Dodaj do ulubionych

Nieproszeni Goście

13.07.10, 16:32
Witam
Mam duży problem. Ostatnio z mężem mieliśmy bardzo dużo nieprzewidzianych wydatków. Jesteśmy na debecie. Mieszkamy razem z teściową.
Dzisiaj teściowa mi oświadczyła, że jutro przyjeżdża do nas jej syn z rodziną na dwa tygodnie. Powiedziałam jej , że nie ma sprawy , ale prać, żywić się i gotować mają sobie sami, albo niech im matka gotuje, ponieważ ja nie mam pieniędzy. Teściowa wpadła w straszny szał. Zaczęła na mnie wrzeszczeć, że panoszę się po jej domu i poniżam rodzinę swego męża. A ona taka schorowana, nie może pobyć z ukochanym synem. Syn i synowa z trójką dzieci chcieli przyjechać na wczasy, wypocząć, bo ciężko pracują.
Ja też mam dzieci, pracuję , jestem zmęczona i po prostu nie mam pieniędzy i ochoty tańczyć nad rodziną męża.
Czy rodzina męża takie sprawy powinna uzgadniać ze mną? Przecież mam swoje życie, jakieś plany.
Jest mi strasznie przykro , bo czuję się jak niewolnica. Brat przyjeżdża kiedy chce i na ile chce. Oni wypoczywają w ogrodzie, a ja muszę pilnować ich dzieci, sprzątać i gotować. Bratowa nigdy nawet talerza po sobie nie umyła. Nas nigdy do siebie nie zapraszają.

Jak jest w waszych rodzinach?
Jak wybrnąć z tej sytuacji?
Jak przekonać męża do swoich racji?
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:36
      dosia_77 napisała:

      > Czy rodzina męża takie sprawy powinna uzgadniać ze mną?

      nie, bo to nie twoje mieszkanie tylko teściowej, wyprowadź się na swoje to
      będziesz sobie mogła uzgadniać to i owo
      • yannika Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:37
        To, że nie jej mieszkanie nie oznacza, że z automatu jest tam służąca.
        • wicehrabia.julian Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:40
          yannika napisała:

          > To, że nie jej mieszkanie nie oznacza, że z automatu jest tam służąca.

          nie oznacza, ale czy ktoś jej każe nią być?
          • yannika Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:45
            Najwyraźniej pani teściowa tego oczekuje. Inaczej by nie odpieprzyła takiej
            histerii.
      • misia_1980 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:52

        > nie, bo to nie twoje mieszkanie tylko teściowej, wyprowadź się na swoje to
        > będziesz sobie mogła uzgadniać to i owo
        >
        Nie rozumiem , dom należy do tych, którzy w nim mieszkają. Autorka jest żoną syna, ma dzieci. Więc dlaczego to nie jej dom. A może ona w tym czasie też kogoś zaprosiła i co w tedy…..
        • kosmitos Re: Nieproszeni Goście 15.07.10, 10:50
          "dom należy do tych, którzy w nim mieszkają. "-ulubiona teoria gołodupców; dom
          należy do teściowej i autorka może uprzejmie spytać czy ktoś ją może odwiedzić;
          a mieszkają tam bo nie potrafią na siebie zarobić;
    • sweet_pink Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:37
      Nikogo do niczego nie przekonywać.
      Zwyczajnie nie robić.
      • iminlove Właśnie tak 13.07.10, 16:42
        Nie robić. Niech sobie przyjeżdżają i siedzą ile wlezie, ale jak Ci
        zaczną wyżerać jedzenie z lodówki i nie będą mieli zamiaru dokładać
        się do zakupów, to zwróć uwagę. Jak nie zmyją naczyń - zwróć uwagę.
        Jak będą mieli problem to umów od razu termin swojego przyjazdu do
        nich...:)
        • alma.89 Re: Właśnie tak 13.07.10, 19:26
          Nie gotuj, nie sprzątaj po nich. Idź do pracy, po pracy do przyjaciółki, w
          kolejny dzień przejdź się po sklepach, idź do kina, na kawę z koleżanką.
          Teściowa ma prawo zaprosić syna, ma, ale jak zaprasza, to sama koło niego robi.
    • bijatyka Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:44
      Przypuszczam, że takie wizyty już miały miejsce i towarzystwo wie, że można na
      Tobie "pojechać". Zgadza się ?
      Mam znajomą, która tkwiła w podobnej sytuacji. Bratowa z rodziną zjeżdżała,
      zasiadali na kanapie i już ! Zaczęła walkę metodą małych kroków typu:
      Bratowa: Elu, możesz przynieść mi jogurt z lodówki?
      Znajoma: No przecież masz bliżej, weź sobie !
      i takie tam.
      Parę razy wystarczyło na otrzeźwienie towarzystwa. Skończyła się służąca, a
      zaczęła pani domu, z którą otoczenie się liczy.
      Nie wojuj głośno, bo będzie rodzinny smród. No i podstawa: uśmiech na twarzy !
      • venettina Re: Nieproszeni Goście 22.07.10, 15:32
        To, ze mozna sobie cos brac z lodowki samodzielnie, trzeba jasno
        powiedziec. Bylam kiedys u kolezanki, ktora stosowala podobna
        zasade, ale mnie bylo glupio samej grzebac w cudzej lodowce...
        Dopiero gdy wyjasnila, bylo OK.
    • necessity Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:52
      Z doświadczenia wiem, że męża do swoich racji czasami trudno jest
      przekonać. Uważam, że to jak postawiłaś sprawę w tej sytuacji jest
      słuszne. I jak najbardziej powinno się takie sprawy z Tobą ustalać.
      Jesteś przecież równoprawnym domownikiem stanowiąc rodzinę ze swoim
      mężem i dziećmi. Nie musisz pilnować ich dzieci, sprzątać i gotować
      dla nich.
      • cloclo80 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:06
        Gucio prawda. W środowiskach chamstwa wszelakiego posiadanie prawa do mieszkania
        automatycznie spycha stronę która nie ma w nim udziału do rangi służącego i
        podnóżka. Zaistniała sytuacja jest typowa, szanse na zmianę niewielkie, jedyna
        metoda - bierny opór.
        • kosmitos Re: Nieproszeni Goście 15.07.10, 10:54
          raczej autorka sama stawia się w takiej pozycji; po co zaczyna akcję, że goście
          jej nie pasują; nie jej goście nie jej sprawa; przywitać się i do siebie albo na
          spacer; nikt jej do obsługi nie zmusi, widocznie to jedna z domowych męczennic-
          słaba praca, mąż nieudacznik i ona "mająca wszystko na głowie"
    • berta-live Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 16:59
      Każdy ma to, na sobie pozwoli. Oni przyjeżdżają do domu własnej matki, czyli tak
      jakby do swojego. I mają pełne prawo czuć się i zachowywać jak u siebie w domu,
      czyli spokojnie mogą sobie gotować, sprzątać, prać, zmywać i zajmować się
      dziećmi. A nawet spędzać czas we własnym zakresie. Nie musisz nic koło nich
      robić ani nawet dotrzymywać im towarzystwa. Jak masz ochotę możesz co najwyżej
      sobie poplotkować przy kawie albo pójść z nimi na spacer. I im szybciej
      wprowadzisz te zasady w życie tym lepiej.
    • justysialek Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:00
      Ja w ogóle nie rozumiem sytuacji, w której Ty musisz jeszcze
      oświadczać, że nie będziesz ich żywić i "obrabiać". Dla mnie to by
      było oczywiste, w końcu to goście Twojej Teściowej.
      Poza tym goście goścmi ale ja bym nie dała rady obsługiwać
      dodatkowych 5 osób przez 2 tygodnie i jeszcze wykładać pieniądze na
      ich utrzymanie... paranoja!
      Absolutnie im nie gotuj! - możesz od razu po przyjeździe szepnąć
      żonie brata męża, że tutaj w lodówce będzie ich półka, a tutaj są
      garnki, z których może korzystać... i sprawa będzie jasna.
      Ich prania bym palcem nie tknęła. Nawet jakby mi podrzucili do
      bębna, to bym wyjęła i zostawiła na podłodze. Ze sprzątaniem oraz
      dzieleniem się kosztami typu: detergenty, prąd, woda gorzej. Te
      koszty to już chyba musisz ponieść (ewentualnie przy rozliczaniu się
      z teściową nadmienić, że w tym miesiącu powina zapłacić większą
      część). Co do sprzątania to ja bym po prostu bezczelnie "prosiła"
      wszystkich domowników o wykonywanie konkretnych czynności i już.
      Np "wczoraj ja myłam naczynia po wszystkich to dziś może ty ...
      (Darku, Zosiu)" itp.
      • liliankaa77 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 18:45
        > Absolutnie im nie gotuj! - możesz od razu po przyjeździe szepnąć
        > żonie brata męża, że tutaj w lodówce będzie ich półka, a tutaj są
        > garnki, z których może korzystać... i sprawa będzie jasna.

        A dlaczego żonie brata męża?
        Stereotypiki i wiejskie pochodzenie?
    • maly_zlosliwiec Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:11
      Pożycz jakieś ostatnie pieniądze i wyjedź w tym terminie z dziećmi.
      Nawet do swoich rodziców. Niech mąż z teściową zostaną sami.
      Gwarantuję Ci że Twój mąż szybko sobie poradzi z problemem.
    • dosia_77 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:33
      Dzięki za rady. Zapomniałam dodać, że to nie jest tylko dom mojej teściowej. Teściowa mieszkała w niewykończonym, starym domu. Ubłagała nas żebyśmy z nią, po ślubie zamieszkali. Ja dostałam trochę kasy od rodziców, z mężem wzięliśmy kredyty , wyremontowaliśmy, dobudowaliśmy górkę i salon. Oczywiście postawiłam warunek, ze mam być współwłaścicielem.

      Dlatego uważam, ze powinnam mieć coś dogadania.
      • justysialek Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:50
        W takim razie, Dosiu, w ogóle nie pojmuję dlaczego Teściowa użyła
        słów: "panoszysz się po moim domu"?! Nie pojmuję również
        dlaczego nie porozmawiała z Tobą o zapraszaniu gości do waszego
        wspólnego domu
        , tylko Ci "oświadczyła", że przyjeżdżają. Na
        Twoim miejscu, to ja bym jej zrobiła niezłą awanturę...

        W takim razie sprawy mają się zupełnie inaczej. Jak dla mnie to
        spotkałaś się z ogromnym brakiem szacunku ze strony teściowej oraz
        męża - wychodzi na to, że w ogóle się z Tobą nie liczą i naprawdę
        mają Cię za jakąś służącą. Walcz kobieto, bo się obudzisz z ręką w
        nocniku...
        • dosia_77 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 18:08
          justysialek napisała:

          > W takim razie, Dosiu, w ogóle nie pojmuję dlaczego Teściowa użyła
          > słów: "panoszysz się po moim domu"?! Nie pojmuję również
          > dlaczego nie porozmawiała z Tobą o zapraszaniu gości do waszego
          > wspólnego domu
          , tylko Ci "oświadczyła", że przyjeżdżają. Na
          > Twoim miejscu, to ja bym jej zrobiła niezłą awanturę...


          Wielokrotnie podkreślałam teściowej, że ten dom tak samo należy do mnie jak i do niej. Nie chce się z nią kłócić, bo nie chcę się denerwować.
          Ale ona cały czas uważa, że wszystko zawdzięcza nam. Zapomniała jak z płaczem przyjeżdżała do nas i błagała żebyśmy nie kupowali mieszkania , tylko wprowadzili się do niej ,a pieniądze przeznaczyli na remont. Bo ona taka schorowana.
          Do rachunków niestety się nie dokłada, bo nie starcza jej na leki.

          >
          > W takim razie sprawy mają się zupełnie inaczej. Jak dla mnie to
          > spotkałaś się z ogromnym brakiem szacunku ze strony teściowej oraz
          > męża - wychodzi na to, że w ogóle się z Tobą nie liczą i naprawdę
          > mają Cię za jakąś służącą. Walcz kobieto, bo się obudzisz z ręką w
          > nocniku...
          >

          Moja walka na nic. Tej kobiety nie zmienię. Są dzieci i nie chcę, żeby byli świadkami scen między mną, a ich babcią. Gdy skarżę się mężowi, on mówi spokojnie „ znowu zaczynasz nie lepiej, żeby był spokój. Wiesz jaka ona jest. :(
          • velluto Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:07
            dosia_77 napisała:

            > Wielokrotnie podkreślałam teściowej, że ten dom tak samo należy do mnie jak i
            do niej. Nie chce się z nią kłócić, bo nie chcę się denerwować.

            a co chcesz? żeby ją oświeciło na stare lata? śnij dalej.

            Albo raz a dobrze wyrąbiesz jej w oczy co sądzisz o takiej łasce, albo będzie
            jak teraz.
          • sweet_pink Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 23:37
            A to taki pan unikacz problemów.
            To rób tak, że pogoń go do roboty, pojeździj po nim jak po łysej kobyle
            na czas wizyty rodzinki...goń do garów, zakupów, sprzątania i mycia (bo
            Ty nie dajesz rady tylu osób obsłużyć). Po dwóch tygodniach niech do
            jedzenia dostaje dłuższy czas chleb ze smalcem (bo przecież tyle
            wydałaś na gości, że teraz na więcej nie ma). Gwarantuje, następnej
            wizyty nie będzie, albo będzie na ludzkich warunkach :)
        • kosmitos Re: Nieproszeni Goście 15.07.10, 11:02
          to od razu trzeba było tak pisać; jeżeli to Twój dom to oświadczasz, że na Twoje
          piętro nie mają wstępu i tym bardziej nie widzę powodu do dramatu; nie gotujesz
          im, za naczynia brudne robisz jazdę i po sprawie
      • alma.89 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 19:30
        dosia_77 napisała:

        > Dzięki za rady. Zapomniałam dodać, że to nie jest tylko dom mojej teściowej. Te
        > ściowa mieszkała w niewykończonym, starym domu. Ubłagała nas żebyśmy z nią, po
        > ślubie zamieszkali. Ja dostałam trochę kasy od rodziców, z mężem wzięliśmy kre
        > dyty , wyremontowaliśmy, dobudowaliśmy górkę i salon. Oczywiście postawiłam war
        > unek, ze mam być współwłaścicielem.
        >
        > Dlatego uważam, ze powinnam mieć coś dogadania.
        To tym bardziej masz prawo wymagać, by Ciebie o tym informowano... W ogole nie
        usługuj rodzince, a jak masz możliwość to moze rzeczywiście pojedź do rodziców.
      • cloclo80 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:07
        Ufff. No wreszcie ktoś pomyślał o zabezpieczeniu swoich interesów.
        Skoro jesteś współwłaścicielem masz pełne prawo reagować. Łap za telefon i dzwoń
        do tamtych, że wikt i opierunek na koszt własny. A tą osobę wśród gości która
        nie jest rodzeństwem twojego chłopa traktuj jak psa, na nic innego nie zasługuje.
    • laracroft82 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:35
      przede wszystkim rodzina męza powinna chyba wiedziec ze ma ze soba zabrac
      "pieniazki" na wszelkie wydatki...inaczej to dla mnie nie do przyjecia cos
      takiego, bo niby z jakiej racji ty masz jeszcze im sponsorowac pobyt
    • misia_1980 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 17:50
      Oczywiście, że teściowa powinna z tobą takie rzeczy uzgadniać. Gdzie jest Twój mąż w całej tej sytuacji. Moja mama też bardzo chciała , żebyśmy z nią zamieszkali. Jednak ani ja ani mój mąż na to nie poszli.
      Postaw na swoim.
    • manekineko Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 18:28
      Jaki tam duży problem- nie gotuj im, nie dokładaj kasy, przecież nie jesteś służącą ani Kopciuszkiem, by poganiać po kuchni i gotować dla jaśnie państwa. Wydziel im po prostu półkę w lodówce, pokaż gdzie stoją gary i tyle. No i czasami, jak chcesz, wypij z nimi kawę.
      • imsad Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 18:40
        Dopisuję się do powyższych porad.
        Jeśli już są zaproszeni ,to trudno. Jedynie co teraz możesz zrobić
        to zachowywać się na luzie - wszak to goście teściowej. Jeśli macie
        wspólną lodówkę to oczywiście oddzielna półeczka dla gości - zresztą
        na wstępie ,jak tylko się pojawią i przestąpią próg domu -
        powiedzialabym - ze wiktuały mogą załadować do lodówki (ciekawe
        jakie będą mieli miny;-)
        Potem chwilkę pogadać kurtuazyjnie przy kawce i wracasz do siebie,
        zajmujesz się sobą i swoją rodziną i tyle.
        A jak będziesz miała ochotę na ich towarzystwo - to tylko na
        zasadzie luźnego spacerku itd. Żadnego obsługiwania. W końcu TO NIE
        TWOI GOŚCIE. Na samym wstępie zapytałabym też niewinnie i "lajtowo" -
        to jak się rozliczymy za media ?
        W koncu 2-3 tygodnie dla takiej ilosci dodatkowych osob to zużycie
        wody,gazu,energii-ktoś za to zapłaci.
        Mogą Ci oddać w naturze tzn - zrobić na koniec jakies konkretne
        zakupy etc .
        Chodzi o to ,żeby to ustalic na samym wstępie ,pierwszym dniu
        wizyty -żeby była jasność co i jak.
        Bo jak widać towarzystwo nastawia się na full wypas za free.
        • real_mayer Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:14
          wow, ja bym się nigdy nie zapytała gościom, moim, lub męża, lub teściowej, jeśli
          bym z nią jeszcze mieszkała: jak rozliczymy się za media. Nie sądzę, żeby
          goście przyjechali całą rodziną i nie zabrali ze sobą jakiegoś prowiantu,
          pieniędzy na zakupy itp. musieli by być idiotami na dodatek z innej planety.

          Bo jak widać towarzystwo nastawia się na full wypas za free.
          po czym to wywnioskowałaś?
          • imsad Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:28
            "Jest mi strasznie przykro , bo czuję się jak niewolnica. Brat
            przyjeżdża kiedy chce i na ile chce. Oni wypoczywają w ogrodzie, a
            ja muszę pilnować ich dzieci, sprzątać i gotować. Bratowa nigdy
            nawet talerza po sobie nie umyła. Nas nigdy do siebie nie
            zapraszają."
            tutaj masz odpowiedź - autorka postu czuje sie
            wykorzystywana ,wizyty rodziny męża mają charakter typowo
            rekreacyjno-roszczeniowy.


            • imsad Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:39
              aha - i jeszcze jedno ; nie widzę powodu , dla którego autorka postu
              nie miałaby w końcu jasno i wyraźnie powiedzieć gościom teściowej na
              jakich zasadach wyobraża sobie wizytę (mam na mysli samoobsługę oraz
              dzielenie kosztow na czas pobytu).
              Jak można wywnioskowac z jej pierwszego posta te wizyty zawsze były
              na zasadzie hotelowego wypoczynku (a nawet więcej bo jeszcze opieka
              nad ich dziećmi). Sorry - w hotelu za pobyt sie placi.
              Inaczej traktuje się gości lubianych, proponujących rewizyty ,
              umiejących wczuć sie w sytuację domownikow (autorka pisze o długach-
              debecie) a inaczej przyjeżdżających "oto jesteśmy i tu nas macie".
              A'propos - jeśli teściowa tak zdecydowała to SAMA powinna zająć się
              SWOIMI gośćmi.
              • khedk Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:45
                Mieszkam nad morzem. Rodzina moja jak i męża bardzo często do nas przybywa. Kiedyś rzeczywiście tez sobie na taką historię pozwalałam. Rodzina dalsza i bliższa miała darmowe wczasy
                Ale powiedziałam stop.
                Nawet pomalowałam gospodarczy budynek , postawiłam stare meble i kupiłam małą lodówkę . Mam święty spokój. Robią co chcą. Za prąd , gaz i wodę również się dorzucają .
                Nie uważam , że robię źle!
                Nie jestem instytucją charytatywną.
                pozdrawiam
          • justysialek Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:49
            Serio? Ja, nawet gości męża (jeśliby zaprosił 5 osób na 2 tygodnie
            bez pytania mnie o zgodę) bym zapytała, jak sobie tę wizytę
            wyobrażają. Wydaje mi się, że nikt rozsądny nie powinien się zwalać
            komuś innemu na głowę na 2 tygodnie, z trójką dzieci...
            • real_mayer Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:57
              być może nie potrafię wczuć się do końca w sytuację, mnie tak wychowali, że nie
              zapytałabym o to jak sobie wyobrażają wizytę w sensie rozliczenia. Inna sprawa,
              że podawanie gościom pod nos "kawy" nie leży w mojej naturze, zawsze pokazuje
              gdzie są sprzęty kuchenne i dodaje, że jak coś chcą używać, to mają się nie
              pytać o zgodę.
              I jeszcze jedno nie mam w rodzinie i wśród znajomych nikogo, kto przyjechałby do
              mnie na wczasy/ weekend i nie zabrałby ze sobą pieniędzy oraz prowiantu, więc
              jak już pisałam dla mnie to totalna abstrakcja.
              • imsad Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 22:04

                No niestety autorka postu ma rodzinę ,która skromnie
                mówiąc "nadużywa" gościnności i wcale nie przejmuje się ani planami
                jej i jej męża ani ich kondycją finansową.
                A chyba nie trzeba być szczególnie błyskotliwym aby oszacować ile
                kosztuje utrzymanie kilku dodatkowych osób przez tak długi okres
                czasu. Ale goście wolą o tym nie pamiętać bo tak im wygodnie.


                real_mayer napisała:

                > być może nie potrafię wczuć się do końca w sytuację, mnie tak
                wychowali, że ni
                > e
                > zapytałabym o to jak sobie wyobrażają wizytę w sensie rozliczenia.
                Inna sprawa,
                > że podawanie gościom pod nos "kawy" nie leży w mojej naturze,
                zawsze pokazuje
                > gdzie są sprzęty kuchenne i dodaje, że jak coś chcą używać, to
                mają się nie
                > pytać o zgodę.
                > I jeszcze jedno nie mam w rodzinie i wśród znajomych nikogo, kto
                przyjechałby d
                > o
                > mnie na wczasy/ weekend i nie zabrałby ze sobą pieniędzy oraz
                prowiantu, więc
                > jak już pisałam dla mnie to totalna abstrakcja.
                >
                >
    • jane-bond007 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 19:29
      myślę że powinnaś rozegrać to spytnie, czyli nie wywalać od razu
      kawa na ławę tylko:

      zrób pierwszy obiad, winko ciasto itd ale do następnego palcem się
      nie przyłóż - czekaj na ich ruch tzn jak zapytają co na obiad to
      odpowiedz: a co proponujecie? albo: a ja nie wiem... w sumie to my
      wszystko zjemy :]

      po pierwszym obiedzie proponuję abyś zaproponowała wspólny wypad do
      marketu - po zakupy spożywcze - które rozliczacie na pół (w zakupy
      raz my raz Wy bym sie nie bawiła bo jeśli to skąpiradła to raczej
      będą skromne obiady ;), ale to jak wolisz, może nie jest aż tak źle)

      co do sprzątania - absolutnie nie ruszaj sie z krzesła, niech każdy
      wyniesie po sobie talerz albo niech ktos komu one przeszkadzają je
      wyniesie, Ty robiłaś obiad to niech szwagier pozmywa - przeciez ma
      dwie ręce :]


      ogólnie to masz sie nie wyrywać - tyle ;)


    • emma_77 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 20:30
      Ja też uważam, jak poprzednicy. Żywienie kogoś przez 2 tyg. To majątek!!!!
      Powiedz teściowej, że skoro zaprosiła sobie gości to niech się nimi opiekuje.
      To jest jej syn , wnuki miała prawo. Ale ciebie tym towarzystwem obarczać to już nie jest chamstwo
    • illogic Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 20:51
      zmienić musisz przede wszystkim postawę MĘŻA. To jego rodzina, bez
      jego wsparcia nic nie wywalczysz.

      A metoda małych kroków najlepsza. Warto również mieć skąpo wyposażoną
      lodówkę. A na tym co jest opisywać "obiad na czwartek" po czym robić
      swoim dzieciom tak opisane w środę na obiad.
      • rose01 Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:08
        no to ci ogólnie współczuję takiej sytuacji, szkoda, że macie wspólną lodówkę i
        kuchnię, ale może teściowa WAS jakoś wyżywi
      • velluto Re: Nieproszeni Goście 13.07.10, 21:11
        Dosia pracuje, więc równie dobrze swoje dzieci może podrzucać teściowej i
        bratowej na obiad.
        • bablara Re: Nieproszeni Goście 14.07.10, 10:19
          A czy nie mozna porosci brata meza , na spokojna rozmowe i powiedziec mu ,ze
          rozumiecie ze to jego matka, ale sytuacja wyglada nastepujaco: nie doklada sie
          wydatkow, bo twierdzi, ze jej nie stac. Ale niestety wy rowniez nie macie
          pieniedzy i w tej chwili , nie mozecie zapewnic im wyzywienia. Po porstu wylozyc
          facetowi wszystko na spokojnie, ze rozumiecie ze chcac Twoja tesciowa odwiedzac,
          ale niestety warunki teraz sie zmienily.
    • lewania u mnie jest tak... 15.07.10, 10:44
      do mnie czesto przyjezdza rodzinka na 2 czasami 3 tygodnie. Zawsze
      sie ciesze, ze przyjezdzaja i nnie proponuje im dokladania sie, ale
      oni mimo mojej opinii to robia. jak cos brakuje w lodowce to
      dokupia, jak my w pracy to sprzatna. To chyba od ludzi zalezy.

      Moze wychodzac do pracy (zakladam, ze jeszcze beda spali) zostaw
      kartke: Dzisiaj na obiad w planie spagetti. Sos i makaron w szafce,
      ale nie ma miesa wiec prosze dokupcie. W domu bedziemy po pracy o
      17.30.

      Jak wrocisz do domu i nie bedzie obiadu to mozesz powiedziec: oj, to
      ja myslalam, ze zrobicie skoro w domu byliscie...
      Chociaz z mojego doswiadczenia (takze z nie bardzo porzadanymi
      goscmi) po kartce nie trzeba juz nic mowic.


      Takze jak widzisz to zalezy od ludzi. a ty sobie na glowe nie
      pozwalaj wchodzic i jak Ci sie to nie podoba to sie wypowiedz w
      temacie. moze moment bedzie nie milo, ale jak sie w koncu naprawi to
      i oni i wy bedziecie mogli przyjemnie spedzac wspolnie czas :)
      A przy okazji mozesz wspomniec, ze moze w przyszlym roku wy ich
      odwiedzicie :)
    • 83kimi Re: Nieproszeni Goście 15.07.10, 12:54
      Słuchaj, takie sprawy to należy uzgodnić z nimi. Oczywiście, że nie powinnaś
      sama gotować i sprzątać, i jeszcze płacić za zakupy. Po pierwsze masz męża,
      który również powinien to wszystko robić. Po drodze Twoi goście także. Może po
      prostu jest tak, że milczysz i sama wszystko robisz, zachowując się tak, jakbyś
      nie chciała niczyjej pomocy? Na pierwszy dzień powinniście zrobić jakiś obiad, a
      potem powiedzcie, gdzie co macie (garnki itp.), w którym sklepie robicie zakupy
      i niech sobie sami radzą. Tak samo ze zmywaniem - nie zmywaj za nich. Powiedz
      wprost, że są brudne naczynia.
      I dlaczego nie możecie się sami wprosić do nich z wizytą?
    • wacikowa Re: Nieproszeni Goście 15.07.10, 12:58
      Wątek zgłoszony do administracji i do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:P
    • lewania jak sie sytuacja rozwiazala? 19.07.10, 11:43
      jzu przyjechali? OPOWIADAJ!
      • yulkayulka gośc jak ryba 19.07.10, 12:55
        to powiedzenie mojej babci, która twierdzila, że gośc jak ryba- po
        trzech dniach zaczyna śmierdziec.
        Ja uważam, że obslugiwac to można kogoś, kto przyjeżdża na 2-3 dni,
        ale nie na 2 tygodnie. Podaj obiad na powitanie, powiedz lodówka
        jest tam, jak ktoś ma ochotę to proszę się obsługiwac (przy czym nie
        zaopatruj jej cały czas, może się domyślą, że zakupy nie robią się
        same). Taka sytuacja wcale nie jest prosta, bo goście pojadą a w
        domu kwas zostanie. Drugiego dnia pobytu zabierz dzieciaki cichcem
        na obiad na mieście, albo zapchaj gorącym kubkiem- przez parę dni
        nic im nie będzie. A goście jak nie dostaną pod nos poradzą sobie
        sami, tym bardziej, że przyjeżdżają do matki.
        Dokładanie do prądu i wody to raczej sobie daruj (jakoś dźwigniesz)
        wyjdziesz na ostatnią sknerę ale zakupy żywnościowe goście powinni
        wziąc częsciowo na siebie. Zamieszkując z teściową musisz liczyc się
        z tym, że będzie zapraszała syna do siebie, tego nie zmienisz-
        zmienic możesz charakter tych wizyt. Albo zaczniesz unikac
        obsługiwania ich przez 24 na dobę , albo bedą po tobie jeździc. A
        wnukami niech zajmie się babcia, skoro widzi je raz w roku to chyba
        się stęskniła?
        • baba67 Re: gośc jak ryba 19.07.10, 16:33
          Popieram w 100 %.
          Mozna tez unaocznic mezowi(bo faceci nie maj wyobrazni w takich sprawach, ze
          brat z rodzina za zaoszczedzone na zarciu pieniadze moze sie z taze rodzina
          wypuscic na tydzien wypasionych wakacji, podczas gdy on ma szanse miec powazne
          klopoty z bankiem z powody nieterminowego splacania rat, ktore sie moga ciagnal
          za Wami latami.
          A na przyszlosc jak juz troche sie odkujecie, zrobcie sobie OSOBNE MIESZKANIE
          na gorze. Starsza pani bedzie mieszkac na dole , z wlasna kuchnia i bedzie sobie
          bedzie mogla zapraszac nawet najblizsza jednostke wojskowa. Do swoich
          apartamentow i na wlasny koszt oczywiscie.
          • kawka.z.mleczkiem Re: gośc jak ryba 19.07.10, 23:35
            no i ja też popieram. z mojego doświadczenia wiem, że jaka by matka
            nie była, facet nie będzie spokojnie słuchał, jak po niej jeździsz.
            nie ma co prowadzić otwartej wojny. zrób skromny obiad na
            przywitanie i powiedź coś w stylu "zapraszamy na skromnyt obiadek,
            bo u nas krucho w tym miesiącu z kasą". po obiadku siądźcie przy
            kawce i na spokojnei pogadajcie o pierdołach. wątek wklejaj
            informacje o tym, że dom to skarbonka bez dna, babcia chora i dom an
            waszej głowie itp. tak niby mimochodem poinformuj :) potem pokaż
            półeczkę w kuchni i powiedź, że to jest ich półka, niech sobie tam
            trzymają co chcą - Ty się w ich dietę nie wtrącasz :) zakupy dla
            swoejj rodziny rób takie "na raz", żeby przypadkiem nikt nie wyżarł.
            powinni złąpać aluzję. jeśli nei - niech się nawet obrażą - co Ci
            tam. za 2-3 tyg wyjadą. a po jakimś czasie wproś im babcię na
            wizytę. siebie, męża i dzieci w odrębnym terminie :P
            • kawka.z.mleczkiem Re: gośc jak ryba 19.07.10, 23:36
              matko - w biegu pisałam - przepraszam za literówki :)
    • lewania Update prosze! 21.07.10, 10:59
      Dosia!!! Gdzie jestes?? mam nadzieje, ze nie obslugujesz gosci!
      Pisz jak sytuacja.
      ten watek musi miec jakies zakonczenie... epilog...
      • yulkayulka Re: Update prosze! 22.07.10, 12:15
        Co tam z goścmi? zaśmierdli?
    • bakejfii Re: Nieproszeni Goście 22.07.10, 13:39
      Duzo tu takich.
      • donnaanna Re: Nieproszeni Goście 22.07.10, 15:36
        czekajcie, czekajcie, moze jest zalatana obsulugujac gosci, mieli
        przyjechac 14.07 na 2 tygodnie wiec wyjechac 28.07. moze sie odezwie
        i da znac co i jak jak sie juz ich pozbedzie.
        • lewania Re: Nieproszeni Goście 23.07.10, 10:36
          no ja mam nadzieje, bo moja ciekawska natura nie daje mi spokoju.
          zakladam, ze nic sie nie zmienilo - zagryzla zeby i uslugiwala...
          a szkoda...
          • yulkayulka Re: Nieproszeni Goście 23.07.10, 14:00
            pewnie, że szkoda. za rok pewnie powtórka z rozrywki. gości trza se
            wychowac.
            • yulkayulka dosia żyjesz??? 27.07.10, 16:16
              • lewania Re: dosia żyjesz??? 28.07.10, 15:51
                miejmy nadzieje, ze tak...
                chyba, ze ja goscie zarobili...
                albo sie z mezem i z tesciowa pozarla wyprowadzila i teraz nie ma
                neta...
    • postponed Re: Nieproszeni Goście 27.07.10, 18:32
      a to jest Twój dom czy teściowej?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka