Dodaj do ulubionych

Kobieta mająca sponsora(ów)

09.07.11, 22:39
"A tiger doesn`t change his stripes" powiedział kiedyś Sawyer z serialu Lost, przy okazji swojego kolejnego przekrętu. I miał rację. Bo ludzie się nie zmieniają.

Jestem kobietą, która miała kiedyś sponsorów. Ba, nazwijmy rzeczy po imieniu - byłam po prostu prostytutką.
Później awansowałam do rangi utrzymanki, skończyłam jedne studia, drugie, podjęłam normalną pracę, a sponsora zamieniłam na ukochanego człowieka. Niby bajka, prawda?
A teraz myślę o tym, aby zawrócić.
Bo związek się nie układa, jakoś tak się rozmijamy w oczekiwaniach, zresztą po prawie 10 latach bycia razem jesteśmy jak stare małżeństwo.
Na dodatek nie ma dziecka i nie wygląda na to, aby miało być (chociaż obietnice były, ale ja już w ich spełnienie nie wierzę), więc jaki jest cel kontynuowania tego związku?
Z kasą też ostatnio krucho, bo niby sporo zarabiam w legalnej pracy, ale koszty życia wysokie, a standard życia i wymagania w ostatnich latach znacznie mi się podniosły.
A ponieważ zawsze miałam skłonności autodestrukcyjne, to niech i się stoczę?
Zakończyć ten związek, który już jest praktycznie trupem, i poszukać sobie panów, którzy będą mi płacić za seks. A może i wyjdzie mi to na dobre, bo przy okazji zajdę może w ciążę?
A przynajmniej będę miała jakąś tam namiastkę związku, bo obawiam się, że po zakończeniu obecnego poczuję się bardzo samotna. Tzn. mam na myśli, że będę miała zaspokojone potrzeby seksualne i finansowe.
Wiem, pokręcona ta moja logika strasznie.
Tylko pytanie, czy ktoś jeszcze mnie będzie chciał? Co prawda nadal bardzo dziewczęco wyglądam, jestem szczupła, ładna, więc nikt nie powie, że jestem już po 30stce.

Tak sobie głośno myślę, co ze sobą zrobić, bo nawet nie mam z kim o tym pogadać.
Piszcie, co chcecie.
Obserwuj wątek
    • encanto1960 Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 22:44
      Mozesz połączyć przyjemne z pozytecznym. ;-)
    • zamysleniee Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 22:51
      partner zna twoją przeszłość?
      • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 22:57
        No przecież był moim klientem, to jak myślisz?
    • miau_weglowy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 22:56
      margaret_cavendish napisała:
      > Piszcie, co chcecie.

      dobra. jakas godzine temu byla tu wielka afera na podworku i gnebi mnie,ze nie wiem dokladnie, o co chodzilo. policja, ambulans, zamieszani faceci z sygnetami i lancuchami (taka tubylcza odmiana dresa), jedno dziecko w wozku (bardzo male) i pies (w sumie duzy). niestety z powodu bardzo glosnej muzyki (chyba archive to byl), wlaczylam sie w obserwacje za pozno, w momencie, kiedy wysoki z grubymi srebrnymi lancuchami wrzeszczal, ze zabije tego drugiego. sekundowal mu nizszy blondym bez lancuchow ale za to z trzema pierscienio-sygnetami na lewej rece i bialym telefonem komorkowym (bialy? ciekawe...)
      kogo i za co chcial zabic wysoki, chyba wywrzeszczal wczesniej. potem tego, ktoremu grozil, aresztowano (wiec juz wiem, kto ale nadal nie wiem, za co). widac nie stawial oporu, bo wyprowadzili go bez kajdanek, szedl grzecznie. nic nie mowil. raz go wczesniej spotkalam, mial taki dziwny wzrok. zastanawiam sie, czy zaczac sie bac tu mieszkac?
      • encanto1960 Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:02
        he he ....napisałas co chcesz:-)
      • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:03
        miau_weglowy napisała:

        zastanawiam sie, czy zaczac sie bac tu mieszkac?

        A bo ja wiem? Ja bym przyuważyła, czy sytuacja będzie się powtarzać. Myślisz, że zaraz go wypuszczą i dalej będzie się awanturował?
        To też zależy od tego, czy masz na mieszkaniu hipotekę, czy też nie.
        Oprócz tego rozważyłabym też zakup sporego psa albo węża. Nie wiadomo, czy pomoże, ale zaszkodzić raczej nie zaszkodzi;).
        • miau_weglowy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:09
          chodzi Ci o to, czy on jak wroci to nadal tak sie bedzie dziwnie patrzyl? myslisz,ze jak zaczne chodzic z wezem, to przestanie? ;)
          • pmorphy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:15
            miau_weglowy napisała:

            > chodzi Ci o to, czy on jak wroci to nadal tak sie bedzie dziwnie patrzyl? mysli
            > sz,ze jak zaczne chodzic z wezem, to przestanie? ;)

            XD a gdzie ty byś go wsadziała? bo z torebką to pewnie bałabyś się chodzić...
            • miau_weglowy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:18
              no co Ty! nie slyszales o boa?
              • 0ffka Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:30
                ja polecam pytona :) sprawdzony!
                • pmorphy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:38
                  https://republika.pl/blog_sq_3711838/4624313/tr/steve_i_pyton.jpg

                  a ja pytona, ale rasy siatkowej :)
                  • miau_weglowy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:49
                    ale o tym pisza, ze dziala z ukrycia.
                    gdzie ja ukryje 9-metrowe cielsko?
                    • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:54
                      Bosh, no nie wiem, do piwnicy włożysz, czy gdzieś tam, może do garażu? Tylko problemy stwarzasz.
                      • miau_weglowy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:58
                        zabranie ze soba piwnicy zeby atakowac wezem z ukrycia, to spory problem, nie sadzisz?
      • 0ffka Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:29
        miau_weglowy napisała:

        > margaret_cavendish napisała:
        > > Piszcie, co chcecie.
        >
        > dobra.

        a mnie się zrobił syf na czubku nosa i myślę, czy go wyciskać?
        • miau_weglowy Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:50
          to nie jest dobry pomysl
    • milad.a Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:01
      > Na dodatek nie ma dziecka i nie wygląda na to, aby miało być (chociaż obietnice
      > były, ale ja już w ich spełnienie nie wierzę),

      Myślę, że ten pan nie chce mieć z Tobą dziecka (bo nie chce już mieć dziecka, nie tylko z Tobą). I te kolejne studia są mu bardzo na rękę.

      Sama nie dajesz sobie rady finansowo? Mówisz, że masz dobrą pracę... Więc może za dużo wydajesz? Jak nie będziesz miała dodatkowej kasy, to po prostu będziesz musiała zrezygnować z niektórych wydatków i tyle. Na życie chyba Ci starczy?

      Tak się zastanawiam... Niedawno jeszcze pisałaś, że rozumiecie się bez słów i jesteście w siebie wpatrzeni jak w obrazki po tylu latach... A teraz, że nuda, że posucha i że rozkład. Albo ten wątek to prowokacja albo jesteś mistrzynią w samooszukiwaniu.
      • leziox Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:10
        Mnie sie wydaje ze twórczyni wátku brakuje po prostu action.
        A bedac utrzymanká,prostytutka/chociaz nie lubie tego slowa/ nigdy nie jest nudno.
        Marzyl sie jej spokoj a potem okazalo sie,ze to jednak nie to.
        Czasami trudno cos ze soba zrobic,jesli energia miota po domu,spokój denerwuje i chcialoby sie cos zwariowanego zrobic ale nie z tym,z kim sie wlasnie jest...
        • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:17
          leziox napisał:

          > Mnie sie wydaje ze twórczyni wátku brakuje po prostu action.
          > A bedac utrzymanká,prostytutka/chociaz nie lubie tego slowa/ nigdy nie jest nud
          > no.
          > Marzyl sie jej spokoj a potem okazalo sie,ze to jednak nie to.
          > Czasami trudno cos ze soba zrobic,jesli energia miota po domu,spokój denerwuje
          > i chcialoby sie cos zwariowanego zrobic ale nie z tym,z kim sie wlasnie jest...

          Masz rację. Coś takiego właśnie chodziło mi po głowie, tylko nie potrafiłam tego tak dobrze ująć.
          Plus finanse ofcourse.
      • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:12
        > Myślę, że ten pan nie chce mieć z Tobą dziecka (bo nie chce już mieć dziecka, n
        > ie tylko z Tobą). I te kolejne studia są mu bardzo na rękę.

        Masz 100% racji. Tylko wkurza mnie, że nie jest w stanie powiedzieć mi prawdy, tylko mnie w sumie zwodzi.
        Chociaż z drugiej strony nigdy nie złamał swojej obietnicy, więc się waham.
        A z trzeciej strony to ja wcale nie jestem pewna, czy naprawdę chcę mieć dziecko, i czy powinnam. Trudno zrezygnować z wygodnego życia z mnóstwem przyjemności i minimum obowiązków.

        > Sama nie dajesz sobie rady finansowo? Mówisz, że masz dobrą pracę... Więc może
        > za dużo wydajesz? Jak nie będziesz miała dodatkowej kasy, to po prostu będziesz
        > musiała zrezygnować z niektórych wydatków i tyle. Na życie chyba Ci starczy?

        Again, 100% racji. Wiem, że powinnam przyciąć wydatki, ale będzie mi już teraz trudno. Przyzwyczaiłam się do dobrego.

        > Tak się zastanawiam... Niedawno jeszcze pisałaś, że rozumiecie się bez słów i j
        > esteście w siebie wpatrzeni jak w obrazki po tylu latach... A teraz, że nuda, ż
        > e posucha i że rozkład. Albo ten wątek to prowokacja albo jesteś mistrzynią w s
        > amooszukiwaniu.

        A nie może być jedno i drugie? Jest cudowne, wspaniale, świetnie w łóżku i poza nim, a za chwilę jest beznadziejnie.
        Wieczny rollercoaster. Nie potrafię powiedzieć, ile z tego jest wynikiem mojej popieprzonej osobowości, a ile faktycznie wynika z przebłysków rozsądku, kiedy samooszukiwanie ma akurat przerwę w dostawie.

        Ps. Kim Ty jesteś?
        • milad.a Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:26
          > A z trzeciej strony to ja wcale nie jestem pewna, czy naprawdę chcę mieć dzieck
          > o, i czy powinnam. Trudno zrezygnować z wygodnego życia z mnóstwem przyjemności
          > i minimum obowiązków.

          Doskonale Cię rozumiem, bo czuję to samo.

          > A nie może być jedno i drugie? Jest cudowne, wspaniale, świetnie w łóżku i poza
          > nim, a za chwilę jest beznadziejnie.

          W aż takie skrajności nie wierzę.

          Szczerze... Nie myślałaś nigdy o tym, żeby wejść w normalny związek?.. To co masz to przecież tylko namiastka.

          > Ps. Kim Ty jesteś?

          Sobą. :-)
          • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:35
            > Szczerze... Nie myślałaś nigdy o tym, żeby wejść w normalny związek?.. To co ma
            > sz to przecież tylko namiastka.

            No właśnie w to nie wierzę. Nie wierzę, że mogłabym.
            Nie wierzę, że znalazłabym.
            Stara już jestem i dobrze znam życie.
            Plus jeszcze moja osobowość - introwertyczka już prawie na granicy autyzmu.

            A może moje życie to już tylko namiastki? Może powinnam czerpać z niego, ile się da, bo mam w rodzinie raka i jakieś takie dziwne przekonanie, że nie dożyję starości.
            Powiedz sama, lepiej jest mieć namiastkę plus prowadzić przyjemne życie bez finansowych trosk, czy nie mieć nic i łudzić się, że znajdę wielką miłość?
            • milad.a Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:59
              > No właśnie w to nie wierzę. Nie wierzę, że mogłabym.
              > Nie wierzę, że znalazłabym.

              Jeśli nie dasz sobie szansy to na pewno nie znajdziesz.

              > Plus jeszcze moja osobowość - introwertyczka już prawie na granicy autyzmu.

              Jasne... Nie wierzę, że ktoś kto wykonuje Twój zawód może być skrajnym introwertykiem. :-)

              > Powiedz sama, lepiej jest mieć namiastkę plus prowadzić przyjemne życie bez fin
              > ansowych trosk, czy nie mieć nic i łudzić się, że znajdę wielką miłość?

              Najlepiej jest znaleźć człowieka, który będzie o Ciebie dbał, nie tylko 'na godziny'. Już darujmy sobie tę wielką miłość. Takie rzeczy to tylko w filmach. ;-) Myślę, że tego najbardziej potrzebujesz - kogoś, kto byłby dla Ciebie. Cały.

              • miau_weglowy zapomnialas dodac, milady: 10.07.11, 00:03
                >
                > Jasne... Nie wierzę, że ktoś kto wykonuje Twój zawód może być skrajnym intrower
                > tykiem. :-)

                i osobowoscia niemal autystyczna ;P
              • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 00:14
                > Najlepiej jest znaleźć człowieka, który będzie o Ciebie dbał, nie tylko 'na god
                > ziny'. Już darujmy sobie tę wielką miłość. Takie rzeczy to tylko w filmach. ;-)
                > Myślę, że tego najbardziej potrzebujesz - kogoś, kto byłby dla Ciebie. Cały.

                Jest tu na forum, na tym i na innych, parę kobiet. Czasem się pojawiają przy okazji jakichś dyskusji. Coraz bardziej depresyjne, zgorzkniałe, bo od lat same. A niegłupie, wykształcone, mądre, wrażliwe, podejrzewam, że nie takie strasznie brzydkie, jeżeli nawet nie miss świata.
                I nikogo sobie nie znalazły. I pewnie już nie znajdą. Bo zabrakło szczęścia. Bo dla nich fajnych facetów nie wystarczyło.
                Dlaczego ze mną miałoby być inaczej?

                Przy czym ja naprawdę noszę w duszy sporą dozę i potrzebę niezależności. Lubię pobyć sama ze sobą od czasu do czasu. I o ile 10 lat temu jeszcze bym się spokojnie przyzwyczaiła do mieszkania z kimś, teraz już wcale nie jestem tego taka pewna. Że by mnie to uszczęśliwiło.
                Może dlatego się tak miotam, że podskórnie czuję, iż dbanie o mnie 'na godziny' jest tak naprawdę tym, czego potrzebuję?!
                Nie wiem, miotam się czasami.
                A jednocześnie jestem tak cholernie zepsuta przez łatwe pieniadze.
                • milad.a Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 00:36
                  > Przy czym ja naprawdę noszę w duszy sporą dozę i potrzebę niezależności. Lubię
                  > pobyć sama ze sobą od czasu do czasu.

                  Rozumiem, mam tak samo. :-) Ostatnio nawet facet powiedział mi, że to w pewnym sensie traktowanie facetów w sposób użytkowy, ale ja się z tym nie zgadzam. ;-)
                  Generalnie, to warto jest uprzedzić, że ma się takie zapędy i myślę, że to łatwo można okiełznać, np pomieszkując u siebie a nie mieszkając.

                  > Może dlatego się tak miotam, że podskórnie czuję, iż dbanie o mnie 'na godziny'
                  > jest tak naprawdę tym, czego potrzebuję?!

                  A może boisz się normalnego życia?
                  • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 00:50
                    > A może boisz się normalnego życia?

                    Pewnie masz rację.
                    Tylko, że ja widzę tylko 2 wyjścia.
                    Albo zostawiam wszystko po staremu, tak jak jest, albo rozstaję się z partnerem.
                    Jeżeli się rozstanę, to stracę praktycznie całą radość życia. Już to przerabiałam, wiem, jak mi źle bez niego. Kiedy nie mogę się wypłakać na jego ramieniu, kiedy on nie pełni roli takiego bufora, odgradzającego mnie od złego świata, kiedy nie biorę od niego energii, automatycznie wpadam w przygnębienie.
                    A ponieważ jestem dość samotna, w zasadzie nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół, to kiedy on odejdzie, pojawi się pustka, której niczym nie zapełnię.
                    Stąd też pojawił się pomysł, że w takim przypadku szukam sponsora, bo zaspokoi moje potrzeby finansowe i seksualne.
                    A w znalezienie takiego rzeczywistego partnera, do normalnego życia, nie bardzo wierzę, bo niby gdzie miałabym go spotkać, jeżeli krążę w zasadzie na trasie praca-uczelnia-dom.
                    Ja nie potrafię się tak zmienić i ot tak, zacząć 'wychodzić do ludzi'. Zresztą, nieznoszę tego zwrotu. Łatwiej już mi jest podążyć utartymi ścieżkami, które znam. Na których nauczyłam się poruszać.
                    Dlatego to jest dla mnie wszystko dość trudne.
                    A poza tym, last but not least, ja go kocham.
                    • miau_weglowy hahaha 10.07.11, 11:18
                      margaret_cavendish napisała:
                      > A poza tym, last but not least, ja go kocham

                      yeah!!
                      ja wiedzialam,ze tak bedzie
                      i po problemie
                    • milad.a Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 15:57
                      Znając życie, to jak teraz czytasz to co napisałaś, to pewnie myślisz, że to stek głupstw i przecież (jednak!) jest między Wami wspaniale i to jest to czego potrzebujesz. ;-)

                      > Jeżeli się rozstanę, to stracę praktycznie całą radość życia. Już to przerabiał
                      > am, wiem, jak mi źle bez niego. Kiedy nie mogę się wypłakać na jego ramieniu, k
                      > iedy on nie pełni roli takiego bufora, odgradzającego mnie od złego świata, kie
                      > dy nie biorę od niego energii, automatycznie wpadam w przygnębienie.

                      Każdy to przerabiał co najmniej raz.
                      A czy on wie o Twoich rozterkach i o tym jak często Cię nachodzą?

                      > A ponieważ jestem dość samotna, w zasadzie nie mam żadnych znajomych ani przyja
                      > ciół, to kiedy on odejdzie, pojawi się pustka, której niczym nie zapełnię.

                      Zapraszam na piwo nad Wisłę, albo co tam wolisz. ;-)
                      • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 16:19
                        > Znając życie, to jak teraz czytasz to co napisałaś, to pewnie myślisz, że to st
                        > ek głupstw i przecież (jednak!) jest między Wami wspaniale i to jest to czego p
                        > otrzebujesz. ;-)

                        Nie wiem, co myślę. Już za nim tęsknię jak głupia. I faktycznie pewnie znów się złamię. Tych rozstań było sporo, ale zawsze do siebie wracaliśmy. Tak jakbyśmy nie potrafili żyć bez siebie.
                        I wieczna huśtawka. Up and down, up and down...
                        Jedno muszę mu przyznać, wie o mnie najgorsze rzeczy, a nigdy nie wykorzystał tego przeciwko mnie. Nigdy mnie za nic nie potępił. Tak jakby kochał i akceptował mnie bezwarunkowo.
                        Ile w tym przywiązania a ile miłości? - tego nie wiem. Nie jest tak łatwo rozstać się po prawie dekadzie bycia razem. Nie wiem, czy to w ogóle możliwe.
                        I jeżeli w jednym z nas coś nie pęknie, jeżeli jedno z nas nie zabije tego uczucia, to będziemy tak trwać do końca świata i jeden dzień dłużej;).

                        Milad.o, sporo o mnie wiesz. Nie ukrywam, że ciekawi mnie, ile. Bo nie wiem, czy mam zakładać, że wszystko. Stąd moje wczorajsze pytanie, kim Ty jesteś.
                        Oczywiście sprawdziłam Twoją historię forumową, ale pod tym nickiem niewiele znalazłam.
                        I budzi to we mnie drobną obawę, friend or foe?
                        Wyjaśnisz mi na priv? Bo może po prostu jesteś uważnym obserwatorem tego i paru innych forów, który wpada tu od lat, od czasu do czasu, bo akurat ma takie hobby:).
    • vandikia Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:11
      nie myślałaś nigdy o terapii, a nawet leczeniu?
      autodestrukcja nigdy nie da Ci szczęścia, a prawdziwy związek może
      wystarczy powalczyć, aż albo tylko
      • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:28
        Vandikio, problem polega na tym, że ja nie bardzo wierzę w terapię.
        Podejrzewam u siebe borderline personality disorder, a tego się w zasadzie nie leczy. Tzn. można spróbować, ale terapia jest długa, kosztowna, bez gwarancji na cokolwiek.
        Plus jeszcze parę nawarstwionych problemów wyniesionych z domu rodzinnego.
        Słowem wewnątrz mnie spory mess, bo na zewnątrz w zasadzie nic z tych problemów nie widać. Przynajmniej jeżeli ktoś zna mnie tylko powierzchownie, z pracy czy prywatnych znajomości.
        • oxf Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:43
          siema. mnie to sie wydaje ze ty bzdety tutaj wypisujesz. Skoro potrafisz sie racjonalne wypowiadac i w zasadzie przyznajesz ze przynudza cie normalne zycie to twoj disorder wcale nie jest taki disorder. mozesz cierpiec ze chcesz czegos co tracisz ale przynajmniej to rozumiesz to terapia nie jest ci potrzebna, bo teriapia powinna ci wyjasnic cos co ty i tak rozumiesz a straty trzeba odchorowac i sie z nia pogodzic albo i nie??
          • vandikia Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:50
            zalezy jaka terapia :)
          • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:52
            No właśnie sporo problemów sama rozpracowałam i doszłam do przyczyn. Rozumiem mechanizmy, przyczyny, konsekwencje, skutki. Przypuszczam, że mam większą wiedzę od niejednego psychoterapeuty. Ponadto nie bardzo w nich wierzę. To są też tylko ludzie, z różnymi ograniczeniami i uprzedzeniami.
            A życia za mnie nie przeżyją.
            • oxf Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:56
              ja ci nie odradzam tego. Tylko mnie sie wydaje ze terapie maja a przynajmniej powinny miec na celu wyjasnienie ludziem czegos czego byc moze nie rozumieja i szkod jakie ich zyciu ten fakt moze powodowac. Twoj wypadek tego raczej nie obejmuje bo ty jestes szczera sama ze soba. A to BARDZO DOBRA CECHa uwazam.
        • vandikia Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:48
          to uwierz i zadbaj o higienę psychiczną, a zobaczysz życie sie ułoży
          a problemy i mess to ma każdy dorosły człowiek
    • riki_i Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:16
      1. Jesteś zawirusowana tamtym życiem.

      2. Normalne życie cię nie kręci.

      Ponieważ w swoim długim poście nawet nie wspomniałaś o konkretnych wadach owego "ukochanego człowieka", pławiąc się jedynie w ogólnikach, mniemam, że problem nie leży wcale w nim. Inny normalny facet też byłby zły. Tobie nie leży po prostu model życia małżeńskiego. Straaaszna nuda, czyż nie?

      To, co sobie roisz jest kompletnie nierealne. Chętnych na sponsorowanie 35-cio letnich Pań jest niewielu, a w zasadzie powiem inaczej - owszem chętni są, ale to jest już zupełnie inny sponsoring niż ten który pamiętasz. Nie będę rozwijał tematu, w każdym razie nie licz na wichry namiętności i wielki szmalec, raczej na miłe spędzenie okruchów czasu w zamian za drobne fanty.

      Rada na szybko jest taka, abyś zrobiła sobie dzieciaka z kimkolwiek, bo to ci zajmie czas i wybije kanary chodzące po głowie. Powtórzę, że zrywanie z mężem w nadziei na odrodzenie kolorowego sponsorskiego życia sprzed ponad dekady to obłędny miazmat.

      A na koniec taka mała rada, abyś bardziej zaczęła patrzeć w człowieka. W normalnym związku radość niesie bliskość drugiej osoby, sam fakt, że ten ktoś jest, przytula cię i cię kocha. To się czuje. Ty nigdy nikogo nie kochałaś, a życie to dla ciebie owa nieistotna otoczka błyszczącego funu. Więc wejdź wpierw w samą siebie, spróbuj się wyciszyć i odnaleźć, a potem poszukaj drugiego człowieka - nie sponsora. Może się uda, acz wątpię.
      • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:23
        Dzięki za ten komentarz, bardzo mądry. Praktycznie we wszystkim się zgadzam.
        Ale sprawa ma jeszcze drugie dno, a ja nie mam dość odwagi, aby podnosić tę kwestię, chyba, że ktoś zrobi to za mnie.
        To mogłoby zmienić trochę perspektywę.

        • leziox Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 09.07.11, 23:27
          Problem jest taki,ze malo na tym forum jasnowidzów,niestety,którzy mogliby za ciebie podniesc temat.
    • 0ffka jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina ;) 09.07.11, 23:26
      <ziew>
      • margaret_cavendish Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 09.07.11, 23:39
        Nie mam niestety wina, a jestem teraz tak szczera, jak tylko być potrafię.
        I jestem wdzięczna tym, którzy celnie mnie teraz punktują.
        Jestem zaskoczona, że aż tak celnie.
        • leziox Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 09.07.11, 23:45
          Powiedz,gdzie mam to wino doniesc :)
          A tak na powaznie,to chyba rzeczywiscie cos juz tam u ciebie zdechlo.
          Jesli nie masz jeszcze objawów narastajacej depresji,to czas najwyzszy,aby cos z tym zrobic.
          Trudno doradzac teoretycznie,poniewaz zawsze mozna uslyszec-wszystko pieknie,ladnie,ale i tak do konca nie znasz wszystkich haczyków.
          No nie zna sie bo ich poznac literacko na forum,nie sposob.
          A bez wina-nie ma szans.
          • margaret_cavendish Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 09.07.11, 23:59
            Chciałam to napisać, TO, czego jeszcze nie powiedziałam, ale nie przechodzi mi to przez klawiaturę. Jeżeli milad.a podniesie tę kwestię to ok., biorę to na klatę z wszystkimi jej konsekwencjami.
            A wino jakoś tak zawsze pijam tylko w towarzystwie, nigdy sama.
            Chcesz wpaść?:)
            • miau_weglowy Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:05
              bosh, zachowuj sie jak przystalo na autyzm! a ty facetow obcych spraszasz na chate!
              • encanto1960 Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:09
                A dlaczego ma nie spraszać? Od czegos trzeba przeciez ponowie zacząć.;-)
              • margaret_cavendish Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:20
                miau_weglowy napisała:

                > bosh, zachowuj sie jak przystalo na autyzm! a ty facetow obcych spraszasz na ch
                > ate!

                I tak bym go nie zaprosiła, bo mam nieumyte włosy, a ja jestem perfekcjonistką;).
                No może z autyzmem to przesadziłam, ale ja naprawdę jestem nieśmiała i introwertyczna, z lekką fobią społeczną. A jeżeli tego po mnie nie widać, to tylko ogrom mojej wykonaniej pracy. Plus faktycznie mam taki zawód, że codziennie muszę się przełamywać, mieć dużo kontaktów z ludźmi i nie bać się ich.
                • miau_weglowy Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:32
                  ekstremalnie hardkorowo walczylas ze swoimi fobiami musze przyznac ;P
            • milad.a Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:08
              > Chciałam to napisać, TO, czego jeszcze nie powiedziałam, ale nie przechodzi mi
              > to przez klawiaturę. Jeżeli milad.a podniesie tę kwestię to ok., biorę to na kl
              > atę z wszystkimi jej konsekwencjami.

              To Twój wątek i Ty w nim rządzisz. ;-)
              • leziox Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:12
                Naturalnie ze lubie odwiedzac ludzi z flaszka.
                Ale widze ze i tak jestem dosc nie zorientowany w kwestii,sá chyba tu co niektórzy(niektóre)wiedzace lepiej niz ja,o co w tym wszystkim chodzi.
                Przyjde i trafie na jakás black celebration,a potem okaze sie ze bylem mile widziany ale w charakterze ofiary do dziwnych eksperymentów etc.
                • encanto1960 Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:16
                  Obawa przed ostrym seksem? Takim bardzo ostrym ....z wycieciem nerki? :-)
                  • leziox Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:23
                    Powiedzialbym,ze twoje myslenie idzie w dosc dobrym kierunku.
                    Potem napiecie bedzie naturalnie rosnac.
                    • encanto1960 Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:27
                      Tym razem masz z głowy. Nie zostaniesz zaproszony z powodu nieumytych włosów.:-) Normalka:-)
                      • miau_weglowy Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:31
                        encanto1960 napisał:

                        > Tym razem masz z głowy. Nie zostaniesz zaproszony z powodu nieumytych włosów.:-


                        ale zauwaz, jaki to skuteczny sposob walki z pokusami ;)
                        • leziox Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:36
                          Gdybym ja tak mógl.
                          Szkoda ze wlosów nie mam wcale.
                          Ale popracuje nad tym.Moze pomysle nad wlosami na klacie.
                        • encanto1960 Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:45
                          Wy kobiety macie na to jeszcze mnóstwo sposobów.:-)
                      • margaret_cavendish Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:36
                        Nie zostanie zaproszony raczej nigdy:)

                        Bo tak myślę, że tę radę powinnam sobie wziąć głęboko do serca:

                        To, co sobie roisz jest kompletnie nierealne. Chętnych na sponsorowanie 35-cio letnich Pań jest niewielu, a w zasadzie powiem inaczej - owszem chętni są, ale to jest już zupełnie inny sponsoring niż ten który pamiętasz. Nie będę rozwijał tematu, w każdym razie nie licz na wichry namiętności i wielki szmalec, raczej na miłe spędzenie okruchów czasu w zamian za drobne fanty.

                        Rada na szybko jest taka, abyś zrobiła sobie dzieciaka z kimkolwiek, bo to ci zajmie czas i wybije kanary chodzące po głowie. Powtórzę, że zrywanie z mężem w nadziei na odrodzenie kolorowego sponsorskiego życia sprzed ponad dekady to obłędny miazmat.

                        Choć zaznaczam, że do 35 lat jeszcze mi trochę brakuje.
                        Ale trzeba się pogodzić z tym, że ten pociąg już odjechał.
                        I dobrze.
                        Nie mogę powiedzieć, żebym miała tylko pozytywne doświadczenia z tamtego okresu. I tak miałam sporo szczęścia.
                        A perspektywy zawodowe, tzn. te legalne (dodaję dla jasności) mam przecież całkiem niezłe. Mogę naprawdę dojść do bardzo przyzwoitych pieniędzy.
                        Pozostaje tylko pytanie, co zrobić ze swoim związkiem...
                        • encanto1960 Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:49
                          Kobieta:-)
                          Inteligencja to niezwykła
                          Wszystko zagmatwa, nic nie rozwikła. :-)
                          • leziox Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 00:59
                            Chyba to pytanie do twoich priotytetów.
                            Co jest wazniejsze.
                            Pytanie nie az tak trudne.
                            I wcale sie nie obrazam na to ze ktos mnie nie zaprosi. :)
                            • encanto1960 Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 01:08
                              Gdzieś wybiegles myslą, bo nie wiem o co ci chodzi ?
                              • leziox Re: jakiś troll ma wennę twórczą przy lampce wina 10.07.11, 01:27
                                Spoko,to bylo naturalnie do stwórczyni wátku niniejszego.
                                Sam nie wiedzialbym o co chodzi bedac na twoim miejscu. :)
                        • riki_i Re: 10.07.11, 02:08
                          1. O łatwych pieniądzach wiem coś niecoś i faktycznie wysiadka z tego jest mega koszmarem, ale daje jednocześnie okazję do pewnych strukturalnych zmian w życiu, które z perspektywy czasu mogą się okazać bardzo ok. Tutaj problem jest taki, że, jak rozumiem, ten "ukochany facet" (były sponsor) jest zarazem istotnym dawcą szmalu i gwarantem poziomu życia. No niestety, albo rybki, albo akwarium. Trzeba sobie założyć obniżenie poziomu life'u przez jakiś czas i jakoś to przetrwać. Wyodrębnij sobie 5 luksusowych elementów dotychczasowego życia i wybierz 1 element, który sobie zostawisz. To ma być coś takiego, co istotnie wzmocni twoją samoocenę w okresie przejściowym (możliwości masz najróżniejsze np. jakiś gadżet typu wypasiony samochód, albo jakieś powtarzalne czynności typu coroczny wyjazd zimą w tropiki, drogie obrzędy w spa itp.).

                          2. Kobiety po 30stce, a faceci po 40stce, nie poznają się już na zasadzie "fajny towarek wczoraj w klubie wyrwałem". Większość związków to kontakty z pracy lub z grona bliższych/dalszych znajomych , do tego obłożone tym, że partnerzy są z odzysku, więc pałętają się przy nich jakieś byłe żony/byli mężowie, dzieciarnia z poprzednich związków, długi, rozliczne nałogi i narowy itp. Jeśli chcesz poznać zupełnie nowych i interesujących facetów musisz odnaleźć w sobie jakąś autentyczną pasję i zająć się jej kultywowaniem w gronie podobnie zakręconych ludzi. Może to być towarzystwo udające średniowiecznych rycerzy, fani muzyki metalowej, jazdy terenówkami po bagnach, haftowania, śpiewu chorałów georgiańskich czy ch*j wie czego jeszcze. Piszesz dość składnie, więc być może drzemie w tobie jakiś ukryty talent . Jeśli jednak jesteś typem przeterminowanej modelki (postrach imprez czterdziestolatków), która oprócz poszukiwania zasobnych męskich gaci ma wyłącznie lekko przeterminowane parcie na imprezy, wyjazdy i gadżety, no to lepiej siedź tam, gdzie jesteś, a życiowe smutki utop w wieczornych drinkach whisky z colą. Bo nic ciekawego na zewnątrz dotychczasowego świata cię nie spotka. Tyle ode mnie. EOT
                          • margaret_cavendish Re: 10.07.11, 02:48
                            Ok, dzięki za zaangażowanie, jednakże nie mogę tego zostawić tak całkiem bez komentarza:).
                            Co do punktu pierwszego, to nie jest tak do końca, jak myślisz. Największy przychód generuje mi jednak własna praca, choć, oczywiście, nie zaprzeczam, wygodnie jest ustawić się w roli pokornego cielęcia, które dwie matki ssie.
                            W każdym razie nie chciałabym, aby ktoś odniósł mylne wrażenie, że to pieniądze trzymają mnie przy moim partnerze.
                            Druga kwestia - my się naprawdę pokochaliśmy, bo bez miłości ten związek nie miałby szans przetrwać tyle lat. A teraz, na ile to jest miłość, a na ile przyzwyczajenie, trudno odpowiedzieć. Nadal za sobą tęsknimy, nadal siebie pragniemy, a on naprawdę nieźle sobie radzi z taką, nazwijmy to eufemistycznie, średnio zrównoważoną emocjonalnie osobą. Czy inny facet by to wytrzymał?
                            Chociaż i w nim wyczuwam jakieś zmęczenie materiału, może i nam już coraz mniej się chce, coraz mniej mamy cierpliwości. To chyba normalne w tak długoletnim związku, i może moje oczekiwania, żeby zawsze było idealnie, są po prostu nierealne.

                            Co do punktu drugiego, to typem przeterminowanej modelki chyba nie jestem, a i upijać się i płakać nad swoim losem nie zamierzam;). To jednak nie ten typ człowieka.
                            Muszę pomyśleć, co zrobić ze sobą, i nie podejmować zbyt pochopnie żadnych decyzji, a może i sam główny zainteresowany, którego już pewnie pieką uszy, mi w tym pomoże. I CHOĆ RAZ BĘDZIE ZE MNĄ OD POCZĄTKU DO KOŃCA SZCZERY!
    • noemi123 Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 05:19
      Nie czytałam komentarzy....ale...
      Ciekawi mnie jak będziesz sobie tłumaczyć swòj ku...ki charakter...
      Brak kasy? Po dwòch fakultetach???
      Kochana ja nie mam studiòw a miesięcznie zarabiam ponad dwie średnie krajowe uczciwie pracujác.
      Do kurestwa zawsze się wraca bo to uzależnienie.
      Znam tak jednà ku....wę z pod Wrocławia, żonę policjanta, ktôra swoje kurestwo, pracę w burdelu i naciàganie facetòw tłumaczyła bardzo szczytnymi pobudkami, wszystko ujęła w bardzo delikatnà, niewinnà otoczkę a w rzeczywistości to zwykłe kurestwo, lenistwo do uczciwej pracy, tłumaczenie swojej podwojnej moralności brakiem innych możliwości.
      Brzydzę się tà sukà i tobà chyba też.
    • grzeszna_marta Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 06:06
      nie bardzo rozumiem ten cały post ? szukasz forumowego błogosławieństwa na to aby wrócic do prostytucji ? Zgody ? Potwierdzenia ,że tak właśnie powinnaś zrobić ? Życie jest ciężkie i nie każdemu układa się jak w bajce ba powiem inaczej w dzisiejszych czasach prawie każdy na jakieś mniejsze czy większe problemy mieszkaniowe , zdrowotne , rodzinne czy finansowe ale dorosły człowiek stara się jakoś walczyć z tym wszystkim i iśc do przodu .Najłatwiej jest płynąć z prądem niczym "zdechłe ryby" totalnie się poddać . Ty już wybrałaś szukasz tylko potwierdzenia u innych , ze to właściwa decyzja . Fakt to Twoje życie i przezyjesz go jak będziesz chciała .
    • seksuolog Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 09:19
      margaret_cavendish napisała:

      > Jestem kobietą, która miała kiedyś sponsorów. Ba, nazwijmy rzeczy po imieniu -
      > byłam po prostu prostytutką.
      ....
      > Na dodatek nie ma dziecka i nie wygląda na to, aby miało być
      ...
      > A ponieważ zawsze miałam skłonności autodestrukcyjne, to niech i się stoczę?
      ....
      > Zakończyć ten związek, który już jest praktycznie trupem, i poszukać sobie panó
      > w, którzy będą mi płacić za seks. A może i wyjdzie mi to na dobre, bo przy okaz
      > ji zajdę może w ciążę?
      ....
      > A przynajmniej będę miała jakąś tam namiastkę związku, bo obawiam się, że po za
      > kończeniu obecnego poczuję się bardzo samotna. Tzn. mam na myśli, że będę miała
      > zaspokojone potrzeby seksualne i finansowe.
      ....
      > Wiem, pokręcona ta moja logika strasznie.
      > Tylko pytanie, czy ktoś jeszcze mnie będzie chciał? Co prawda nadal bardzo dzie
      > wczęco wyglądam, jestem szczupła, ładna, więc nikt nie powie, że jestem już po
      > 30stce.
      > Tak sobie głośno myślę, co ze sobą zrobić, bo nawet nie mam z kim o tym pogadać.
      ....

      Z tych framgentow wyzieraja dosc typowe objawy zespolu paniki zamykajacych sie drzwi, pojawia sie wczesnie u kobiet ktorych wzorce hierarchii wartosci maja fundament w wartosci ciala i przeklada sie on na konkretne sumy (czyli modelki, tancerki, aktoreczki i prostytutki z wyzszej polki). Oczywiscie w twoim zyciu zostaly one wzmocnione przez czynniki osobowosciowe ktorych efektem byla akceptacja prostytucji jako stylu zycia i konkretne pieniadze mierzace wartosc ciala jako obiektu seksualnego.

      Teraz rzecz jasna nadchodzi nieuchronny koniec zycia opartego na tych wzorcach. Stad twoj podswiadomy system w mozgu usiluje wypracowac jakas nowa strategie podsuwajac do warstwy swiadomej mozliwe rozwiazania. Poniewaz proba zmiany stylu nie udala sie (zwiazek w trakcie rozpadu, brak dziecka, finanse ponizej oczekiwan) to podsuwane jest rozwiazanie w postaci powrotu do poprzedniej epoki czyli sprawdzanie wartosci wlasnego ciala i potwierdzanie jej konkretnymi sumami. Ale oczywiscie na poziomie swiadomym tego rodzaju strategii ma ewidentne braki bo wartosc rynkowa ciala nie jest juz tak pewna jak kiedys i mowiac bez ogrodek nieuchronnie z kazdym dniem spada.

      Jest to wiec konflikt rozgrywajacy sie w twojej glowie. Jego efektem bedzie ogolne pogorszanie sie nastroju, zmierzanie w kierunku depresji, albo desperackie kroki w rodzaju prostytucji za wszelka cene lub wspomniane szalenstwo w postaci dziecka jako prezentu z prostytucji.

      Wszystko to razem nie jest realnym rozwiazaniem sprawy. Pomoc w rozwiazaniu moze dostarczyc terapia osobowosci dlatego powinnas poszukac dobrego specjalisty od tych spraw. Samo wyciagniecie na zewnatrzw ramach terapii wszystkich aspektow historii twojego zycia i nastrojenia psychiki bedzie mialo pozytywny wplyw bo na kotluje sie to w twojej glowie a bezposredniego kontaktu nie zastapi forum.

      Pytanie czy poprzez terapie uda sie zreorientowac hierarchie wartosci nie jest proste. Mamy tu bowiem do czynienia z podstawowym systemem nastrojenia osobowosci ktory nie jest latwo ruszyc. Wymagac to moze bardzo duzej pracy nad soba, medytacji i autotreningu tym bardziej ze nalezysz do skrajnej czesci populacji ktora ma z tym ogromne problemy. Ma to jednak ogromny sens w porownaniu do meczarni jaka jest dalsze zycie jesli nie wypracuje sie realnego rozwiazania. Zycie kobiet korych nastrojenie osobowosci jest oparta na wartosci ciala (i gdy to nastrojenie jest jeszcze wzmocnione w mlodosci przez konkretne efekty kasowe a szczegolnie przez sprzedaz seksu) staje sie czesto psychicznie trudne czy wrecz koszmarne w dalszej czesci. Efekt paniki zamykajacych sie drzwi powoduje zwiekszanie sie poczucia braku wlasnej wartosci az w koncu drzwi sie zamykaja i nadchodzi moment stania sie "zerem" co formuluje sie np. jako "stalam sie przezroczysta dla facetow". Efektem jest obnizenie nastroju, depresja, poczucie wegetacji szczegolnie gdy pozostala samotnosc a dawni partnerzy klepia mlode tyleczki.

      Wpadanie w tego rodzaju sytuacje jest bezsensowne bo zycie jest takie jakie jest czyli oparte na przemijaniu. Jesli to sie akceptuje i wyciagnie wnioski to nie ma powodu by nie rozkoszowac sie kazdym momentem zycia. Ale czasem konieczna jes terapia by uporzadkowac nastrojenie osobowosci i w twoim przypadku wydaje sie ona niezbedna. Natomiast nie rob autodestrukcyjnych krokow bo to do niczego nie doprowadzi.

    • wicehrabia.julian Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 11:31
      margaret_cavendish napisała:

      > Z kasą też ostatnio krucho,

      i zagadka rozwiązana, po co ta rozwlekła pisanina?
    • calineczka_777 Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 17:29
      1) Bede brutalna: panow chetnych na jeden "numerek" z 30-letnia prostytutka jest naprawde niewielu. Panow-stalych sponsorow chetnych do dlugoterminowego utrzymywania 30-letniej prostytutki jeszcze mniej. Kiedy bedziesz miala 40 na karku sytuacja sie jeszcze pogorszy. Prawdopodobnie skonczysz tak, ze bedziesz musiala wychodzic na ulice, bo osobiscie nie wierze, zebys miala stalego sponsora w wieku 40 lat. Jesli jestes z Warszawy to mozesz obejrzec sobie takie panie w "srednim wieku" stojace w poblizu hotelu Polonia Palace, a wlasciwie w rejonie Aleje Jerozolimskie - ul. Poznanska (czesto bardziej blisko sklepu spozywczego, gdzie sprzedaja alkohol potrzebny im do pokonania jeszcze jednego dnia/nocy "pracy")
      2) Mysle, ze masz nieco spaczony charakter - jestes uzalezniona od przezyc i spokojne zycie ciebie nie satysfakcjonuje. Nie wiem czy ten charakter zostal spaczony przez poprzednia prostytucje czy zawsze taka bylas? Ale mysle, ze na to pytanie moze odpowiedziec ci dobry psychoteraupeuta, do odwiedzin ktorego serdecznie cie zachecam.
      3) Na jakiej podstawie uwazasz, ze twoj mezczyzna nie chce dziecka? Powiedzial ci to? Zaklada zawsze prezerwatywy? I wg mnie wazne pytanie: czy on czasami nie ma pretensji, ze w ten sposob sie poznanliscie, tzn. jako prostytutka i sponsor? Faceci maja nieco dziwna psychike: on tez przeciez nie byl swiety ale moze byc, ze on podswiadomie oddala sie od ciebie, bo poznaliscie sie gdy bylas prostytutka? Ja go absolutnie tu nie pochwalam, bo sam ma sporo za uszami, ale skoro sie poznaliscie w (hm!) nieco oryginalny sposob to moze nalezaloby tu pewne rzeczy wyjasnic? Moze z tego wynika jego labilnosc, ze niby raz chce a raz nie chce dziecka, bo nie wie czy ty znowu nie wrocisz do zawodu?
      4) Bardzo zdziwilo mnie, ze napisalas, ze jako prostytutka chcesz z klientem niejako "przy okazji" zajsc w ciaze. Dla mnie to nieodpowiedzialne: jesli juz jestes taka zdesperowana to lepiej zaliczyc wpadke "przy okazji" u dotychczasowego partnera (np. oszukac go ze bierzesz tabletki) niz u zupelnie obcego faceta. U swego obecnego partnera mozesz choc w minimalnym stopniu liczyc na to, ze nawet jesli sie rozejdziecie to bedzie odwiedzal dziecko. Przynajmniej jakas szansa jest. U klienta w to nie wierze. Pozbawiasz w ten sposob swoje potencjalne dziecko widoku ojca.
      5) Ogolnie reagujesz bardzo histerycznie i wg mnie i ty i partner powinniscie udac sie na rozmowe do dobrego psychologa/psychoteraupeuty. Wiele zwiazkow przezywa "zimne" okresy, czasami psycholog pomaga. Bez terapii to ja szansy dla was nie widze.
      P.S. Zwiazki" ze sponsorami tez sie kiedys wypala, wiec nie licz na to, ze bedziesz z jednym sponsorem do konca zycia.Lepiej ratuj to co masz, bo masz bardzo duzo, choc pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy. Niejedna prostytutka dala by sie pociac by dostac tak nudne zycie jakie masz.
      • oxf Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 17:36
        > 1) Bede brutalna: panow chetnych na jeden "numerek" z 30-letnia prostytutka jes

        no tak 30-tce to juz pozostaje tylko do grobu sie polozyc:)))) ludzie wyscie chyba powariowali... ona nie pisze ze ma 50-tke tylko 30--tke
        • calineczka_777 Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 18:50
          oxf napisał:


          > no tak 30-tce to juz pozostaje tylko do grobu sie polozyc:)))) ludzie wyscie ch
          > yba powariowali... ona nie pisze ze ma 50-tke tylko 30--tke

          Nie mowimy o szukaniu dziewczyny, zony itp., kiedy to oprocz seksu licza sie inne priorytety. Mowimy o prostytutce za ktora klient placi. Jesli dany klient ma wybor miedzy prostytutka 18-letnia, czasami nawet jeszcze bedaca "swiezym towarem", a ponad 30-letnia niestety juz nieco przechodzona w tym "zawodzie", to ogromna wiekszosc klientow wybierze ta mlodsza. Jak ma placic to chce to czego nie ma w domu (w domu jest wlasnie czesto zona 30- czy 40-letnia). Ta ponad 30-letnia kobieta ma male szanse na stalego sponsora, tym bardziej, ze wybor wsrod bardzo mlodych prostytutek (nawet tych niepelnoletnich) jest ogromny: popatrz na ogloszenia w prasie, Internecie, wreszcie na ulice. Jest pewna mniejszosc ktora lubi kobiety dojrzale ale jest to mniejszosc. Nie kazdy klient tez bedzie chcial zostac stalym sponsorem ale jesli juz to woli mloda studentke czy licealistke, bo to cos innego niz zona w wieku 30 czy 40 lat. Po co ma sobie klient kupowac za pieniadze druga taka sama zone???? Lepiej swieza mloda kobiete. Kobieta po 30-tce wchodzace w prostytucje ma nikle szanse by utrzymac sie na przyzwoitym poziomie z jednego sponsora. Zostaje jej raczej wizja prostytucji na ulicy i wielu - czesto jednorazowych - klientow. Taka jest brutalna prawda.
          • margaret_cavendish Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 19:11
            Calineczko, ale jednak trochę się zapędziłaś z tymi wizjami;). Ja w żadnym razie nie mam zamiaru parać się prostytucją. Jestem naprawdę bardzo przyzwoicie i wszechstronnie wykształcona, z pożądanymi na rynku pracy umiejętnościami, więc głęboko wierzę, że 'w razie jakby co' zawsze sobie poradzę.
            Tego, że w chwili słabości napisałam, że mogłabym sobie poszukać sponsorów, też nie można traktować tak do końca poważnie.
            Myślę, że byłaby w stanie jedynie zmusić się do tego w stanie najwyższej konieczności (chwilowo, jako paralelne zajęcie, jeżeli wszystko inne by zawiodło).
            A ponieważ mam głowę na karku, raczej nie przewiduję wystąpienia takich okoliczności.
            A że pisząc o tym, albo mówiąc mojemu ukochanemu (chociaż staram się bardzo nie wyciągać tego argumentu) działam tak naprawdę na własną szkodę, to taka już moja 'uroda'.
            Oczywiście wszystko to, co piszesz o konkurencji na tym rynku i wygrywaniu młodych, jest prawdą. I byłoby naiwnością nie zdawać sobie z tego sprawy.
            • seksuolog Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 19:52
              margaret_cavendish napisała:

              > Calineczko, ale jednak trochę się zapędziłaś z tymi wizjami;). Ja w żadnym razi
              > e nie mam zamiaru parać się prostytucją. Jestem naprawdę bardzo przyzwoicie i w
              > szechstronnie wykształcona, z pożądanymi na rynku pracy umiejętnościami, więc g
              > łęboko wierzę, że 'w razie jakby co' zawsze sobie poradzę.
              > Tego, że w chwili słabości napisałam, że mogłabym sobie poszukać sponsorów, też
              > nie można traktować tak do końca poważnie.
              > Myślę, że byłaby w stanie jedynie zmusić się do tego w stanie najwyższej koniec
              > zności (chwilowo, jako paralelne zajęcie, jeżeli wszystko inne by zawiodło).
              > A ponieważ mam głowę na karku, raczej nie przewiduję wystąpienia takich okolicz
              > ności.
              > A że pisząc o tym, albo mówiąc mojemu ukochanemu (chociaż staram się bardzo nie
              > wyciągać tego argumentu) działam tak naprawdę na własną szkodę, to taka już mo
              > ja 'uroda'.
              > Oczywiście wszystko to, co piszesz o konkurencji na tym rynku i wygrywaniu młod
              > ych, jest prawdą. I byłoby naiwnością nie zdawać sobie z tego sprawy.

              To co teraz piszesz tym bardziej wskazuje ze w twojej pieknej glowce toczy sie burza ktorej przyczyny jak wyzej tzn. objawy wskazuja na syndrom paniki zamykajacych sie drzwi. Tendencja
              czy pokusy do dzialan autodestrukcyjnych pasuja do rysu osobowosci
              z prostytucja w tle. W tych warunkach, jesli partner odejdzie, nie bedzie dziecka, plus mozliwa perspektywa spedzania dalszego zycia samotnie. moze dojsc do utraty w pelni swiadomej kontroli i proby odzyskania poczucia wlasnej wartosci poprzez prostytucje. Oczywiscie bedzie to sie wiazalo z wysokim prawdopodobienstwem porazki na rynku. Powstanie bledne kolo prowadzace do obnizenia nastroju lub depresji.
          • oxf Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 11.07.11, 23:37
            wiesz nie bede z tym polemizowal, nigdy nie koszystalem z takich pan. Tylko ze wydaje mi sie ze autorka watku to kobieta w typie uwodzicielki osoby majacej haryzme, osobowosc i ladna do tego. takie jest moze wyobrazenie moze bledne ale tez osoba wyrachowana i prozna czyli podniecajaca do cna. Tylko taka osoba moze przyciagnac do ciebie stalego sponsora ktory widzi w niej wiecej niz seks po prostu, nie jest tak po prostu brudna zepsuta prostytutka z meliny jest czyms wiecej. nie wiem moze jestem naiwny. Autorka watku twierdzi ze jej facet na poczatku po prostu jej placil, potem dawala mu juz za darmo:) (czegos to mu faceci dla seksu nie potrafimy zrobic).. Mnie akurat najbardziej podobaja sie kobiety ok -+30-tki
    • to.niemozliwe Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 18:40
      A rozmawialas z partnerem, ale na spokojnie o swoich niezaspokojonych potrzebach? I co on mowi, jak sie zachowuje?
    • moonogamistka Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 10.07.11, 20:21
      Uwazasz, ze to odpowiednie miejsce czy prowokujesz? :-)
      Twoje zycie, Twoje wybory, amatorow mozesz miec i do geriatryka, zalezy ile zniesie Twoje poczucie estetyki;-)
      Nosi Cie;-)
      Tyko chlopa Twojego troche zal...
      • prezes_pan Re: Kobieta mająca sponsora(ów) 11.07.11, 02:47
        moonogamistka napisała:

        > Tyko chlopa Twojego troche zal...

        Eeee, no nie. Z tego co ona pisze, to 'widziały gały, co brały'. I to doskonale widziały...

        > Nosi Cie;-)

        Nosi, nosi i w końcu poniesie w siną dal. Na starym zapchlonym rumaku. Zostanie smród jak po austriackim wojsku... :P

        Ps. Zawsze uważałem, że większość Pań z własnej nieprzymuszonej woli wybierających sponsoring/prostytucję/kurestwo w życiu codziennym, to de facto mniej lub bardziej utajone psycholki.
        • seksuolog A panowie? 11.07.11, 07:34
          prezes_pan napisał:

          > Ps. Zawsze uważałem, że większość Pań z własnej nieprzymuszonej woli wybierając
          > ych sponsoring/prostytucję/kurestwo w życiu codziennym, to de facto mniej lub b
          > ardziej utajone psycholki.

          A panowie korzystajacy z uslug to szacowni Prezesi_Panowie?
          • wypedzonyzziemodzyskanych Re: A panowie? 11.07.11, 08:00
            i poszukać sobie panów, którzy będą mi płacić za seks.
            będę miała zaspokojone potrzeby seksualne i finansowe.


            ANI DUŻE PIENIĄDZE ANI DOBRY SEKS

            Prawda o prostytucji a której nie znajdziecie książkach na studiach seksuologicznych - wiem co piszę bo odwiedzam panienki już 20 lat
            • kiira_korpi Re: A panowie? 11.07.11, 23:15
              wypedzonyzziemodzyskanych napisał:

              ANI DUŻE PIENIĄDZE ANI DOBRY SEKS
              >
              > Prawda o prostytucji a której nie znajdziecie książkach na studiach seksuolog
              > icznych - wiem co piszę bo odwiedzam panienki już 20 lat

              To po co tam chodzisz? Głupi jesteś, czy co?
              • wypedzonyzziemodzyskanych Re: A panowie? 11.07.11, 23:47
                kiira_korpi napisała:

                > wypedzonyzziemodzyskanych napisał:
                >
                > ANI DUŻE PIENIĄDZE ANI DOBRY SEKS
                > >

                > To po co tam chodzisz? Głupi jesteś, czy co?

                Niewłaściwie odczytałaś - to zdanie dotyczy odczuć kobiet które zostały prostytutkami.
                Ja wiedząc o tym daje im w trakcie spotkania przyjemność co je mile zaskakuje
          • prezes_pan Re: A panowie? 11.07.11, 10:46
            Panowie korzystający z usług to Panowie korzystający z usług.

            Idziesz ulicą, wypijasz piwo i idziesz dalej.

            Podobny ciężar gatunkowy ma zerżnięcie ku-rwy przydrożnej czy wizyta w agenturze.

            Sponsoring, którego dotyczył wątek, może wiązać się czasem z głębszymi relacjami, czego dowodem autorka, która wyszła za mąż (?) za dawnego sponsora.

            • seksuolog Re: A panowie to tez psychole 11.07.11, 18:54
              prezes_pan napisał:

              > Panowie korzystający z usług to Panowie korzystający z usług.
              > Idziesz ulicą, wypijasz piwo i idziesz dalej.
              > Podobny ciężar gatunkowy ma zerżnięcie ku-rwy przydrożnej czy wizyta w agenturze.

              Taaa, plus poprzednio raczyles napisac:

              > Ps. Zawsze uważałem, że większość Pań z własnej nieprzymuszonej woli wybierając
              > ych sponsoring/prostytucję/kurestwo w życiu codziennym, to de facto mniej lub b
              > ardziej utajone psycholki.

              ...a faceci sa cacy. Istota sprawy jest jednak inna: faceci korzystajacy z prostytucji sa nie mniejszymi a czesto wiekszymi
              psycholami, relacja jest symetryczna. Tego nie widzialy i nie widza psycholni korzystajacy z tych uslug. Ale cos sie na tym swiecie zmienia, charakter tych relacji zostal calkowicie ujawniony przez prawo obowiazujace w Szwecji i Norwegii: KUPOWANIE uslug seksualnych jest przestepstwem. Nie ma wiec ordynarnie opisywanych oferentow uslug i szacownych klientow, klienci sa przestepcami. Oczywiscie dla ciebie to prawo jest do nie przyjecia z powodu typowego zaczadzenia umyslu co widac po jezyku jaki uzywasz. Jest to jednak milowy krok w rozwoju spoleczenstw porownywalny historycznie z dopuszczeniem kobiet do edukacji i uzyskaniem praw wyborczych. W czasach gdy te kroki poczyniono tez wydawaly sie one zaczadzonym nie do przyjecia a jednak w ciagu historycznie krotkiego czasu staly sie one normalnoscia. Tak samo bedzie w przyszlosci z prostytucja.
              • prezes_pan Re: A panowie to tez psychole 11.07.11, 23:08
                Prostytucja to najstarszy zawód świata. Jeśli myślisz, że lewackimi normami prawnymi przyjmowanymi pod dyktando zawodowych feministek zlikwidujesz całe zjawisko to jesteś w błędzie. Jedyna skuteczna rada to ponoć obrzydliwie wysoki poziom życia całego społeczeństwa przy jednoczesnym braku napływu biednych emigrantów z krajów ościennych. Podobno na Tajwanie przyniosło to niegdyś zdumiewająco dobre rezultaty.

                Facet korzystający z usług qrwy po prostu spuszcza sobie z krzyża i nie wiąże się z tym przesadny stosunek emocjonalny. Najczęściej nie ma go wcale, stąd moje porównanie z wypiciem puszki piwa. Nie rozumiem zatem, dlaczego z powodu skorzystania z usług qrwy miałoby być coś nie w porządku z jego kiepełe?

                Kobieta, która nie jest bezwzględnie zmuszona skrajną biedą do prostytuowania się i wybiera tę profesję wyłącznie z powodu dostępu do łatwego szmalu przeznaczanego na ekskluzywne ciuchy, perfumy, gadżety, wyjazdy itp. jest natomiast w mojej ocenie intelektualno-emocjonalnym inwalidą lub właśnie psycholką. Bo rzeźbi sobie na duszy rany, które się nigdy nie zabliźnią. Nie warte tych kilku miłych chwil w otoczeniu drogich fantów. Autorka wątku jest tego najlepszym przykładem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka