28.02.06, 13:01
Dorocia, popieram Twój pomysł, ale mam nadzieję,że nie przestaniemy się
wspierać i dzielić swoimi przemyśleniami na Wielkim Odchudzaniu, tzn. na tym
temacie :)
Ja odchudzam się od dwóch tygodni(jakby ktoś nie wiedział :). Ważę 91 kg,przy
wzroście 167 cm, czuję się nieco lżej i ubrania są trochę luźniejsze. Mój cel
to 70 kg, jak by mi się udało, to pomyśle, co dalej, marzę o 65...Mniej
raczej nie, bo nie chcę być chudziutka, chcę mieć trochę pupy i piersi, bo
uważam,że to kobiece, no i mój mąż mówi, że "chce mieć za co złapać", i żebym
go w łóżku kości nie kłóły... :)
Nie chcę tego sadła, które mnie osacza...
Dlatego walczę. Dlatego też, że chcę urodzić za jakiś rok, dwa, dziecko.
Obserwuj wątek
    • lida82 Re: kamak23 28.02.06, 20:10
      Pozdrawiam serdecznie gratuluje wytrzymania juz 2 tyg!!i z\ycze dalszej
      wytrwalosci w dazeniu do wymarzonego celu...
    • kamak23 Re: kamak23 01.03.06, 03:00
      Dzielnie się trzymam i nawet zaczynam być sama z siebie dumna, że ciągle trwam.
      A im dłużej trwam, tym bardziej jestem pewna, ze wytrwam, aż nie osiągnę celu.
      Czuję się szczuplej. To może śmieszne, ale po pracowitej nocy(musiałam pisać
      pracę) jakoś tak mi lekko na ciele. Jak dziś wieczorem skakałam na skakance, to
      nawet lżej mi się skakalo. Wiem,że nie musi to oznaczać że mniej waże, tylko że
      mam lepszą kondycję, ale wierzę w to, ze jednak jest lepiej i coś się ruszyło.
      Jutro, a raczej już dziesiaj, wyruszam na poszukiwanie zwierciadełka, które
      prawdę mi powie,bez ogrudek mi powie brutalną być może prawdę.Otóż zamierzam
      kupić wagę...Jak już się stanie to nie będzie odwrotu przed odchudzaniem i
      nawet jeśli coś "przeskrobię", waga będzie jak wyrzut sumienia. Jej widok, a
      zwłaszcza to, co będzie pokazywać jak na nią stanę, zmusi mnie do powrotu na
      drogę walki z tłuszczem. Choć nie mam zamiaru z niej schodzić, ale nie wiem, co
      mi los gotuje....
      Zaczynam nowy miesiąc, marzec, ponownie pełna entuzjazmu i wiary w to, że się
      uda. Nie oczekuję cudu, przecież po kilku dniach nie mogę być super laską, sama
      nie wiem, czego oczekiwałam po kilku dniach na diecie, ale byłam głupia i
      niecierpliwa, poprawię się, obiecuję. Mam zamiar być spokojna, cierpliwa,
      wytrwała i uparta w tym, do czego dążę.
      Jak już będę miała wagę, to co tydzień mam zamiar Wam tu przedstawiać, jak się
      sprawy mają.
    • kamak23 Re: kamak23 01.03.06, 13:27
      Dziewczyny, stało się. Kupiłam wagę. Po przyjściu do domu rozebrałam się do
      golasa ( :( nie był to przyjemny widok...) i się zważyłam. I ważę 87!!! Coś się
      ruszyło! Zeszło jakieś 3-4 kilo!!! JUPI!!!!!! Ale czuję energię, oby tak dalej
      mi szło!!!Może w czerwcu ujrzę 7 sprzodu??? :)))
      Ale do tego mi jeszcze daleko.
      Dziś na obiad postny kapuśniaczek, mniam mniam,choć mało kalorii.
      • lida82 Re: kamak23 01.03.06, 19:17
        GRATULUJE tych 4 kg i trzymaj sie dalej dzielnie :)ja zwaze sie w pracy w
        piatek aby wiedziec ile waze bo nie mam pojecia ale ciasne wszystkie rzeczya o
        letnich juz nie wspomne:(pozdrawiam
        ps.w czerwcu pewnie zobaczysz 7ke z przodu!!
    • kamak23 Re: kamak23 02.03.06, 14:46
      Schowałam dziś wagę bo świra przez nią dostaję. Jak ją widzę to się ważę i w
      jakąś schizę wpadam, 2 kg więcej niż wczoraj...Niemożliwe... Wiem że waga w
      ciągu dnia bardzo się waha...ale wkurza mnie to.
      Więc wagę schowałam, nie ma sensu ważyć się codziennie bo tylko mnie to
      stresuje, a przecież nie o to chodzi...Po weekendzie się zważę.Zapominam, że
      mam wagę w domu, jakbym jej nie kupiła...
      Walczę dalej. Dziś zjadłam dość duże jak na ostatnie dni śniadanie, jogurt, 1
      jajko na twardo i pół grejfruta. Może to niezbyt dobre połączenie, ale miałam
      taką ochotę zjeść coś dobrego, więc chyba wybrałam mniejsze zło. I wiecie co?
      Czułam się tak najedzona, że myślałam że pęknę. Wcześniej po takim śniadanku
      byłabym nadal głodna, a teraz?Po tych 16 dniach chyba żołądek mi się skurczył!
      I naprawdę bardzo mnie to cieszy!!! :)
      Biorę się za jakieś brzuszki, bo choć kg niby mniej, brzuszysko nadal mam
      wielkie...
    • kamak23 Re: kamak23 03.03.06, 12:09
      Nie napiszę o moich poczynaniach, bo się wstydzę...A wyrzuty sumienia mnie
      zżerają... :( Dlaczego jestem taka słaba??? :(
    • kamak23 Re: kamak23 03.03.06, 15:04
      No dobra, przyznam się. Wypiłam piwo...wiem wiem, to jakieś 250 kcal...Do tego
      paluszki....czyli bomba kaloryczna...
      Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam...Nawet nie przepadam za tymi wstrętnymi
      paluszkami.
      Najgorsze było to co działo się potem. Mój żołądek oszalał, niesamowicie mnie
      rozbolał...W sumie mu się nie dziwię po takiej dawce pustych kalorii i soli...
      Dlaczego ja jestem taka durna???
    • kamak23 Re: kamak23 04.03.06, 09:52
      Wagi oczywiście nie schowałam.
      Ważyłam się dziś rano. Wiecie ile wskazała? 85,5!!! :) :) :)
      Co za radość!!! Tak więc po 18 dniach diety zeszło mi ponad 5 kg. To
      niesamowite!!!Jak będzie szło w dół w takim tempie to jeszcze w marcu zobaczę 7
      sprzodu, albo najdalej w kwietniu!Ale mnie to motywuje, że DZIAŁA!!!
      • dorocia8 Re: kamak23 04.03.06, 21:43
        Jeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!! GRATULUJĘ!!!!! :) Wiedziałam że dużo schudłaś - po
        prostu nie mogło być inaczej!! :)
    • kamak23 Re: kamak23 05.03.06, 21:44
      Koniec weekendu podsumowałabym tak: ani na plus ani na minus, neutralnie.
      Odwiedziny teściowej nadszarpnęły moją wolę...Choć pierwszy dzień był dobry,
      choć robiłam rodzinie normalny obiad, sama potulnie jadłam gotowane mięso z
      warzywami. Kryzys nadszedł wieczorem, kiedy około 23 pochłonęłam kiwi i
      grejfruta. Nie mogłam się opanować...
      A dzisiaj...Rano 2 jogurty bo ciągnęło mnie do nich bardzo,na obiad skusiłam
      się na przepyszne gołąbki, które specjalnie dla nas zrobiła babcia.Ale były
      dobre...2 zjadłam. Potem mała załamka, że co ja w ogóle robię, dlaczego łamię
      ostatnio zasady, których tak dzielnie na początku się trzymałam...
      Za karę popołudniu 150 brzuszków i trochę się pogimnastykowałam, aż się głodna
      zrobiłam...ale skubnęłam tylko troszeczkę ananasa. I jeszcze poćwiczę bo
      nabroiłam przecież jak nigdy...
      Mąż się oczywiście ze mnie śmieje, że fajnie się trzymam diety...A niech się
      śmieje, te 2 gołąbki spalę zaraz jak jeszcze poćwiczę.
      Taki był mój weekend. Jutro zabaczę konsekwencje jak stanę na wagę...
      • kamak23 Re: kamak23 06.03.06, 22:30
        Nowy tydzień rozpoczęłam od koktailu długowieczności. Rano się ważyłam: 86 kg.
        Biorę się do roboty, wiem wiem, cały czas tak mówię...Dziś bardzo mało
        zjadłam,1 mandarynkę, troszkę ananasa i troszeczkę szpinaku,bez obiadu bo 12
        godzin miałam bez przerwy zajęcia na uczelni...nie wiem czy wyjdzie mi to na
        zdrowie,ale cieszę się ze nie nażarłam się jak wróciłam.
        Wczoraj było 170 brzuszków za te gołąbki, dziś też trochę zrobiłam ale jeszcze
        mam zamiar porobić by dobić do 100...to ostatnio moja dzienna norma którą
        staram się trzymać i jak na razie ta systematyczność nawet mi wychodzi :)
        • malgaska Re: kamak23 06.03.06, 23:08
          I co ja mam z Tobą zrobić? :) Moje zdanie znasz, ale jeszcze ostatni raz
          napiszę :) nie popadajmy ze skrajnośći w skrajność, masz sie odzywiać zdrowo a
          nie nie jeść w ogóle. Dieta ma nas nauczyć też prawidłowych nawyków jedzenia,
          jeśli zbyt mało dostarczamy organizmowi pozywienia on spowalnia przemiane
          materii, obiecuję, ze wiecej nie będe juz truła w tej sprawie :)
          W kwestii brzuszków podziwiam wytrwałość i kondycje! Ja nawet próbuje ostatnio,
          ale wymiękam przy 20 :( a 100 to dla mnie kosmos :) tak z ciekawości robisz je
          na raz czy jakimiś seriami ? Pozdrawiam jak zwykle ciepło.
          • kamak23 Re: kamak23 07.03.06, 00:21
            Ale ja wiem kochana, że Ty masz rację!Zgadzam się z Tobą w 100%ach.Po prostu
            poniedziałek jest u mnie takim dniem, ze nie mam kiedy jeść. Ale 6 pozostałych
            dni w tygodniu jem "planowe" obiadki.Zależy mi na dobrej przemianie materii :)
            Dzięki za troskę i mądre rady :)
            Pozdrawiam zimowo,bo u mnie właśnie spadł śnieg...
            • kamak23 Re: kamak23 07.03.06, 11:58
              Ogłaszam, że dziś rano stając na wadze zobaczyłam 85 kg!!!!
              Bardzo sie cieszę, tym bardziej, że ostatnio trochę "grzeszyłam" i nie
              trzymalam sie diety tak jak powinnam...Ale mimo to uzyskałam 85 kg. I tak jest
              mnie jeszcze duuuużo, duuużo za dużo, ale zawsze to mniej! :) Zastanawiam się,
              ile czasu zajmie mi zejście do 80 kg...
              Dziś rano zjadłam kefir choć miałam nie jeść.Ale nie wytrzymałam. Poza tym
              wszystko zgodnie z planem. Mam właśnie godzinę wolnego i postanowiłam ją
              wykorzystać jak najlepiej- na ćwiczenia.

              Dziewczyny, wszystkie udzielające się na naszym forum:
              CHCIAŁAM WAM BARDZO PODZIĘKOWAĆ, BO TO W DUŻEJ MIERZE WASZA ZASŁUGA. BEZ WAS W
              ŻYCIU NIE PRZETRWAŁABYM DŁUŻEJ NIŻ KILKA DNI. DZIĘKUJĘ!!!
              • kamak23 Re: kamak23 07.03.06, 16:16
                Dziś założyłam spódnicę w którą nie mogłam latem wejść. Normalnie w szoku
                jestem. Nie jest jeszcze w sam raz bo trochę mnie ciśnie ale latem to jej przez
                biodra przecisnąć nie mogłam! A spodnie które kupiłam we wrześniu tak wiszą mi
                na tyłku i są takie luźne w udach, że nie mogę już w nich chodzić. Oczywiście
                nie oznacza to, że szczuplutka jestem, ale widzę że schudłam, nie tylko z wagi
                ale i z obwodu :)
                A sąsiad powiedział mi dziś, że wyładniałam ostatnio :) Może to za sprawą tej
                diety? I paznokcie mi się niesamowicie wzmocniły! Wszystko idzie super i mimo
                tej okropnej zimy za oknem, czuję w sobie wiosnę!I czuję się szczęśliwa!
                Wszystkim tego życzę!!!
    • kamak23 Re: kamak23 09.03.06, 19:09
      Trzymanie diety idzie mi coraz trudniej, jem codziennie 1 jogurt bo bez tego
      nie mogę...Może dlatego waga stoi w miejscu? Dziś rano 85 kg, choć miałam
      wrażenie, ze wskazówka przechyla sie w stronę 84...to pewnie moja
      wyobraźnia...wracm do brzauszków...
      • kamak23 Re: kamak23 10.03.06, 12:49
        Wczoraj 130 brzuszków, rano dziś waga dalej pokazuje 85 kg. Do tego mam
        zaparcie choć wcześniej na tej diecie nie miałam z tym w ogóle problemów...
        Muszę wyrzucić z diety te jogurty,cukier mają, wiem...ale jakoś nie mogę...
        Dołuje mnie ten brak wiosny...i mam ochotę na chrupiący rogalik z masełkiem i
        serkiem...ale na razie się trzymam, choć trochę zwątpiłam, że już nie schudnę
        więcej...
        • bozzar Re: kamak23 10.03.06, 17:06
          I tak baaardzo cie podziwiam...trzymam mocno kciuki!! ja kilka razy
          zaczynałam...po kilku dniach zapał mijał..i znów wyrzuty sumienia...znów
          samosąd..i powrót do diety....własnie zaczełam...dzis drugi dzien...Będę
          sledziła nadal Twoje postepy!!
    • kamak23 Re: kamak23 11.03.06, 11:40
      Wczorajszy wieczór miałam fantastyczny ale niezgodny z naszym Planem...
      Romantyczna kolacja z mężem ok. 21.00...
      Wypiłam 2 duże kieliszki czerwonego półsłodkiego wina, jakieś 250-300 ml...
      Na szczęśćie na kolację przygotowałam coś w miarę zgodnego z Planem, przepis
      podaję w odpowiednim temacie :)
      I wiecie co? Nie żałuję, odchudzanie to nie wszystko a taka nastrojowa kolacja
      z ukochanym nawet lepiej na duszy robi, niż ścisłe trzymanie się diety.
      Oczywiście dziś wracam od rana i zabieram sie zaraz za brzuszki :)
    • kamak23 Re: kamak23 12.03.06, 19:00
      Kończy się weekend...a ja niestety nie mam się czym chwalić...Nie chce mi sie
      nawet pisać o moich przewinieniach. Jestem na siebie wściekła, czuję się
      ociężale. Dziś rano stanęłam na wadze, nadal 85 kg, bałam się że będzie gorzej
      po wyżerce jakiej dałam się ponieść wczoraj w nocy...Ale NIGDY WIĘCEJ!
      Zreflektowałam się, zrobiłam dziś 100 brzuszków i trochę podskoków na uda...Nie
      mogę zaprzepaścić tego co już osiągnęłam!Nie chcę!Dziś do tego spotkała mnie
      przykra uwaga ze strony sąsiadki, oczywiście na temat mojego tyłka...I choć
      przykro mi się zrobiło, moze i dobrze, że tak mi dogadała, przynajmniej w garść
      się wezmę.Niech widzi, że potrafię schudnąć!!!
      Do tego mam masę nauki na studiach, trudno mi znaleźć czas na ćwiczenia, ale
      staram się...
      Mam nadzieję, że nowy tydzień będzie udany i stracę jakiś kilogram...
      • malgaska Re: kamak23 13.03.06, 08:40
        Heyka,
        ...nadal 85 kg..., u mnie też po tragicznym weekendzie waga na szczęście
        pokazuje cały czas to samo :) I to jest zaleta dobrze utrwalonej wagi!!!
        No no "miła" ta sąsiadeczka :( może jej też urośnie to zrozumie kiedyś...
        Kamak jesteś bardzo dzielna i zaparta w zrzucaniu zbędnych kilogramów, ale
        musisz być teraz super cierpliwa czekając, to trudniejsze, bo wydaje nam sie ze
        mimo naszych wysiłków efektów nie widać. Ale tak nie jest. Przypomnij sobie u
        mnie waga też stała na 85 prawie trzy tygodnie !!! :( Nie oznacza to, że u
        Ciebie też tak musi być oczywiście... Ale teraz ćwiczysz program - przeczekam
        to i dalej znowu pójdzie w dół, przeczekamy - nie damy się!!!
        Trzymaj sie, a nawał pracy może być nawet przydatny nie będziesz miała czasu o
        tym rozmyślać...uda sie...Pozdrawiam.
      • olanc Re: kamak23 13.03.06, 12:21
        Rzeczywiście masz wredne sąsiadki...A z weekendami to już tak jest, że cięzko
        wytrwać w diecie. A to obiad u rodziców, a to wpadnie ktoś z super ciastem, a
        to urodziny...Ja w takich sytuacjach zazwyczaj daję plamę i sięgam po różne
        zabronione smakołyki , ale staram się jeść je w małej ilości i potem już nie
        jeść konkretnej kolacji lecz np. jabłko albo pomidora. Wtedy czuję trochę
        mniejsze wyrzuty sumienia...Tak było i teraz, ale myślę, że konsekwentna dieta
        od poniedziałku zmaże nasze grzeszki :). Powodzenia Kamak !
        • kamak23 Re: kamak23 13.03.06, 19:16
          Dzięki Malgaska i olanc, dziś było w miarę ok choć mogłoby być lepiej.
          Znalazłam dla siebie odpowiedni jogurt, wiem że to niedozwolone w planie ale ja
          bez jogurtu nie mogę dnia przeżyć więc za radą malgaski pozwalam sobie na 1. W
          sumie lepsze to niż rzucanie się potem na jakieś bomby kaloryczne. Wcześniej
          jadłam moje ulubione owocowe, ale teraz kupiłam zapas naturalnych 0%, mają
          tylko 37 kcal na 100 gr więc jak jem jeden dziennie to to jakieś 55 kcal. W
          sumie chyba niewiele, w porównaniu do owocowych. Smak też ok, choć nie taka
          uczta dla podniebienia jak owocowe, ale tak sobie myślę, że może to i lepiej,
          bo przynajmniej nie pochłonę tego nie wiadomo ile, bo aż tak mi nie smakuje :)

          Czasem łapie mnie dół i brak wiary w siebie ale dzięki Wam idę dalej. I wiem
          jedno, że gdyby nie to forum, nie wytrwałabym, wiedząc, że nie ma nikogo, kto
          obserwuje moje postępy, wie, że się odchudzam i wierzy we mnie.
          Zawsze odchudzałam się w tajemnicy, żeby nikt nie wiedział i się potem nie
          śmiał jak mi się nie uda. I po kilku dniach rzeczywiście rezygnowałam. Teraz
          jest inaczej. Poza mężem(on widzi więc wiadomo, że wie) wie mama, siostra,
          szwagier, przyjaciółka. Wolę, żeby wiedzieli, bo przynajmniej mnie nie częstują
          słodyczami itd... :) No i mam tę świadomość że jak już ich poinformowałam, to
          mój cel i zamiar jest naprawdę poważny. To nie jakiś tam wymysł, ale mój cel,
          do którego będę uparcie dążyć, nawet jak po drodze zaliczę milion upadków.

          To dzięki Wam tu jestem i nadal walczę. Dzięki dziewczyny, kochane jesteście
          (sory jak się powtarzam, ale tak mnie coś na sentymenty wzięło)...
          • kamak23 Re: kamak23 14.03.06, 10:13
            Wczoraj przeczytałam gdzieś, że często przy odchudzaniu waga na początku spada
            a potem stoi w miejscu, nawet dosyć długo, po czym znowu spada(jak się nadal
            odchudza oczywiście). Że to dlatego, bo organizm przyzwyczaja sie do mniejszej
            ilości kalorii, przestawia się na nasz nowy tryb żywienia. Mam nadzieję, że u
            mnie tak jest i że wkrótce znów będzie spadać...
            W sumie to czego ja chcę?Dopiero tydzień waga stoi w miejscu na 85...Nic
            dziwnego po kilku ostatnich dniach, i tak mogło być gorzej. Z resztą, przecież
            nie będę chudła kilo dziennie, po co ja się ważę codziennie?To głupie, wiem,
            ale nie mogę się pohamować. Myślałam o tym, by kupić krawiecką miarę i mierzyć
            się, to chyba lepsze bo przecież można tracić centymetry a nie kilogramy.
            Myślicie że to lepszy pomysł niż ciągłe ważenie?
            Dzisiejszy dzień zaczęłam dobrze(nie chwal dnia przed zachodem słańca...) choć
            ostatnio nie mogę się zmusić do jedzenia oleju, ciarki mi przechodzą po plecach
            na wspomnienie jego smaku... Nie piję wody żurawinowej bo na razie kasy nie mam
            na nią :( Ale poza tym stosuję się do planu, jeżeli chodzi o jedzenie, oprócz
            tego jogurtu.
            Dziewczyny, czy wy często wciągacie brzuch? Słyszałam, że to super działa i
            wyrabia mięśnie. Chyba zacznę, bo z wciągniętym wyglądam znacznie korzystniej :)
            • bozzar Re: kamak23 15.03.06, 09:26
              Wciaganie brzucha jest formą gimnastyki miesni ;-)) a poza tym naprawde super
              sie wygląda...żeby tylko o tym nie zapominac;-)) Kamak,zdecydowanie polecam
              uzywanie centymtra do pomiarów zamiast wagi...działa mniej demobilizująco...niz
              codzienne ważenie;-)) Wage powinnysmy ogladac najwyżej raz w tygodniu!! Tylko
              pytanie za sto punktów - jak to zrobic????????
              trzymam kciuki...nie poddaj sie teraz!! będe obserwowała Twoje zmagania...bo
              pewnie to wszystko przede mną...Dobrze wiedzieć,że tak bywa...wtedy człowiek
              inaczej reaguje na przejściowy brak rezultatów;-))To forum to cudowne
              miejsce!!!!
    • kamak23 Re: kamak23 15.03.06, 15:19
      Wczoraj źle się czułam, do tego mam masę nauki...Ale przed snem poćwiczyłam,
      piłam duuużo wody i byłoby wszystko ok gdyby nie wydarzenia nocne...Łapały mnie
      takie bardzo bolesne skurcze łydek, obudziłam sie przerażona i nie wiedziałam o
      co chodzi, bo nigdy takich problemów nie miałam. Wiem,że to moze być brak
      magnezu, mam zamiar zażywać go w tabletkach, jutro kupię bo dziś nie miałam
      okazji.
      Zaznaczam,że wczoraj wcale intensywnie nie ćwiczyłam, brzuszki przede
      wszystkich, w ilości tej co zwykle. Może za późno?Późny wieczór to nienajlepsza
      godzina na gimnastykę, wiem...ale wcześniej też ćwiczyłam tak koło 22.00 i było
      ok?...sama już nie wiem...
      Mam nadzieję, że te skurcze nie będą powracać...Dziewczyny, może którasś wie, w
      czym jest dużo magnezu, żebym mogła jeść i najlepiej, żeby było zgodne z
      Planem :) Jak coś wiecie to błagam, podzielcie się wiedzą!
      Dziś 25 brzuszków i na tym chyba poprzestanę, 1 dzień przerwy może dobrze zrobi
      moim mięśniom, już i tak dziś zmuszona byłam iść piechotą rano na zajęcia i
      spowrotem (po pół godziny)...
      Nauki masa, co nie sprzyja diecie, bo jak mam sporo do roboty w domu, czytanie
      i pisanie przy komputerze, to zawsze muszę jeść...Zaopatrzyłam sie w seler
      naciowy, najwyżej to będę sobie chrupać. Jadacie to czasami?
      W sumie nie chce mi się jeść ale kiepsko się czuję...wstrętna zima niech już
      spada, marzę o wiośnie i świeżutkich warzywkach :)
      Waga nadal 85, dziś rano sprawdzałam. Ale jestem przed okresem, więc może
      dlatego tak jest?Pocieszam się.
      Co tam, nie dam się!
      • malgaska Re: kamak23 15.03.06, 15:43
        Kamak znalazłam coś dla Ciebie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=24046716&a=24047153
        ale nie mam dobrych wieści większość tych rzeczy zakazanych jest w planie :)
        Dlatego dziewczyny od początku bierzcie magnez to cudowny pierwiastek :) o
        jednym jego zastosowaniu juz pisałam, teraz mały wykład o innych: zalecany w
        stanach zmęczenia fizycznego i psychicznego, zwiększa odpornośc na stres,
        wzacnia układ nerwowy... wypłukujemy go z organizmu pijąc dużo, szczególnie
        kawa doskonale go wypłukuje, my co prawda nie pijemy (dużo) kawy :) ale warto.
        Oczywiście, że zawsze jest lepsze spożywanie go w sposób naturalny... ale gdy
        nie ma innego wyjścia... lepszy rydz niż nic.. :) Mi pomaga sie uspokoić,
        naprawde czuje różnice gdy go biorę.. polecam.
        Kamak a jednodniowa przerwa w ćwiczeniach tez dobrze ci zrobi.. Trzymaj
        sie..Przetrzymasz to wszystko...
        • malgaska Re: kamak23 15.03.06, 15:55
          Ijeszcze to na skurcze łydek
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34251&w=38297750&a=38328659
          czyli najlepszy dla ciebie byłby aspargin czyli magnez+potas :) lub pomidorki :)
          • kamak23 Re: kamak23 15.03.06, 16:45
            Dzięki malgaska, jutro kupię ten Aspargin, mam nadzieję że pomoże, nie tylko na
            skurcze ale i na stresy życia codzienniego...
      • olanc Re: kamak23 16.03.06, 10:15
        Kamak, wyczytałam w naszej ksiązce , że dużo magnezu jest w warzywach
        liściastych, czyli kapusty i pochodne, tylko nie zapamiętałam nazw tych
        pochodnych. Odpiszę je i podam Ci jutro. Z tego co piszesz masz teraz dużo
        różnorodnych zajęć, gonisz, pewnie mało odpoczywasz, stresujesz się więc
        rzeczywiście magnez się przyda. Zresztą sama sobie kupię, bo Malgaska napisała,
        że się po nim lepiej czuje, a ja po urodzeniu dziecka stałam się jakaś taka
        bardziej nerwowa. Trzymaj się !
        • kamak23 Re: kamak23 16.03.06, 14:27
          Dziękuję Wam dziewczyny za szybki odzew, dziś w nocy było już ok, nie miałam
          skurczy ale magnez to na pewno będę brać, skoro tak korzystnie działa na
          organizm.
          Dziś się nie ważyłam, odpoczywam psychicznie od widoku wagi :) a ona od mojego
          ciężaru, hehe :) Ale czuję się dobrze a rano było mi bardzo lekko jak wstałam z
          łóżka, wierzę więc że jestem lżejsza. Odchudzanie zaczyna mi wchodzić w krew,
          jakoś tak sie do tego przyzwyczajam, że nie jem tego czy tamtego...i chyba o to
          chodzi!!! W życiu tak długo nie wytrzymałam na diecie, to już będzie MIESIĄC!!!
          Idę robić sobie obiadek, zgodny z planem oczywiście! :)
          • olanc Re: kamak23 17.03.06, 11:03
            Kamak, oto bogate w mg warzywa z książki (str.62) - kapusta włoska, kapusta
            liściasta, rukiew wodna, eskariola, brokuły, gorczyca oraz rzepa. Cieszę się,
            że nastrój Ci się poprawił. Na pewno pogodzenie się z tym, że pewnych rzeczy
            jeśc nie można jest krokiem milowym w diecie :). A i wiara w to że się schudnie
            dużo daje ! Gratuluje "miesięcznicy". Pozdrawiam :)
    • kamak23 Re: kamak23 17.03.06, 22:27
      Ja źle zaczęłam weekend, dopiero piątek a już przeginam...
      Dziś gzyz bułeczki z sernikowym kremem od męża, duży owocowy jogurt
      (z 300 kcal...)i kubek kakao z łyżeczką cukru...ehhhh...
      Ale poćwiczyłam sporo, brzuszki i inne męczące ćwiczonka, trochę mi więc
      lepiej, ale wiem, że przesadziłam...
      Waga stoi w miejscu...nie dziwię się jej...
    • kamak23 Re: kamak23 18.03.06, 21:23
      Sobota się kończy, dzień na plus zapisuję, zdecydowanie lepszy niż wczorajszy,
      udało mi się trzymać planu, bez wpadek :)
      Poza tym poćwiczyłam sobie brzuszki i jest ok, nawet czuję się lżej :)
      Zważę się w poniedziałek...zobaczymy
    • kamak23 Re: kamak23 19.03.06, 13:17
      WAGA dziś rano: 84kg!!!
      Nareszcie się ruszyło, dobrze,że się nie poddałam. Ten kilogram mniej
      niesamowicie mnie motywuje! Ale mam entuzjazm do dalszej walki!!!Dziwne, z
      powodu jednego kilograma? :)Ale waga stała w miejscu ponad dwa
      tygodnie...Trudno to przeżyć, jak się odchudzasz i nic, nie widzisz
      efektów...Ale gdy ten bardzo upragniony, wyczekiwany efekt nadchodzi, skaczesz
      z radości prawie do nieba... :)
      • kamak23 Re: kamak23 23.03.06, 20:33
        Dawno nie pisałam co u mnie więc przyznam, że nadal waga pokazuje 84, po
        Pierwszym Dniu Wiosny, bo przegięłam ze świętowaniem...
        Coś za dużo mam ostatnio tych wpadek. Za to dziś wzorowy dzień, bez żadnych
        grzeszków...poćwiczyłam i wszystko ok, burczy mi w brzuchu, co oznacza, że nie
        przejadałam sie :)
        Postanowiłam,że muszę być silniejsza, bo przez ostatnie dni naprawdę za bardzo
        sobie folgowałam...
        Dziś tak pięknie wyszło słońce, niebo było u mnie bezchmurne i poczułam znów
        ten entuzjazm,że uda mi się :) Nawet z rana 100 brzuszków zrobiłam :)
        Wczoraj wieczorem byłam tak głodna,że wypiłam podwójny koktail długowieczności,
        z 4 dużycz łyżek siemienia. Myślicie,że to źle?
        • malgaska Re: kamak23 23.03.06, 21:27
          Wczoraj wieczorem byłam tak głodna,że wypiłam podwójny koktail długowieczności,
          > z 4 dużycz łyżek siemienia. Myślicie,że to źle?


          Witaj :)
          Kazdy sposób jest dobry na powstrzymanie głodu :) Nie powinniśmy jednakże
          przekraczać 3 najwyżej 4 łyzek siemienia na dzień.
          W ksiązce jest to naukowo wytłumaczone "bogate w lignany siemię lniane
          przyjmowane w odpowiednich ilościach jest bezpieczne. Prawdą jednakże jest, że
          zawiera ono substancje znana jako glikozydy cyjanogenne - podobnie jak biała
          fasola, bataty czy pędy bambusa. Metabolizują one w jeszcze inną substancje xxx-
          która z czasem moze sprawić, ze tarczyca nie będzie w stanie przyjmować
          wystarczającej ilości jodu. Zwiększa to ryzyko powstania wola.
          ISTNIEJĄ DWA SPOSOBY NA UNIKNIĘCIE TEGO PROBLEMU.
          Jednym z nich jest spożywanie maksymalnie 3 lub 4 łyżek stołowych siemienia
          lnianego dziennie.
          Drugi sposób polega na delikatnym uprazeniu siemienia, co dezaktywizuje i
          rozkłada ten związek chemiczny nie naruszając ich korzystnych właściwości
          kwasów tłuszczowych omega-3. Wolny od tego związku jest natomiast wykonany z
          siemienia olej lniany."
          Żeby nikt się nie wystraszył przytoczę korzyści idące z używania siemienia
          lnianego : min "lignany, w nasionah lnu osiemset razy bardziej skondensowane
          niż jakiejkolwiek innej roślinie, znane sa ze swego działania jako
          antyutleniacze, a także ze względu na zawartość fitoestrogenów łagodzących
          dolegliwości perimenopauzalne i menopauzalne oraz na swe własciwości
          przeciwdziałania rakowi piersi. ... Lignany to także rozpuszczalny błonnik,
          stabilizujacy poziom cukru we krwi i obniżający poziom cholesterolu. "

          Czyli umiar wskazany we wszystkim :) Mam nadzieję, ze ten wykład komuś sie
          przyda i zachęci jednak do regularnego spżywania siemienia w koktajlu
          długowieczności :)
          Pozdrawiam.
    • kamak23 Re: kamak23 25.03.06, 14:44
      Dziewczyny, ja jestem chora... :( odwilż mnie dopadła, rozkładam się na maxa,
      przymusowa przerwa w diecie...jak wyzdrowieję to tu wrócę...
      • olanc Re: kamak23 27.03.06, 14:31
        Kamak, szybkiego powrotu do zdrowia :). Trzymaj się :)
        • bozzar Re: kamak23 27.03.06, 17:41
          Kamak..jak zdróweczko? trzymaj sie dzielnie;-)) i wracaj do nas..
    • kamak23 Re: kamak23 27.03.06, 19:04
      Dziewczyny,ze mną już lepiej, ale weekend odchorowałam w łóżku, nie mogłam
      przełykać i tolerowałam tylko jogurty i utarte jabłka. No...mąż wmusił we mnie
      4 ruskie pierogi w niedzielę...
      Efekt tej choroby to...83 kg dziś na wadze!!! Radość ogromna, choć sposób
      kiepski, nie życzę nikomu być chorym. Dziś do 18.00 żyłam tylko na małym
      jogurcie i 1 jabłku plus woda oczywiście, dzień miałam cały zawalony, bez
      obiadu...Wróciłam do domu i...pochłonęłam:
      -1 kiwi
      -pół świeżego zielonego ogórka
      -mały jogurt ok 70 kcal
      -napój mleczny o smaku kawy ok 150 kcal
      -3 łyżki fasolki po bretońsku ok 80 kcal
      Razem...za dużo, nie liczę bo zawału serca dostanę...
      Dlaczego tyle zjadłam?Nie wiem, czy byłam tak głodna, czy miałam napad na
      jedzenie. Najgorsze, że wszystko zmieszałam i niedobrze mi teraz...
      Wiecie co uczą mnie takie sytuacje.?Ze nie jedzenie obiadu to największa
      głupota, której efekty są właśnie takie, jak powyżej opisałam...
      Muszę trochę poćwiczyć bo dtracę to, co udało mi się do tej pory
      osiągnąć...moje 83 kg. Wiem,że dla wielu to duuużo, dla mnie też ale cieszy
      mnie bo było dużo więcej!
      Dodam jeszcze,że nie stosuję sie dokładnie do planu, bo nie mam soku i na raze
      mieć nie bede, bo kasy mi brak... :( Piję siemię z wodą....fuj, z sokiem jest
      dużo smaczniejsze, stosuję też ocet jabłkowy i będę się starać jeść wg planu,
      mam nadzieję że bez wpadek. Do świąt chciałabym ważyć 80 kg ale nie wiem, czy
      to możliwe...
      • bozzar Re: kamak23 28.03.06, 12:27
        Twoje rzucenie sie na jedzenie..to był chyba objaw powrotu organizmu do w miarę
        pełnego zdrówka;-) Nie przejmuj sie..jestes teraz rekonwalescentką i
        potrzebujesz troszke "doładowania" byle mądrego;-)) więc uważaj na to ,co jesz
        a nie bedzie płaczu z powodu odzyskanych kilogramów;-)
        Dziekuje za kilka słów ...odpowiedziałam Ci w moim wątku;-))
        pozdrawiam serdecznie zycząc duuuuzo zdrówka i energii!!!
        • kamak23 Re: kamak23 28.03.06, 13:08
          Wiosna przyszła...a wraz z nią na mieście postawili budki z pysznymi kręconymi
          lodami, które uwielbiam...Domyślacie sie zapewne, jak to się skończyło?
          Zafundowałam sobie jednego...Co prawda malutkiego, najmniejszego jaki był, ale
          jednak...A potem spotkałam koleżanke, która mi powiedziała: "Schudłaś Kamila,
          schudłaś, widać." Ale mi się miło zrobiło. I głupio przed samą sobą za tego
          loda. Na szczęście to było ok. 11.00 przed południem więc może jeszcze spalę te
          kalorie i się nie odłoży? :) W sumie to moja pierwsza słodka "wpadka" od
          miesiąca, odkąd zaczęłam. Dotychczasowe to były albo piwo, paluszki, słodkie
          jogurty, gołąbki i ruskie. To w sumie chyba nie aż tak źle, mogłabym sie gorzej
          obżerać...Dlatego się nie dołuję, o lodzie zapominam, jakby nic się nie stało,
          i wracam "na plan". :)
          Ale wiecie co Wam powiem...dobry był ten lód...
          Ale wiem,że bycie szczuplejszą ma przyjemniejszy smak... :)
          • olanc Re: kamak23 29.03.06, 11:08
            Chyba jeden lód co jakiś czas jest dopuszczalny. Ja niestety najbardziej lubię
            orzechowe w pudełku, więc kusi mnie cały rok...Kiedyś czytałam o tzw. diecie
            lodowej - jeśli cały dzień liczyło się kalorie, czyli ogólnie jadło się mało to
            można było zjeść potem 3 gałki lodów - na pewno się zmieściłaś :). Dobrze , że
            już jesteś zdrowa. Powodzenia !!!
    • kamak23 ZMIERZYŁAM SIĘ 28.03.06, 13:46
      Zapomniałam dodać, że kupiłam centymetr krawiecki i zmierzyłam się w końcu:
      biust: 104 cm
      Pas: 92 cm
      Biodra: 106 cm
      Wiecie co u mnie jest dziwne?Że w pasie mam 92 cm a nieco wyżej, tam gdzie
      kończą sie żebra, mam mniej,88 cm. Ale to nie jest pas, spodnie tam nie
      dosięgają...Jakoś dziwnie jestem zbudowana... :(
      Tak w ogóle to moim największym problemem jest właśnie brzuch...i sadełko
      powyżej. Z biodrami nie jest tak źle, bo mam wąskie kości. Ale ten
      brzuch...cóż, więcej brzuszków trzeba robić...Wczoraj 150 zrobiłam, jeszcze
      rekonwalescentką jestem więc sie nie wysilałam na 250, jak już bywało. Czeka
      mnie jeszcze duuuuużo brzuszków by jakoś wyglądać...
      • olanc Re: ZMIERZYŁAM SIĘ 29.03.06, 11:09
        No i jeszcze, że na naszym forum jesteś niekwestionowaną królową
        brzuszków...Kiedy ja Cię dogonię z tą ilością ? :)
    • kamak23 Nie do końca na diecie zgodnej z planem... 29.03.06, 13:45
      Ostatnio nie jestem prawdziwą wypłukiwaczką, bo:
      -nie piję soku żurawinowego
      -nie piję koktajlu długowieczności
      -nie stosuję oleju lnianego
      -jem jogurty w sporych ilościach
      Z wypłukiwaczki zostało we mnie jeszcze trochę, bo ogólnie to jem zgodnie z
      Planem, oprócz tych jogurtów :)
      Fajne jest to, że efekty odchudzania dalej są, tzn dziś rano na wadze: 82,5!!!
      Jest ok, czuję się dobrze, choć ostatnio bardzo chce mi się jeść. To pewnie z
      powodu braku soku żurawinowego...Jak mam duuuży głód, to jem, nawet sporo, ale
      rzeczy raczej dozwolonych, i to mnie w miarę cieszy jak na to spojrzę z
      perspektywy czasu! :)
      Niestety ostatnio coś mniej pijęwody, sama nie wiem czemu, muszę to zmienić!
      A dziwi mnie to, że nadal trwam, że się nie poddaję, nie wracam do starego
      sposobu żywienia. Mój cel to osiągnąć wagę 80 kg na dzień 14.04. Mam dwa
      tygodnie i wiem,że to możliwe.
      Potem będą Święta...
      • kamak23 Nie idzie mi... :((( 31.03.06, 20:25
        Wczorajszy dzień był straszny, zjadłam normalny obiad( tzn 2 krokiety i
        surówkę), na stołówce uniwersyteckiej, kurczę, czemu tu nie maja dań
        dietetycznych.... :( A to wszystko dlatego, że nie chciało mi sie gotować...
        :(((
        Na kolację też przegięłam, 2 owocowe jogurty, czyli ok 300 kcal...
        Nic nie ćwiczyłam...
        Wieczorem wypiłam pysznego drinka, malibu z mlekiem, czyli słodki likier +
        mleko którego nie piłam ponad miesiąć...zagryzłam suszonymi morelami...wiem, że
        mają duuużo cukru...Potem nie mogłam zasnąć, miałam rewolucję w brzuchu, co nie
        powinno z resztą dziwić, po takim połączeniu...I bardzo bolał mnie żołądek,
        wypiłam herbatę z mięty i trochę pomogło...
        Brak mi słów, jedno mi sie ciśnie na usta: IDIOTKA! Jestem nią i to
        udowodniłam...
        Dziś rano na wadze nadal 82,5 kg...zamiast do świąt schudnąć to pewnie jeszcze
        przytyję...ale cholera, przecież to wszystko zależy ode mnie!!! Tylko że Ja to
        słaba jestem...
        • olanc Re: Nie idzie mi... :((( 03.04.06, 10:57
          Kamak, głowa do góry, to co opisujesz nie jest jakimś wielkim przestepstwem
          jedzeniowym, mogło być dużo gorzej...Plan, co by o nim nie mówić jest zupełną
          rewolucją w naszym tradycyjnym polskim menu. Trzymać go przez cały czas jest
          bardzo trudno..Każdy ma czasem ochotę zjeść coś normalnie, w tradycyjnym tego
          słowa znaczeniu. Poza tym na diecie w pewnym momenciw ma się spadek formy i
          wtedy człowiek rzuca się na wszytsko co niedozwolone, a im bardziej zakazane
          tym lepiej. Mnie w tym tygodniu poszło źle jeśli chodzi o dietę, ale grunt,
          Kamak, to się nie poddawać i wrócić do naszego wspólnego dietowania. Trzymaj
          się :)
    • kamak23 Po weekendzie 03.04.06, 21:20
      Weekend, który właśnie minął, powinnam wyciąć ze swojego życiorysu, w sobotę
      wieczorem 2 piwa i trochę paluszków a wczoraj...pół pizzy na obiad i 2 kulki
      lodów na deser...Na szczęście wieczorem już nic nie jadłam, i poćwiczyłam, ale
      i tak mnie to nie pociesza...
      Dziś jednodniowa głodówka oczyszczająca, czuje sie bardzo dobrze, choć trochę
      głowa mnie boli, ale nie jest źle. Piłam duuużo wody, poza tym nic, ale nie mam
      siły ćwiczyć. Jutro mam w planie tylko warzywa i umiarkowanie owoce, bo z tego
      co wiem, wyjście z głodówki musi być stopniowe.
      Do Świąt muszę ważyc 80 kg więc ostro sie za siebie biorę, nie ma już miejsca
      na takie wyskoki...
      • olanc Re: Po weekendzie 04.04.06, 10:34
        No to są właśnie weekendy. Mnie się ten weekend niestey przeciągnął na
        poniedziałek, wczoraj jadłam co popadło mimo porannej obietnicy. Wszystko przez
        takie jogurty, które odkryłam i bardzo mi smakują...Ale dziś rano zjadłam
        ostatni, przerwa...Dobra, do Swiąt zrzucamy 2 kg choćby nie wiem co ! Bo nie ma
        już miejsca na żadne wyskoki ! :) pozdrawiam
        • kamak23 Nowa waga 04.04.06, 11:18
          Dziś rano na wadze 81,5 kg ale nie ufam temu wynikowi bo mam zwykłą,
          najzwyklejszą wagę a ona waży w zależności od tego jak się stanie, powtórzyłam
          więc ważenie, wyszło 81 kg i znów i pokazała 82 kg.Średnia to 81,5 kg i w to
          chcę wierzyć :) Nie wiem, czy to efekt głodówki, raczej nie bo to przecież
          tylko 1 dzień. Ale tak lekko sie czuję :) Pewnie dlatego, że w brzuchu pusto
          było tak długo... :) Wracam do planu, ale spokojnie, dziś dzień przejściowy.
          Zmierzyłam się do tego:
          Biust: 102 cm
          Pas: 91 cm
          Biodra: 106 cm
          • kamak23 zapomniałam zpuentować 04.04.06, 11:19
            Jednym słowem, zamiast brzucha i tyłka, chudną mi piersi... :(
    • kamak23 Re: kamak23 06.04.06, 19:02
      Nic mi nie idzie dieta...jakoś tak nie chce mi się...sama nie wiem czemu... :(((
      • kamak23 Weekend do d... 09.04.06, 12:57
        Najchętniej wycięłabym go z życiorysu...Po prostu jestem chodzącą porażką.
        Straciłam entuzjazm. Straciłam zapał. Przestałam tracić kilogramy...Zyskuję
        obrzydzenie do siebie, że słaba jestem, że brak mi silnej woli...Potrzebuję
        ostrego KOPA...Dziewczyny, pomocy!Zwyzywajcie mnie albo nie wiem co, żebym sie
        za siebie wzięła...Ja sama jakoś nie mogę...
        Albo napiszcie, co Was motywuje, co sobie mówicie, by wytrwać lub wrócić na
        dietę...Ja powoli się poddaję...
        • kamak23 A właśnie że sie nie dam!!! 10.04.06, 01:19
          Cofam to co napisałam powyżej. Nie poddaję się! Na pewno nie! Nie mogę skoro
          już mi sie trochę udało. Przeczytałam sobie to, co napisałam do tej pory na tym
          forum i dotarło do mnie, że nie mogę się tak po prostu poddać! Przecież
          potrafię. Udowodniłam już, że umiem wytrzymać na diecie. Na początku mi tak
          ładnie szło...Dlatego muszę zacisnąć zęby i iść dalej, do przodu!Do Świąt miało
          być 80 kg...niestety się nie uda, ale to nic, mój cel to teraz dać radę przez
          Święta. Postanowiłam, ze będę co wieczór ćwiczyć bez względu na wszystko!
          Zwłaszcza przez Święta. A póki co, przez te 4 dni(w czwartek jadę do rodziny na
          tydzień więc nie będzie mnie na forum), mam zamiar ściśle sie trzymać planu,
          ŻADNYCH JOGURTÓW!!!
          A po Świętach mam zamiar zrobić sobie oczyszczającą głodówkę(oczywiście
          odpowiednio sie do niej przygotować), a potem myśle, czy nie spróbować diety
          kopenhaskiej. Kusi mnie jeszcze south beach ale to forum Planu Wypłukiwania
          Tłuszczu, więc nie piszę o konkurencyjnych dietach :)

          Dziś się zmierzyłam:
          Biust:100cm
          Pas:90cm
          Biodra:106cm
          Dlaczego maleje mi biust mimo że ćwiczę na brzuch???

          Dziś duuuuużo ćwiczyłam, bo naprawdę przegięłam z jedzonkiem, lody zjadłam i
          inne takie tam tuczące żarcie :( Ale wieczorem zrobiłam 150 brzuszków, ponad
          1000 podskoków na skakance i jeszcze inne ćwiczonka, aż nie byłam cała mokra
          od potu :) Teraz czuję się głodna i bardzo mnie to cieszy, bo ostatnio nie
          dopuszczałam do tego uczucia, bo jadłam i jadłam. Ale teraz biorę się do roboty
          i postaram się, aby to nie były tylko puste słowa :)
          • dorocia8 Re: A właśnie że sie nie dam!!! 10.04.06, 08:14
            I dobrze kamak!!! Najważniejsze to się nie poddawać, bo wtedy wrócisz do złego
            trybu odżywiania, przytyjesz i będziesz strasznie zła na siebie - tak jak ja :/
            Jak teraz pomyślę, że przed Bożym Narodzeniem ważyłam 98kg. to gdybym potem po
            prostu jadła mniej i chudła 1kg tygodniowo to teraz ważyłabym ok.80kg!!! a nie
            108!!! :((( Więc nie poddawaj się!! Tak czy siak jest lepiej niż było na
            początku prawda? Nie zaprzepaść tego!
          • olanc Re: A właśnie że sie nie dam!!! 10.04.06, 10:14
            Bardzo dobrze Kamak :). U mnie też nie najlepiej, waga stoi, miało być na
            Swięta 74, chyba nie będzie, ale grunt to się nie poddawać ! Spowolnione
            chudnięcie i związane z tym wahania nastroju mamy w tej chwili wszystkie, ale
            nie po to zaczynałyśmy nasze wątki, zeby teraz rezygnować ;). Trzymam kciuki !
          • malgaska Re: A właśnie że sie nie dam!!! 10.04.06, 14:50
            Witaj Kochana!
            no masz szczęscie , że sie sama poprawiłaś :) chyba wystraszłaś sie mojego
            powrotu... :) Dziewczyny ja na prawde uwazam, ze świetnie Wam idzie, w końcu
            cały czas jest tendencja spasdkowa a ze wolno no cóż ... nie od
            razu ...zbudowano.. :) Ale cosik ostatnio to faktycznie pisałaś o zbyt wielu
            wpadkach... :) poprawić mi sie... a z tymi brzuszkami to faktynie królowa
            jesteś.. brawo... podziwiam.. :) No, a ze chudnie sie od góry no cóż tak już
            jest... mi to nawet odpowiada nie lubiłam swojego dużego biustu szczególnie
            jeszcze jak karmiłam to był dopiero dorodny... :)
            Pozdrawiam i cieszę się ze już jestem z Wami, też znikam jeszcze na święta jak
            Ty ale potem to nie ma zmiłuj... Uda nam sie... a potem jaka satysfacja nas
            czeka...
          • kamak23 Przeginałam ale się rehabilituję :) 11.04.06, 10:30
            Macie racje dziweczyny, najważniejsze to wziąć sie w garść. I nie poddawać się.
            Ostatnie 2 tygodnie nie były dla mnie ciekawe, tzn pod względem diety, bo
            praktycznie same wpadki zaliczałam. Jedyne czego raczej nie zaniedbywałam, to
            ćwiczenia, 100 brzuszków normy robiłam. Ale od dwóch dni szaleję na skakance,
            1000 podskoków dziennie, oczywiście z przerwami, bo zadyszka to niedobry sposób
            na spalenie tłuszczu.
            Właściwie to nie wiem, dlaczego miałam taki kryzys. Brakowało mi solidnego
            kopniaka. I choć nie przytyłam, to zaczęłam gorzej się czuć, tak ociążale, i
            wydęło mi brzuch...A najgorsze co by mnie teraz mogło spotkać, to
            zaprzepaszczenie tego, co już udało mi się osiągnąć. Dlatego panicznie boję się
            Świąt i tego, że moje wszelkie hamulce żywieniowe puszczą...
            Wczoraj kupiłam prześliczna sukienkę(okazja cenowa była, musiałam
            skorzystać...:), w życiu nie miałam czegoś co az tak by mi sie podobało.
            Rozmiar L(niesamowite, że nie XL). Oczywiście jest nieco przyciasna, ale to
            bardzo dobrze, bo do lata muszę schudnąć. Jak bym chciała osiągnąć te 70 kg...W
            sumie to jeszcze 11,5 mi brakuje, bo dziś waga wyraźnie wskazywała 81,5.
            Tak więc wracam do rygoru diety, nawet ten obrzydliwy olej w siebie wmuszę :)
            Moim wielkim celem jest też nie przytyć przez Święta. Mam zamiar ćwiczyć
            wieczorami, bo bez tego...
            Dziękuję wszystkim za wsparcie!
    • kamak23 Przed Świętami 12.04.06, 13:40
      Podsumuję się przed Świętami by po nich mieć porównanie:

      Waga 81 kg
      Biust 100cm
      Pas 89cm
      Biodra 106cm
      Samopoczucie: dobre :)

      Dziś wyjeżdżam. Wrócę chyba dopiero ok 24.04, mam nadzieję że nie cięższa :)
      Trzymajcie się dziewczyny, nie dajmy sie zwariować temu świątecznemu
      jedzeniu! :) WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
    • kamak23 Wróciłam po Świętach!!! 20.04.06, 20:30
      No i jestem, miałam tydzień przerwy, zarówno w diecie, jak i w obecności na
      forum. Święta jeszcze u mnie nie do końca minęły, bo zapasy w lodówce są...
      Podsumowując, to nie było najlepiej...Skusiłam sie na tyle przysmaków, że
      wyliczać nie ma sensu, najbardziej przeginałam z ciastem, smak sernika jeszcze
      czuję w ustach...Sałatki z majonezem i te sprawy...na pewno wiecie o co
      chodzi...No i nie ćwiczyłam wcale :(
      Ważenie jutro, jeszcze się nie odważyłam...Ale dziś już się oszczędzam, jem
      owoce i takie tam...
      No i mam steper!!! Ćwiczę od dziś, udało mi sie 45 min wytrzymać, ale ciężko
      idzie, byłam cała mokra i zmeczyłam sie niemiłosiernie. Ale od razu lepiej się
      czuję :) Tylko najgorzej jest z tym jedzeniem poświątecznym w lodówce...no i
      mam całą babkę...Muszę pokombinować, co tu zrobić, by jej nie zjeść...Przecież
      nie wyrzucę...A do tego mój mąż też przechodzi na dietę, tylko nie
      odchudzającą, ale na mięśnie. Więc ciasto też nie bardzo może jeść...Mam
      jeszcze inne zapasy, ale nie chce mi się nawet myśleć, co to...czekoladki
      rozdam chyba biednym dzieciom...
      Zakończę pozytywnym akcentem: CIESZĘ SIĘ ŻE WRÓCIŁAM, nawet jak przytyłam, co
      baaaaaaaaaaardzo prawdopodobne. Wracam do dobrych nawyków żywieniowych i do
      ćwiczeń!Wróciłam do Was!
      • kamak23 po Świętach... 21.04.06, 13:14
        Dziś rano na wadze 81,5kg , bardziej w stronę 82 niestety. Nic dziwnego,
        myślałam że gorzej będzie po moim obżarstwie, wczoraj wieczorem wyjadałam
        babkę...
    • kamak23 Ciężko wrócić... 23.04.06, 20:17
      Co tu dziewczyny zrobić, żeby nad sobą zapanować, ograniczyć się i nie jeść
      tyle? Wcinam za wszystkie czasy, co prawda owoce i jogurty, ale w zbyt dużych
      ilościach i w godzinach wieczornych...
      • malgaska Re: Ciężko wrócić... 23.04.06, 22:51
        witaj, też to mam oj ciężko ciężko...jakaś w ogóle strasznie zmęczona jestem
        tym wyjazdem i strasznie spiąca... dzieciaki dały nam w kość... w domu to mozna
        nad nimi zapanować i nawet luzik mam ale na wyjeżdzie latanie cały czas za
        młodszą czy aby czegoś nie zmaluje..więc wypoczywam i zbieram siły... bo od
        jutra ruszamy... wszystkie...pełna parą... :)
        dziś się dopiero lepiej poczułam jak 45 min na steperze pozasuwałam - pomogło
        od razu poczułam sie jak nowo narodzona... i na szczęście nic już nie mam w
        lodówce niedozwolnego skończyło sie to i teraz powinno pójśc lepiej.. ha
        ha ...no i pomaga zurawinka, zeby wrócić... i olej... i siemię.... tylko trzeba
        poczuć w sobie te siłę...dasz radę... od jutra czekam... Cieplutko pozdrawiam :)
      • olanc Re: Ciężko wrócić... 24.04.06, 11:11
        Oj ciężko....Też to mam. Mogłabym jeśc na okrągło, a im póżniej tym
        przyjemniej.... Resztki zdrowego rozsądku powstrzymują mnie przed totalnym
        obżarstwem. Ale jedyny sposób to radykalne cięcie...Zapasy poświąteczne pewnie
        już się kończą. Zatem Siostro skalpel....Spróbujmy od dziś :). pozdrawiam :)
        ps. Oj, mój Mały też mnie doświadcza, od Świąt budzi się przed szóstą...I nie
        umiem Mu wytłumaczyć, że mamusia jest na diecie i musi się wyspać ;).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka