astrodaria
20.04.10, 10:28
Bardzo mnie ciekawi, jak by wyglądała w takim przypadku "opinia publiczna" na
wasz temat :).
Jesteście tego świadomi?
Jako, że samemu trudno być obiektywnym na swój temat, to może obgadajmy
najbliższa znajomą osobę, sąsiada, kolezankę?
Bo niby lubimy ich na co dzień, ale jesli by mieli dostac "urząd" i stanąc na
świeczniku to zaczyna się ulubiony w polsce sport narodowy "bezinteresowna
zawiść" i w związku z nią wyciąganie słabości, potknięć, przewinień jako tych
najważniejszych dla wizerunku całościowego.
Czyż nie?
Kolezanka z takiej perspektywy nie była by już przedsiębiorczą, sympatyczną,
wykształconą, z "dobrego domu z tradycjami", samodzielną kobietą, znającą
języki, mającą wysokie wykształcenie, duże rozeznanie w politycznej sytuacji
kraju i jasne poglądy, postępową, itd.
Teraz by była "starą panną której nikt nie chciał", mającą skłonności do
alkoholu (przecież wszyscy wiedzą, że kilka razy przedawkowała na imperazch),
puszczająca się z byle kim (ci kolejni koledzy to niby co?), brzydka, za
gruba, głos za piskliwy, wywyższająca się z powodu korzeni arystokratycznych,
bezdzietna egoistka, która nie ma co z czasem robić więc się wpycha do
polityki i chce się nachapać i znajomych na stanowiska przy okazji wcisnąć,
głupia, niedouczona, skłócająca ludzi, podejmująca bezmyślne decyzje...
Więc?..... co by o WAS ludzie powiedzieli? ile spraw i grzeszków i małych
dokonanych świństewek, których wolelibyście nigdy nie ujawnić wyszłoby
niechybnie na swiatło dzienne i było wałkowane w mediach?
:P