Dodaj do ulubionych

Miłość rodziców.

26.07.11, 13:19
facet.interia.pl/obyczaje/news/ojciec-wazniejszy-niz-matka,1670515,7528
Fajnie by było gdyby przeczytały to wszystkie zwolenniczki "partnerstwa" na zasadzie wszystko pól/pół.
Kiedyś takie rzeczy wiedziało się od urodzenia, była to oczywista oczywistość, którą znała każda kobieta, nawet niepiśmienna.
Dzisiaj trzeba aż strasznie poważnego:D:D:D naukowca żeby dojść do tych samych wniosków.
Obserwuj wątek
    • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:21
      Wątek 'podkradziony" z forumy Siba forum.gazeta.pl/forum/w,11207,127346579,127346579,Ojciec_wazniejszy_niz_matka_.html.
    • fioletowetulipany Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:26
      ajnie by było gdyby przeczytały to wszystkie zwolenniczki "partnerstwa" na zas
      > adzie wszystko pól/pół.

      jak artykuł ma się do relacji parter-partner w między rodzicami?
      • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:29
        fioletowetulipany napisała:


        > jak artykuł ma się do relacji parter-partner w między rodzicami?

        Jeśli tego nie wiesz to znaczy, że wątek jest nie dla Ciebie :)
        • princess_yo_yo Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:33
          oczywiscie ze nie, jest to watek tylko dla tych ktorzy nie sa w stanie zauwazyc ze komentarz piotra ma sie nijak do linkowanego artykulu.
          BTW, interesujace jest to ze nie podano gdzie opublikowano te badania, czyzby pierwsza publikacja bylo wp.pl?
          • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:38
            princess_yo_yo napisała:

            > oczywiscie ze nie, jest to watek tylko dla tych ktorzy nie sa w stanie zauwazyc
            > ze komentarz piotra ma sie nijak do linkowanego artykulu.

            Masz prawo tak sądzić. Natomiast ja nie mam obowiązku tłumaczenia, każdemu z osobna, treści komentarza.

            > BTW, interesujace jest to ze nie podano gdzie opublikowano te badania, czyzby p
            > ierwsza publikacja bylo wp.pl?

            A to jest zupełnie inne zagadnienie. Tyle, że my tu nie jesteśmy komisją naukową i nie musimy weryfikować wiarygodności publikacji. Naturą for publicznych jest przyjmowanie "na wiarę" "zapodawanych" informacji.
            • wersja_robocza Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:43
              piotr_57 napisał:

              > A to jest zupełnie inne zagadnienie. Tyle, że my tu nie jesteśmy komisją naukow
              > ą i nie musimy weryfikować wiarygodności publikacji. Naturą for publicznych jes
              > t przyjmowanie "na wiarę" "zapodawanych" informacji.

              to po co sie posiłkujesz linkiem i powołujesz na jakiegoś naukowca?
              • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:53
                wersja_robocza napisała:
                >
                > to po co sie posiłkujesz linkiem i powołujesz na jakiegoś naukowca?

                To się, proszę milej pani, nazywa zagajenie dyskusji:)
          • six_a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:53
            publikacja w dziale "facet"
            no czyż to nie brzmi dumnie?
    • berta-death Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:29
      W którymś z PRL-owskich komedii, chyba Barei, był tekst, że ojciec jest tak samo ważny jak matka, a jak matka gdzieś wyjedzie to nawet ważniejszy. I coś w tym jest. ;)
      • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:34
        berta-death napisała:

        > W którymś z PRL-owskich komedii, chyba Barei, był tekst, że ojciec jest tak sam
        > o ważny jak matka, a jak matka gdzieś wyjedzie to nawet ważniejszy. I coś w tym
        > jest. ;)

        Dla mnie, w tym wszystkim, najważniejsze jest przyznanie, że ojciec to nie jest mamusia w spodniach. Role rodziców są zupełnie różne. "Mądra"(inaczej) pani dr psycholog na razie zauważyła jedną różnicę, po wielu latach studiów. Jak Dobry Pan pozwoli i pożyje jeszcze ze 100lat, to może "odkryje" jeszcze inne różnice.
        • berta-death Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:42
          Przecież to są bajania pochodzące jeszcze z czasów Freuda, nic nowego. I mam wrażenie, że taką filozofię wyznaje zdecydowana większość ojców chorych i niepełnosprawnych dzieci. Większość z nich zmywa się zaraz po usłyszeniu diagnozy. W końcu mówiąc słowami pewnego szefa placówki pomocowej dla niepełnosprawnych, po co mają inwestować w nierokującego paralityka czy debila, jak mogą sobie spłodzić jeszcze kilkaset zdrowych i dobrze rokujących dzieci.
        • sanna.i Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:59
          A jak się to wszystko ma do lansowanego modelu "rodziców homoseksualnych"? Dla mnie te sprawy od początku są oczywiste: matka kocha inaczej, ojciec inaczej. Obie te miłości są absolutnie potrzebne i bez każdej z nich dziecko ma pod górkę. Innymi słowy: do prawidłowego funkcjonowania dziecka potrzebna jest i MAMA, i TATA. A nie TATA i TATA albo MAMA i MAMA... Strasznie niepoprawne politycznie te wyniki badań ;)
          • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:05
            sanna.i napisała:

            > A jak się to wszystko ma do lansowanego modelu "rodziców homoseksualnych"? Dla
            > mnie te sprawy od początku są oczywiste: matka kocha inaczej, ojciec inaczej. O
            > bie te miłości są absolutnie potrzebne i bez każdej z nich dziecko ma pod górkę
            > . Innymi słowy: do prawidłowego funkcjonowania dziecka potrzebna jest i MAMA, i
            > TATA. A nie TATA i TATA albo MAMA i MAMA...

            Nareszcie ktoś normalny zawitał na FK :D:D, witam serdecznie.

            Strasznie niepoprawne politycznie
            > te wyniki badań ;)

            Miej to w głębokim poważaniu :D:D:D
            Zasady pozostają niezmienne, polityki zmieniają się co kilka lat.
          • berta-death Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:36
            > A jak się to wszystko ma do lansowanego modelu "rodziców homoseksualnych"?

            Nijak się nie ma. To miało znaczenie za patriarchalnych czasów, gdzie istniał wyraźny podział obowiązków względem płci. Kobiety zajmowały się prowadzeniem domu i niańczeniem dzieci a mężczyźni sprawami wyższej wagi. Matki zaspokajały dzieciom podstawowe potrzeby fizjologiczne, ojcowie potrzeby wyższego rzędu.

            I jak w przypadku potrzeb fizjologicznych, to bez względu na to jakie dziecko było i w jakim stopniu spełniało oczekiwania rodziców, to i tak zostało nakarmione, ubrane, umyte, oprane, położone spać, było leczone jak zachorowało i jeszcze matka ruszała mu z odsieczą w momencie jakiegoś niebezpieczeństwa. Nie mogła sobie pozwolić na strzelenie focha i powiedzenie, nie lubię cię, nie spełniasz moich wymagań to radź sobie sam, najwyżej zginiesz. Natomiast w przypadku potrzeb wyższego rzędu, to można było je zaspokoić a nie musiało się, bo nie wiązało się to z utratą życia czy zdrowia.
            Ojciec mógł powiedzieć, że na polowanie zabiera jednego bo go lubi a drugiego nie bo jego nie lubi. Jednego mógł posadzić na kolanach i opowiedzieć mu historyjkę z ostatniej wyprawy wojennej a drugiemu nie. Jednemu mógł dać prezent z wojaży a drugiemu nie. I w związku z tym mogło to sprawiać wrażenie, że matki kochają bezwarunkowo a ojcowie nie. A tak naprawdę to kobiety miały zbyt małe pole do popisu i nie bardzo miały czym warunkować swojej miłości. Ewentualnie dla jednego mogła być miła a na drugiego się wydzierać, ale to nie miało aż tak spektakularnego wymiaru jak w przypadku atrakcji jakie można było otrzymać z ręki ojca.
    • fajnajozia Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:33
      Jakoś nie przejmuję się badaniami dr Porębiak ;) Bełkot jakich wiele. Teza zostanie obalona za 2 lata - okaże się pewnie, że najważniejsza sprawa w budowaniu więzi międzludzkich to posiadanie lub brak rodzeństwa :D
      • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:40
        fajnajozia napisała:

        > Jakoś nie przejmuję się badaniami dr Porębiak ;)

        Trudno się z Tobą nie zgodzić :)

        Bełkot jakich wiele.

        Tu też nie mam wątpliwości.

        Teza zost
        > anie obalona za 2 lata

        Różne głupoty ludziska wypisują. -

        okaże się pewnie, że najważniejsza sprawa w budowaniu
        > więzi międzludzkich to posiadanie lub brak rodzeństwa :D

        Co do tego też nie mam wątpliwości. :)
    • miau_weglowy Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:34
      250 osob wzielo udzial w badaniach.
      bardzo reprezentatywna grupa ;P
      badania polegaly na odpowiedzi na pytania w momencie, gdy osoby maja po ok 30 lat.

      niewiarygodne wg mnie. moze gdyby zaczela obserwacje istotnie na duzej grupie nastolatkow i przesledzila jak zmienialy sie te osoby do wieku doroslego i jaki obraz samego siebie maja w wieku lat 30, mozna byloby wyciagac jakies wnioski.
      • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:51
        Niestety jest jak jest. Mnie to nie przeszkadza w prowadzeniu dyskusji.
        Zakładam, że tak jest i tylko w tym zakresie "dyskutuję".
        identycznie tak samo podchodzę do wątku w którym pani płacze że mąż jest pijakiem i ją bije.
        A przecież w rzeczywistości może być starą panną lub tym właśnie, bijącym mężem.
        • miau_weglowy Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:55
          no mi tez nie przeszkadza, chociaz badania sa niewiarygodne ;)
          co do meritum: ja bez badan uwazam,ze milosc ojca jest wazna tak samo jak matki.
          • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:59
            miau_weglowy napisała:


            > co do meritum: ja bez badan uwazam,ze milosc ojca jest wazna tak samo ja
            > k matki.

            Ale wątek jest nie o tym, chociaż ja też tak uważam.
            Watek (badania) mówi o tym, że sama miłość matki(nawet największa) nie wystarcza do prawidłowego wychowania dziecka. Tak samo jak same węglowodany nie wystarczą do jego wykarmienia. To jest sedno wątku.
            • miau_weglowy Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:03
              co na jedno wychodzi, zauwaz :)
              • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:04
                miau_weglowy napisała:

                > co na jedno wychodzi, zauwaz :)

                Teraz ja muszę pokornie prosić o wyjaśnienie, bo nie kumam :)(być może post jest nie dla mnie :D:D:D)
                >
                >
                • miau_weglowy Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:10
                  Piotr:Watek (badania) mówi o tym, że sama miłość matki(nawet największa) nie wystarcza do prawidłowego wychowania dziecka.
                  Miau:milosc ojca jest tak samo wazna jak milosc matki
                  • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:15
                    miau_weglowy napisała:

                    > Miau:milosc ojca jest tak samo wazna jak milosc matki

                    Tak :)
                    Ani w przyrodzie, ani w tradycyjnej rodzinie nie ma rzeczy niepotrzebnych.
                    Wątek jest w nawiązaniu do, niejednokrotnych już, dyskusji na temat "zrobię sobie dzidziusia i sama go wychowam".
                    Otóż nie- nie wychowam, co najwyżej odchowam i wykarmię.
                    • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:34
                      piotr_57 napisał:

                      > miau_weglowy napisała:
                      >
                      > > Miau:milosc ojca jest tak samo wazna jak milosc matki
                      >
                      > Tak :)
                      > Ani w przyrodzie, ani w tradycyjnej rodzinie nie ma rzeczy niepotrzebnych.
                      > Wątek jest w nawiązaniu do, niejednokrotnych już, dyskusji na temat "zrobię sob
                      > ie dzidziusia i sama go wychowam".

                      o, a to kolejne wcielenie "partnerstwa pół na pół"? :)
                    • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:54
                      > Ani w przyrodzie, ani w tradycyjnej rodzinie nie ma rzeczy niepotrzebnych.
                      > Wątek jest w nawiązaniu do, niejednokrotnych już, dyskusji na temat "zrobię sob
                      > ie dzidziusia i sama go wychowam".

                      A co Cię to obchodzi, jak żyją inni?
                      Ty swoje spłodziłeś a potem Twoje ojcostwo opierało się na zasadzie 'nie lubię dzieci, brzydzę się nimi'. Więc może jednak nie jesteś właściwą osobą do tego, żeby kogokolwiek pouczać w tym temacie?
            • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:06
              piotr_57 napisał:

              > miau_weglowy napisała:
              >
              >
              > > co do meritum: ja bez badan uwazam,ze milosc ojca jest wazna [u]tak samo[
              > /u] ja
              > > k matki.
              >
              > Ale wątek jest nie o tym, chociaż ja też tak uważam.
              > Watek (badania) mówi o tym, że sama miłość matki(nawet największa) nie wystarcz
              > a do prawidłowego wychowania dziecka.

              czy rzeczone partnerstwo pół na pół zakłada że miłość matki ma wystarczyć do prawidłowego wychowania dziecka? chyba za dużo grzybów wrzuciłeś do tego wątku i się zakręciłeś.
              • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:11
                wartosc.energetyczna napisała:

                >
                > czy rzeczone partnerstwo pół na pół zakłada że miłość matki ma wystarczyć do pr
                > awidłowego wychowania dziecka?

                Tak! ponieważ robi z ojca "drugą matkę". W ten sposób dziecko "gubi orientację", ma dwie matki i żadnego ojca. Stąd wniosek, że dziecko ma tylko miłość matki.

                chyba za dużo grzybów wrzuciłeś do tego wątku i
                > się zakręciłeś.

                Nie martw się o mnie, jakoś sobie radzę.
                >
                >
                • six_a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:17
                  nieno, ale tak naprawdę to chodzi o to, żeby ojciec nie musiał babrać się w pieluchach, bo wtedy zostaje babą, jak mniemam.

                  facetem jest wtedy, gdy przywozi pomarańcze, kupuje matchboxy, a dziecko widuje okazjonalnie przy większych uroczystościach rodzinnych, kiedy naprawdę ciężko się wywinąć.
                  • simply_z Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:30
                    > nieno, ale tak naprawdę to chodzi o to, żeby ojciec nie musiał babrać się w pie
                    > luchach, bo wtedy zostaje babą, jak mniemam.
                    ale jest takie zalozenie w artykule?
                    • six_a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:32
                      to jest streszczenie dotychczasowych wypowiedzi dziadka założyciela w temacie bycia ojcem.
                    • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:33
                      simply_z napisała:

                      > > nieno, ale tak naprawdę to chodzi o to, żeby ojciec nie musiał babrać się
                      > w pie
                      > > luchach, bo wtedy zostaje babą, jak mniemam.
                      > ale jest takie zalozenie w artykule?

                      piotr sugeruje że jest, a rozmawiamy w wątku piotra. kwestia treści artykułu została wyłączona już wcześniej jako "zajawkowa"
                  • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:55
                    O fak, myślałam, że to mandarynki były.
                  • martishia7 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 16:04
                    Sorry Gregory, ale droga do wymigania się od pieluch nie wiedzie przez argumentację, że się dziecku światopogląd co do podziału ról w rodzinie zaburzy. Istnieje bowiem Takie fantastyczne zjawisko jak amnezja dziecięca - gó...arz do 3 roku życia praktycznie niczego z tego wspaniałego okresu nie zapamięta. Więc tata może spokojnie do 3 roku życia zmieniać pieluchy, nosić, bujać, karmić i kołysać, bo i tak nie da rady dzieciakowi namieszać w głowie. W rolę archetypowego samca może wejść po trzecich urodzinach potomka, proszę bardzo :P
                • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:30
                  piotr_57 napisał:

                  > wartosc.energetyczna napisała:
                  >
                  > >
                  > > czy rzeczone partnerstwo pół na pół zakłada że miłość matki ma wystarczyć
                  > do pr
                  > > awidłowego wychowania dziecka?
                  >
                  > Tak! ponieważ robi z ojca "drugą matkę". W ten sposób dziecko "gubi orientację"
                  > , ma dwie matki i żadnego ojca. Stąd wniosek, że dziecko ma tylko miłość
                  > matki.

                  a konkretnie w jaki sposób partnerstwo (ja przez to rozumiem równy rozkład obowiązków - umowa czysto pomiędzy rodzicami) robi z ojca matkę?
                  • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:34
                    wartosc.energetyczna napisała:


                    > a konkretnie w jaki sposób partnerstwo (ja przez to rozumiem równy rozkład obow
                    > iązków - umowa czysto pomiędzy rodzicami) robi z ojca matkę?

                    Mnie wydaje się to oczywiste, a oczywistości nie potrafię tłumaczyć. :)
                    Może ktoś inny Ci odpowie.
                    >
                    >
                    • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:36
                      > Mnie wydaje się to oczywiste, a oczywistości nie potrafię tłumaczyć. :)
                      > Może ktoś inny Ci odpowie.

                      Hahaha, standard. :-D
                      • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:42
                        milad.a napisała:

                        ..standard. :-D

                        A czego się spodziewasz ?? Ciągłej odmiany?
                        • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:51
                          Tego, że Cię kiedyś własny wątek nie przerośnie. ;-)
                          • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:58
                            milad.a napisała:

                            > Tego, że Cię kiedyś własny wątek nie przerośnie. ;-)

                            :D:D:D Czyli to, że ktoś nie rozumie, jak podział pół na pół wszystkich obowiązków, zakłóca odbiór dziecka, dotyczący podziału na "ojca i matkę", świadczy o tym, że mnie przerósł własny wątek ?? ? ?
                            Komeeedia. :D:D
                            • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:02
                              piotr_57 napisał:

                              > milad.a napisała:
                              >
                              > > Tego, że Cię kiedyś własny wątek nie przerośnie. ;-)
                              >
                              > :D:D:D Czyli to, że ktoś nie rozumie, jak podział pół na pół wszystkich obowiąz
                              > ków, zakłóca odbiór dziecka, dotyczący podziału na "ojca i matkę", świadczy o t
                              > ym, że mnie przerósł własny wątek ?? ? ?
                              > Komeeedia. :D:D

                              piotrze, nie "ktoś" nie rozumie, tylko nikt. a ty jeden wiesz ale nie powiesz (bo nie umiesz) - to właśnie świadczy o tym że wątek cię przerósł :) no cóż, może następnym razem..
                            • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:04
                              A co to znaczy pół na pół? Ja myję do połowy podłogę w kuchni a tu drugą połowę?
                              Bo jak inaczej wycenić te połowy?

                              Zakładasz wątek i nie chcesz w nim dyskutować z osobami, które mają inne zdanie od Twojego. To po co w takim razie w ogóle?
                              • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:07
                                > A co to znaczy pół na pół? Ja myję do połowy podłogę w kuchni a Ty* drugą połowę
                                > ?
                              • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:09
                                milad.a napisała:

                                > Zakładasz wątek i nie chcesz w nim dyskutować z osobami, które mają inne zdanie
                                > od Twojego. To po co w takim razie w ogóle?

                                Gdybyś miała o jedną szarą komórkę więcej, to być może byś zgadła :), a tak muszę Ci podpowiedzieć.
                                Po to żeby rozmawiać z tymi którzy myślą podobnie do mnie :)
                                Ale to już ostatnia podpowiedź z mojej strony, na więcej nie licz.
                                • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:11
                                  piotr_57 napisał:

                                  > milad.a napisała:
                                  >
                                  > > Zakładasz wątek i nie chcesz w nim dyskutować z osobami, które mają inne
                                  > zdanie
                                  > > od Twojego. To po co w takim razie w ogóle?
                                  >
                                  > Gdybyś miała o jedną szarą komórkę więcej, to być może byś zgadła :), a tak mus
                                  > zę Ci podpowiedzieć.

                                  no i to jest klasa, proszę państwa :D
                                • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:29
                                  > Po to żeby rozmawiać z tymi którzy myślą podobnie do mnie :)

                                  To bardzo stymulujące te rozmowy muszą być.
                                  "Tak, zgadzam się." "Jasne, masz zupełną rację." "Dokładnie to!"
                    • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:37
                      piotr_57 napisał:

                      > wartosc.energetyczna napisała:
                      >
                      >
                      > > a konkretnie w jaki sposób partnerstwo (ja przez to rozumiem równy rozkła
                      > d obow
                      > > iązków - umowa czysto pomiędzy rodzicami) robi z ojca matkę?
                      >
                      > Mnie wydaje się to oczywiste, a oczywistości nie potrafię tłumaczyć. :)


                      wierzę w ciebie! najlepiej na przykładzie co rozumiesz przez partnerstwo robiące z ojca matkę: czy jak facet wynosi śmieci to jeszcze ojciec a jak gotuje to już matka? a jak ojciec wstaje w nocy zmienić pieluchę to zakłada wcześniej spódnicę?
            • six_a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:07
              i na tym polega ta "ważniejszość" ojca? przecież to jest właśnie argument za tym pogardzanym pół na pół.
            • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:38
              > Watek (badania) mówi o tym, że sama miłość matki(nawet największa) nie wystarcz
              > a do prawidłowego wychowania dziecka.

              Oczywiście, potrzebne są jeszcze mandarynki przywiezione przez ojca z Bułgarii.
              • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:41
                milad.a napisała:


                >
                > Oczywiście, potrzebne są jeszcze mandarynki przywiezione przez ojca z Bułgarii.

                Chociażby :)

                >
    • mmagi Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 13:40
      jakby temu ojcu dupa pekła napół to tez by kochał bezwarunkowo,jakis instynk maja ojcowie czt tylko czysty rozum?
      • jael53 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:30
        Może niebawem poruszy się i święty dogmat miłości bezwarunkowej? W tradycyjnych rodzinach, zwłaszcza w społecznościach silnie hierarchicznych i preferujących surowe metody wychowawcze, raczej dominowało przekonanie, że na miłość rodziców trzeba zasługiwać i o nią zabiegać.
        Wiedzą o tym znakomicie mieszkańcy Dalekiego Wschodu. W społecznościach zachodnich też by się przydało (od czasu do czasu) rozejrzeć nieco dalej, niż "po horyzont własnego nosa" - choćby po to, aby zdać sobie sprawę, że: a) różne są tradycje oraz modele "rodzin tradycyjnych"; b) niezależnie od tej różnorodności, w każdej społeczności występują jednostki zacne oraz niecne; czyli: c) nie ma jednego systemu wychowawczego, gwarantującego zacne rezultaty..
        • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 14:36
          ???? nic z tego nie rozumiem, ale do tego już przywykłem :)
          • berta-death Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:01
            Chodzi o to, że bezwarunkowa miłość to mit. Nigdy nie było i nie będzie tak, że dziecko jest akceptowane, kochane i zadbane tylko i wyłącznie za to, że jest, bez względu na to jakie jest. To utopia. Doprowadzenie dziecka do dorosłości i pełnej przydatności społecznej to zbyt duży wysiłek ekonomiczny, energetyczny i czasowy, żeby fundować to każdemu, tylko dlatego, że akurat zdarzyło mu się z macicy wyskoczyć. Selekcja występuje nie tylko u zwierząt. U ludzi zazwyczaj przybiera tylko bardziej zawoalowane formy.

            W bardziej prymitywnych kulturach praktykowano dzieciobójstwo wszystkich słabych i chorych noworodków. Podobny los często spotykał zdrowe noworodki płci żeńskiej. Dzieci kalekie, którym udało się ujść z życiem albo zachorowały później, nierzadko były wyrzucane z domów i musiały mieszkać w stajni ze zwierzyną, żywiąc się odpadkami. Dziewczynki były traktowane gorzej niż chłopcy, bo syn to była przyszłość rodziny a nie córka. Wyrzucanie z domów czy zakatowywanie na śmierć dzieci, które z jakiegokolwiek powodu nie spełniały oczekiwań rodziny też nie należało do rzadkości. I wcale nie mężczyźni przodowali w tych procederach.

            W cywilizowanym świecie nikt nikogo nie zabija, nie hoduje w chlewie ani nie wyrzuca. W cywilizowanym świecie mamy antykoncepcję, aborcję i adopcję. I jakoś tak się składa, że chorych dzieci częściej się rodzice pozbywają niż zdrowych. Wiele kultur wciąż sankcjonuje przemoc wobec dzieci a przemocy tej też dziwnie doświadczają te dzieci, które nie spełniają oczekiwań rodziców, albo z jakiegokolwiek powodu są dziećmi gorzej radzącymi sobie w życiu i gorzej rokującymi. I co ciekawe matki częściej są brutalne, agresywne i bezlitosne w stosunku do dzieci, niż ojcowie. Więc z tą bezwarunkowością to grubymi nićmi szyty mit.
            • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:15
              :D:D:D Dawno się tak nie uśmiałem.
              Poprzednim razem jak Michnik obwieścił, ze Kiszczak jest człowiekiem honoru, a to będzie już kilka roków temu na zad. :D:D
              • berta-death Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:19
                Co ci na to poradzę, że nie znasz historii a i współczesna obyczajowość jest ci obca. Przestań żyć w świecie własnych fantazji, rozejrzyj się dookoła i może sam dostrzeżesz, że świat nie jest taki różowy i poukładany jak w psychologicznych i filozoficznych teoriach.
                • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:24
                  berta-death napisała:

                  > Co ci na to poradzę, że nie znasz historii a i współczesna obyczajowość jest ci
                  > obca. Przestań żyć w świecie własnych fantazji, rozejrzyj się dookoła i może s
                  > am dostrzeżesz, że świat nie jest taki różowy i poukładany jak w psychologiczny
                  > ch i filozoficznych teoriach.

                  Bo ja w ogóle jestem taki niedorozwinięty.
                  Musisz być nowa, skoro o tym nie wiesz, sam pisałem o tym wielokrotnie, wielokrotnie też pisali inni.
            • kochanic.a.francuza Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:46
              Berta zszokowalas mnie, ae przyznam Ci racje. A ten post dal mi do myslenia i sporo zmieni w moich relacjach z innymi rodzinami.
            • to.niemozliwe Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 16:52
              Slusznie, ze nie istnieje, choc jest cos zblizonego na jej ksztalt - milosc, ktorej towarzyszy gleboka akceptacja dla podmiotowosci, godnosci, odmiennosci dziecka, jako istoty ludzkiej, oczywiscie z uwzglednieniem regul zycia spolecznego. W tym sensie milosc bezwarunkowa nie moze byc rownoznaczna z odbiorem dziecku prawa do odpowiedzialnosci (oczywiscie w granicach jego biezacych zdolnosci poznawczych).
    • kochanic.a.francuza Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:09
      A jesi u mnie to mama wymagaa, a tata kochal bezwarunkowo, to ze mnie wyrosnie?

      I nie wiem o co tyle krzyku, da mnie to oczywiste, ze co innego matka, a co innego ojciec. Czy omineam jakies ciekawe dyskusje w temacie?
      • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:13
        kochanic.a.francuza napisała:

        > A jesi u mnie to mama wymagaa, a tata kochal bezwarunkowo, to ze mnie wyrosnie?

        Chodzi o zróżnicowanie a nie o role poszczególnych "osobników" w stadzie.
        >
        > I nie wiem o co tyle krzyku, da mnie to oczywiste, ze co innego matka, a co inn
        > ego ojciec.

        Wiesz co ? - Dla mnie też :D:D:D

        Czy omineam jakies ciekawe dyskusje w temacie?

        No co Ty? O co Ty niedługo zaczniesz podejrzewać tę forumę ? ? - ciekawego jej się zachciewa :D:D
        • kochanic.a.francuza Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:42
          No co Ty? O co Ty niedługo zaczniesz podejrzewać tę forumę ? ? - ciekawego jej się zachciewa

          Oj nie psiocz.
          Przyznaj prostolinijnie, ze tylu ciekawych kobiet w jednym miejscu to Ty na oczy nigdzie nie widziales. :)
          • piotr_57 Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:44
            kochanic.a.francuza napisała:

            > No co Ty? O co Ty niedługo zaczniesz podejrzewać tę forumę ? ? - ciekawego jej
            > się zachciewa
            >
            > Oj nie psiocz.
            > Przyznaj prostolinijnie, ze tylu ciekawych kobiet w jednym miejscu to Ty na ocz
            > y nigdzie nie widziales. :)

            Jeśli "kobiet" zastąpisz "przypadków" , to jestem gotów się z Tobą zgodzić, nawet bezwarunkowo :D
            • kochanic.a.francuza Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:48
              No juz nie badz taki twardziel. Lubisz nas, kobiety i sie musisz tu od czasu do czasu zrelaksowac, bo gdziezby indziej?
              Zadna tam "przypadki":)
      • wartosc.energetyczna Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:15
        kochanic.a.francuza napisała:

        > A jesi u mnie to mama wymagaa, a tata kochal bezwarunkowo, to ze mnie wyrosnie?
        >
        > I nie wiem o co tyle krzyku, da mnie to oczywiste, ze co innego matka, a co inn
        > ego ojciec. Czy omineam jakies ciekawe dyskusje w temacie?

        cicho! pozwól piotrowi myśleć że to on tu przywlókł ten kaganek oświaty
        • kochanic.a.francuza Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 15:40
          cicho! pozwól piotrowi myśleć że to on tu przywlókł ten kaganek oświaty

          :D
          A sorry, bede ostrozniejsza nastepnym razem:)
        • milad.a Re: Miłość rodziców. 26.07.11, 18:52
          > > I nie wiem o co tyle krzyku, da mnie to oczywiste, ze co innego matka, a
          > co inn
          > > ego ojciec. Czy omineam jakies ciekawe dyskusje w temacie?
          >
          > cicho! pozwól piotrowi myśleć że to on tu przywlókł ten kaganek oświaty

          Myślicie, że jak by go oświecić, że nie tylko płci się różnią od siebie, ale wszyscy ludzie, wobec tego model wychowania zależy od tego na jaką matkę i jakiego ojca się trafi, to da z tym radę, czy to jeszcze zbyt zaawansowany poziom?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka