Dodaj do ulubionych

Przegrałam jako kobieta.

21.03.10, 14:54
Mam dzisiaj zły dzień i strasznie potrzebuję się wygadać.
Nie chcę zawracać znajomym głowy swoimi smutkami więc wygadam się
tutaj.
Właściwie mogę uznać swoje życie za udane.
Praca, którą lubie, która jest zarazem moim hobby.
Sprawdzone grono przyjaciół, znajomych.
Zawsze znajdzie się ktoś z kim mogę wyjść, ciekawie spędzić czas.
Tylko z mężczyznami mi nigdy nie wychodziło, a ściślej mówiąc nie
istnieli w moim życiu.
Dla mężczyzn nie byłam i nie jestem atrakcyjna.
Nigdy nie byłam na randce, nie całowałam się, nie uprawiałam seksu.
Co za tym idzie nigdy nie poznam uroków macierzyństwa.
W takie dni jak dzisiejszy zastanawiam się dlaczego tak jest, gdzie
popełniłam błąd, co robiłam źle?
Nie znajduje odpowiedzi.
Nie płacze się nad rozlanym mlekiem, prześpie się i jutro obudze w
lepszym nastroju.
Widocznie w życiu nie można mieć wszystkiego.

Obserwuj wątek
    • ursyda Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 14:56
      a lat masz...?
      • gr.een Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:06
        a jake znaczenie ma wiek przy świadomości własnej porażki na jakimś polu?
        • funny_game Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:18
          No wiesz, napisała o tym, że nie zazna radości macierzyństwa. Jeśli jeszcze nie
          doświadczyła menopauzy, to niech lepiej nie kracze :)
          • ursyda Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:55
            że też to trzeba jeszcze wyjaśniać
          • gr.een Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:55
            skoro kracze to musi być dobrze po 30
            w tym wieku człowiek ma jeszcze świadomość
            • funny_game Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:00
              Ke?
              • ursyda Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:04
                koleżanka mówi, że promocja w rossmanie jest na krem koloryzujacy -
                castin - mroźny kasztan
                • funny_game Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:07
                  Obecnie poszukuję bardziej wyrafinowanej palety, zgniła perliczka byłaby
                  bardziej dla mnie.
                  A Ę
                  • ursyda Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:10
                    to może w myśliwskim:)
                    • funny_game Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:21
                      Brudny łosoś w rybnym, a śliwka w warzywniaku, dobra, wiem ;)
                      • gr.een Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:26
                        funny_game napisała:

                        > Brudny łosoś w rybnym, a śliwka w warzywniaku, dobra, wiem ;)
                        >
                        a gdzie on w tej wodzie tak się wybrudził?
                        • funny_game Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:30
                          A od kiedy śliwka to warzywo?
                • gr.een Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:13
                  o toto to
                  :)))
                  • funny_game Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:22
                    Oj kurde, no! :D
    • postponed Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:08
      no tak, macierzyństwo i chłop przy dupie to jedyny wyznacznik kobiecego sukcesu,
      zapomniałam.
      • gr.een Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:12
        a żebyś wiedziała :)
        • postponed Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:50
          green Ty tak serio?
    • rlena Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:09
      Pozawracj glowe tym, ktorych uwazasz za przyjaciol. Moja rada jest:
      nie powtarzaj takich negatywynch afrmacji, jak w tytule twojego
      postu, one maja duza sile.
    • wicehrabia.julian Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:10
      dzisiajsmutna napisała:

      > W takie dni jak dzisiejszy zastanawiam się dlaczego tak jest, gdzie
      > popełniłam błąd, co robiłam źle?

      zabrzmi brutalnie, ale odpowiedź znajdziesz patrząc w lustro, jest jednak
      nadzieja...
      • simply_z Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:16
        nie przecenialabym roli urody.To indywidualna kwestia ,sądzę ,ze
        jesli nie czujesz sie kobieco ,zmyslowo i dobrze w swoim ciele tak
        też odbierają cie inni.Faceci widzą byc moze w tobie kumpla ,bo ty
        sama siebie nie lubisz i uwazasz się za gorszą.Trzeba zaczac od
        drobnych zmian w sobie ,a potem stopniowo zaczac sie otwierac.
      • la-bast Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:16
        a ja uwazam,ze problemy zaczynaja sie w glowie, kobieta ktora nie
        czuje sie atrakcyjna,nigdy nie bedzie atrakcyjna dla mezczyzn.Zcznij
        myslec pozytywnie to i facet sie znajdzie:-)
        • joasiek75 Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:28
          Swoją atrakcyjność masz w głowie i stamtąd ją wydobądź...u mnie funkcjonuje ;)
          • wicehrabia.julian Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:32
            joasiek75 napisała:

            > Swoją atrakcyjność masz w głowie i stamtąd ją wydobądź...u mnie funkcjonuje ;)

            ZAREKLAMUJ SIĘ
            - możesz się zdziwić odzewem :)
            • joasiek75 Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:56
              Nie chce mi się klikać w tego linka sory...;D
              Kliknij sobie sam i sam się zadziw, lub czego tam potrzebujesz...
        • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:36
          To troche takie błędne kolo.
          Trudno czuć się atrakcyjną, jesli nikt nigdy nie zwrócił na mnie
          uwagi.
        • yournana Re: Przegrałam jako kobieta. 22.03.10, 13:12
          Zgadza sie wszystko jest w naszych głowach.
      • liza_s Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:57
        Naprawdę uważasz, że uroda jest warunkiem koniecznym dla zdobycia doświadczeń z
        płcią przeciwną?! Czyżby wszystkie brzydule były dziewicami?
        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:31
          Albo czy wszyscy faceci to ciacha, które tylko wybierają najładniejszą we wsi?:P
          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:06
            > Albo czy wszyscy faceci to ciacha, które tylko wybierają najładniejszą we wsi?:

            Ciacha to zapewne mniejszość, a do tego niezależnie czy ciacho czy nie, facet
            wybierze kobietę, która najbardziej mu pasuje. Jeśli zależy mu bardzo na
            urodzie, to będzie szukał najładniejszej we wsi. ;)
            • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:10
              Ok, aczkolwiek te tezy o brzydkiej, której nikt nie chciał, to tak jakby wszyscy
              faceci byli właśnie ciachami i sobie wybierali, a kobiety z niepewnością i
              drżeniem kolan czekały, czy zostaną wybrane.

              A poza tym uroda naprawdę jest rzeczą gustu i poza przypadkami ekstremalnymi,
              każdy ma szanse na opinie od sasa do lasa.:)
              • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:22
                > Ok, aczkolwiek te tezy o brzydkiej, której nikt nie chciał, to tak jakby wszysc
                > y
                > faceci byli właśnie ciachami i sobie wybierali, a kobiety z niepewnością i
                > drżeniem kolan czekały, czy zostaną wybrane.

                Z moich obserwacji, choć może dość subiektywnych, ze względu na moją płeć,
                wynika, że to faceci mają trudniej, żeby znaleźć wolną i "chętną" kobietę, niż
                kobiety z ilością chętnych.
                Problemem kobiet podchodzących pod tezę "brzydkiej niechcianej", jest fakt, że
                większość właśnie chyba czeka z niepewnością i drżeniem kolan na uśmiech losu,
                zamiast spróbować szczęściu dopomóc.

                > A poza tym uroda naprawdę jest rzeczą gustu i poza przypadkami ekstremalnymi,
                > każdy ma szanse na opinie od sasa do lasa.:)

                Zgadzam się. Co najwyżej można spekulować jakiej części męskiej populacji dana
                kobieta mogłaby się podobać.
                • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:38
                  Co do obserwacji, to nie wiem, bo rzeczywiście ciężko coś powiedzieć będąc po
                  tylko jednej stronie barykady, aczkolwiek imprezowi koledzy nie narzekają.:) Ale
                  rzeczywiście, problem może być w zerowej inicjatywie i czekaniu na księcia. I tu
                  nie chodzi o to, że kobieta od razu ma całkowicie przejmować inicjatywę, bo co
                  kto lubi, ale trochę jej wykrzesać.
                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:59
                    Wiesz, imprezowi, czy faceci czy kobiety, raczej nigdy nie narzekają na ilość.
                    Tylko z jakością bywa różnie. Poza tym, nie każdy jest imprezowym człowiekiem.

                    Co do inicjatywy, to całkowite jej przejęcie może mieć pozytywny skutek na małą
                    ilość przypadków. Zwykle wystarczy przejąć jej na tyle, żeby jasno zaprezentować
                    swoje zainteresowanie, a z pojęciem tego bywa różnie.
                    • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:04
                      Jak to zwykle bywa, w większości przypadków najlepszy jest złoty środek, bo
                      całkowita inicjatywa tylko po jednej stronie pewnie mało komu się podoba.

                      Co do jakości, to o to rzeczywiście najtrudniej.:)
                      • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:11
                        > Jak to zwykle bywa, w większości przypadków najlepszy jest złoty środek, bo
                        > całkowita inicjatywa tylko po jednej stronie pewnie mało komu się podoba.

                        Dokładnie. Złoty środek praktycznie zawsze i wszędzie trzeba umieć znaleźć.

                        > Co do jakości, to o to rzeczywiście najtrudniej.:)

                        Szczególni, gdy jej w pierwszej kolejności się nie szuka.
        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:05
          > Naprawdę uważasz, że uroda jest warunkiem koniecznym dla zdobycia doświadczeń z
          > płcią przeciwną?! Czyżby wszystkie brzydule były dziewicami?

          Wiele tkwi w kompleksach, które czasem wynikają z brzydoty. Sama brzydota
          niekoniecznie musi być przeszkodą.
          Osobiście spotkałem się parę razy z przypadkami dziewczyn po prostu, nazwijmy
          to, poniżej przeciętnej, które swoich facetów miały. Wynikało to chyba ze
          zdrowego podejścia do siebie i życia, a nie rozpływania się ciągle nad myślami
          "jestem brzydka i nikt mnie nie chce".
    • hermina25 Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:32
      a nie możesz się in vitro zapłodnić?Facet na prawdę nie jest w życiu do niczego
      potrzebny,ot czasu umilacz i tyle,ale zgodzę się,że ciężko żyć w świadomości nie
      posiadania potomstwa ,jeśli chce się takowe posiadać
      zapłodnienie in vitro,to świetna koncepcja...sama możesz wybrać przystojnego i
      inteligentnego reproduktora ,a potem cieszyć się posiadaniem wymarzonego
      dziecka... i na co tu samiec do szczęścia?Potrzebny tylko jako dawca nasienia

      no,a teraz możecie mnie jechać...a ja to tradycyjnie oleje z góry na dół :)
      • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:39
        No właśnie, kobiety jeszcze nie mają najgorzej, bo zawsze mają in vitro. Facet
        się zapłodnić nie może, a nawet gdyby chciał zapładniać, to i tak to kobieta
        decyduje. ;)

        A co do kwestii omawianej w temacie. Każdy ma mniej lub bardziej przekichane w
        życiu, ale trzeba dostrzegać dobre strony od czasu do czasu. Jeśli autorka wątku
        nie jest całkiem brzydka, to zawsze jakiś facet się dla niej by znalazł.
        • pochodnia_nerona Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 15:52
          Ja jestem przeciwna takim rozwiązaniom. Dziecko później może mieć do matki
          pretensję, bo ono się na świat samo nie wybiera. Ja tam wolałabym mieć pełną
          rodzinę.
          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:00
            Wszystko fajnie, dopóki jest na czym i przede wszystkim z kim tą pełną rodzinę
            budować. A jak nie ma, to lepiej świadomie skazać się na wykreślenie z puli
            genetycznej świata?
            • simply_z Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:07
              nie wiem ale mnie sie zawsze wydawalo ,że dziecko jest decyzją
              obojga i jesli planuje ciąże to tylko z kims kogo kocham.
              • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:01
                > nie wiem ale mnie sie zawsze wydawalo ,że dziecko jest decyzją
                > obojga i jesli planuje ciąże to tylko z kims kogo kocham.

                A co jeśli właśnie nie masz kogoś kogo kochasz?
                • simply_z Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:28
                  > A co jeśli właśnie nie masz kogoś kogo kochasz?
                  prosciej byloby odpowiedziec-to sie nie decyduje na dziecko ale
                  zdaje sobie sprawę ,że dla wielu kobiet to ciezka decyzja.
      • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:15
        Nie chodzi tylko o dziecko.
        Ja bym chciała wreszcie wiedzieć jak to jest być z facetem.
        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:25
          > Ja bym chciała wreszcie wiedzieć jak to jest być z facetem.

          Jak w sensie seksualnym, to daj gdzieś sex ogłoszenie i zaraz będziesz w
          chętnych przebierać niezależnie od Twojej urody. Jak chodzi o związek, to w
          sumie nie wiem czego oczekujesz na forum tak naprawdę. My facetów w Twoim
          otoczeniu nie mamy jak zmusić, żeby się Tobą zainteresowali.
      • rumak.hrabiny Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:49
        hermina25 napisała:

        > a nie możesz się in vitro zapłodnić?Facet na prawdę nie jest w życiu do niczego
        > potrzebny,ot czasu umilacz i tyle


        facet jest też między innymi po to, by wyjaśnić kobiecie co to jest zapłodnienie
        in vitro i że w tym wypadku jest to metoda zbyt skomplikowana, kosztowna i na
        99% zbędna
    • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 16:14
      Ale co tak naprawdę jest problemem? Chyba nie te "uroki macierzyństwa", tylko
      brak jakichkolwiek doświadczeń damsko-męskich. Skoro prowadzisz życie
      towarzyskie, obracasz się między ludźmi to nie wynika to z tego, że jesteś
      odludkiem, więc powinnaś pomyśleć, dlaczego tak jest. No i zależy ile masz lat.
      • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:01
        Takie info jak wiek to podstawowa sprawa, żeby coś dało się napisać. Imho to
        trollowa prowokacja chyba.
        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:03
          No właśnie, bo u mnie w liceum dla niektórych 18-latek to była tragedia i wstyd,
          że jeszcze nie miały chłopaka.;) I też myślę, że troll.
        • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:13
          Niestety to nie jest prowokacja.
          • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:35
            Skoro tak, to powinnaś zastanowić się, dlaczego jesteś w takiej sytuacji. I
            odpowiedź pewnie wcale nie będzie prosta, typu jestem wredna czy mam pryszcza na
            brodzie, bo doświadczenia damsko-męskie (lub jednopłciowe:) mają wredni, głupi,
            nieciekawi, grubi, brzydcy, nieśmiali - więc to wcale nie musi być przysłowiowe
            "ze mną jest coś nie tak".

            Ze znanych mi kobiet, które mają prawie zerowe doświadczenie w takich kwestiach,
            jedna ma tak fajny charakter i usposobienie, że aż czasami jej zazdroszczę, a
            druga wręcz przeciwnie, dłużej niż 10 minut z nią nie wytrzymasz.
            • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:56
              > Ze znanych mi kobiet, które mają prawie zerowe doświadczenie w takich kwestiach
              > ,
              > jedna ma tak fajny charakter i usposobienie, że aż czasami jej zazdroszczę,

              To dlaczego w takim razie ma prawie zerowe doświadczenie. W takich sprawach
              prawie zawsze musi być coś nie tak z daną osobą. Niekoniecznie coś naprawdę
              niemożliwego do przeskoczenie, ale wystarczająco złe, że stanowi dla tej osoby
              blokadę.
              • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:00
                Pisząc wprost, jest brzydka. Do tego inteligentna, sympatyczna, charakterna i
                samodzielna. Połączenie wybitnie dla koneserów.
                • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:06
                  > Pisząc wprost, jest brzydka. Do tego inteligentna, sympatyczna, charakterna i
                  > samodzielna. Połączenie wybitnie dla koneserów.

                  Ale normalnie jakiś koneser może się znaleźć. Chyba, że naprawdę jest tak
                  brzydka, że nikogo zainteresowania nie budzi. To jednak bywa problem małego %
                  kobiet.
                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:09
                    Pewnie się znajdzie, ale dziewczyna ma małe szanse na tzw. podboje, z czym
                    zazwyczaj problemu nie mają dziewczyny przeciętne w każdym względzie.
                    • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:18
                      > Pewnie się znajdzie, ale dziewczyna ma małe szanse na tzw. podboje, z czym
                      > zazwyczaj problemu nie mają dziewczyny przeciętne w każdym względzie.

                      Zawsze możesz próbować ją z kimś wyswatać. Jak ona nie ma okazji, to trzeba jej
                      ją stworzyć. :)
                      • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:26
                        Ale to nie jest kwestii okazji, bo to osoba towarzyska i mająca sporo znajomych,
                        ja przy niej odludkiem jestem. Jest też taka kwestia, że jej najbliższa kumpela
                        to dziewczyna o pokaźnym biuście i nieskomplikowanej osobowości, acz też bardzo
                        towarzyska - jak myślisz, która jest non stop podrywana?:)
                        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:38
                          > Ale to nie jest kwestii okazji, bo to osoba towarzyska i mająca sporo znajomych
                          > ,
                          > ja przy niej odludkiem jestem. Jest też taka kwestia, że jej najbliższa kumpela
                          > to dziewczyna o pokaźnym biuście i nieskomplikowanej osobowości, acz też bardzo
                          > towarzyska - jak myślisz, która jest non stop podrywana?:)

                          Wiadomo, że podrywana będzie ładniejsza, bo faceci na początku właśnie po tym
                          oceniają kobiety. Tu działa prosta zasada kontrastu. Jak mamy kobietę i
                          postawimy ją koło kobiety atrakcyjniejszej, to dla facetów będzie zawsze mniej
                          atrakcyjna. Jak postawimy ją koło jeszcze brzydszej kobiety, to ta pierwsza na
                          zasadzie kontrastu ma szansę zostać uznaną za atrakcyjną.
                          Poza tym, podrywanie podrywaniem, ale na dłuższą metę jeśli to o czym piszesz
                          jest dobrym odzwierciedleniem rzeczywistości, a z tej dziewczyny nie jest
                          totalny pasztet, to i tak powinna mieć szansę kogoś znaleźć.
                          Nie mogę mówić za całą męską populację, ale np. ja, jak i zapewne część innych
                          facetów, wolałbym dziewczynę może mniej atrakcyjną fizycznie (byle w granicach
                          mojej tolerancji) niż atrakcyjną, ale "nieskomplikowaną".
                          • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:41
                            Wiadomo, tak samo, jak dziewczyny będą latały za najprzystojniejszym na
                            imprezie. Też uważam, że szanse ma, ale jednak mniejsze niż ładna i
                            nieskomplikowana.
                            • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:56
                              > Wiadomo, tak samo, jak dziewczyny będą latały za najprzystojniejszym na
                              > imprezie. Też uważam, że szanse ma, ale jednak mniejsze niż ładna i
                              > nieskomplikowana.

                              Cóż, nie mogę zaprzeczyć, bo musiałbym kłamać (co mi i tak kiepsko wychodzi).
                              Mogę co najwyżej stwierdzić, że musi szukać lepszych okazji do znalezienia kogoś.
                              Ja już nie raz widziałem prawdziwe "pasztety", które sobie facetów znalazły,
                              więc jak problemem tej Twojej koleżanki jest tylko uroda, to prędzej czy później
                              na jakiegoś musi trafić.
                              • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:59
                                Też tak sądzę, aczkolwiek koleżanka ma lat 26 - to trochę inny kaliber niż taka
                                sama sytuacja po 30-tce.
                                • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:08
                                  > Też tak sądzę, aczkolwiek koleżanka ma lat 26 - to trochę inny kaliber niż taka
                                  > sama sytuacja po 30-tce.

                                  Tu masz rację. Taka 26-tka, to młoda "dupa" jeszcze. Po 30-stce już desperacja
                                  może się włączyć. Choć też może nie być za późno. Najważniejsze to chcieć coś
                                  zmienić i rzeczywiście do tego dążyć.
      • joasiek75 Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:01
        Zawsze zamiast damsko-męskich kontaktów może miec damsko-damskie ;D
        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:03
          Też prawda :)
      • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:13
        Jestem po 30.
        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:27
          > Jestem po 30.

          No to jeszcze trochę na znalezienie faceta czasu się znajdzie.

          Jednak najpierw odpowiedz sobie na pytanie co z Tobą jest nie tak, że nie
          interesujesz facetów. Następnie możesz próbować to zmienić, albo szukać faceta,
          który to zaakceptuje.
    • pendzacy_krolik niedziele sa do du...y 21.03.10, 16:59
      a jeszcze kiedy pada, tak jak u mnie....
      nie martw sie swoja samotnoscia,choc cie doskonale rozumiem. nie
      jest tak,jak sobie wyobrazasz,kiedy widzisz dwoje ludzi. zazwyczaj
      mniej rozowo,zeby nie powiedziec tragicznie.
      • ani-a-35 Re: niedziele sa do du...y 28.03.10, 13:29
        Weekendy dla samotnych są okropne.
        Wtedy jeszcze bardziej odczuwa się swoją samotność.
        • sid.leniwiec Re: niedziele sa do du...y 28.03.10, 14:24
          Dziewczyno, przestań smęcić.
          Ja jestem wolna (no ale to coś innego niż samotna, kwestia podejścia), wprawdzie
          randkuję, ale de facto faceta nie mam.
          Wczoraj byłam na rowerze i w klubie. Zaraz idę do kina. I to wszystko z ludźmi -
          mimo, że nie mam faceta. A nawet kiedy jestem cały weekend sama, to nie czuje
          się samotna, no ale ja po prostu lubię siebie, może to z tym masz problem?
    • aardwolf Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:13
      Zapewne bład polegał na wierze w to, że kobiecie aktywność nie uchodzi i jedyne
      co może ona robić to biernie czekać.
      • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:28
        > Zapewne bład polegał na wierze w to, że kobiecie aktywność nie uchodzi i jedyne
        > co może ona robić to biernie czekać.

        Niestety wielu bierne czekanie wychodzi na dobre, bo w końcu facet pojawia się w
        ich życiu, ale przez to reszta ma złudzenie, że i na nie przyjdzie czas i pojawi
        się rycerz na białym rumaku. ;)
        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:41
          Czy wychodzi na dobre, to różnie bywa, bo facet może i się pojawi, ale podejście
          "wreszcie jest" może baaardzo obniżać poprzeczkę.:)
          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:54
            > Czy wychodzi na dobre, to różnie bywa, bo facet może i się pojawi, ale podejści
            > e
            > "wreszcie jest" może baaardzo obniżać poprzeczkę.:)

            Tak, ale że "obniżenie poprzeczki" działa na naszą korzyść (często z jakiś zbyt
            nierealnych wymagań), to nie mogę tu raczej narzekać. ;)
            • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:56
              Oj, uspokój się z tymi nierealnymi wymaganiami.;)
              Na korzyść obniżającego poprzeczkę nie zawsze działa.
              • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:01
                > Na korzyść obniżającego poprzeczkę nie zawsze działa.

                Może nie, ale ten dla kogo poprzeczka zostanie obniżona się ucieszy. Dlatego
                osoba obniżająca musi umieć obniżyć ją do rozsądnego poziomu. :)
                • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:07
                  Albo nie obniżać wcale, w myśl zasady, że lepszy jeden porządny ciuch, niż 5
                  takich sobie (znowu ta ilość i jakość:).

                  No i należałoby zacząć od tego, czy chodzi o związek, czy o sam seks, bo
                  wysokości poprzeczki będzie zróżnicowania (aczkolwiek nawet na one night stand
                  imo nie trzeba jej mieć przy samym dnie...)
                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:16
                    > Albo nie obniżać wcale, w myśl zasady, że lepszy jeden porządny ciuch, niż 5
                    > takich sobie (znowu ta ilość i jakość:).

                    Jak stosujemy odzieżową analogię, to czasem lepiej 5 porządnych ciuchów mieć,
                    niż tylko jeden, ale markowy na pokaz (choć nie mam pojęcia co mogłoby to
                    oznaczać w odniesieniu do związków, do ubrań jednak pasuje).

                    > No i należałoby zacząć od tego, czy chodzi o związek, czy o sam seks, bo
                    > wysokości poprzeczki będzie zróżnicowania (aczkolwiek nawet na one night stand
                    > imo nie trzeba jej mieć przy samym dnie...)

                    Nie wiem jakie masz doświadczenia i światopogląd w zakresie one night stands,
                    ale w takich przypadkach zwykle kobiety chyba szukają mężczyzn o "wyższej"
                    atrakcyjności fizycznej niż normalnie dla zaspokojenia chęci bycia atrakcyjną.
                    Kwestie psychiczne nie są oczywiście bez znaczenia, ale raczej schodzą na drugi
                    plan w porównaniu do szukania faceta na coś poważniejszego.
                    • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:22
                      > Jak stosujemy odzieżową analogię, to czasem lepiej 5 porządnych ciuchów mieć,
                      > niż tylko jeden, ale markowy na pokaz (choć nie mam pojęcia co mogłoby to
                      > oznaczać w odniesieniu do związków, do ubrań jednak pasuje).

                      Po pierwsze - chyba mało kto ma tak podzielną uwagę.:) A po drugie rzeczywiście
                      kwestia podejścia i kryteriów, aczkolwiek w przypadku ciuchów to rzeczywiście
                      dużo prostsze.:)

                      > Nie wiem jakie masz doświadczenia i światopogląd w zakresie one night stands,
                      > ale w takich przypadkach zwykle kobiety chyba szukają mężczyzn o "wyższej"
                      > atrakcyjności fizycznej niż normalnie dla zaspokojenia chęci bycia atrakcyjną.
                      > Kwestie psychiczne nie są oczywiście bez znaczenia, ale raczej schodzą na drugi
                      > plan w porównaniu do szukania faceta na coś poważniejszego.

                      Zgoda, aczkolwiek chemia może wyniknąć nie tylko z atrakcyjności fizycznej. A
                      one night stand to nie musi być tak, że idziesz z takim założeniem na imprezę i
                      wyrywasz, tylko po prostu poznajesz kogoś i iskrzy między wami, z różnych powodów.
                      • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:40
                        > Po pierwsze - chyba mało kto ma tak podzielną uwagę.:) A po drugie rzeczywiście
                        > kwestia podejścia i kryteriów, aczkolwiek w przypadku ciuchów to rzeczywiście
                        > dużo prostsze.:)

                        W przypadku ciuchów też łatwiej jest się zdecydować, bo o ile czasem można się
                        wahać w zakresie tego co nam się podoba lub nie, to w kwestii tego co możemy
                        mieć, nie ma większych wątpliwości. Bierzemy to na co mamy kasę.

                        > Zgoda, aczkolwiek chemia może wyniknąć nie tylko z atrakcyjności fizycznej. A
                        > one night stand to nie musi być tak, że idziesz z takim założeniem na imprezę i
                        > wyrywasz, tylko po prostu poznajesz kogoś i iskrzy między wami, z różnych powod
                        > ów.

                        Cóż, nie imprezuję, więc nie mam praktycznego doświadczenia w takim zakresie,
                        ale wierzę Ci na słowo, bo w sumie ma to sens. ;)
                        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:43
                          Wiesz, takie one night stand czy też nawet dłuższa znajomość bez zobowiązań, to
                          nie musi być wynik imprezy, aczkolwiek ludziom tak to się kojarzy, że wchodzisz
                          do klubu i wyrywasz.:)
                          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:51
                            > Wiesz, takie one night stand czy też nawet dłuższa znajomość bez zobowiązań, to
                            > nie musi być wynik imprezy, aczkolwiek ludziom tak to się kojarzy, że wchodzisz
                            > do klubu i wyrywasz.:)

                            Nie twierdzę, że tylko na imprezach można to zapoczątkować, ale raczej typ
                            imprezowych facetów bardziej spełnia kobiece kryteria w chęci zawarcia takiego
                            układu.
                            No i jeśli nie ma ewidentnej chemii od razu, to raczej nic z czegoś takiego nie
                            wyjdzie, bo facet raczej nie ma jak tego zasugerować jeśli nie ma pewności, że
                            trafi na podatny grunt.
                            • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:54
                              Moim zdaniem różnie bywa.:)
                              • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:58
                                Nie bardzo wiem w jakim sensie "różnie", ale kto wie, może rzeczywiście tak być.
                                Zależy co kogo w życiu spotka.
                                • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:03
                                  Zgadzam się, że musi być chemia, ale z tymi imprezowymi facetami bywa różnie.
                                  Aczkolwiek statystycznie pewnie rzeczywiście takie akcje najczęściej między
                                  imprezowymi się dzieją.
                                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:12
                                    > Aczkolwiek statystycznie pewnie rzeczywiście takie akcje najczęściej między
                                    > imprezowymi się dzieją.

                                    To zapewne wynika głównie z tego, że w spokojnych nieimprezowych trudniej
                                    dojrzeć coś seksualnie pociągającego. Tacy są raczej dobrym ustabilizowanym
                                    materiałem na męża jak któraś chce iść na kompromis w tym zakresie.
                                    • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:17
                                      Eee tam, zależy, imprezowi chłopcy bywają banalni.:) Tu chodzi raczej o pewność
                                      siebie i gotowość do przygód.
                                      • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:39
                                        > Eee tam, zależy, imprezowi chłopcy bywają banalni.:) Tu chodzi raczej o pewność
                                        > siebie i gotowość do przygód.

                                        Wiesz, pewność siebie i gotowość do przygód, to jedne z głównych cech
                                        imprezowych ludzi. Przecież pod pojęciem kogoś imprezowego niekoniecznie trzeba
                                        rozumieć prostaka, któremu tylko wyskoczenie na imprę w głowie.
                                        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:43
                                          O to mi chodzi, że imprezowym najłatwiej się spiknąć, bo sprzyja temu pewność
                                          siebie. I nie chodzi o prostaka, tylko o to, że anty-imprezowość (nieśmiałość
                                          etc.) też bywa pociągająca.
                                          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:57
                                            > I nie chodzi o prostaka, tylko o to, że anty-imprezowość (nieśmiałość
                                            > etc.) też bywa pociągająca.

                                            Nie wiem w jakim wszechświecie żyjesz, ale chętnie zbuduję bramę międzywymiarową
                                            i tam wyemigruję. ;)
                                            Ja się jeszcze nie spotkałem z przypadkiem, żeby kobieta uznała nieśmiałość za
                                            pociągającą, a przynajmniej, żeby coś z czegoś takiego wyszło.
                                            • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:04
                                              No bo dla większości nie jest, co nie znaczy, że nie jest dla każdej. Ja
                                              największe fajerwerki miałam z facetem spokojnym i raczej nieśmiałym, wiec nie
                                              ma co sądzić po pozorach.:)
                                              • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:11
                                                Ale pozory, to zwykle pierwsza rzecz na podstawie której oceniamy innych. A
                                                często właśnie pierwsza ocena ma duży wpływ na to co dalej będzie.
                                                • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:16
                                                  Ok, ale to, że większość kobiet za pociągające uznaje pewność siebie i
                                                  przebojowość nie znaczy, że nie znajdą się takie, dla których nieśmiałość będzie
                                                  pociągająca.
                                                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:25
                                                    > Ok, ale to, że większość kobiet za pociągające uznaje pewność siebie i
                                                    > przebojowość nie znaczy, że nie znajdą się takie, dla których nieśmiałość będzi
                                                    > e
                                                    > pociągająca.

                                                    Ale one będą w mniejszości. Ja praktycznie nie znam kobiety, której nie
                                                    pociągałaby pewność siebie i przebojowość, a z drugiej strony, nie potrafiłbym
                                                    wymienić nawet jednej, która poleciałaby na nieśmiałość. Co najwyżej znalazłbym
                                                    parę przykładów kiedy nieśmiałość kobitom aż tak bardzo nie przeszkadzała.
                                                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:29
                                                    Są w mniejszości, ale są. Nie jest tak, ze takich kobiet nie ma. Ja lubię
                                                    nieśmiałych, aczkolwiek nie znaczy to, że polecę na każdego nieśmiałego faceta,
                                                    bo wszystko zależy od konkretnego człowieka i całego zestawu cech, a nie jednej.
                                                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:37
                                                    Ok, masz rację, ale rozpatrując w szerszej perspektywie, patrząc na popyt i
                                                    podaż, nie ma tu zbytniej korzyści dla facetów. Nawet gdy cały zestaw cech
                                                    decyduje, to trzeba mieć szansę te cechy zaprezentować.
                                                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:40
                                                    Ale to działa w stronę jednej i drugiej płci, że jest jakiś typ osoby, który ma
                                                    większe powodzenie, a ktoś z innym zestawem cech ma mniejsze szanse. A jeśli
                                                    chodzi o szanse do zaprezentowania się, to mogą być ograniczone, ale ciężko,
                                                    żeby były żadne.
                                                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:45
                                                    Haha no to mnie przegadałaś chyba, bo nie mam argumentów, żeby się z Tobą nie
                                                    zgodzić, ani choćby dla wyprowadzenia jakiejkolwiek polemiki. ;)
                                                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:51
                                                    Do usług.:)
    • anwad Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:47
      Spotykasz się ze znajomymi, wychodzisz, ale... czy poznajesz nowych ludzi, czy funkcjonujesz raczej w dość zamkniętym środowisku?
      • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:51
        Funkcjonuje raczej w dość zamkniętym środowisku.
        • anwad Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 17:58
          Wiedziałam:) Musisz pomyśleć racjonalnie - jak masz kogoś poznać, skoro do tego nie dążysz, nie stwarzasz sobie do tego okazji? Domyślam się też, że dużo czasu poświęcasz pracy. Podsumowując, jak masz kogoś poznać, skoro nie jesteś na to otwarta? Czekasz na cud?:)
          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:08
            > Czekasz na cud?:)

            Zapewne tak, jak zresztą większość kobiet zakładających podobne wątki.
            Ostatecznie sprawę można sprowadzić do prostej kwestii tego, że z autorką wątku
            wcale tak źle nie jest, tylko już się po prostu poddała i nie daje sobie okazji,
            żeby kogoś znaleźć lub zostać znalezioną.
    • tarantinka Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:08
      to mi się wydaje wręcz nie możliwe. chcąc, nie chcąc spotykamy na
      swojej drodze życia ludzi, uśmiechamy się, rozmawiamy, nikt mi nie
      wmówi, że z takiego zwykłego życia nie rodzi się nic więcej. Ten
      post jest kompletnie nierealny. Atrakcyjność tu nie ma nic do
      rzeczy, bo to tylo kwestia czasu i częstotliwości - coś tam zawsze
      się dzieje. Trzeba żyć na kompletniej pustyni, żeby przez 30 lat
      kompletnie nic a nic nie wydarzyło sie w jakieś sferze życia.
      • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:11
        No właśnie - nic w sensie ani jeden seks, żadne pocałunki, ani jedna randka
        udana lub nie. Nic, wcale. Dla mnie też dziwne.
        • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:15
          Jak się nad tym zastanawiam też wydaje mi się to dziwne.
          Jednak niestety tak wygląda moje życie, smutne.
          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:17
            > Jak się nad tym zastanawiam też wydaje mi się to dziwne.
            > Jednak niestety tak wygląda moje życie, smutne.

            Główne pytanie jakie się pojawia w tej chwili, to co tak naprawdę chcesz z tym
            zrobić?? Czy piszesz tu na forum, tylko dla zaspokojenia chęci wyżalenia się, a
            następnie dalej będziesz wiodła swoje życie tak jak dotychczas się toczyło??
            • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:21
              Nie lubię się nad sobą użalać, dzisiaj mam wyjątkowo zły dzień,
              dlatego napisałam tutaj.
              Chciałabym coś z tym zrobić, tylko nie bardzo wiem jak się do tego
              zabrać?
              • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:28
                Teraz pytam na powaznie.
                Jestes/bylas osoba unikajaca ?
                Mialas oznaki fobii spolecznej ?
                • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:45
                  > Mialas oznaki fobii spolecznej ?

                  O, ja kiedyś trafiłem na test, który sprawdzał czy ma się właśnie fobię
                  społeczną. Wyszło mi, że spełniam wiele kryteriów według, których się ją
                  diagnozuje. Choć z drugiej strony, w innym teście wyszło mi, że prawie jestem
                  psychopatą. ;)
                  Ale, że fobię społeczną mógłbym poważnie mieć, to miło by było móc się
                  solidaryzować z kimś na forum w swoim aspołecznym podejściu do świata
                  wynikającym z dysfunkcji tworzenia więzów społecznych. ;)
              • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:47
                > Chciałabym coś z tym zrobić, tylko nie bardzo wiem jak się do tego
                > zabrać?

                Wiesz, mogę rzucić kilka standardowych tekstów z zakresu "my forumowicze
                solidaryzujemy się z Tobą i rozumiemy Twój problem", takich jak "wyjdź do
                ludzi", "zapisz się na jakiś kurs", itp.
                Jednak prawda jest taka, że na dobrą sprawę mamy niewiele informacji, żeby
                zasugerować poważniejsze kroki mające na celu rozwiązanie problemu.
                • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:52
                  >mamy niewiele informacji, żeby
                  >zasugerować poważniejsze kroki mające na celu rozwiązanie problemu.

                  Ja nie bede tak subtelny jak Dystansownik. Mnie po prostu wkurwia gdy ktos zaklada temat o swoim problemie i na tym jego wklad w watek sie konczy. Zadaje pytanie i zero odzewu. Lzy jej oczy zalaly, ze nie moze odpowiedziec?
                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:56
                    Bo w takich wątkach bardziej chodzi o to, żeby się wygadać i wyżalić, a nie
                    dostać rady, z których można skorzystać.
                  • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:57
                    Chyba nie mam fobii społecznej.
                    W kontaktach zawodowych, koleżeńskich nie mam problemów.
                    Jedynie w sprawach damsko-męskich sobie nigdy nie radziłam.
                    • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:02
                      > Jedynie w sprawach damsko-męskich sobie nigdy nie radziłam.

                      A podejrzewasz chociaż czemu? Jaki może być tego powód?
                      • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:16
                        Jak byłam młoda byłam bardzo nieśmiała.
                        Udało mi się nad nią zapanować.
                        Teraz to chyba blokuje mnie brak doświadczenia, wstyd i uczucie
                        bycia gorszą z tego powodu.
                        • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:19
                          Czyli to o czym ponizej napisalem.
                        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:44
                          > Jak byłam młoda byłam bardzo nieśmiała.
                          > Udało mi się nad nią zapanować.
                          > Teraz to chyba blokuje mnie brak doświadczenia, wstyd i uczucie
                          > bycia gorszą z tego powodu.

                          To przecież jeszcze nie tak źle. Dobrze, że udało Ci się nad tym zapanować, a
                          nie na odwrót (akurat w tym przypadku trochę wiem co mówię).
                          Jak masz problem z brakiem doświadczenia i wstydem z tego powodu, to zawsze
                          możesz poszukać kogoś o podobnym podłożu emocjonalnym. Może to nie będzie
                          spełnienie marzeń, ale już jakiś początek.
                • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:55
                  Zdaje sobie z tego sprawe, że obcy ludzie nie powiedzą co i jak
                  zrobić, aby było dobrze.
                  Nie wiem czy w ogóle można mi pomóc?
                  Skoro sama sobie przez tyle lat nie potrafiłam pomóc?
                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:01
                    Pomóc komuś lub sobie bardzo często można. Kwestia tkwi w tym jak to zrobić.
                    Tutaj tak naprawdę na to za wiele miejsca po prostu nie ma. Tym bardziej jeśli
                    nawet nie do końca wiadomo co chcesz osiągnąć i co może być dokładnie źródłem
                    problemu.
                    • aardwolf Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:05
                      przecież to jest banalne.
                      Wystarczy że obywatelka pójdzie w piątek/sobotę do dowolnego klubu, rozejrzy się
                      wśród podpieraczy ścian, wybierze w miarę najmniej beznadziejnego, ustawi się do
                      niego pod odpowiednim kątem i powie do niego cokolwiek (nawet 'czy postawisz mi
                      drinka').
                      • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:10
                        No i jest jeszcze internet.:)
                        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:14
                          > No i jest jeszcze internet.:)

                          To też dobre rozwiązanie, ale trzeba umieć unikać różnych dewiantów zapewne. ;)
                          • aardwolf Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:15
                            Wystarczy się umówić w miejscu publicznym.
                            • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:45
                              W sumie może to nie najgorsze wyjście. Zawsze jest szansa, że trafi się na kogoś
                              normalnego i może nawet całkiem fajnego.
                  • kolorowa_diablica Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:54
                    sprawa jest bajecznie prosta. Zaloguj się na sympatii, czy innym badziewiu radkowym i już. Napisz o sobie kilka słów, wrzuć jakieś zdjęcie, na pewno faceci się odezwą i jest szansa na poznanie kogoś, randkę, początek znajomości damsko-męskiej.
                    Głowa do góry!
                    • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:58
                      Może od razu tutaj też dać zdjęcie. W końcu chętnie bym zobaczył jak
                      rzeczywiście wygląda jedna z tych kobiet, która opisuje się jako "brzydka" na
                      forum, bo to nie jest pierwszy raz.
                      • kolorowa_diablica Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:04
                        tutaj pewnie zdjęcia nie wrzuci, zresztą słusznie, bo nie nam oceniać, czy jest ładna, czy nie. Pewnie za chwilę poleciałoby parę rad typu - zmień fryzurę etc, ale znalazłoby się mnóstwo prześmiewców wytykających jej np. garbaty nos, zeza, czy cokolwiek jeszcze. Bez sensu, to nie miejsce na upublicznianie fotek. A swego czasu sama miałam fotkę w wizytówce, ale ja daleka jestem od oceniania siebie jako brzydkiej :))

                        ale pomysł z sympatią wydaje mi się w tej sytuacji najsensowniejszy.
                        bo siedzenie i użalanie się na forum wiele w sytuacji nie zmieni...
                        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:16
                          > tutaj pewnie zdjęcia nie wrzuci, zresztą słusznie, bo nie nam oceniać, czy jest
                          > ładna, czy nie.

                          W sumie racja. Tak naprawdę mało kto chce usłyszeć szczerą opinię na swój temat
                          jeśli nie jest ona pozytywna. Z tego względu najczęściej unika się jakichkolwiek
                          tego typu ocen.

                          > ale pomysł z sympatią wydaje mi się w tej sytuacji najsensowniejszy.
                          > bo siedzenie i użalanie się na forum wiele w sytuacji nie zmieni...

                          Tu też masz raczej rację. Ani do niczego tu nie dojdzie, ani sensownego faceta
                          nie znajdzie, więc powinna choć spróbować na jakichś portalach typu sympatii
                          poszukać.
                      • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:48
                        Trudno obiektywnie ocenić swój wygląd, ale jakiś wad typu nadwaga,
                        krzywy nos nie mam.
                        Nie mam też blond czupryny, ogromnego biustu i długich nóg może więc
                        w tym problem?
                        • aardwolf Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:52
                          > Nie mam też blond czupryny, ogromnego biustu i długich nóg może więc
                          > w tym problem?
                          Żeby kupić farbę do włosów wymagane jest obywatelstwo RPA?
                          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:59
                            > Żeby kupić farbę do włosów wymagane jest obywatelstwo RPA?

                            Ale po co? Blond włosy to nie jest jakiś uniwersalny wyznacznik kobiecego kanonu
                            piękna. Sam widziałem wiele kobiet, brunetek, czy nawet rudych, które wyglądały
                            naprawdę atrakcyjnie, a niekoniecznie taki sam efekt osiągnęłyby jako blondynki.
                        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:56
                          > Trudno obiektywnie ocenić swój wygląd,

                          Wiem, każdy chyba ma z tym problem.

                          > ale jakiś wad typu nadwaga,
                          > krzywy nos nie mam.

                          No to już wcale nie jest tak źle. Różne ludzie mają gusta, ale imho nadwaga to
                          największy zabójca atrakcyjności w przypadku kobiet.

                          > Nie mam też blond czupryny, ogromnego biustu i długich nóg może więc
                          > w tym problem?

                          No i? Niektórzy wcale za blondynkami nie przepadają, mały biust, to wbrew
                          pozorom nie jest deal breaker, a czasem po prostu nie ma znaczenia, no tylko
                          braku długich nóg trochę szkoda, ale tak naprawdę jak wiele kobiet je ma?
                          • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 22:09
                            No i nadwagę - jeśli się naprawdę chcę - można zwalczyć lub chociaż ograniczyć.
                        • kolorowa_diablica Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:07
                          a może w tym, że zamiast coś zrobić, siedzisz bezczynnie w swojej samotności już o "kilka" lat za dużo. Skoro urodę masz choćby przeciętną, co stoi na przeszkodzie? Wsród facetów też nie widać tylko samych Pitów, Depów, czy innych Banderasów.
                          Mam jednak wrażenie, że znalazłaś sobie super wymówkę na każdą sytację - jestem taka biedna, nieszczęśliwa, nikt mnie nie chce.

                          Nie za kazdą kobietą ustawiają się kolejki, ale też nie przesadzajmy.

                          CO zamierzeasz z tym zrobic, oprócz wyżalania się na forum?
                          a może narzekanie wypełnia wszystkie Twoje potrzeby, skoro do tej pory biernie siedzisz i nie starasz się nic zmienić.
                          • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:15
                            Masz sporo racji w tym, że jestem bierna.
                            Ja nie wiem jak się do tego zabrać, przecież nie mam w sprawach
                            damsko-męskich doświadczenia.
                            No i czy po 30 ma to jeszcze sens?
                            • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:20
                              > No i czy po 30 ma to jeszcze sens?

                              A czemu nie? Masz przed sobą przynajmniej drugie tyle życia, a przy dobrych
                              układach i dwa razy tyle.

                              A jak się za to zabrać? Możesz zacząć jak już sugerowano, od konta na jakiś
                              portalu randkowym, oczywiście ze zdjęciem i porządnym opisem, żeby ktoś na nie
                              zwrócił uwagę.
                              Poza tym, zawsze możesz próbować sama zagadać do jakiegoś faceta. Niekoniecznie
                              wprost podrywać, ale trochę spróbować poflirtować.
                            • kolorowa_diablica Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:20
                              nie, już nie ma. Teraz pozostało Ci już tylko klęczeć na grochu i modlić się, zeby we śnie doznać orgazmu.
                              no i co, ze jesteś po 30? No i co, ze nie masz doświadczenia?
                              Nikt nie sugeruje CI, żebyś brała się za podrywanie czołowego playboya w pracy.

                              Zaloguj się kobieto na randkowni i zobaczysz, ze poznanie kogoś, to żaden cud.
                              • dzisiajsmutna Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 22:13
                                Fakt od pewnego czasu mam takie myślenie, że poznanie kogoś to jak
                                cud lub wygranie w totka.
                                Jeśli od zawsze ma się z tym problem to trudno uwierzyć, że jest
                                inaczej.
      • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:07
        >Trzeba żyć na kompletniej pustyni, żeby przez 30 lat
        > kompletnie nic a nic nie wydarzyło sie w jakieś sferze życia.

        Nie potrzeba na to 30 lat, wystarcza 3-4 lata w okresie, w ktorym intensywnie poznaje sie zycie, ludzi. Ty doswiadczasz, zbierasz informacje, uczysz sie. Niektorzy w wieku nastoletnim maja powazne problemy ze soba, przez co traca sporo czasu na to by czegos doswiadczyc, a teraz po prostu sie tego wstydza. Pozostali im tego nie ulatwiaja, bo zawsze taka osoba bedzie dla nich "dziwna" badz tez ciezko bedzie im sie z nia porozumiec. Gdy zauwazasz, ze Twoje starania ida na marne dochodzisz do wniosku, ze sie do tego nie nadajesz i coraz bardziej sie w sobie zamykasz. I tak w konsekwencji do 3-4 lat samotnosci nastoletniej nalezy dodac kolejnych 10 lat rezygnacji i wycofania.
        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:16
          Wiesz, wiek nastoletni jest bardzo specyficzny i nie wiem czy często to się
          przekłada tak jak piszesz. Tym bardziej, że zdobywanie doświadczeń
          damsko-męskich w na studiach, a nie w liceum, to "za moich czasów":) nie był
          ewenement.
          • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:27
            Nie jestes w stanie zdobyc doswiadczen z kobietami na studiach, jezeli niczego wczesniej w tej sferze zycia nie przezyles. Dobra jets jeden wyjatek, gdy dany obiekt sobie ciebie upatrzyl i slepo dazy do zdobycia.
            Osoba niesmiala, zamknieta w sobie, zestresowana, zakompleksiona, bez doswiadczen bedzie wysylala odpowiednie sygnaly do plci przeciwnej, a jak wiadomo kobiety idealnie te sygnaly potrafia odczytywac. Sama mowa ciala bedzie odstraszac, a jak dodamy do tego strach przed rozmowa to szanse na powodzenie sa znikome. Takze majac tych 20 pare lat powinno sie miec zdrowe poczucie wlasnej wartosci, bez tego nikt cie nie zauwazy. Na studiach kobiety przebieraja w facetach jak w ulegalkach, wiec dlaczego mialyby tracic czas na kogos "innego". Pisze o facetach, poniewaz kobiety w tej samej sytuacji maja latwiej, no chyba ze sa wyjatkowo brzydkie, wtedy maja przejebane.
            • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:36
              To prawda, że im później, też trudniej, ale ani faceci, ani kobiety nie są grupą
              jednorodną i skoro damscy bokserzy, głupole, alkoholicy, maminsynkowie i inne
              nieszczęścia znajdują sobie partnerki, to i dla niedoświadczonego i
              zakompleksionego coś się znajdzie, aczkolwiek fakt, nie będzie miał łatwo.
              • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:39
                I jeszcze jedno - nieśmiały milczek może minusować dlatego, że nie wiadomo, czy
                zachowuje się tak, a nie inaczej, bo jest skryty, czy patrzy na daną babkę z
                góry i "mam Cię gdzieś" - bo wycofanie czasami daje takie wrażenie.
                • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:48
                  Tutaj sie zgodze.

                  Polecialabys na niesmialego milczka?
                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:53
                    Zależy jak zaawansowana byłaby to nieśmiałość, jeśli byłby to ktoś, kto nie
                    byłby w stanie przełamać się do jakiejkolwiek normalnej rozmowy, to mogłoby być
                    ciężko. Aczkolwiek wolę milczka od kolesia, który gada żeby gadać, a nic mądrego
                    do powiedzenia nie ma.
                    • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:01
                      >Aczkolwiek wolę milczka od kolesia, który gada żeby gadać, a nic mądrego do powiedzenia nie ma.

                      Eee tam, to ja juz wiem, ze na milczka nie zwrocilabys uwagi. Zreszta co to za porownanie milczek - glupol?
                      • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:05
                        Gratuluje wszechwiedzy, a skrajności porównałam celowo, żeby pokazać, ze są
                        gorsze rzeczy niż nieśmiałość.
                        • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:15
                          Do tego nie trzeba miec wszechwiedzy. Wystarczy gruntowna obserwacja i zwrocenie uwagi w jaki sposob ludzie na taka osobe reaguja.
                          Twoje porownanie milczkow z glupolami na pewno tym pierwszym doda skrzydel, w koncu swiadomosc, ze jest ktos gorszy pozytywnie nastraja, nawet jezeli mowa o idiotach.
                          • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:20
                            Porównanie było z powodu lansowanej tezy, że programowo woli się przebojowych.

                            A to, że większość facetów woli cycate nie znaczy, ze kobiety małobiuściaste
                            maja się załamać i przekreślić swoje szanse. Tak samo jest z milczkami i
                            gadułami. O ile taki milczek będzie miał problem z seryjnymi podrywami, o tyle
                            kiedy już uda mu się nawiązać kontakt, to może to być fajniejsza znajomość, niż
                            piąta w tym tygodniu znajomość przebojowego.
                            • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:21
                              > A to, że większość facetów woli cycate nie znaczy, ze kobiety małobiuściaste
                              > maja się załamać i przekreślić swoje szanse.

                              Tak, tym bardziej, że wbrew pozorom dla facetów (przynajmniej tych o poziomie IQ
                              powyżej ziemniaka), sam rozmiar piersi jednak specjalnie dużego znaczenia nie
                              będzie miał.
                            • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:35
                              > Porównanie było z powodu lansowanej tezy, że programowo woli się przebojowych.

                              Bo tak jest.

                              > A to, że większość facetów woli cycate nie znaczy, ze kobiety małobiuściaste
                              > maja się załamać i przekreślić swoje szanse.

                              Nietrafione porownanie. Jest wielu milosnikow kobiet z malymi biustami. Zaden z moich kolegow nie przekreslil kobiety ze wzgledu na jej maly biust. Wiekszosc tych najbardziej przebojowych ma wlasnie panienki niezbyt hojnie obdarzone przz nature.

                              >O ile taki milczek będzie miał problem z seryjnymi podrywami, o >tyle kiedy już uda mu się nawiązać kontakt, to może to być >fajniejsza znajomość, niż piąta w tym tygodniu znajomość >przebojowego.

                              Operujesz ogolnikami.Widac, ze nie mialas kontaktu z takimi osobnikami.
                              Ja tez moge tylko przypuszczac co mysli o mnie pewna siebie, usmiechnieta kobieta, jednak nie widzialem zeby takie osoby zwracaly uwage na zamknietych w sobie kolesi.
                              • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:37
                                Okej, okej - wiesz lepiej. Pasi?
                                • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:45
                                  Nie poddawaj sie tak szybko. :)

                                  Teraz mi sie przypomnialo, ze to Ty masz pupe jak Baranska. Prawdziwy zaszczyt dla mnie, ze moglem z Toba wymienic informacje na ten jakze ciekawy temat. Wpisze Ci do mojego notesu pod literka "S" jak sukces.
                                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:53
                                    Poddaję się, już mi się nie chce.;)
                                    • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:00
                                      Co on rozumie przez tą pupę? Bo jakoś nie mogę skojarzyć o kogo chodzi i ciężki
                                      mi to sobie zwizualizować. ;)
                                      • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:05
                                        Dystansownik, ale masz chlopie zaleglosci. :)
                                        To widnieje na moim pulpicie i cieszy moje oczy.
                                        KLIK
                                        • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:17
                                          O ładne. A ja pewnie mam zaległości, bo na pulpicie zamiast nagiego tyłka
                                          trzymam las skryty we mgle. ;)
                                          • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:24
                                            Ja mialem poprzednio alpengulen na mount everestcie, ale jednak zdecydowalem sie na pupe Baranskiej. :)
                                            • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 21:29
                                              Jakby dobrze poszukać, to pewnie i lepsze pupy by się znalazły. :)
                                              • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 22:07
                                                Wam to dogodzić.:)
                • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:49
                  > I jeszcze jedno - nieśmiały milczek może minusować dlatego, że nie wiadomo, czy
                  > zachowuje się tak, a nie inaczej, bo jest skryty, czy patrzy na daną babkę z
                  > góry i "mam Cię gdzieś" - bo wycofanie czasami daje takie wrażenie.

                  W 9 przypadkach na 10 jednak takie zachowanie będzie powodowane skrytością
                  zrodzoną z nieśmiałości. Niezależnie od tego jakie to może robić wrażenie. Po
                  prostu takie zachowanie nie jest w żaden sposób atrakcyjne.
                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:55
                    No nie jest atrakcyjne. Co nie znaczy, że automatycznie skazuje na ostracyzm
                    społeczny i towarzyski. Poza tym ciężko tak teoretyzować bez odniesienia do
                    konkretnej osoby.
              • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:46
                >damscy bokserzy, głupole, alkoholicy, maminsynkowie

                Tylko, ze tych cech nie widac na poczatku znajomosci, moze z wyjatkiem glupoli, ale sa i takie damy, dla ktorych inteligencja partnera nie ma znaczenia. Natomiast niesmialych/zakompleksionych wyczuwa sie na odleglosc.
            • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 19:54
              Tu niestety muszę się całkowicie zgodzić. Mogę najwyżej zostawić mały komentarz
              co do tego fragmentu:

              > Na studiach kobiety przebieraja w facetach jak w
              > ulegalkach, wiec dlaczego mialyby tracic czas na kogos "innego". Pisze o faceta
              > ch, poniewaz kobiety w tej samej sytuacji maja latwiej, no chyba ze sa wyjatkow
              > o brzydkie, wtedy maja przejebane.

              Na studiach wiele kobiet jest już po prostu zajęte, im dalej tym więcej. Pod
              koniec studiów praktycznie bardzo ciężko znaleźć wolną kobietę, która albo nie
              jest totalnym pasztetem (przepraszam za brzydkie określenie), albo nie czeka na
              księcia z bajki.

              Kobiety ogólnie rzeczywiście mają tu łatwiej, bo to faceci je muszą podrywać, a
              nie na odwrót i poza właśnie tymi skrajnymi przypadkami wyjątkowo brzydkich
              kobiet, albo wysyłających bardzo negatywne "wibracje", to reszta nie ma
              specjalnych problemów z facetami.
              • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:01
                No ale bycie zajętą to nie jest stan na całe życie - ludzie się wiążą i
                rozstają. Aczkolwiek fakt, u nas ciągle wypada się związać do 25 roku życia.:) A
                oprócz pasztetów i księżniczek są jeszcze właśnie takie, które zakończyły
                związek, lub taki, które uważają, że związek na poważnie, to jeszcze nie w tym
                wieku.
                • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:07
                  > No ale bycie zajętą to nie jest stan na całe życie

                  Ale wystepuje spora rotacja i kazda panna szuka w miare normalnego faceta. Znajdz mi kobiete, ktora przekroczyla 25 rok zycia i ktora wejdzie w zwiazek z niedoswiadczonym, malomownym "mezczyzna" ?
                  Przeciez szkoda czasu na takiego osobnika, a nie ma sie gwarancji na to, ze wyprowadzi sie go "na ludzi".
                  • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:10
                    > Przeciez szkoda czasu na takiego osobnika, a nie ma sie gwarancji na to, ze wyp
                    > rowadzi sie go "na ludzi".

                    Tym bardziej, że jak niedoświadczony i małomówny jest w stanie poderwać taką
                    kobietę?? Ja osobiście nie znam podobnych przypadków.
                    • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:13
                      Jaka kobietę? Bo jeśli ten nieśmiały oczekuje przebojowej dziewczyny o wyglądzie
                      Angeliny Jolie, to przypominam Twoje wpisy o księżniczkach mających zbyt wysokie
                      w stosunku do możliwości wymagania.:)
                      • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:19
                        > Jaka kobietę?

                        W sumie jakąkolwiek. Przecież nieśmiały człowiek nawet nie będzie w stanie za
                        bardzo stworzyć okazji do podrywu, a przypadek, gdy kobieta jego spróbuje
                        poderwać, to raczej rzadkość.

                        > Bo jeśli ten nieśmiały oczekuje przebojowej dziewczyny o wyglądzi
                        > e
                        > Angeliny Jolie, to przypominam Twoje wpisy o księżniczkach mających zbyt wysoki
                        > e
                        > w stosunku do możliwości wymagania.:)

                        W sumie przebojowa dziewczyna byłaby dobrym rozwiązaniem dla takiego faceta, bo
                        jak dwoje nieśmiałków by się dobrało, to niewiele mogłoby z tego wyjść.
                        Poza tym, nawet przypadki takich facetów z zawyżonymi wymaganiami się trafiają.
                        Trzeba umieć ocenić swoją "ligę", a ktoś nie mający obycia towarzyskiego może
                        mieć z tym problem.
                        • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:26
                          Fakt, różnica w temperamentach to często jest bardzo dobry pomysł. Pod
                          warunkiem, że tzw. baza się zgadza - światopogląd, plany na życie etc.
                          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:31
                            > Fakt, różnica w temperamentach to często jest bardzo dobry pomysł. Pod
                            > warunkiem, że tzw. baza się zgadza - światopogląd, plany na życie etc.

                            O to wbrew pozorom nie trudno, tyle że po prostu nie pyta się o to na starcie znajomości, ale raczej wychodzi to w "praniu".
                  • sid.leniwiec Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:11
                    Moja koleżanka niedawno za takiego wyszła. Ludzie naprawdę maja różne
                    upodobania, sama czasami o tym zapominam, gdy widzę sztywniarę, głupka, 25-latkę
                    o mentalności starej ciotki, piotrusia pana - a oni wszyscy w związkach. Ja bym
                    nie poleciała, ktoś inny poleciał, tyle.
                • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:08
                  Ale na studiach związki często są już poważniejsze. Jak wiem, że dziewczyna ma
                  faceta, z którym już się zaręczyła, to wiadomo, że od razu zakładam, że jest
                  niedostępna.
                  Akurat kobiety, które związki zakańczają i takie, które na poważnie nie są do
                  tego w tym wieku gotowe, to spora mniejszość. Przynajmniej w moim otoczeniu.
                  Pojedyncze przypadki zawsze się znajdą, ale chyba nie na tyle, żeby tworzyć na
                  ich podstawie regułę.
    • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:22
      Glowa do gory.

      Dobra wiadomosc jest taka:

      Jeszcze tylko 2 lata i 3 miesiace, a do naszego pieknego kraju zjedzie cala europejska smietanka. Anglicy, Holendrzy, Dunczycy, uwielbiani poludniowcy. Przystojniacy w wypasionych furach, przepych, blichtr i egzotyka beda na wyciagniecie reki.

      Masz sporo czasu na depilacje, dobranie odpowiedniej fryzury, zrzucenie zbednych kilogramow, zapoznanie sie z zasadami savoir vivre, lizniecie sztuki.

      Zla wiadomosc jest taka, ze nie przyjada potomkowie Kunta Kinte i Mohammeda, dlatego bedziesz musiala sie ograniczyc do europejskich chlopakow, powod wiadomy.

      A teraz do roboty.
      • 83kimi Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:37
        A Ty się zainteresowałaś jakimś facetem? Jeśli ktoś Ci się podoba, to zaproś go
        na randkę. Nie wyjdzie za pierwszym razem, to wyjdzie za dziesiątym.
        • kombinerki_pinocheta Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:40
          To byl do mnie ?
          • dystansownik Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 18:48
            Raczej do autorki wątku. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. ;)
    • dziala_nawalony Re: Przegrałam jako kobieta. 21.03.10, 20:41
      dzisiajsmutna napisała:

      > Mam dzisiaj zły dzień i strasznie potrzebuję się wygadać.
      > Nie chcę zawracać znajomym głowy swoimi smutkami więc wygadam się
      > tutaj.
      > Właściwie mogę uznać swoje życie za udane.
      > Praca, którą lubie, która jest zarazem moim hobby.
      > Sprawdzone grono przyjaciół, znajomych.
      > Zawsze znajdzie się ktoś z kim mogę wyjść, ciekawie spędzić czas.
      > Tylko z mężczyznami mi nigdy nie wychodziło, a ściślej mówiąc nie
      > istnieli w moim życiu.
      > Dla mężczyzn nie byłam i nie jestem atrakcyjna.
      > Nigdy nie byłam na randce, nie całowałam się, nie uprawiałam seksu.
      > Co za tym idzie nigdy nie poznam uroków macierzyństwa.
      > W takie dni jak dzisiejszy zastanawiam się dlaczego tak jest,
      gdzie
      > popełniłam błąd, co robiłam źle?
      > Nie znajduje odpowiedzi.
      > Nie płacze się nad rozlanym mlekiem, prześpie się i jutro obudze w
      > lepszym nastroju.
      > Widocznie w życiu nie można mieć wszystkiego.
      >



      nic jeszcze nie przegralas.Dam ci uniwersalna rade jaka daje
      takim osobom jak ty..jesli uwazasz sie za malo atrakcyjna/ego badz
      przy kazdej probie zdobycia partnera/ki jednostka kreatywna i
      aktywna w kazdy mozliwy sposob.I zmien wszystko w sobie samej od
      ubioru i fryzury poczynajac,a konczac na sposobie poruszania sie/to
      bardzo wazne/.no i zrob to o czym wspominala pewna popularna niegdys
      Renata..zainstaluj sobie kurwiki w spojrzeniu.Uwierz mi,to dziala
      jak cholera! ..a i jeszcze jedno wpraw sie w lekki stan
      niewazkosci..8) pozdrawiam i uszy do gory!!/cokowlwiek mialoby to
      znaczyc..8)
    • kitty_cat123 Re: Przegrałam jako kobieta. 22.03.10, 00:43
      Nic nie przegralas jeszcze. Dokonaj pewnych zmian w sobie,
      zewnetrznie i wewnetrznie , a bedzie lepiej.
    • brzydula001 Też przegrałam 22.03.10, 15:30
      Może Cię to pocieszy, ale nie jesteś sama. Jestem w identycznej
      sytuacji. Może nawet gorszej - zostałam odrzucona przez mężczyznę i
      jako kobieta czuję się fatalnie, jak widać po nicku. Teraz, jak ta
      idiotka, siedzę i płaczę nad sobą.

      Nie powinniśmy jednak być bierne, trzeba coś ze sobą robić,
      wychodzić do ludzi, zająć pasjami. Może z czasem i nam przydarzy się
      jakiś romans? Nie wiadomo tak naprawdę co się może spodobać,
      przecież różni ludzie mają związki, nie?
    • li_lah nie ma czego żałować !!!!!!!!! 23.03.10, 00:56
      nie masz czego żałować. dzieci to masa poświęceń, wypruwania sobie żył i mnóstwo
      kłopotów. dlaczego chcesz na sile burzyć ład i porządek? ciesz się zyciem kobieto!
      a jak juz tak bardzo musisz zrobic z siebie inkubator to zafunduj sobie
      wycieczke w jakieś dalekie kraje np Indie (hindusi strasznie lecą na białe
      laski, nawet te niezbyt ładne) i zrób sobie z Hindusem dzieciaka.
      • rachela25 __ 23.03.10, 12:11
        wole mieć dzieciaka i troche problemów,niż wracać do pustego domu
        usiąść w kanapie i patrzyć w sufit albo w tv. Owszem ona pójdzie do
        kina,do knajpy, na impreze ale później wróci do pustego domu.
        Śmieszy mnie to jak ktoś gada takie bzdury typu,,po ci ci rodzina,,
        Człowiek jest zwierzęciem stadnym nie lubi samotności i nic na to
        nie poradzisz, a takie oszukiwanie siebie samego skończyć się może
        desperacją .
        • li_lah Re: __ 23.03.10, 13:24
          w pewnych kwestiach się mylisz. Naprawdę istnieją kobiety bezdzietne z wyboru,
          dla których pojawienie się potomka to bylaby największa tragedia życiowa.
          Powroty do pustego domu są ukojeniem od codziennego zgiełku świata zewnętrznego.
          Ile ludzi tyle poglądów na sprawę.
          ja oczywiście rozumiem, że ona chce dziecko mieć, ale nie musi popadać w
          desperację. jeśli pragnie dziecka to niech je sobie zrobi, a nie uzależnia to
          czy będzie matką od tego czy zostanie czyjąś żoną
          • sid.leniwiec Re: __ 23.03.10, 17:54
            Zgadzam się z Li_lah, no ale niektórzy muszą mieć klapki na oczach i wygłaszać
            jedyne słuszne prawdy objawione w kwestii zjawisk społecznych, chyba też żeby
            siebie samych przekonać.:)
          • rachela25 Re: __ 28.03.10, 19:21
            jak znajomi założą rodziny, nie będą mieli czasu latać po baletach ,
            grono ludzi z którymi spędza czas gwałtownie się zmniejszy . Owszem
            są tacy ludzie, urodzeni samotnicy,aspołeczni.Ale jest to może 2%
            społeczeństwa, reszta się okłamuje a czasami zaczyna w to wierzyć że
            im do szczęścia rodzina nie potrzebna. Zegar biologiczny da o sobie
            znać , prędzej czy później.
        • madunia0 Re: __ 23.03.10, 16:51
          Zgadzam się z tym co napisałaś.
          Znajomi, ciekawa praca, podróże, imprezy nigdy nie zastąpią
          partnera, dziecka.
          To tylko takie zagłuszacze samotności.
          • slodkaminka nic nie przegrałaś 28.03.10, 14:37
            ja mam to samo tylko, że mam same negatywne doświadczenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka