Dodaj do ulubionych

ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym??

IP: *.toya.net.pl 29.04.04, 19:24
W obecnych czasach bardzo ceni się doświadzczenie, czasem nawet do tego
stopnia, ze studenci dzienni mają po skończeniu nauki problemy w znalezieniu
pracy. (ze względu na małe lub żadne doświadczenie w pracy).
Pomijając takie zawody jak lekarz, prawnik i tego typu zawody, to czym jest
wg was to owe doświadczenie, które tak wzbogaca ich posiadaczy. Innymi słowy
czego nie mają, nie znają ci którzy są w nim ubodzy. Lub inaczej jakie
CZYNNOŚCI w pracy sprawiają/ sprawiły w przeszłości wam trudności, których
teraz nie macie. Co wam dało doświadczenie: proszę o cechy i konkretne
umiejętności...
Obserwuj wątek
    • Gość: Katka Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.toya.net.pl 29.04.04, 20:43
      Zaryzykuję (na bazie swoich doświadczeń :) stwierdzenie, że nie wiele lepsi.
    • rusty.lady Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 29.04.04, 21:07
      są lepsi, bo:
      - oprócz studiowania zajmowali się czymś innym,
      - byli w stanie pogodzić studia z pracą (co świadczy o dobrej organizacji),
      - nawet jeżeli nie pracowali zgodnie z kierunkiem studiów, wiedzą jak wygląda
      normalna praca - współpraca z innymi, stres, sytuacje awaryjne,
      - każda praca wykonywana podczas studiów, a nie będąca obowiązkową praktyką,
      jest dowodem na zaradność (w Polsce nie jest zbyt łatwo pracować i jednocześnie
      studiować w trybie dziennym),
      - również praca wakacyjna zagranicą (au-pair, zbiory owoców/warzyw, hotele etc)
      jest ważnym doświadczeniem, a dla przyszłego pracodawcy - dowodem na
      samodzielność i otwartość na nowe warunki,
      - są po prostu dojrzalsi, całkowicie lub w dużym stopniu niezależni od rodziców,
      w przeciwieństwie od większości uważającej, że do końca studiów tatuś ma
      przelewać na konto kasę wystarczającą na życie, picie i ciuchy,
      - znają realia rynku pracy i nie mają kosmicznych wymagań.
      Wystarczy?
      • Gość: Richelieu* Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: 217.98.107.* 29.04.04, 21:12
        właśnie
        • Gość: mhz Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.04.04, 22:14
          wcale nie są lepsi, często brak im wiedzy, bo studiowali po łepkach. ci po
          dziennych studiach, jak tylko zaczynaja wreszcie pracowac, przeganiaja ich jak
          chca i to po kilku tygodniach. (dla wyjasnienia - moja sytuacja jest taka, ze
          3 lata studiowalem dziennie na sgh, a od 2 pracuje i studiuje rownoczesnie,
          nadal na dziennych)
          • Gość: Richelieu* Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: 217.98.107.* 29.04.04, 22:26
            ech, znowu się zacznie

            JA bronić będę MOICH zaocznych jak lew, proszę wielmożnego pana, bo to zaoczne
            dały MI kierunek ipodstawy wszystkiego. Dzienne były tylko uzupełnieniem

            i co?

            hihi

            nie mów, że luibisz sypać się piaskiem, bo dyskusje kto lepszy były sto razy i
            są właśnie na poziomie piaskownicy
            a argument jest właśnie, bo JA
          • rusty.lady Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 29.04.04, 22:54
            Kończę dzienne studia, od 2. roku pracuję - fakt, z reguły są to zajęcia
            niezwiązane z moim kierunkiem, ale nie mam wrażenia, że umiem mniej od innych,
            bo mniej czasu spędziłam na zajęciach na uczelni. Wręcz przeciwnie, uważam, że
            zdobyta wiedza nie jest zależna od liczby godzin spędzonych w szacownych murach,
            tylko od predyspozycji i chęci zdobycia wiedzy.
            • Gość: .................. Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.dialup.sprint-canada.net 30.04.04, 02:12
              Doswiadczenie napewno odgrywa wielka role w pracy. Wszystko zalezy
              oczywiscie od rodzaju pracy. Sa np. zawody mocno zwiazane z
              ostatnia technologia i nawet studia nie sa w stanie wystarczajaco
              czy nalezycie przygotowavc swoich absolwentow do tego zawodu. Tak
              wiec pracodawca przyjmujac nowego pracownika po studiach daje mu
              jedynie szanse czy mozliwosc w przyszlosci sie spelnic w tym
              zawodzie.Firmy dosc czesto dodatkowo doksztalcaja juz wyksztalconych
              studentow, by robili im robote tak, jak one sobie zycza i uzywajac
              ostatniej daty postep technologiczny. W innych, bardziej fizycznych
              zawodach doswiadczenie odgrywa tez wazna role. Tu bym przytoczyl
              porownanie do nowego kierowcy. Niby wszystko wie, jak sie zachowac
              na drodze itd., ale..........lata przejechane, czy spedzone za
              kierownica swoj wklad przynosza. Doswiadczony kierowca nie boi sie
              gor, nocy, ulewy, sniegu czy lodowy itd. Podobnie jak z kobietami.
              Im czlowiek wiecej ich namacal, tym bardziej "zawodowo" do nich
              podchodzi. A prace czy zawod trzeba kochac, szczegolnie ten przez
              siebie wybrany.
    • blanchet Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 07:28
      zaczynając pracę po studiach nie skorzystałam z doświadczenia moich
      współpracowników i miałam własną drogę i styl-na szczęście- bo często oznacza
      to konserwację metod.
    • sztr Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 08:33
      Doświadczenie jest tym co najważniejsze w pracowniku . Ważne są oczywiście
      rónieżtalent ,komunikatytwność wiedza "organiczna " i setki innych . Ale to
      przez doświadczenie zobywasz wiedzę najważniejszą , często weryfikującą teorie .
      To oczywiście lekko frustrujące ale nie ma co się obrazać na rzeczywistość .
    • lukrecja8 Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 10:50
      studia może skończyć każdy. taka jest prawda (ja też, dodam szybko, żeby mi nie
      zarzucono, że skończyłam zasadniczą i podskakuję). ale prawda jest taka, że jak
      przychodzi dziewczę lat 25, absolwentka chodliwego kierunki i nie wie jak
      wysłać faks, to ja odpadam.
      zgadzam się również że praca na studiach bardzo dobrze świadczy o przyszłym
      pracowniku. Ja bym nigdy nie zatrudniła kogoś, kto 5 lat siedział na garnuszku
      u starych i palcem nie kiwnął, bo wg mnie świadczy to jedynie o lenistwie. Na
      studiach bez względu na to, że materiału jest bardzo dużo i tak pozostaje dużo
      czasu. i na imprezy i na pracę (ot, choćby ponad 3 miesiące wakacji). a każda
      praca, czy to promocje, czy zbieranie czegośtam (truskawek i tych innych),
      opieka, sprzątanie, praca na targach, przepisywanie na kompie itd., te wszyskie
      małe robótki dla studentów - uczą pewnych nawyków bardzo przydatnych w
      późniejszej pracy zawodowej.
      • blanchet Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 10:59
        nie wiem w czym mialoby pomóc-np. w mojej obecnej pracy- to że pracowałam
        fizycznie podczas studiów.
        być może masz na myśli, że nauczyłoby mnie to szacunku do pracy etc.
        nie dbam o to
        nie zyje sie po to aby pracować
        a podstawowe umiejętności "biurowe" -fax, programy komp.- łyka się w tydzień
        • lukrecja8 Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 11:06
          może ty łyknęłaś w tydzień, uważam że to zupełnie normalny termin.
          ale widziałam w praktyce inne sytuacje. wdrażanie trwa 3-6 miesięcy!!!! i mówię
          to z DOŚWIADZENIA :), bo widziałam.
          nauczyć się można: odpowiedzialności, punktualności, terminowości, kontaktów z
          ludźmi - mądrymi, głupimy, miłymi, upierdliwymi; załapać kontakty, nauczyć się
          szukać informacji, radzić sobie w sytuacjach kryzysowych itd. itp. Oczywiście
          niektórzy nie muszą się tego jakoś specjalnie uczyć, ale uwierz mi, to są
          naprawdę superwyjątki!!!!!!
        • miriammiriam Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 11:13
          doświadczenie oczywście liczy sie in plus, ale nie jest tak do końca że ten kto
          pracował fizycznie w trakcie studiów za 5 zł/godz. zawsze bedzie w lepszej
          sytuacji, niż przysłowiowy kujon. atutem jest wszelka aktywność - działalność w
          organizacjach studenckich, organizowanie konferencji, dni otwartych itp.
          wszystko, co dowodzi że dana osoba wykazuje inicjatywe i nie jest aspołeczna,
          nie musi to być praca zarobkowa.
          • lukrecja8 Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 11:29
            nie chodziło mi o pracę czysto fizyczną. tylko i wyłącznie. ale i taką trzeba
            sobie umieć załatwić, dogadać się z szefem, itd.

            a tym którzy uważają, że w pierwszej pracy można od razu być orłem, to życzę
            asystenki, która nigdy wcześniej w życiu nie robiła i jest od razu po
            studiach :))))
          • Gość: Richelieu* Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: 217.98.107.* 30.04.04, 11:42
            organizacje studenckie? proszę bardzo, dzień charówy miesiąc popijawy. Nie będę
            wskazywać palcem. A każde przedsięwzięcie nazywane jest tak na wyrost, że
            przywoity człowiek oblałby się wstydem, że spotkanie z panną, która kiedyś była
            członkiem, a teraz jest jest spec. ds. PR w malutkiej firemce, nazywa się
            szkoleniem. Nie mówiąc już o konferencjach, którymi się stają podaganki przy
            piwie z kolegami dlaczego linux jest lepszy od windowsa

            pisanie do gazet studenckich zaś, którcyh i tak nikt nei czyta zresztą, to
            robienie z igły widły, pycha i zarozumialstwo młodego człowieka, który myśli,
            że jest rzeczywiście IV władzą. Bywają tekty kapitalne, większość ma mierny
            poziom. Piszą, że est ciężko, i co studeny robi wieczorami, że zaoczni to
            obiboki, a dzienni prawdziwe studenty lub odwrotnie. Wolna amerykanka o dupie
            maryni.

            organizacja dni otwartych lub nawet targów jest o tyle łatwa, że jeśli
            organizacja jest międzynarodowa, powszechnie znana, to organizacje, firmy,
            instytycje w przeważającej większości chętnie przystają na propozycje wzięcia
            udziału, nie trzeba ich nawet przekonywać.

            i to wszystko zajmuje tyle czasu, że można jeszcze pracować i studiować, i to i
            tamto. Vot, że niby doświadczenie z organizacji. Zabawa dla dzieci nie
            doświadczenie


            powiedziano o obsłudze faksu, też bez sensu. Nauka obsługi polega na
            jednokrotnym pokazaniu i jednokrotnym samodzielnym przesłaniu i odebraniu.
            Bsio. Trudno, żeby na studiach nie dla sekretarek uczono takich dupereli. Że
            pannica musi się uczyć 3 miesiące to świadczy tylko o jej debiliźmie.
            Przeciętny i nawet mniej niż przeciętny człowiek jest w stanie nauczyć się
            obsługi całej biuowej maszynerii raz dwa. Tylko, że jeśli niektórzy sądzą, że
            praca biurowa (fuj za określenie) polega tylko na obsłudze tych urządzeń..
            • lukrecja8 Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? 30.04.04, 11:48
              a właściwie jaka jest twoja konkluzja?

              co do przykładu faksu - to taka synekdocha była
            • miriammiriam może ci sie nie podobać RR 30.04.04, 12:15
              ale tak to działa
              • Gość: Richelieu* Re: może ci sie nie podobać RR IP: 217.98.107.* 30.04.04, 16:05
                co jak działa, organizacje stud czy faks?
            • Gość: alusiasrusia Re: do Richelieu IP: *.man.polbox.pl 30.04.04, 19:46
              debiliźmie
              nie pisze się debiliźmie co najwyżej debilizmie, tak jak np. o rasizmie...
              alusiasrusia
              • Gość: Richelieu* Re: do Richelieu IP: 217.98.107.* 30.04.04, 22:12
                w tym tekście zrobiłam przynajmneij 10 innych literówek, coś tak się akurat
                tego wyrazu uczepiła

                piszę szybko, może za szybko, no i nie chce mi się sprawdzać jeśli to tylko
                forum
      • lolyta Brrr, Lukrecjo, nigdy bym nie chciala 02.05.04, 19:58
        zebys mnie przyjela do pracy. Ale na szczescie mi to nie grozi, bo mimo
        skonczenia niezlych studiow i 10-letniego doswiadczenia zawodowego, w tym
        rowniez zagranicznego, do dzis nie zebralam ani jednej truskawki za pieniadze i
        z trudem odrozniam telefon z faxem od telefonu z sekretarka automatyczna. I
        jakos nie zauwazylam, zeby brak tych truskawek wplynal na moje przygotowanie
        zawodowe. Ale, jak rozumiem, przekresla to moje siwi u Ciebie w przedbiegach. I
        moze dobrze, bo swoje zycie ustawiam tak, zeby by szczesliwa, a nie po tak, zeby
        sobie nabijac punkty u jakichs haerowcow.
    • Gość: mmm Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 30.04.04, 21:48
      uwazam ze praca w okresie studiow swiadczy pozytywnie nie tyle o tym, ze sie
      wiecej umie ile o tym, ze jest sie pracowitym i odpowiedzialnym czlowiekiem.
      jesli ktos przez caly okres studiow (5-6 lat doroslego zycia!) nie zarobil
      samodzielnie ani grosza to jest po prostu obibokiem i pasozytem bo mozliwosci
      dorobienia nawet na najtrudniejszych studiach jest mnostwo tylko trzeba chciec
      (mozna czasowo np. w weekendy, w wakacje, mozna robic rozne prace zlecone itd
      itp). ja znam ludzi ktorzy cale studia pracowali i skonczyli studia z
      wyroznieniem na jednym z najtrudniejszych kierunkow u.w. wiec obiboki ktore
      maja 5-6 h. zajec dziennie zajec a weekendy i 3 mies wakacji wolne i mowia ze
      brak im czasu na prace po prostu wola bawic sie za cudze (rodzicow) pieniadze.
      • Gość: mhz Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.05.04, 02:47
        Nie nazywałbym kogoś obibokiem tylko dlatego, że nie pracuje podczas studiów -
        mój brat studiuje prawo na UW i mogę was zapewnić, że jeśli się te studia
        traktuje poważnie, to nie ma mowy o jakiejkolwiek pracy, a podczas 3 miesięcy
        wakacji dochodzą praktyki, z reguły za darmo.
        A tym "z doświadczeniem" mam do powiedzenia tylko tyle, że każdy kiedyś
        zaczynał, wy również. Mi też kilka osób udowadniało czego to ja nie umiem i jak
        straciłem czas na dziennych studiach... tylko że wiedza zdobyta na studiach
        bardzo mi pomogła w zdobyciu nowej pracy, w której radzę sobie całkiem nieźle,
        może dlatego że od obsługi xero, faxu, przełączania telefonów i otwierania
        listów, jest dziewczyna studiująca zaocznie i zdobywająca doświadczenie;)
        • Gość: .................. Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.dialup.sprint-canada.net 01.05.04, 03:02
          Doswiadczenie gra role i to wielka. Ci ktorzy twierdza, ze po
          studiach sa lepsi od reszty pracownikow i nie skorzystali nic z
          ich doswiadczenia sa albo geniuszami albo poprostu w pewnym stopniu
          zadufani w sobie, czy tez nie mowia calej prawdy. Z czasem kiedy
          zdobeda swoje doswiadczenie, ktore z pewnoscia beda cenic, zmienia
          zdanie na ten temat i pewnie przyznaja, ze nie mieli racji
          potepiac ludzi z doswiadczeniem. Nie bronia doswiadczenia ze
          zrozumialych wzgledow - nie wiedza co to jest i nie maja czego
          bronic.
        • Gość: Richelieu* Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: 217.98.107.* 01.05.04, 03:32
          żeby zacząć być specjalistą trzeba najpeirw porobić łopatą. Specjalista bez
          początków łopaciano-ścierkowo-faksowych, zwłaszcza specjalista pracujący w
          grupie lub co gorsza kierownik, nie będzie potrafił współpracować ze
          wszystkimi, potrzeby niższych od siebie w hierarchii będzie widział przez
          pryzmat własnych poytrzeb. Niezrozumienie będzie się plenić, góra z dołem
          skłócone, bunt w powietrzu a wszyscy przekonani o swojej świętej racji. Na nic
          zdadzą się teorie organizacji i zarządzania w niej wtedy.
          • Gość: .................. Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.dialup.sprint-canada.net 01.05.04, 03:45
            Ogolnie bym sie z Toba zgodzil, choc nie wszystkie zawody czy
            wykonywane prace musza miec bezposrednia znajomosc z "dolem". Wyobraz
            sobie wielka firme, w ktorej pracuja rozni ludzie poczynajac od
            sprzataczy az po glownego bosa, ktory nawet nie siedzi w swej
            firmie, tylko jego namiestnik (zazwyczaj nie znajacy "swoich" sprzataczy).
            Kiedy chodzi o mniejsze firmy, gdzie boss ma bezposredni i dosc
            czesto codzienny kontakt ze swoimi pracownikami, ktorym wydaje
            rozporzadzenia, wtedy dobrze by bylo, gdyby wiedzial te podstawy
            "lopatowe". One nikomu z pewnoscia by nie przeszkadzaly, a raczej
            odwrotnie -wszystkim by pomogly, a szczegolnie samemu szefowi, bo to
            glownie jemu zalezy na swojej firmie i jej prosperacji. Te
            wspomniane podstawy dosc czesto sa w pewnym stopniu kluczem do
            sukcesu, choc to nie jest ogolna regula.
    • Gość: inga moje zdanie IP: *.toya.net.pl 01.05.04, 12:18

      Dziękuję wszystkim za wyrażanie opinii.
      Ja uważam, że niekoniecznie trzeba mieć doświadczenie. Zależy to od człowieka,
      jego życia, indywidulanych zdolności i mozliwości oraz samych studiów.
      Studiuje dziennie na Politechnice. Nie wiem jak jest na wszystkich innych
      kierunkach, wydziałach, innych szkołach, formach (np. zaoczne). Natomiast u
      mnie nie ma możliwości pracowania.

      „Ja bym nigdy nie zatrudniła kogoś, kto 5 lat siedział na garnuszku
      u starych i palcem nie kiwnął, bo wg mnie świadczy to jedynie o lenistwie.”

      Nie uważam się za lenia.

      „ Na studiach bez względu na to, że materiału jest bardzo dużo i tak pozostaje
      dużo
      czasu. i na imprezy i na pracę (ot, choćby ponad 3 miesiące wakacji). a każda
      praca, czy to promocje, czy zbieranie czegośtam (truskawek i tych innych),
      opieka, sprzątanie, praca na targach, przepisywanie na kompie itd., te wszyskie
      małe robótki dla studentów - uczą pewnych nawyków bardzo przydatnych w
      późniejszej pracy zawodowej”

      „wiec obiboki ktore
      maja 5-6 h. zajec dziennie zajec a weekendy i 3 mies wakacji wolne i mowia ze
      brak im czasu na prace po prostu wola bawic sie za cudze (rodzicow) pieniadze.”

      U mnie jest tak że rzeczywiście zajęć może jest około 5-6 h dziennie, ale robi
      się projekty w firmch, które trzeba sobie znaleść (nie są chętne, bo jednak
      student wynosi informacje).
      Te projekty mają po około 60-200 stron a jest takich w sem 10-15. Jeśli firma
      jest duża to po małą info trzeba latac po zakładzie od działu do działu a każdy
      nie chcąc brać odpowiedzialności odsyła, więc to uczy radzenia sobie, podejścia
      do ludzi,

      oczywiście wymaga tez duzo czasu, nie mówiąc już, że poźniej trzeba to
      przeanalizowac i napisać. Innymi słowy my mamy ulepszyć firmę w danym zakresie
      zobaczyć coś czego nie widzą ci którzy pracują tam tyle czasu. To jest trudne,
      ale i co podkreślam PRACOCHŁONNE. Więc jakim cudem ktoś ma jeszcze pracować. Do
      tego dochodzą obowiązki domowe, koła, czas na rodzinę, sport, dorabianie
      korkami (ale to ja decyduję czy i kiedy mam na nie czas) ale to wszystko w
      bardzo ograniczonym czasie, bo nie wiem jak u innych ale u mnie na nic prawie
      nie ma czasu.

      Nie opisuje sesji, bo to jakby wyjęty czas z życia . wtedy to prawie nie spię.
      I co wtedy??
      mam mówic pacodawcy ze sorry ale ten miesiąc mam sesje i chce zwolnienie, innym
      razem że musze się akurat zwolnić bo umówiłam się na spotkania z kierownikiem
      którejś firmy gdzie robie projekt, wybaczcie ale to śmieszne.
      Dlatego trochę niesprawiedliwe jest jak ktoś pisze.

      „uwazam ze praca w okresie studiow swiadczy pozytywnie nie tyle o tym, ze sie
      wiecej umie ile o tym, ze jest sie pracowitym i odpowiedzialnym czlowiekiem”
      a w domyśle że inaczej jest nieodpowiedzialny?.
      Powtarzam nie wszyscy studiujący mają czas na pracę, a zresztą współpraca nad
      projektami to też taka praca, ale jej nie mogę niestety wpisać do cv. A więc
      RACZEJ NIE MAM DOŚWIADCZENIA. mimo, że z takiej formy studiów- pracy wynoszę
      więcej niż gdybym była zatrudniona w jednym miejscu pracy.
      „nie chodziło mi o pracę czysto fizyczną. tylko i wyłącznie. ale i taką trzeba
      sobie umieć załatwić, dogadać się z szefem, itd. „

      pisanie projektów tym bardziej. Nawet uważam za trudniejsze bo trzeba znalesć
      sobie przynajmniej kilkanaście firm (chyba że ktoś ma znajomości, ale chyba nie
      taka miarką oceniamy ludzi).

      „bo mozliwosci
      dorobienia nawet na najtrudniejszych studiach jest mnostwo tylko trzeba chciec
      (mozna czasowo np. w weekendy, w wakacje, mozna robic rozne prace zlecone itd
      itp). ja znam ludzi ktorzy cale studia pracowali i skonczyli studia z
      wyroznieniem na jednym z najtrudniejszych kierunkow u.w. „

      Nie! Niektórzy nie mają takich możliwości. Czasowych możliwości. Od chcenia nie
      zwiększy mi się czas.
      „nauczyć się można: odpowiedzialności, punktualności, terminowości, kontaktów z
      ludźmi - mądrymi, głupimy, miłymi, upierdliwymi; załapać kontakty, nauczyć się
      szukać informacji, radzić sobie w sytuacjach kryzysowych itd. itp.”

      To wszystko można spokojnie nayczyć się na praktykach, podczas współpracy nad
      projektami, po prostu zyjąc i chcąc się nauczyć, innymi słowy nie mając
      praktycznie żadnego sensownego doświadczenia. A to że pracowałam i nadal to
      robię fizycznie w wakacje bądź nawet umsyłowo w jakimś biurze to uważam za
      małostkowe i nie ma się czym chwalić. To uczy tych, którzy wcześniej tego w
      sobie nie mieli, nie nauczono ich.

      Ale nie możemy mówić że tacy sa wszyscy. Bo to jest krzywdzące i
      niesprawiedliwe.

      A zatem niestety stawiam tezę że nei każdy musi być obibokiem bez pracy na
      studiach. Nie każdy musi mieć doświadczenie by być dobrym, tzn udowodnione
      papierkami doświadczenie ( tylko takie dla pracodawcy się liczy.)
      Rozumiem też że nie każdy miał możliwość znaleść się na dziennych czy to
      finansowo, czy okresowa niedyspozycja na egzaminie (zdarza się). Niestety za to
      płaci cenę gorszego wykształcenia JEŚLI poprzestaje na tym co nauczą go w 4 dni
      w misiącu i na tych samych (dla większości) czynności dokonywanych w pracy.
      Podkreślam słowo jeśli, bo ma to duże znaczenie. Tak samo jeśli student
      dziennych poprzestaje na suchych informacjach wyniesionych na zajęciach, ale są
      takie studia które umozliwiają praktykę bez praktyki zawodowej.
      Czy uważacie ze nie mam racji??
      • Gość: zdzisiek Re: moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.04, 12:51
        Tyle, że dzisiejsi pracodawcy nie mdleją na widok dyplomu. Dla wielu ważne są
        konkretne umiejętności. Liczy się przede wszystkim fachowość.
        Zależy oczywiście, o jakiej pracy mówimy. Jest grupa zawodów, które wymagają
        solidnego wykształcenia, np. lekarz, prawnik. Z kolei w zajęciach bardziej
        praktycznych, zdecydowanie większą uwagę zwraca się na doświadczenie, niż
        portfolio, którym się dysponuje.
        Uważać, że edukacja przebiega tylko w szkołach, to tak samo jak myśleć, że
        interesy robi się tylko w biurach
        Studia to teoria, a praktyka pokazuje, że modele teoretyczne nie bardzo się
        sprawdzają.
        Dyplom wyższej uczelni jest na ogół potwierdzeniem umiejętności radzenia sobie
        z rozwiązywaniem problemów abstrakcyjnych i gwarancją przyzwoitego poziomu
        intelektualnego.
        Dla sporej grupy pracodawców wiedza absolwentów wyższych uczelni jest
        nadmiarowa, a płacenie za nią rozrzutnością, na którą w przyszłości może być
        stać coraz mniej przedsiębiorstw.
        Zauważ, że MBA to studia, na które przyjmowane są osoby z wyższym
        wykształceniem i kilkuletnią praktyką zawodową. Zastanów się, dlaczego?
        • Gość: inga Re: moje zdanie IP: *.toya.net.pl 01.05.04, 14:12
          "Zauważ, że MBA to studia, na które przyjmowane są osoby z wyższym
          > wykształceniem i kilkuletnią praktyką zawodową. Zastanów się, dlaczego?"

          Nie jestem pewna czy tak jest jak mi się wydaje, ale uważam że to doświadczenie
          o którym piszesz musi być konkretne. Czyli nie jakieś tam prace fizyczne i
          podstawowe czynności w biurze. Ale moge się mylić.
          Jednak jeśli jest tak jak piszę to oczywiście że takie doświadczenie jest
          bardzo wiele warte (i się go tam wymaga) i takowego nie ma się ukanczając
          studia. Ale i również większość ludzi pisząc że studiuje i pracuje itp. nie ma
          takiego doświuadczenia.
          • miriammiriam Re: moje zdanie 01.05.04, 16:19
            projekty realizowane w firmach to jak najbardziej jest doświadczenie zawodowe,
            trzeba tylko napisać o tym w CV, a na rozmowie kwalifikacyjnej umieć powiedzieć
            czego sie w każdej z tych firm nauczyłaś
            samodzielne poszukiwanie praktyk jest dla kudzi, którzy nie mają takich zajęć w
            programie studiów
            co do zbierania truskawek itp. - wzrusza najwyżej dyrektora buraka
            • Gość: Richelieu* Re: moje zdanie IP: 217.98.107.* 02.05.04, 02:48
              w tych szaletach miejskich gdzie pracuję doceniają nawet to, że doprowadzałam
              świeżo wybudowane mieszkania do stanu używalności. Więc z tymi dyrektorami
              burakami to gruba przesada. Oczywiście każdy właściciel prywatnej firmy może
              sobie zatrudniać kogo chce i będzie zatrudniał właśnie ze względu na jego
              widzimisie. Druga sprawa, że w urzędach np. istnieje taki nepotyzm, że głowa
              boli, a to jako placówka państwowa za takie działania powinna zostać ukarana
              wyrzuceniem wszystkim niekompetentnych pasożytów.
    • Gość: microtune Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.04, 16:32
      doswiadczenie, doswiadczenie i jeszcze raz doswiadczenie - ja ryzykuje
      stwierdzenie ze w dzisiejszych czasach studia to cos, co nie przeszkadza w
      poszukiwaniu pracy
      jest to oczywiste ze zalezy w duzym stopniu od skonczonego kierunku, ale znam
      (nie chce urazic nikogo) kilku bezrobotnych absolwentow wyzszych uczelni z
      bardzo dobrymi wynikami i pracami obronionymi przed terminem, ktorzy rok po
      studiach pracuja na jakis stazach za 400 zl miesiecznie,
      ja poszlam do pracy pierwszej majac lat 17 i od tego czasu pracuje
      nieprzerwanie i udalo mi sie polaczyc stala - a nie dorywcza - prace z
      dziennymi studiami, braniem dodatkowych przedmiotow z ITS, treningami 3 razy w
      tygodniu, imprezami, rodzina, wyspaniem sie i innymi rzeczami i jakos nie
      lamentuje ze mailam malo czasu, a projekty w grupach tez robilam na studiach
      mysle ze to kwestia organizacji swojego czasu - niektorzy Polacy niestety
      pracuja bardzo nieefektywnie
      • Gość: inga Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.toya.net.pl 01.05.04, 18:38
        To że ty pogodziłaś nie musi oznaczać, że ktoś kto tego nie może zrobić- sobie
        nie radzi, bo na pewno zdarza się i nie rzadko (tak jak w moim przypadku),że te
        np projekty zajmują bardzo dużo czasu (ot więcej niż u ciebie zajmowały czemu
        porównujesz nie znając sytuacji). Nie wspominając już o braku czasu, gdy
        studiuje się 2 kierunki. gratuluje takiego myslenia.
        • Gość: .................. Re: ci z doświadczeniem. O ile lepsi i wczym?? IP: *.dialup.sprint-canada.net 02.05.04, 01:54
          Wlasciwie to ten temat mozna roznie widziec. Zdobywa sie
          doswiadczenie biznesowe, w tym przypadku wylacznie dla siebie, czasem
          dla bosa, czasem poprostu zyciowe -znowu dla siebie. Nie wiem ktore
          jest najwazniejsze. Wydaje sie, ze kazde jest wazne. O tym "dla
          bosa" zawsze on bedzie decydowal za nas ile go posiadamy i zgodnie z
          jego ocena, lub "widzi mi sie" bedzie za nie nam placil (oczywiscie
          placil za prace, zazwyczaj z doswiadczeniem zwiazana). Jest tu mowa o
          dorywczych pracach studentow itp. Tak naprawde pracuja w zyciu ci
          ludzie, ktorzy musza. Ci co maja pieniedzy pod dostatkiem nie sa
          zainteresowani ZADNA praca, oprocz robienia korzystnych i pewnych
          transakcji, nie wspominajac juz o umilaniu sobie zycia roznymi
          rozrywkami, ale to juz nie praca lecz spedzanie czasu zgodne ze
          swym upodobaniem. Byc w takim polozeniu niestety trzeba sie dosc
          czesto szczesliwie urodzic (w czepku) lub byc wybrancem w zyciu z juz
          nabytym, najlepszym zapewne doswiadczeniem, czyli tym, co pieniazki z
          nieba nam zrzuca. I trzeba miec tez nosa do nich. Niektorzy je czuja
          na odleglosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka