Wirtualny seks...

31.07.10, 18:31
Ostatnio spotkałam się z dziwna sytuacja...której nie rozumiem, ale
się domyślam...Pozbałam mężczyznę...niby normalnego...wiem, że to on
a nie Ktoś inny, ale on zamiast spotykac sie woli umawiac sie na
skype badz inne komunikatory i tam fantazjowac...wysylac namietne
zdjecia...oraz opisywac zmyslowe sytuacje...kompletnie nie rozumiem
takiego sposoby bycia, ze Ktos to woli zamiast rzeczywistego
kontaktu...Pytanie -co o Tym sadzicie czy kiedys w cos takiego sie
bawilyscie i do czego to prowadzi?
Probujac wydusic z niego odpowiedz...a nie otzrymujac konkretow ani
jakis sensownych odpowiedzi...zrozumialam ze sa takie typy, ktore w
pelni satysfakcjonuja sie kontaktem czysto i tylko wirtualnym...
Mnie to dziwi...bo facet wygladal na normalnego...
    • 1julietta Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 18:32
      Otrzymujac ;) oczywiscie ....;)
    • m-kow Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 18:36
      Ma całe stadko takich jak Ty, to mu krzepi ego, w realu można wypaść słabo i się
      poranić, więc po co? Daruj go sobie bo z czasem zacznie się rozkręcać...
      • maly.jasio nie istnieje taki. 31.07.10, 18:39
        i to by bylo na tyle.
    • wiarusik Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 18:39
      chcesz zagrać w symulator moim dżojstikiem?;)
      • 1julietta Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 18:45
        Ha ! Tez tak myslalam...ze wlasnie cos z nim nie tak...i ze w ten
        sposob sobie swoje ego podbudowuje...zycie w wirtualnym swiecie nie
        wymaga odwagi...mozna sie ukrywac, nie pokazujac prawdy o
        sobie...tez mysle ze go sobie oleje...spytalam go o co mu chodzi, a
        on ze podobaja mu sie takie wieczory a na spotkanie na zywo nie mowi
        tak ani nie...ale olewka jutro ide na rzeczywiste randevu a kolege
        zboka zostawiam w swoim "idealnym" swiecie, zastanawiam sie tylko co
        to daje, samooszukiwanie siebie...iluzja...? jak to moze dawac
        satysfakcje...nie tylko w koncu ilosc sie liczy ale jakosc...i w
        realnym swiecie laske na wieczor, na noc mozna znalezc w
        sekunde...wystarczy pojsc w odpowiednie miejsce, postawic drinka
        i ...dalsza czesc wiadoma.
    • ritsuko Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 19:42
      On się zabawia przed kompem, a Ty nadużywasz wielokropków. Każdy ma jakieś
      zboczenie :)
    • salma75 Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 19:47
      Nie nadużywa tylko myśli intensywnie....


      ;)
    • berta-live Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 19:56
      Ja to bym się obawiała, że po drugiej stronie siedzi banda gimnazjalistów i mają
      ubaw. Jakby wtedy kiedy miałam te 12-13lat był internet, to z całą pewnością bym
      się właśnie w ten sposób zabawiała.
    • mvszka co by nie powiedzieć 31.07.10, 20:05
      o zboczeńcu, że niedorozwinięty,żyjący iluzją, niezdolny do normalnych
      kontaktów- to prawda.
      ale uprawia najbezpieczniejszy seks na świecie ;)
      • 1julietta Re: co by nie powiedzieć 31.07.10, 20:20
        JA go znam wiec wiem ze to nie banda gimazjalistow...sexu nie
        uprawiamy ;P,on snuje czasami rozne wizje, wysyla zmyslowe zdjecia.
        Dziwi mnie ze woli to niz rzeczywiste spotkania...wiec dam sobie
        spokoj, tego kwiatu pol swiatu, znajde innego zboczenca,
        prawdziwego, rzeczywistego z krwi i kosci a nie wirtualnego ;)
    • s.p.7 Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 21:00
      wyglada na normalnego ale normalny nie jest, w realu to pewnie zesrał by sie
      zanim sciagnał by portki
    • smutniutka.baletniczka Re: Wirtualny seks... 31.07.10, 21:23
      >zrozumialam ze sa takie typy, ktore w
      pelni satysfakcjonuja sie kontaktem czysto i tylko wirtualnym...

      Są. To Ci, których żony krótko trzymają :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja