cafem
07.06.10, 18:09
Zeby bylo jasne - Cipek to moj wlasny osobisty bezdomny kot,
poczatkowo zwany Cipka, jednak po sprawdzeniu plci stanelo na
Cipku:/
Wiec jako ze zmienilam lokum, Cipek pozostal bezdomny i nie
widzialam go tydzien.
Zobaczylam bidoka dzis i ledwo poznalam - wychudzony, zabiedzony,
steskniony:(
Serce mi sie pokroilo i mam w dupie administracje mieszkania, w
dupie alergie na kota - Cipek dzis sie do mnie przeprowadza.
Na rece go nie wezme, bo to kocur dziki i podrapie, wiec perfidnie
zaplanowalam caly projekt.
Zapatrzylam sie w cala paczke szynki i po nocy, przekupujac
kawalkami szynki, Cipka do nowego lokum zaprowadze.
Obstawiajcie, da sie przeprowadzic czy nie?
(jutro zdam relacje;)