Gość: Irmina
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
21.02.04, 18:42
dziewczuny, nie łudźcie się: to albo totalni nieudacznicy, nudziarze, z
głębokim felerem, albo oszuści liczący na łatwą zdobycz.
Po kilku miesiacach szukania daję sobie spokój. te same doświadczenia i
wnioski - moje dwie koleżanki.
normalni są gdzie indziej - w necie ich nie ma
kilka razy zdawało mi się, ze trafilam na fajnych gości: potrafili gadać z
kobietą, w miarę dobrze wychowani. Niestety na pierwszej lub drugiej randce
albo przymierza się do całowania.
trafił mi sie też taki, ze liczył na sponsoring
a z niedaczników: facet 30 lat, mieszka z mamusią, zero samochodu, zero
manier, łysiejący, w pulowerku do szpica. Inny: chudzinka, nie wiem, co ma
powiedzieć, nie wie, gdzie mamy iść, w ogóle nic nie wie, jakieś dzikie z
buszu wypuszczone.
ja nie mówię o bogatym, z doktoratem, z kasą i własnym mieszkaniem - bo zaraz
takie będą zarzuty.
Ale jeśli ja mam 30 lat i cokolwiek osiągnęłam w zyciu, choćby to, że nie
mieszkam juz z rodzicami, mam jakie takie studia, potrafię się zachować w
towarzystwie, wygląd też jaki taki mam, to szukam kogoś, kto moze nie jest
jakimś belmondo, ale ma w miarę inteligentne spojrzenie, jest ciepły i
naturalny, dobrze wychowany, nie szuka łatwego seksu, nie zachowuje sie jak
macho i jest z nim o czym pogadać. Tyle
takich na portalach randkowych nie ma - oni nie potrzebuja takiej formy
poznania. Radzą sobie świetnie bez tego, bo sa normalni i kobiety przed nimi
nie uciekają, bo nie są załośni. Żałośni siedzą w necie.
Chciałabym, żeby tak nie było, ale tak jest.