pip-is-me
11.07.11, 18:55
Najadłam się wstydu jak nigdy w życiu. Byłam wczoraj w restauracji z nowo poznanym facetem Wydawał się obecujący, ale to co wczoraj odstawił, to nigdy mi się w życiu nie zdarzyło.
Podeszła do nas kelnerka przyjąć zamówienie, nie powiem - po prostu brzydka, a on do niej, żeby zawołała inną kelnerkę, bo on jest w stylowej restauracji i nie życzy sobie obsługi, jak to się wyraził, przez "jakąś raszplę". Tamta sie rozpłakała, aż mi było jej żal, potem przyszedł szef kelnerów i zaczął go przepraszać (nie wiem za co!). Do końca kolacji czułam się jak jakaś trędowata, czuła te spojrzenia i drwiąc uśmieszki gości i obsługi. A on sobie nic z tego nie robił i nawet nie zostawił napiwku.
Z drugiej strony ja będąc taką brzydką dziewuchą nie próbowałabym bym nawet kelnerką, bo to trochę jednak nie na miejscu. Nie zrozumcie mnie źle, że go rozumiem i pochwalam. W każdym razem więcej już się z nim nie spotkam.