ktos
                spodobac i mozna o nim skrycie marzyc i snic, ale włącza sie wewnetrzna
                samokontrola, ktora po prostu uniemozliwia zdrade. tak mysle, bo nie raz bylam
                w takiej sytuacji...pozdro
    • Gość: mąż ŻYGAĆ SIĘ CHCE !!! IP: 62.148.92.* 12.02.04, 15:31
      no comment
      • pajdeczka Re: ŻYGAĆ SIĘ CHCE !!! 13.02.04, 09:56
        Gość portalu: mąż napisał(a):

        > no comment

        Ciekawe , czy równie mocno zbierałoby ci się na wymioty (ale wersal!), gdyby to
        napisał facet?
      • Gość: uj Re: ŻYGAĆ SIĘ CHCE !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 17:42
        Rzygać pisze się przez rz, ale jestem po Twojej stronie- bez komentarza
    • Gość: facet Re: zdradzam BO...... IP: *.chello.pl 12.02.04, 16:23
      rozumiem ze zdradzam BO...... - to chodzi o seks z partnerem innym
      niz nasz aktualny staly partner.

      No wiec seks jest przyjemnoscia i jako taki powinien byc urozmaicony.
      Niektorym wystarcza caly czas bulka z serem,
      niektorym wystearcza caly czas tort waniliowy,
      a niektorzy sa tacy ze jak od
      czasu do czasu nie nie zjedza bulki z serem to im tort waniliowy przestaje
      smakowac.

      Staly partner nie ma tu nic do rzeczy,
      mozna go kochac szanowac nie chciec skrzywdzic itd
      ale pozostaje niezaspokojona zadza, znuzenie.

      Ludziom o zadeklarowanych jednostronnych upodobaniach erotycznych jest jeszcze
      jakkolwiek ale co maja zrobic bisexy.
      Baba kocha meza ale jak sie nie przyssie do muszelki to ma depresje.
      Facet kocha zone i dzieci ale jak ja bzyka ty mysli o ciagnieciu druta.

      Sa tacy co moga wytzrymac monogamie i sa tacy co nie moga tak juz jest
      i milosc nawet wielka po 10 wspolnych latach na to nie zaradzi

      • aktin Re: zdradzam BO...... 13.02.04, 09:53
        Zdradziłam po raz pierwszy. To trwa trzeci tydzień. Jest przesympatycznie. Nie,
        nie zakochałam się. Po prostu wspólnie spędzamy czas, którego nie ma dla mnie
        mój partner-pracoholik. Jestem dowartościowana. Naładowana pozytywną energią.
        Czuję się wyjatkowo.
    • Gość: netlaska Re: zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 09:32
      Nie potepiajcie tych co zdradzaja.jest wiele przyczyn.Jesli nie byliscie w
      takiej sytuacji nie mozecie do konaca jej ocenic.
    • silentt Re: zdradzam BO...... 13.02.04, 09:50
      Niektórzy tu piszą o tym, że jak uczucie wygasa to się zdradza.

      Skoro uczucie wygasa i szuka się nowych wrażeń to po co oszukiwać partnera???
      Po co trwać dalej w takim związku???
      Dlaczego ludzie nie potrafią sobie powiedzieć "to koniec, odchodzę" ???
    • Gość: netlaska Re: zdradzam BO...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 10:42
      Dlatego,ze to boli...Zdrada to dla niektorych wyjscue,ze zle dowiadujemy sie
      niestety za puzno...Czesto ma sie jeszcze nadzieje ,ze cos sie zmienie i trwa
      sie w takich zwiazkach
    • Gość: maz Re: zdradzam BO...... IP: *.chello.pl 13.02.04, 11:33
      eee tam a nie moze byc po prostu tak ze z obecnym partnerem jest ok
      i nie chce sie go zmieniac
      tylko chece sie odmiany w lozku
      raz na miesiac sie spotkac z kims, pobzykac
      facet zaspokoic durna pale,
      baba poczuc sie atrakcyjna i posluchac milych slowek
      (swedzaca myszka przewaznie w dalszej kolejnosci)
      i sprawa z glowy
      jedyny bol zeby sie partner nie dowiedzial jesli mialoby mu to sprawic przykrosc
      wystarczy odrobina inteligencji, zapobiegliwosci nic na sile i jakos to jedzie

      zreszta pewnie miliony osob na calym swiecie mialo kochankow, ma i miec bedzie
      i swiat sie z tego powodu nie wali

      a co do strony zdradzanej - chcesz sie dowiedziec o zdracie partnera ?
      ja nie, jak wracam z delegacji wczesniej, to dzwonie do domu
      wiem ze zona mnie kocha ja ją kocham,
      a jak sie jej zdarzy - aaa to jej problem w tym zebym sie nie dowiedzial, zeby
      nie dowiedzieli sie moi znajomi itd
      (a pizdy jej nie ubedzie)
      • silentt Re: zdradzam BO...... 13.02.04, 11:37
        Widzę, że masz chłodne i rozsądkowe podejście.
        Chciałbym też tak, ale pech, że jestem bardzo uczuciowy i wolałbym dowiedzieć
        się o tym i powiedzieć kobiecie, żeby spadała na drzewo.
        • Gość: maz Re: zdradzam BO...... IP: *.chello.pl 13.02.04, 12:09
          czasami jest tak ze przyczyny zdrady partnera nalezy szukac u siebie.
          jestes bez winy ?
          poswiecales jej tyle czasu ile by chciala czy moze do pozna w pracy ?
          bzykasz ja tak jak ona lubi czy szyki numerek i spac ?
          kiedy dales jej ostatnio kwiaty, kupiles perfumy bez konsultacji z nia ?
          chodzicie do kina na twoje czy jej filmy ?

          mozna oczywiscie przerwac zwiazek ale trzeba rozwazyc za i przeciw
          u mnie za utzrymaniem jest 20 lat milosci, zrozumienia, dzieci, wspolne doznania
          czas weryfikuje zwiazek
          a ponadto kocham ja i nie chce jej stracic

          ale JESLI jej sie zdarzy i bedzie na tyle glupia ze to wyjdzie
          (w co nie wierze bo to inteligentna suka)
          to bede mial bzykanko na boku bez obawy ze zona bedzie miala pretensje

          a czy mi sie zdazy/lo ? - to moja sprawa i nic nikomu do tego

          pozdr


          • silentt Re: zdradzam BO...... 13.02.04, 12:51
            Nigdzie nie napisałem, że jestem idealny, ale...

            jak dla mnie zdrada jako reakcja na złą sytuację w związku jest po prostu
            dziecinna. Po to ludzie mogą mówić, żeby się porozumiewać, mówić o tym co jest
            dobrze, co jest niedobrze i o całej masie innych rzeczy.

            Wg mnie głównym powodem tego, że się źle dzieje jest to, że ludzie NIE
            ROZMAWIAJĄ ZE SOBĄ.

            Sam po sobie widzę, że jestem bardzo skryty, czasem boję się coś powiedzieć,
            żeby nie zranić drugiej osoby, ale widzę też, że to do niczego nie prowadzi i
            próbuję się zmienić.
            Należy rozmawiać o wszystkim, tylko rzeczowo i spokojnie, bez unoszenia się
            dumą i bez oskarżania. Na pewno lepiej będzie się żyło.
          • aktin Re: zdradzam BO...... 13.02.04, 18:16
            Gość portalu: maz napisał(a):

            > czasami jest tak ze przyczyny zdrady partnera nalezy szukac u siebie.
            > jestes bez winy ?
            > poswiecales jej tyle czasu ile by chciala czy moze do pozna w pracy ?
            > bzykasz ja tak jak ona lubi czy szyki numerek i spac ?
            > kiedy dales jej ostatnio kwiaty, kupiles perfumy bez konsultacji z nia ?
            > chodzicie do kina na twoje czy jej filmy ?


            Wiesz, dużo racji w tym co napisałeś mężu. Myslę, że gdybym to wszystko
            miała...
            A z tym co by sie ktos nie dowiedział... Mój facet jest tak ślepy, że nawet
            gdybym oparta o jego drzwi... nie kapnął by się.
    • Gość: Ata Re: zdradzam BO...... IP: 217.153.4.* 13.02.04, 14:47
      To jest zwyczajna podłość i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka