Dodaj do ulubionych

trzydzistolatka na zakręcie

    • tequil.a Re: trzydzistolatka na zakręcie 20.05.11, 09:49
      @trzydzistolatka na zakręcie

      kobieto, uwierz mi, że marzenia i Twoje wyobrażenia o nim nie mają pokrycia w rzeczywistości. gdybyś odeszła od męża, szybko byś niestety odkryła, że ten pan raczywisty jest kimś innym, niż panem na odległość.
      kobieca wyobraźnia potrafi zrobić nakładkę na faceta, z którym dana kobieta się zadaje i to jest normalne! ale musisz zdać sobie z tego sprawę.

      nie zakochałaś się w tym facecie, zakochałaś się w swoim ideale, którym według Ciebie on jest. przemyśl to, zanim popełnisz wielki błąd.
      • Gość: ja do scalla IP: *.internetia.net.pl 20.05.11, 20:40
        czy gazetowy to scalla@gazeta.pl??
        • dziunia35 Re: do redelbow 24.05.11, 00:51
          i co u Ciebie?jak sobie radzisz dalej z tą sytuacją?napisz
          pozdrawiam
        • scalla Re: do scalla 25.05.11, 23:22
          dokładnie
    • Gość: redelbow Re: trzydzistolatka na zakręcie IP: *.ip.netia.com.pl 24.05.11, 11:29
      Dziękuję wszystkim którzy wypowiedzieli się na temat mojego postu, jestem wdzięczna zarówno za słowa otuchy i współczucia, jak i za te bardziej ostre. Sądzę, że powinnam trochę uzupełnić tę historię: a więc macie rację Wy, którym szkoda jest mojego męża, to nie jest w porządku wobec niego. Z tym, że na swoje usprawiedliwienie mogę napisać, że nigdy nie kochałam mojego męża a on biorąc ze mna ślub wiedział o tym. Nie będę pisać o powodach tego związku, ale dla mojego męża od początku były one znane.
      Macie rację, że nie można stawiać na szali z jednej strony ustabilizowanego, choć szarego życia i zupełnej niewiadomej z drugiej. Być może ten człowiek nie jest wart moich uczuć, a być może to ja nie jestem warta jego. Nie wiem tego, ponieważ nie spotkaliśmy się. Nadal kontaktujemy się w ten sam sposób. Od czasu mojego wpisu po raz kolejny próbowaliśmy zakończyć naszą przyjaźń, nie udało się, ale za to wyraźnie określiliśmy reguły jakimi będziem się kierować, tzn. nie ma mowy o seksie ani o uczuciach.
      Nie mam pojęcia jak jemu jest w tym układzie (nie mówimy o tym), ale mi jest ciężko. Ciężko, bo nadal chciałabym czegoś więcej niż przyjaźni, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że być może to on jest moją "drugą połówką" i że po prostu spotkaliśmy się za późno.
      Do tych co nie wierzyli w jego rozwód- odbyła się ostatnia sprawa i jest wolny (przypominam, że pracujemy w jednej firmie i mamy wspólnych znajomych).
      Nie mam pojęcia jak to się skończy, dla mnie najważniejsze jest teraz to, że trwa, choć niestety na innych zasadach niż bym chciała.
      Nadal jestem zadrosna o tę jego "koleżankę", ale wiem, że nie mam prawa wymagać od niego celibatu.
      Odezwę się jeszcze :)

      • Gość: baba Re: trzydzistolatka na zakręcie IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.11, 22:40
        To ja Ci coś napiszę. I sama się wyżalę chociaż będę musiała się przyznać do totalnej głupoty. Najlepiej abym stanęła i zaczęła głową w ścianę tłuc :( Dałam się nabrać jak skończona kretynka. Dodam, że faceta znam wiele lat. W oczach moich i moich znajomych to bardzo porządny człowiek. Po prostu to co mi odwinął to jest numer jakiego bym się nie spodziewała po tym człowieku. Ty tego swojego kompletnie nie znasz ja go wydawałoby się dobrze znałam. I do tego to ktoś taki od pierwszego wejrzenia :( No ale on miał żonę ja męża więc obyło się milczeniem. po latach on się rozwiódł a mój związek to tragedia. Seksu od lat 0, ja sprzątaczka i kucharka. Nie wiecie jak boli gdy wchodzi się do domu a ta druga osoba nawet wzroku nie podniesie, nie odzywa się. No więc zaiskrzyło sms itd. Ja zakochana po uszy, on niby też. Wszystko z ostrożnością ale małżonek wyczuł zmianę mojego nastroju. W sumie to się zachowywałam tak jak on na codziennie :P więc nie wiem o co chodzi :P Usłyszałam, że między nami nie iskrzy itd. Ha ha ha i zacytuję smsa bo to hicior. Czemu wychodzę przecież tydzień temu wychodziłam, a sprzątanie? Dodam, że chodziłam do naszych wspólnych znajomych do których on też był zapraszany. Uniesiona godnością itp nie latałam przepraszając mojego pana. Dałam się wkręcić w sytuację w której ja zawsze przepraszałam, a tym razem nie. Może i kiedyś będę wdzięczna temu drugiemu, że pomógł mi się wyplątać z chorego związku w którym tkwiłam. Z drugiej strony jakby wykluczyć nieudane życie uczuciowe miałam stabilizację finansową, której teraz nie mam. Może to i czas tak działa, że zapominamy wszystko co złe i ja muszę przywoływać teraz te wszystkie złe chwile aby nie żałować swoich czynów. Wracając teraz do Pana zakochanego to półtora tygodnia temu wysłał mi łaskawie sms, że zatęsknił za niezależnością :P Bomba :P jak w przedszkolu :P Dzisiaj go przycisnęłam do muru aby powiedział mi o co chodzi i dowiedziałam się, że mu przestało iskrzyć :P To znaczy iskrzy ale zostało 40 % ze 100% :) Słuchajcie ja nie wiem czy Ci faceci posiadają mózgi? Wątpię. Najchętniej bym go zamordowała. Pobawił się zabaweczką i mu się znudził kolorek. Dodam, że nie opisuję 20 letniego faceta tylko takiego co 50 dobiega. Chyba zostanę singlem bo aktualnie to mi się kompletnie odechciało jakichkolwiek kontaktów z tą płcią.
        Tak, że przemyśl sobie co robisz bo ja znając swojego lata rękę bym sobie dała za niego uciąć a okazał się zwykłym osiedlowym dupkiem. Możesz rozpieprzyć swój związek, który jaki jest to jest ale czasami lepiej ciągnąć wózek razem nawet bez wzniosłych uczuć. Zastanów się czy jesteś gotowa zostać sama bo kawaler da dyla :)
        To bardzo realne :P My kobiety chyba potrafimy znakomicie budować wszystko w wyobraźni. Idealizować itd i jesteśmy łase na komplementy. Wystarczy trochę miłych słówek i już my jego. Miałam kiedyś takiego kolegę czarusia w pracy więc się napatrzyłam na to jak się dajemy nabierać. Szkoda tylko, że nasi partnerzy nie umieją tego stosować w praktyce. O ile życie byłoby prostsze :)
        Och kobity ulżyło mi, że to wyrzuciłam z siebie. Tylko jak tu żyć w przeświadczeniu, że wszyscy faceci to kretyni. Może znaleźć sobie koleżankę? Ale ta będzie kosmetyki podbierać więc nic z tego :P
        A drogiej koleżance powiem daj spokój sobie z lowelasem :) No chyba, że bierzesz pod uwagę to, że jesteś gotowa żyć jako singiel :)
      • Gość: Johnny Re: trzydzistolatka na zakręcie IP: *.1.pl 30.05.11, 22:28
        To ja jeszcze dodam ten link:
        zdrowie.onet.pl/porady-ekspertow/jestem-mezatka-kocham-zonatego,1,4314848,artykul.html
        Czy to nie jest znajoma sytuacja?
        Po pierwsze: Miłość – wbrew powszechnemu przekonaniu, to nie poczucie, że nie może się bez kogoś żyć. Uświadomienie sobie, że tak właśnie się dzieje, powinno dać do myślenia, skłonić do przyjrzenia się, czy aby nie mamy do czynienia z uzależnieniem.
        i tak - to jest twój wybór - czy chcesz w tym tkwić czy nie? To kwestia zrozumienia co nami 'rządzi'. A nami w takim zakochaniu kieruje - oksytocyna i inne związki, hormony w mózgu powodują takie uczucie miłości w typie uzależnienia. Może teraz tego tak nie widzisz, ale za parę miesięcy ockniesz się i na to samo spojrzysz inaczej.
        To jest tak naprawdę sprawa tylko Twojego wyboru.
        Pozdrawiam i życzę właściwego wyboru!
    • redelbow Re: trzydzistolatka na zakręcie 25.06.11, 00:04
      Panie i Panowie dalsza część, zarówno jak i wstęp na samopijka.blox.pl/2011/06/.html. Dziś założony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka